… zachowaj się jak porządny człowiek, czyli: nie żałuj porcelany

10421220_10205167956664066_2236802270923644263_n

Jeżeli porcelana to wyłącznie taka

Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,

Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby

Nie było przykro podnieść się i odejść;

Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,

Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,

Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć

gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki

na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy

lub świat

(Stanisław Barańczak)

 

Papa, doktor Słonimski, podobno powiedział kiedyś synowi, Antosiowi, że jak nie wiesz jak się zachować, zachowaj się jak porządny człowiek. Ostatnio miałam wykład, oczywiście o Żydach, ale gdzieś mi w jego trakcie wszedł temat tego miejsca, gdzie się znajdujemy i jedyne, co wówczas przyszło mi do głowy, to właśnie wiersz Barańczaka, że jeśli porcelana, to wyłącznie taka, której nie żal. Jeśli ściereczki, to wyłącznie takie, które mogą służyć zarówno jako węzełek, jak i bandaż. Jestem z Europy centralno-wschodniej. Tu nie wolno się przyzwyczajać. Tu nie wolno dziedziczyć. Tu nie trzeba posiadać, bo i po co? Prędzej czy później, to się zawali, to zniknie, ktoś przyjdzie i potłucze moją filiżankę z truskawkami. Babcia Marianna urodziła się przed pierwszą wojną, potem przeżyła tę polsko-bolszewicką, potem była druga, a potem komunizm. I nigdy, najpewniej nigdy, nie napiła się dobrej herbaty. Najpierw dlatego, że była za biedna, a potem dobrej herbaty po prostu nie było. Zmarła w 1988 r. i nie doczekała tego momentu, gdy zaczniemy kupować mieszczańskie filiżanki i parzyć napój, którego podstawy nie wymieciono z ładowni statków. Jak ojciec babci Marianny wrócił z wojny japońsko-rosyjskiej, to miał na sobie rozpadające się ubranie i wszy. Takie wszy ogólnoeuropejskie i azjatyckie. Takie wszy ponadnarodowe, nie elitarystyczne, nie takie, co wybrzydzają. A jak była druga wojna światowa, to babcia Marianna musiała zostawić moją mamę, Miziunię, pod stołem, bo przyszło gestapo. Miziunia miała pewnie ze trzy miesiące i leżała pod stołem w koszyku. A babcia siedziała w pierdlu i traciła zęby, które jej wybijali. Dziadek Marian, jak wrócił z partyzantki, to ważył niecałe sześćdziesiąt kilo. A miał prawie dwa metry. Potem miał gruźlicę, to chyba jasne, że umarł niedługo po Stalinie, dlatego go nie poznałam, a bardzo był chciała napić się z nim dobrej herbaty. A wam, przynajmniej niektórym, to się, kurwa, w dupach poprzewracało!

Żyjecie w Europie centralno-wschodniej. Od ćwierćwiecza dziedziczycie, ale – nie bądźcie idiotami – to wiecznie nie potrwa. Wy też jesteście uchodźcami. Chyba, że przez przypadek, wasze drzewo genealogiczne można utworzyć od czasów piastowskich, ale w takim razie, gdzie macie te kamienne posągi Swarożyca? A gdzie wasza ziemia, gdzie pasieki, łąki, krowy oraz stada koni? A gdzie wasze posiadłości? Gdzie wasze domy, serwisy i kołdry puchowe? Gdzie medaliony z włosami po jakiejś praszczurce, opuszczonej przez zabitego w powstaniu narzeczonego? A choćby… gdzie wasze beczki po kapuście? Pojedyncze przedmioty, które hołubicie, jakaś buczacka makatka, jakaś filiżanka z saskiej porcelany, są żałosnym dowodem waszego pragnienia stałości, waszej chęci osadzenia się. A tu… psińco! Europa centralno-wschodnia. Dziś wojna, jutro powstanie, pojutrze – okupacja. Wczoraj jeszcze byłeś porządnym obywatelem, a dziś jesteś zesłańcem na Sybir. Mieszkałeś we Lwowie, a dziś siedzisz we Wrocławiu, bez pierzyn z obleczeniem adamaszkowym, którym jacyś barbarzyńcy wycierają sobie właśnie buty. A twoje kryształowe szklanki potłukły się już na pierwszym postoju, gdy trzeba było biec do pociągu. Potłukły się. I chuj!

A na dodatek myślisz, że jesteś słowiańsko czysty rasowo? Polak, Polka, którzy od urodzenia mieszczą się między pazurami szponów opiekuńczego orła białego. Masz w domu czterotomowe dzieła Mickiewicza. I „Rotę” też znasz? Ty Żydzie! Syjoniści do Syjonu, a może syjoniści na Syjam? Wszystko jedno! Jak nazwą cię obcym, jak przyczepią ci łatkę, to trzeba będzie się pakować. Z paszportem w jedną stronę. Nie wiesz tego? Nikt ci tego nie powiedział? W sumie, nawet nie jest mi przykro, bo to znaczy, że się nie nauczyłeś historii swego kraju. Nie słuchałeś na moich zajęciach, nie uważałeś, uznałeś, że ci się coś należy.

Co masz? Kredyt mieszkaniowy we frankach. Tak bardzo chcesz to mieszkanie zapisać swoim dzieciom, nieprawdaż? O tak, na osiedlu z wielkiej płyty, gdzie zawsze będą mieszkać tacy sami jak ty „Kowalscy”. Równie czyści rasowo, jak ty. Wierzący, ale niepraktykujący. W niedzielę zawsze w Tesco. Psioczący na polityków, ale wyłącznie przy kawie, wyłącznie w internecie. Przy półlitrówce, na imieninach cioci Zdzisi. Ekscytujący się tym, że „chyba” dwa piętra nad tobą zamieszkali jacyś geje. Najważniejsze, że nie urządzają imprez. Gdybyś czytał „Generała Barcza”, a nie czytałeś, to też wiem, to byś sobie przypomniał rozmowę o bolszewikach, którzy żony mają wspólne. I zrozumiałbyś, że jesteś tak samo żałosny, jak tamci, fikcyjni, straszni mieszczanie. I niby wszystko w porządku, jesteś postępowy, czytasz „Politykę” oraz nabijasz się z moherów, a tu nagle zza węgła, dziecko przyprowadza ci na obiad czarnucha i mówi, że się kochają. On, ten czarnuch znaczy się, piękny jak Sindey Poitier, ty sama elegancka ja Katharine Hepburn, a twój heteroseksualny mąż, poczciwy jak Spencer Tracy, ale to nie pomaga. On jest czarny! On jest muzułmaninem! On jest gejem! Ona jest lesbijką! A ty tak dbałaś o tę porcelanę. I dywany wełniane zawsze czyściłaś ryżową szczoteczką. A twoją kochaną córeczkę, której zdjęcie od komunii masz w portfelu, chociaż jesteś niepraktykująca, rżnie jakiś czarnuch. Albo, co gorsza, rusek! Co mi przypominało historię, jak pewna pani, na lotnisko w Warszawie, gdy przyjechał zięć, przyniosła czapkę-uszankę. Bo pejsy miał. I nie chciała, żeby sąsiedzi widzieli. I żeby się nie domyślili, że jej wnuk, taki śliczniusi, tłuściutki blondynek…. jest obrzezany.

Udajemy, naprawdę udajemy, że jesteśmy w Szwajcarii i dziedziczymy od czasów Wilhelma Tella. Nagle, nie wiadomo dlaczego, przeszkadza nam inny, chociaż sami, przedwczoraj, zgubiliśmy mezuzę w trakcie przesiedlenia. Spłonął samowar po babci Rosjance, a zdjęcia dziadka z Wehrmachtu wstydliwie trzymamy w tapczanie. Uwierzyliśmy w naszą polskość, w orła, w Grunwald, w księcia Poniatowskiego, w Wandę, co nie dała Niemcom, w złoty pociąg, w przodka w legionach. I nucimy te legionowe piosenki, chociaż mamy śniadą cerę pod naskórkiem i codziennie widzimy:

przed lustrem twarz odziedziczoną

worek gdzie fermentują dawne mięsa

żądze i grzechy średniowieczne

paleolityczny głód i strach

(Zbigniew Herbert)

10420191_10205168172189454_3932940982953162567_n

Reklamy
Published in: on 09/09/2015 at 21:15  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2015/09/09/zachowaj-sie-jak-porzadny-czlowiek-czyli-nie-zaluj-porcelany/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: