Smutne skutki picia drinków „tequila sunrise” z agentem nieruchomości, czyli talent i znajomości

tequila_sunrise

Dużo się obecnie mówi o roszczeniowej postawie młodzieży. Nie wiem, nie znam się, ale opowiem Państwu coś, co z pewnością nie jest jakimkolwiek dowodem. A było to tak… Mam przyjaciela, Filuś ma na imię, podobnie jak ja robi w starych papierach. Od czasu do czasu chadzamy z Filusiem na piwko i gadamy o starych papierach i o rzeczach innych.. I zawsze chcemy być grzeczni, ale nam nie wychodzi, jak na przykład wtedy, gdy piliśmy cytrynówkę i spotkaliśmy Japończyka z firmy budowlanej, z którym zmuszona byłam rozmawiać po niemiecku. Już Państwo wiedzą, że życie specjalistów od starych papierów jest pełne zasadzek i niespodziewanych zwrotów akcji.

Ostatnio poszliśmy na piwo, w „Małym Kredensie” wypiliśmy po dwa, a następnie, jako że jesteśmy oboje dość zapracowani, postanowiliśmy skończyć ten uroczy wieczór. Gdy się odprowadzaliśmy do domu, nagle… Zagrzmiało, błysnęło i zaczęło lać. A my, jakże niebacznie, wpadliśmy w pierwsze otwarte drzwi. Jak się Państwo domyślają, była to jaskinia rozpusty zwana pubem, a że deszcz padał i padał, zaś żadnej arki nie było, zaczęliśmy pić drink zwany „tequila sunrise”. Po kilku minutach usłyszeliśmy męski głos z boku:

– A pan to patrzy z taką miłością na Panią…

My: eeeeee… Zabrzmiało dość pospolicie, nieprawdaż? W związku z czym szybko się zreflektowaliśmy i szybko odrzekliśmy, że i owszem, już dwadzieścia lat właśnie tak jest. Chłopię w garniturze (przykrótkie spodnie i nie chcę być złośliwa, ale był to poliester), rozsiadło się obok  nas, i już pewne siebie, zaczęło perorować:

– To znaczy, że mają Państwo też udane życie seksualne?

My: My razem? Nie!

– Och – westchnęło, a następnie to doświadczone życiowo chłopię rzuciło, jakże błyskotliwą uwagę, że nie wierzy w przyjaźń damsko-męską, bo zawsze jedna ze stron czegoś chce, a następnie przywołało dość władczo swego kumpla.

Zgodziliśmy się, a jakże, wysuwając jako argument fakt, że Filuś chce moje pełne wydanie dzieł Wyspiańskiego, co niestety nie zostało przyjęte z pełnym zrozumieniem, ale nie drążyliśmy tematu dalej wiedząc, że autor „Nocy Listopadowej” jest kontrowersyjnym pisarzem.

Zarysowawszy Państwu sytuację dojdę do tego, co mnie naprawdę zainteresowało. Przez jakiś czas rozmawialiśmy o pracy, bo o czym mieliśmy rozmawiać, o Wyspiańskim się przecież nie udało. Jedno z chłopiąt stwierdziło, że wszędzie jest jedna banda, że życie jest niesprawiedliwe, dlatego pracy nie można dostać bez układów.

Wówczas zapytałam jaki układ wiąże go z firmą deweloperską (czy czymś tam), w której właśnie pracuje. Odrzekł, że żaden, bo dostał pracę składając CV, ale on chciał do radia i się nie dostał. Czy jeśli powiem Państwu, że on się lekko jąkał, to Państwo mi uwierzą? No ja wiem, wiem, ale właśnie tak było. Pełni franciszkańskich uczuć (znaczy ja i Filuś) namawialiśmy pana na wizytę u logopedy, albo psychologa, ale rzekł, że im nie wierzy. Cóż było robić? Filus poszedł zapalić, a ja zajęłam się edukacją. Gdy tłumaczyłam, że człowiek, który nie ma żadnego wykształcenia czy doświadczenia w danym fachu zawsze przegrywa z tymi, którzy coś już mają, to rzekł, że w taki sposób przegapia się talenty. Zapytałam go, kogo – jako pracodawca – by zatrudnił na stanowisko korektorki? Dziewczynę po polonistyce czy po architekturze krajobrazu. Rzekł, że to nie ma znaczenia, bo pierwsza może być tumanem, zaś druga – mieć talent językowy. Zgodziłam się z nim, wskazując na fakt, że rozmowa w sprawie pracy nie polega na przeglądaniu dyplomów, ale – przy dużej ilości kandydatów – trzeba przyjąć jakieś kryterium początkowe. Tu młodzian przerwał mi, a w zasadzie przerwał po raz kolejny, bo jakoś nikt go nie nauczył jak prowadzi się rozmowę, że właśnie w taki sposób traci się talenty.

Zapytałam go już dość bezczelnie: jaki procent ludzi uważa za wybitnie utalentowanych, a jaki procent wedle niego to ludzie, którzy ciężką pracą coś osiągnęli, odrzekł: praca… praca… bez znajomości jesteś przecież nikim. Po wygranym przez siebie sporze, młodzian powiedział, że skoro pracuję na uczelni, to nie powinnam ściemniać, tylko się przyznać, kto i jak mi pomógł w karierze.

A potem… a potem to już Państwu dalej nie opowiem, bo zaczyna się nieprzyzwoicie. W tle znalazły się słowa: „a ty przecież jesteś z budżetówki, pozwól więc, że postawię ci kolejnego drinka”, a potem nastąpiło dość protekcjonalne położenie jednej dłoni na drugiej (znaczy męskiej na małpią). No i wpadłam w furię, ale tym razem (co nieczęsto mi się zdarza) w furię kontrolowaną. W ciągu siedmiu minut wyjaśniłam co i jak – byłam niemiła, co chyba nikogo nie dziwi – a następnie zatuliłam się w sweterek, szal, wzięłam Filusia pod ramię i odpłynęliśmy w siną dal, desperując: „cholera, cholera, a miało być tak przyjemnie”.

Myślę sobie dość złośliwie, że jeśli młodzian będzie chciał w przyszłości postawić drinka starszej od siebie filolożce, to musi liczyć na układy i znajomości, bo talentu, zaiste, do tego nie ma.

Reklamy
Published in: on 08/21/2014 at 10:50  5 Komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/08/21/smutne-skutki-picia-drinkow-tequila-sunrise-z-developerem-czyli-talent-i-znajomosci/trackback/

RSS feed for comments on this post.

5 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Bida z nędzą, drogi Pawianie. Po prostu wkurzyłaś panicza swoimi dociekliwymi pytaniami, edukować chciałaś, odmówiłaś drinka i w dodatku nie pozwoliłaś się obmacywać. Jakaś ta dyplomacja u Was, południowców, zwichnięta… Bo stopień naukowy to przecie wiadomo, że za kury… ;). Ukłony.

  2. No tak 🙂

  3. Ja myślę, że tam chodziło raczej o protekcjonalizm, aniżeli obmacywanie. O wyższość (taką ogólną), znajomosć życia i lekceważenie budżetówki. A stopień naukowy: przypomniało mi to anegdotę, gdy moja sister była na praktyce pedagogicznej (wieś podkielecka) zrobiła dzieciom sprawdzian ortograficzny. W jednym zeszyciku nie było sprawdzianu, ale były napisane słowa: dosz trzy bedzie kura. I chyba wszystko jasne 🙂

  4. Jo bych dał. A było to kiedy?

  5. simsimon: nie pamiętam, dawno. Ze względu na inflację pewnie dziś już dwie kury.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: