Alternatywy 4 nieustannie, czyli absurdy z okopów

images

Czytam sobie artykuł na portalu „Deon”, a tam cytat: „Organizowane w całym kraju, w ostatni wieczór października Noce Świętych cieszą się coraz większą popularnością. Według duchownych, są nie tylko alternatywą dla Halloween…”. A dlaczego muszą być alternatywą, dlaczego znów trzeba się okopywać w twierdzy „Albo-albo”. Żeby było jasne, Za Halloween nie przepadam, szczególnie za tą częścią z dziećmi ganiającymi po blokowisku w poszukiwaniu cukierków. Czym innym jest dzielnica domków jednorodzinnych w USA, gdzie wszyscy się znają, gdzie rodzice latają wokół swych pociech, też przebrani, a czym innym wyprawa do zawsze pijanego sąsiada z czwartego piętra. W małych miasteczkach i wsiach, proszę sobie latać do północy. Wtedy to bym może nawet jakieś słodycze kupiła i rozdawała, niech się dzieciaki cieszą. A jak ludzie chcą, to niech mają „Noc świętych”. Też ładna inicjatywa. Mogłaby przypomnieć wszystkich tych świętych, którzy nieobecni, gdzieś tam zmarginalizowani przez pochód dziejów. Sama bym mogła opowiedzieć na pobliskim skwerku historię świętego Nauma Ochrydzkiego, albo świętej Petki, a że (nie chwaląc się) opowiadam całkiem składnie, myślę, że staruszki z mojej dzielnicy byłyby głęboko zbudowane taką fabułą.

Dlaczego musi być alternatywa? Nawet w kwestii świętowania? Oczywiście, zajmowanie przestrzeni symbolicznej jest ważne. Jednak, jeśli ktoś myśli, że w dzisiejszych czasach da się zapanować nad gromadą, niepodzielnie sprawować rząd dusz – to się myli. Jedyne, co się wydarzy, to kolejne okopy, w jednych będą stali ci z dyniami, w drugich – ci z atrybutami świętych. Nota bene, gdyby zacząć od samego początku, jedni i drudzy, tak samo śmieszni. Szukający, tak samo, jak ich jaskiniowi przodkowie sensu w śmierci, zabezpieczający się przed niepewną przyszłością. Halloween równie pochodzi od najeźdźców kulturowych, jak i ci święci. Mówienie o własnej tradycji, gdy się stoi w szatach biskupich np. takiego Cyryla z Aleksandrii, jest naprawdę śmieszne. A ponadto żałosne to jest. Trzeba stworzyć alternatywę dla Halloween? A po co? Bo ktoś czuje się zagrożony? Bo musi pokazać, że jego święto lepsze? Ludzie, zaraz mi się przypominają dwie procesje ze świętym Antonim (opisywane przez Axela Munthe), które kłóciły się, czyj święty Antoni jest lepszy i który z nich daje więcej łask lokalnym społecznościom. Co z kolei mnie prowadzi, do jakże modnych ostatnio kalendarzy adwentowych – pomysł stosunkowo świeży, pochodzi z XIX w. a wymyślili go niemieccy luteranie. I co teraz?

Stoimy na grobach naszych przodków. Nie posunę się do stwierdzenia, że jesteśmy karłami stojącymi na ramionach gigantów. Jednak stoimy, brodzimy po szyje w kościach. Jedne z nich należą do Słowian, inne do Ormian, Tatarów, Żydów, a wybierzcie sobie, co chcecie. Do wyboru, do koloru, do religii, do obyczaju. Gdzieś tam, na samym końcu tego pochodu wyłania się mój przodek padlinożerca, któremu pewnie pod czaszką też dymiło i kwiatki na kościach układał, bo go przerażał fakt śmierci, jej nieuchronność. Wierzył (kiepsko, bo mu się synapsy dopiero układały – pozwólcie Państwo na taki żarcik), że tak nie może przecież być. Że musi być coś więcej. A teraz alternatywa, święty Hieronim dobrze, dynia – źle. A święty Eustachy z dynią pod pachą? Przeminiemy, przeminiecie, a kiedyś, te rytuały religijne też będą równie martwe jak ta dynia. Umrą jak umarł Zeus, jak umarła Izyda. Pojawią się, w jakiejś wykoślawionej postaci, o której nie będziecie (nie będę) mieć pojęcia. Bo będę martwa jak papuga ze skeczu Monthy Pytona. Wy też będziecie martwi. Czasu jest mało. A teraz nie szkoda czasu i atłasu na popierdółki związane z tworzeniem alternatywy? Niech każdy świętuje wedle własnego uznania. Jest tyle tradycji do wyboru, tyle kultur, z których każda w jakiś sposób radziła sobie z własną śmiertelnością, z własnym strachem. Rozumiem, że tu i teraz jest ważne, że zdobycie rządu dusz jest priorytetem, ale… umrzecie jak Kenny McCormick w serialu „South Park”. Nieodwołalnie. To nas wszystkich łączy. Mnie tam szkoda czasu na tworzenie alternatywnych porządków. Bo umieram… Po prostu. Tak jak i ty.

http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,20409,noc-swietych-alternatywa-dla-halloween.html

Reklamy
Published in: on 11/02/2014 at 11:41  15 Komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/11/02/alternatywy-4-nieustannie-czyli-absurdy-z-okopow/trackback/

RSS feed for comments on this post.

15 KomentarzyDodaj komentarz

  1. A dlaczego w bloku nie można dawać dzieciom cukierków?

  2. Hmmm… myślę, że dlatego, iż zapukają do wiecznie pijanego pana z czwartego piętra. Może dlatego, że jest anonimowo i każdy może dzieci zaprosić do środka.

  3. U nas nie chodzą. Ale różne filmy typu „Twin peaks” pokazują że bezpieczeństwo słodkich małych miasteczek i przedmieść jest raczej iluzoryczne… 🙂

  4. Dla mnie to oczywista oczywistość, że każdy może sobie świętować co chce i że nie ma powodu okopywać się w twierdzy, której, wbrew najgłębszym przekonaniom tych, którzy się w niej okopali nikt nie chce oblegać. Ale ci, którzy chcieliby niepodzielnie sprawować rząd dusz i zaanektować całą przestrzeń symboliczną nie spoczną, dopóki im się to nie uda. Na szczęście nie uda się nigdy, więc tego rodzaju demonstracyjne pseudo alternatywy wciąż będą się pojawiać. A fundamentaliści będą lamentować, że strasznie cierpią za wiarę i że prześladuje ich Harry Potter z dynią, która szyderczo się z nich chichra.

  5. Ale wiele się już udało, niestety.

  6. To prawda, wiele im się udało, zbyt wiele, ale rządu dusz nie mają i to ich najbardziej boli. Dlatego tak im zależy na tym, żeby ich zasady były usankcjonowane prawnie.

  7. Może po prostu w żadne dusze nie wierzą 🙂

  8. Nie oglądałam Twin Peaks, raczej myślałam o wsi, którą znam. Tam wiadomo, kto da cukierki, a kto jest niemiły. Ale, rzeczywiście, tam tez nie musi być bezpiecznie. Hmmm… gdybym miała dzieci, nie pozwoliłabym latać bez opieki wieczorem w październiku. Tak, wiem, mam paranoję, ale pamiętajcie, jestem nauczycielką.

  9. W Ameryce nie latają bez opieki. Chodzą grupami i każdej grupie towarzyszy osoba dorosła.

  10. otóż to. Moja dusza nauczycielska jest zadowolona. A teraz ogłoszenie parafialne. Chwila przerwy. Naprawdę, Przepraszam, muszę, tak wyszło. Odezwę się, jak już ogarnę kuwetę.

  11. 😦

  12. Na FB nie mogę, ale tu tak.
    Gratulacje!!!

  13. A to już?!

  14. już 🙂

  15. Brawo!!! 🙂 🙂 :))


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: