Skurwysyństwo zwierząt, czyli bezwzględność pupili

zombie-cat

Jest 5.55. Dzwoni budzik. Jeśli nie jest poniedziałek (gdy idę do instytutu, ale też na ósmą), to wstaję – z kurwą na ustach – i lecę do korporacji papierniczej, ostatnio dostałam podwyżkę, czuję się więc jak koń Boxer i staram się jeszcze bardziej. Podejrzewam, bo znam swój organizm, jesteśmy razem już dość długo, że zaczynam się wiercić w łóżku około 5.53. Zakryta po uszy, zatulona w pierzynkę z kaczego puchu, kręcę się, bo czuję, że właśnie za chwilę… Wówczas uruchamia się Puc Klucha vel Kluska Pierożanka. Obudziłaś się? Kocham cię. Bogowie olimpijscy, jak ja cię kocham siłą swojego piętnastoletniego serduszka. Jesteś cudowna, wspaniała. Chodź, wstajemy. Taki dobry dzień, widzisz?

Należę do ludzi, którzy zawsze (rano) wiedzą, co jest grane. Potem, idzie mi znacznie gorzej. Jest 5.55 – żadnego mękolenia, żadnego rozmamłania, wstajemy – piżamka w dół (ewentualnie – koszulka w górę), gorący prysznic, pod prysznicem wewnętrzne omówienie porządku dnia, albo kilka refleksji interpretacyjnych lub związanych z ostatnią lekturą, kredens z ciuchami, wybór lakierów do paznokci, żel do włosów firmy „Joanna”, kolczyki. Schabowy i kapusta – wszystkie / wszyscy, którzy budzili się u mego boku wiedzą, że rano nie ma litości, masz osiągnąć sto procent po trzech sekundach. W międzyczasie pierwszy papieros. Puc towarzyszy. Rąbie kupsko, gdy biorę prysznic. Gdy palę, wsuwa śniadanie. Żeby nie było durnych tekstów, że kocha, bo chce żreć. Jestem zbyt leniwa, żeby kot miał kiedykolwiek pustą miskę. A ponadto, od roku, Puc je wyłącznie suchą karmę dla tych chorych na nerki.

No dobra, mamy już na sobie część garderoby. Różowe pudełeczko na śniadanie w pracy powoli się napełnia. A w tym momencie ten gnojek, ten koci gnojek, wyciąga ze zwałów mięciutkiego futerka zegarek na łańcuszku, taki srebrny – z napisem „Pucowi – wszyscy” i patrzy na mnie znacząco. Oznacza to: tak Pinky, idź do roboty, żwirek sam się nie kupi. Ty leć do instytutu ze starymi papierami, leć na ćwiczenia, wykłady, leć do korporacji papierniczej, a ja w tym czasie położę się pod twoją pierzynką z kaczego puchu, bo takie jest życie. A idźże ty kocia mendo, idźże w kibini mater.

I zaraz uruchamia mi się wspomnienie, gdy Tusio, ta psina, która ważyła 70 kilogramów i mnie wychowała na znośne ludzkie dziecko (wszystkie braki w wychowaniu są moją winą, a nie jego), rano patrzył, leżąc na pleckach, jak pakuję tornister, jak się męczę obowiązkiem szkolnym i… dawał do zrozumienia, że w pięć sekund po moim wyjściu będzie spał, wtulony w poduszki na moim tapczanie. Będzie leżał na swoich pleckach, wywalał to słodkie brzusio, rozwalał się na cały pokój: jedne łapy pod kaloryferem drugie – pod drzwiami. I wyrażał, tą bezczelną pozą, wyrażał to, że ma w dupie. Ma w dupie moją klasówkę z fizyki, ma w dupie  moje rozedrganie emocjonalne nastolatki. Ma w dupie wszystko, bo gdy zamknę drzwi – zaśnie. I obudzi się – gdy wrócę, a wówczas będzie się domagać spaceru, piłeczki, patyczka, czesania, głaskania. A ja w tym czasie – miałam przesrane, bo miałam np. niemiecki z panią, która mnie nienawidziła. A on spał, spał jak siedmiu braci śpiących. co ja gadam – oni przy nim , to kiepskie cieniasy.

Dziś jest to samo. Wychodzę, biegnę, zdobywam, walczę, wyzłośliwiam się, prowadzę wojny, zawieram traktaty pokojowe, ulegam w obliczu przeważających sił wroga. A mój kot śpi. Śpi z tym wrednym tekstem pod tymi mięciutkimi wąsikami: Pinky – ktoś musi działać, żeby spać mógł ktoś.

Zwierzęta to świnie, mówcie co chcecie.

Reklamy
Published in: on 10/22/2014 at 23:30  8 Komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/10/22/skurwysynstwo-zwierzat-czyli-bezwzglednosc-pupili/trackback/

RSS feed for comments on this post.

8 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Mnie rano kocha tylko Czarny, co to go jedna nasza wspólna małżonka zdiagnozowała, że ma minę pt. chcesz w ryj 🙂 Ale jeszcze ptaki – te gady – to są prawdziwe świnie! Jakie one są upiorne nad ranem! Zabijają świdrującymi dzióbkami 😉

  2. Czy dobrze zrozumiałem, że Pawian o szóstej rano wsuwa schabowego z kapustą?

    P.S. Ja też jestem w miarę znośnym człowiekiem dzięki moim psom, więc nie zgodzę się, że to świnie.

  3. A niech sobie śpią:)

  4. Dżej-dżej: panna Misiowa? Nie wierzę, to kalumnie są 🙂
    Ariel: Pawian jest jak schabowy i kapusta. Prosty jako świńskie podogonie 😉
    Kobietawkryzysie: a niech… ja wiem, ale musiałam to napisać.

  5. Jeżeli Pawian uważa, że schabowy z kapustą jest prosty, to zazdroszczę zdrowego przewodu 😉 Pokarmowego, rzecz jasna, nie zaś przewodu od narodu.

  6. no prosty, w porównaniu z robotą przy gołąbkach, albo kurczaku z mozarellą, pizzą, pierogami, zalewajce, to schabowy prostym do zrobienia jest. Ale Pawian jada tak ze trzy razy w roku. Znacznie bardziej lubi schabowy w bułce (na zimno, albo ewentualnie półciepło), z sałatą.

  7. Pawian ma szczęście, moje kitki uruchamiają się o losowej porze dnia i nocy, zwłaszcza nocy, pół biedy, jeśli tylko po to, by pouprawiać parkour czy poćwiczyć sceny walk z Matrixa, drugie pół biedy, jeśli zechcą zadbać o 3 w nocy o higienę moich oczu, gorzej gdy je weźmie na miłosne drapanie…
    Ale właściwie to ja chciałem tylko spytać – co za Pinky? bo mi się tylko ten z piosenki kojarzy, ale ja mam braki

  8. a ten:

    Mózg, to (oczywiście) Nadieżda Iwanowna 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: