Kanapka z czerwonym kawiorem, czyli wykoncypowana lewica

komunist+parti

 

Odnoszę się do kwestii samokrytyki Sławomira Sierakowskiego, dlatego proponuję przeczytać najpierw jego tekst:

http://www.krytykapolityczna.pl/felietony/20140622/cveta-dimitrova

Trudno w dzisiejszej Polsce nie być lewicą. Jednak być lewicą dziś w Polsce to straszny obciach. No bo pomyślcie Państwo, jeszcze ktoś stwierdzi, że jesteśmy tak lewicowi jak Sławomir Sierakowski. No i właśnie: obciach, wstyd, żenada.

Dawniej było takie stwierdzenie: „kanapowa lewica”. Oznaczało ono inteligencików siedzących na pluszowej kanapie, którzy zajmują się, z pozycji tego pluszu, między siorbnięciem angielskiej herbatki i kąskiem wiedeńskiego sernika, próbą zmiany świata i oczywiście wszechświatowej rewolucji. Dziś to sformułowanie zostało zastąpione „kawiorową lewicą”, bo do tej kanapy, herbatki i serniczka dołączyła hipokryzja. A jeśli nie jest to hipokryzja, to przynajmniej jakieś zafałszowanie rzeczywistości. Taka lewicowość wykoncypowana. Wyciągnięta z lektur, które wypada w pewnych środowiskach przeczytać, bo fajnie się lajkuje na fejsie tak ezoteryczne strony, jak „Polecam przeczytać Lenina”. Nie chcę przez to powiedzieć, że Lenina nikt nie czyta w Polsce, że tylko stada hipsterów z nim łażą i pokazują swe zaangażowanie dla średniej krajowej brutto, przytupując bucikiem z ekologicznego płótna wyprodukowanego w Bangladeszu. Nie, tylko czasem ci czytelnicy Lenina, Trockiego, Kropotkina, Bucharina etc. przypominają jednego z epizodycznych bohaterów „Przygód Tomka Sawyera” Marka Twaina, który nauczył się pięciu tysięcy wersetów z Biblii i zwariował.

Ostatnio widziałam zachwyt jakiej części tej lewicy nad sklepem w Berlinie, ach… ekologicznym, bo trzeba z własną torbą przyłazić, deklarując tym samym swoje wielkie zaangażowanie w ochronę ziemi. W Berlinie, Proszę Państwa, taki sklep otworzono, jakże światowo, kiedyż my, w naszej nieszczęsnej ojczyźnie, doczekamy się takiej nowoczesnej siurpryzy, takiej cudowanie lewicowej, wykazującej nasz namysł nad kondycją natury. Mam ochotę tu odpowiedzieć cytatem z filmu „Dzień świra”: „Dżizus, kurwa, ja pierdolę”!, a potem dodać jeszcze „amen”, bo czegoś tak głupiego, to w życiu nie widziałam. A idź jeden z drugim i jedna z drugą na pobliski targ, z własną płócienną torbą, zachęcaj do tego znajomych, tak już od lat robi duża część społeczeństwa. A nie zachwycaj się durnym sklepem z Berlina, że taki cudowny, bo nie ma w nim reklamówek, ani innego badziewia. Musisz mieć sklep, w którym ci powiedzą, że tak jest ekologicznie? A sam / sama z siebie, to co? Nie przyjdzie ci to do głowy? No właśnie…

Ta lewicowość niektórych osób w Polsce jest jakąś taką wygodną i modną maską, tysiącem cytatów na każdą okazję, odmienianiem przez wszystkie przypadki słów, które tak ładnie brzmią i tak dobrze świadczą o politycznej dojrzałości. Cytaty wygłaszane, z jakże głębokim przekonaniem, na politycznych debatach, tysiące napisanych słów, manifestów wygłoszonych z płonącym okiem i pałającymi policzkami, w radio, telewizji czy dla lokalnej prasy. Pewnie do tego koszulka z Che i berecik z czerwoną gwiazdą, albo coś równie wyraziście identyfikującego. A wszystko to razem sztuczne, bo ciągłe podpieranie się cudzym słowem zawsze stwarza wrażenie pustki. No i właśnie, ta pustka się objawiła nam się w postaci Sierakowskiego, jak wielka dziura na pustyni Kara-kum, niedaleko miasteczka Derweze, zwana dziurą do piekła, a jak wiemy piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami. Chciałoby się w tym miejscu dodać: i frazesami o wspólnocie ludzi, o zrozumieniu potrzeb i podmiotowości tego Innego. Gdyby Sierakowski BYŁ lewicowy, to wykorzystanie innej osoby, kobiety, po prostu nie przyszłoby mu do głowy, bo dla lewicy nie ma nic bardziej wstrętnego, jak bycie burżujem, wykorzystującym kogoś, pospolitym Paszczakiem. Ale Sierakowski lewicowy nie jest, to znaczy – może jest… lekturowo, bo pewnie oczytany we wszystkich tekstach, że aż napuchnięty, ale co z tego, że przeczytał? Co z tego? Jest jak moi niektórzy studenci, którzy naszpikowani lekturami jak schab słoninką, albo milczą na każdy temat, albo cytują fragmenty z pokreślonych kserówek artykułów. Sierakowski nie milczy, ależ skąd, nadal cytuje, nadal wygłasza manifesty, nie widzi, że kompromituje nie tylko siebie (swoją powierzchownością interpretacji lektur oraz po prostu, po ludzku, że zachował się jak prosię), ale całe środowisko. Bo zaraz przychodzi do głowy pytanie: oni tam w Krytyce Politycznej tak wszyscy mają? Ta dysfunkcja to z urodzenia czy nabyta?

Sierakowski napisał cudowną samokrytykę, stojąc na właściwej politycznie pozycji. Co oznacza, że nadal nic nie zrozumiał. Zamiast przeprosić poszkodowaną, zapłacić za jej pracę z własnej kieszeni (w końcu zgarniał jej kasę) i prosić o wybaczenie, wali kabotyński artykuł, gdzie tłumaczy własną niedojrzałość klasową. Być może oczekuje, że wzruszeni jego losem, jego rozterkami, jego dojrzewaniem politycznym, zaczniemy współczuć? Co mam zrobić po tym tekście? Na razie opadły mi ręce.

Na początku pisałam o sformułowaniach kanapowej i kawiorowej lewicy. Bo ta kanapa, to już nawet nie pluszowa, solidna i stojąca w mieszczańskim salonie, ale to taka przeżuwana w eleganckiej piekarence kanapka z ekologicznego chlebka, posmarowana grubo kawiorem, ale czerwonym, na litość bogów olimpijskich, czerwonym kawiorem, bo na nim robotnicza krew. Przepraszam, to było złośliwe, ale nie mogłam się powstrzymać.

I jak tu być lewicą w Polsce?

Reklamy
Published in: on 06/25/2014 at 19:50  8 komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/06/25/kanapka-z-czerwonym-kawiorem-czyli-wykoncypowana-lewica/trackback/

RSS feed for comments on this post.

8 komentarzyDodaj komentarz

  1. Ja to nazywam hipster-lewicą. Nieprzypadkowo są tak wpatrzeni we wzorce najbardziej zgentryfikowanych dzielnic w Berlinie. Eko-sreko, Zizek i Lacan, organiczne vegańskie albo fruitariańskie jedzenie, kawa od zapatystów parzona w audiofilskim ekspresie (ja wiem, że to się nie nazywa ekspres tylko jakoś inaczej, nie nadążam za trędami mimo mieszkania w Kreuzkölln, niestety jestem zwykłym proletariuszem), w ramach wakacji obalanie systemu na jakimś zlocie alterglobalistów, oczywiście za pieniążki rodziców.

    Jest tylko jedno wyjście: czniać ich z podskoku. I olać. Bo nerwy źle na wątrobę robią.

  2. Ja się nawet nie zdenerwowałam, tylko dostałam link, bo trochę zajęta jestem, potem porozmawiałam szyderczo z jedną osobą, potem – równie szyderczo – z drugą, potem padało, a ja rozmawiałam przez telefon… i pooooooszło.

  3. hahaha, bardzo trafne 🙂 Pawianie

  4. Po prostu od prawa do lewa i w ogóle 🙂 korzystanie z pracy kobiet jest dla panów „naturalne”. Taki mamy klimat…

  5. A Terlikowski już wie, dlaczego tak się stało, przez konkubinat. Gdyby był ślub, nie byłoby afery 😉

  6. On wie wszystko 🙂 Byłoby to zabawne, gdyby nie to, że coraz więcej władzy mają właśnie tacy ludzie jak on…

  7. kanapowa lewica znaczy, że partia jest taka mała, iż wszyscy mieszczą się na kanapie

  8. Pani Sylwio, nie tylko…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: