„Ida”, czyli jak doprowadzić Pawiana do białej gorączki

ida_fr-2

To trzeba było zobaczyć. No trzeba. Bo, z jednej strony, krytyka się zachwyca, z drugiej zaś mowa jest o antysemickich stereotypach. Film dla Pawiana. No tak, ale o czym jest ten film? Gdybym była złośliwa, to stworzyłabym nadinterpretację, której centrum dotyczyłoby bezduszności katolickiego wychowania, które niszczy duszę i pozbawia człowieka indywidualności, jakichkolwiek emocji, zdolności przeżywania. Ale nie jestem złośliwa i nie znoszę nadinterpretacji.

Antysemickie stereotypy to najmniejszy problem tego filmu. Przepraszam, ale ja jestem z tymi stereotypami „za pan brat” i może dlatego już nie robią na mnie wrażenia. Wyłącznie nudzą i powodują zniecierpliwienie. Podpisuję się wszystkimi kopytkami pod przeczytanym ostatnio na żydowskim forum hasłem, że zamiast Żyda z pieniążkiem, jakże popularnego w polskich domach, oprawcie se własne zdjęcie z pieniążkiem w dupie i będzie git. Doskonale wiem, że filmowa żydokomuna prokuratorsko-sędziowska jest tak nudna, że aż piszczy, ale, w kontekście całego obrazu, ciotka (odtwarzana przez Agatę Kuleszę), to i tak najmocniejszy punkt tej produkcji.

Przyznam się, że głupio chichotałam przez całą drugą połowę filmu. Za sprawą jednej sceny. Agata Kulesza ogląda ocalałe zdjęcia rodzinne. Wśród przodków… Irena Sendlerowa. Serio, serio. Proszę zwrócić uwagę, na fotografię kobiety umieszczoną w kadrze przez Kuleszę po lewej stronie. Słynne zdjęcie Sendlerowej, to z koroną upiętą z warkocza. Sądzę, że Katarzyna Sobańska, odpowiedzialna za scenografię, wklepała se w Google „pictures” i „Jews” a potem wybrała te obrazki, które jej się najbardziej podobały. W tym Irenę Sendlerową. Brawo pani Katarzyno. Pani wiedza jest powalająca. A może chodziło o to, że chłop, który nie zabił Idy i zaniósł niemowlę do księdza był Ireną Sendlerową w przebraniu, Ups… Brakowało jeszcze, wśród tych fotografii, Martina Luthera Kinga, Mahatmy Gandiego i Matki Teresy z Kalkuty. Byłby komplet. Jak mogę oglądać film i być poważną, gdy jego twórcy nie są poważni? Nie szanuję mnie jako widza. W zasadzie, mają centralnie w dupie, moją wiedzę o Zagładzie. Dzięki. To naprawdę miłe, wiedzieć, że filmy kręci ktoś, kogo nie obchodzę. I nie obchodzi go też fakt, że robi coś złego. Obnaża swoją niewiedzę, a wraz z nią, swój stosunek do tego trudnego tematu. Po cholerę się brać za temat, na który się nic nie wie? Nie wie się nawet, kim była Sendlerowa. Bieruta tam trzeba było wsadzić, bo Gomułka na ścianie wisiał (w jednej scenie). A może Jezusa? Przynajmniej by pasował. Semita w końcu.

I niech mi nikt nie mówi, że to jest „oko” do inteligentnego widza. Takie porozumiewawcze, że nie tylko byli ci Polacy, którzy zabijali, ale też ci, którzy ratowali. Może, gdyby ta scena miała inną wymowę, to bym się nie czepiała. Ale się czepiam. Mówię po prostu, że użycie zdjęcia Sendlerowej dyskwalifikuje cały film. Przykro mi. Gdyby nie Agata Kulesza, która robi, co może, to bym wywaliła „Idę” do pieca kuchennego. I tyle.

Brak dbałości o szczegóły zabija cały film. Z mojej perspektywy zawodowej ciągle łapię, głownie scenarzystę i scenografkę, na takich dupsach, że aż piszczy. Nie będę Państwu wszystkich tu wywalać. Proszę obejrzeć, a nie sugerować się zdaniem śledzienniczki, której się nie spodobało.

Mamy w naszej literaturze masę takich jak „Ida” historii. Dobrze opowiedzianych, dramatycznych, ściskających za gardło, pozbawiających tchu, snu i dobrego samopoczucia. A za granicą będzie nas reprezentować historyjka pusta, nic nie warta, nudna. Szkoda, naprawdę szkoda. Bo już czas, żebyśmy wreszcie nadpisali miejsca puste w naszej historii. Opowiedzieli je sztuką. Ukazali nasz, już dojrzały, stosunek do przeszłości. Tak jak to było w przypadku „Rewersu”, „Pokłosia”, „Róży” czy „Różyczki”. W przypadku „Idy” się nie udało. A szkoda, bo ta osadzona na stereotypach historia ma potencjał. Tylko, że to jest jak w starym żydowskim dowcipie, którego pointa brzmi: „Ale, ale… ten dowcip, to trzeba umieć opowiadać”. Łączę wyrazy, różne wyrazy – zniesmaczony Pawian.

irenamloda

Reklamy
Published in: on 12/29/2014 at 19:39  7 Komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/12/29/ida-czyli-jak-doprowadzic-pawiana-do-bialej-goraczki/trackback/

RSS feed for comments on this post.

7 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Oglądałam film późno, mój odtwarzacz odtwarzał dźwięk bardzo cicho, tak, że jeszcze odrobinę ciszej i już nic by się nie dało zrozumieć, a ja byłam zmęczona. I przysypiałam. Myślałam, że dlatego mnie „Ida” nie zachwyciła.

  2. Dźwięk też był fatalny, ale to przypadłość więlszości polskich filmów.

  3. Ciekawe dlaczego?

  4. Oto wielka tajemnica polskiej kinematografii.

  5. XD

  6. A teraz wujek Oskar 🙂

  7. Mnie się jednak wydaje, że może właśnie pora żeby te puste karty historii zapisywać, ale zrozumiale dla ludu, który tego potrzebuje a nie dla elit, które lubują się w rozrywkach intelektualnych i i tak swoje wiedzą, bo jak się okazuje dla ludu nawet metafora wykopywania kości okazała się zbyt trudna. Z tej perspektywy Ida zyskuje i to całkiem sporo i za to – niewygórowane mówienie o trudnej historii – potrafię docenić ten obraz, bo nie do końca jednak film.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: