Moje czy twoje, czyli: kto za to zapłaci?

574896_DJI01062_4

W Sosnowcu spalił się dach katedry. Zniszczone zostały freski Włodzimierza Tetmajera i Henryka Uziembły. Okazuje się, że odbudowę sfinansuje województwo śląskie. No tak, w końcu zabytek uległ zniszczeniu, ale… jednak mam kilka pytań. Wszystkie są niewygodne.

Po pierwsze, nikt nie mówi o ubezpieczycielu tej budowli. Ja bym chciała wiedzieć, na ile i od czego katedra była ubezpieczona. A może nie była? Nie wiem, może była. Czy w takim razie hipotetyczny ubezpieczyciel uzna, że instalacja elektryczna była dobrze założona oraz kontrolowana i wypłaci? Czy były czujniki dymu na drewnianym dachu? To kilka pytań, które jakoś mi przychodzą od razu do głowy. Zanim dowiedzieliśmy się o tym, że budowla jest / nie jest ubezpieczona, województwo już deklaruje pieniądze. A może one w ogóle nie są potrzebne?

Drugie pytanie jest bardziej rozbudowane. Pozwólcie Państwo, że opowiem kilka historyjek. Chciałam wejść kiedyś do kolegiaty św. Marcina w Opatowie, żeby zobaczyć słynny „Lament opatowski”. Nie weszłam, bo świątynia była zamknięta. Spotkany kościelny rzekł, że zamknięta, bo „jacyś kradną mikrofony”. W czasie mszy zwiedzać, jak wiemy, nie wolno. I słusznie, bo nie mam ochoty niegrzecznie przeszkadzać ludziom w uczestnictwie w ich kulcie religijnym. To kiedy mogę wejść do kościoła? Jeśli nawet nie kradnę mikrofonów? Żeby zobaczyć konstruktywistyczne wnętrze kościoła św. Kazimierza w Katowicach musiałam iść na mszę i po niej, dość szybko, zwiedzić, bo już światła gasili i wszystko zamykali. No, dobrze, rozumiem, że kościoły nie są moje, nawet te zabytkowe. W porządku. Niech będzie, ale w takim razie, dlaczego z moich podatków ma iść cokolwiek na ich odnawianie, skoro mnie się tam nie wpuszcza?

Nauczona doświadczeniem, że mnie nie chcą w kościele, rżnęłam głupa w Strzelnie. Moja opowieść – tak, kłamałam, bo chciałam kolumny zobaczyć – o papieżu-Polaku tak wzruszyła kościelnego, że wpuścił nas do zakrystii, stamtąd do nieczynnego muzeum, a potem dał Łasicowi ustawiać piętnastowieczną Madonnę żeby ten mógł sobie ją ustawić w świetle padającym z okna (chodziło o fotografię). Ja nawijałam o upadku obyczajów i papieżu naszym (którego nota bene nie znoszę serdecznie), a Łasic fotografował, co chciał. Co tylko udowadnia, że wejdziesz, gdzie chcesz, Madonnę z okresu miękkiego dotkniesz brudną łapą, bylebyś tylko człowieku odpowiednie wartości wyznawał. Reszta kradnie mikrofony. Olać samą łapę, chciałam sprawdzić, co będzie mi wolno. Do dziś się z tym fatalnie czuję, że dotknęłam jej stopy. Bo jeśli przeniosłam jakieś bakterie? Ile osób jej dotyka? Mogłam ogień podłożyć, bo łaziłam tam, gdzie wolno nie było, ale byłam jedną ze swoich. Mikrofonów nie ukradłam, ale podpalić mogłam – tak się dba o zabytki religijne w Polsce.

Mojej matce pewna urocza norbertanka z Imbramowic się chwaliła, że mają obraz Madonna w girlandzie, którego autorem jest Jan Brueghel Starszy. Oczywiście zobaczyć nie można, bo tylko dla siostrzyczek. Fajnie? Ależ jasne, że fajnie, bo to ich, a nie moje, ani nie mojej matki. W sumie, jak to nie moje. Moi przodkowie byli chłopami pańszczyźnianymi, dziesięcinę płacili na Kościół. Nota bene, część mojej rodziny pochodzi z tzw. wsi klasztornych. Jak więc „nie moje”?

Oczkiem na obraz nie rzucisz, bo mają schowane. Czasem do muzeum udostępniają, wtedy człowieku możesz popatrzeć. Jeśli nie mogę zobaczyć, jeśli to nie moje, to dlaczego mam płacić? Nikt wam nie każe płacić za moją kolekcję mało znanych świętych z całego świata (trzymam w pudełku po butach: Armani, kolekcja dziecięca), to wy mi nie każcie płacić za wasze skarby, w waszych pudełkach po butach poupychane.

Następne moje pytanie brzmi więc tak: jeśli nie chcecie, żebym wchodziła do zabytkowych świątyń, to się odpieprzcie od mojej kasiory. Ja w takim razie chcę odrestaurowania starego dworca w Katowicach. Stamtąd przynajmniej nikt mnie nie wyrzuci, bo z Mariackiego w Krakowie już to zrobili. Siedziałam sobie grzecznie na ławeczce, myślałam o różnych rzeczach, aż tu nagle pojawiła się zakonnica, która zapytała czy zostaję na mszy. Gdy zaprzeczyłam, kazała wyjść. I to dość kategorycznie. No to wyszłam. Wygonili mnie jak psa, z jednej z moich świątyń narodowych. A moją kasę chcą? Pecunia non olet? Ustalmy w związku z tym zasady: wasze kościoły, moja kasiora. Ja decyduję, że wam jej nie chcę dać. Nie mogę oglądać zabytków sakralnych, to egoistycznie mówię, że nie chcę ich finansować. Ktoś powie, że to podłe? Że to dla przyszłych pokoleń? Jakich przyszłych pokoleń? Po pierwsze: tych wierzących. Po drugie: nie macie najczęściej pojęcia, co macie, bo wasz kościelny, za opowieści o pielgrzymkach i cudach papieskich pozwoli wam pewnie nawet zdrapać polichromię z rzeźby. Ale mikrofony całe. Nikt nie ukradnie.

Kolejne pytanie wiąże się z uwagą księdza Rydzyka o tym, że jego, jako katolika, nie obowiązuje prawo. Ano, skoro nie obowiązuje, to se sami dach odbudowujcie i freski Tetmajera odnawiajcie. Dlaczego Kościół, który ustami jednego ze swych luminarzy głosi, że prawo ma w dupie (a nie jest to jedyny przypadek, gdy nie tylko to głosi, ale i pokazuje, że właśnie tak jest) chce od państwa, którego prawa nie uznaje – kasy? Ej… bez relatywizmu proszę. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi. (Mt 5:33-37). No, to ja tyle chciałam dziś powiedzieć.

Zdjęcie pochodzi z: http://katowice.gosc.pl/gal/pokaz/2223123.Spalona-katedra-zdjecia-z-drona-cz-1/4

Reklamy
Published in: on 10/30/2014 at 15:22  8 Komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/10/30/moje-czy-twoje-czyli-kto-za-to-zaplaci/trackback/

RSS feed for comments on this post.

8 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Zgadzam się co do zasady „wasze kościoły, moja kasiora”, ale przyznam, że przy zwiedzaniu kościołów miałem więcej szczęścia. Ostatnio obejrzałem kilka we Wrocławiu i nikt mnie nie wygonił, ani nie zmusił do nieszczerych wyznań miłosnych pod adresem papieża ani innych deklaracji wiernopoddańczych.

    P.S. Nie ukradłem ani jednego mikrofonu, ani innej rzeczy, która jego jest,chociaż podobno jako ateista nie mam żadnych zasad moralnych.

  2. A ja w Polsce mam notorycznego pecha, widocznie mam mordę jakąś taką ateistyczną, za polską granbicą jakoś się wtapiam w tłum. I mogę zwiedzać. Nie ukradłeś mikrofonu? Żadnego? Hmmmm… śliska sprawa.

  3. Świetna notka, sama chciałam taką już nie raz napisać, gdyż jestem znaną pożeraczką starych kościołów. Niestety w naszym kraju mojej pasji nie mogę się oddawać z taką swobodą jak zagranicą. W mojej rodzinnej parafii stoi kościół zabytkowy, barokowy, pojezuicki. Otaczające go budynki klasztorne przejęła chyba jeszcze Komisja Edukacji Narodowej, potem zrobili tam koszary i dzięki temu mamy tam dzisiaj muzeum miejskie i młodzieżowy dom kultury. Ale kościoła nie zwiedzisz, bo jest non stop zamknięty. Nawet kiedyś z gościem w wigilię chciałam tam pójść, to było zamknięte od środka, i przez szybkę widać było jak siostry choinki dekorują. Tato mój już ze trzy razy księdza chodzącego po kolędzie pytał, czemu to tak. Że on od dziecka parafianin, a poza reżimem mszy nie może pójść się do własnego kościoła pomodlić. Nawet w największe święta! Ksiądz zawsze wymijająco odpowiadał – też o złodziejach mówił i że nie ma komu kościoła non stop pilnować. Ale potem pieniądze na remont zabytkowego ołtarza chciał wziąć.

    W ostatnie Święto Trzech Króli moi rodzice pojechali na wycieczkę i chcieli sanktuarium Matki Boskiej Sokalskiej w Hrubieszowie zwiedzić. Też było zamknięte! – już wczesnym popołudniem.

    W Gdańsku na przykład kościoły raczej otwarte. W Olsztynie w katedrze był nawet rozmowny starszy pan jako strażnik katedry, interesujące historie opowiadał o figurkach i papieżach. Ale tam może po prostu resztki protestanckiego ducha się uchowały.

    A z pieniędzmi podatników to bardzo dziwna rzecz. Ostatnio w Zakopanem chciałam z Ryjkiem zwiedzić willę, którą projektował Witkiewicz. Brama była otwarta, w drzwiach jakaś młodzież nas obdarowała ulotkami i breloczkami, no i weszłyśmy. A tam się okazało, że spotkanie będzie z Justyną Bargielską i tylko dlatego to wszystko otwarte, a tak na co dzień to prywatne i skoro nie dla poetki przyszłyśmy, to wynocha. Nawet breloczki nam odebrali. Wychodzimy jak te zbite psy, a przy bramie wielki napis „Wyremontowane ze środków Ministerstwa Kultury”. To ja się pytam, jak to jest, że społeczeństwo prywatną chałupę remontuje, a potem nawet raz w miesiącu za symboliczne 5 złotych nie może paru wnętrz zobaczyć? (A warto, bo zdążyłam się przyjrzeć nim nas wywalili).

  4. jotesz kłania się nisko, sumitując się z powodu nieusprawiedliwionej a długotrwałej nieobecności.Znalazłem Pawiankę Przydrożną na twitterze i jednym linkiem wskoczyłem.

    Przed laty w zeszłym tysiącleciu, jako pracownik Pracowni Konserwacji Zabytków we Wrocławiu pomagałem w demontażu dekoracji w Kościele Garnizonowym po okropnym pożarze. Największą stratą, nie do odtworzenia, było zniszczenie cudownych organów!

    Niemiłym zaskoczeniem było to, że woda lana obficie przez strażaków, sprawiła zniszczenia nie mniejsze niż ogień…

    Pozdrawiam po latach…
    🙂

  5. ingrid: mikrofony wszędzie kradną 🙂
    jotesz, jak miło 🙂

  6. Może powinna być dołączana klauzula o obowiązku udostępniania zwiedzającym, jeśli państwo polskie w jakikolwiek sposób finansuje obiekt?
    Zresztą, w mojej miejscowości też jest kościół, który jest zamknięty na cztery spusty.

  7. Mrocznypiskacz: jak pawian był małą małpą, kościoły były otwarte. Nie wiem, czy kradli mikrofony, ale można było wejść i się pomodlić, wejść i zwiedzić. Znak czasów. A pamiętam to dlatego, że gdy byłam małą małpą, przeżywałam okres dewocji i musiałam się pomodlić w kazdym kościele.

  8. Za moich czasów też było otwarte 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: