Cura te ipsum czyli kuro lecz się sama… rosołem

egzorcysta

 

A jeśli Jezus chce, żebym umarła? A jeśli Jezus chce, żebym przeniosła się do lepszego świata, podążała ku zbawieniu? Abstrahując od faktu, że ja CHCĘ eutanazji, deklaruję – że jakby co – to ja nie tylko uprzejmie proszę, ale wręcz żądam i wszystkim, którzy mają inne zdanie, kij w oko. Tylko nie rozumiem, co komu do tego, czego ja chcę? Moje ciało, a nie Boga, moja decyzja, a nie bytu wymyślonego. I jak będę w wielkiej potrzebie, takiej największej, to niech bogowie olimpijscy mają mnie w opiece, błagam, żebym nie trafiła na katolickiego popaprańca, który lubi patrzeć, zboczuch jeden, na ludzkie cierpienie. I niech mi nikt nie wyjeżdża z tekstem, że nie wiem, co mówię. Doskonale wiem, proszę mnie nie traktować jak dziecka, jak kogoś, kto nie może podejmować decyzji. Właśnie tę jedną decyzję, nie tylko mogę, ale mam niezbywalne prawo, żeby podjąć, I tego chcę, bo wiem, czego oczekuję.

Na przełomie marca i kwietnia 2005 r., w odstępie kilku dni zmarły dwie osoby. Jedną z nich była Terri Schiavo, drugą Jan Paweł II. W przypadku papieża, który odmówił leczenia, mówiono o godnej śmierci, przytaczano ze wzruszeniem i szacunkiem jego ostatnie słowa („Pozwólcie mi iść do domu Ojca”), będące, być może, prośbą skierowaną do lekarzy. W przypadku śmierci Terri dość często padały oskarżenia o morderstwo dokonane w świetle prawa. Dwa lata po jej śmierci, nawet już po ogłoszeniu wyników sekcji zwłok, które powinny chyba pomóc w zakończeniu całej dyskusji, w specjalistycznym polskim serwisie internetowym („Medycyna Praktyczna” 2007/1) ukazał się tekst dr. Andrzeja Musiała, który kończył się następująco:

Nie można jednoznacznie stwierdzić, że stan wegetatywny Terri Schiavo był całkowicie nieodwracalny; zdarzały się bowiem wybudzenia z takiego stanu, opisane w medycynie przynajmniej w kilku przypadkach. Powyższe wnioski powinny być uwzględnione w dalszej dyskusji nad ewentualną kwestią zalegalizowania eutanazji w Polsce. Z przeprowadzonej analizy casusu Terri Schiavo widać, że wiele argumentów, które przytacza się szczególnie w prasie i telewizji, a które miałyby usprawiedliwić eutanazję jako <<godną i dobrą>> śmierć, nie ma uzasadnienia w rzeczywistości, ale jedynie służy do przeforsowania subiektywnych zamierzeń i przekonań.

Nie mam pojęcia, jak Terri miała się wybudzić, skoro jej mózg nie pracował (sekcja ujawniła, że ważył jedynie połowę średniej masy tego narządu, jednakże nie to w wypowiedzi lekarza jest najważniejsze. Znacznie istotniejsze jest autorytatywne stwierdzenie, co należy uważać za właściwe, dobre i etyczne. Gdy przyjrzymy się dokładniej okolicznościom śmierci Amerykanki i Polaka dość szybko zauważymy, że współczesna dyskusja o eutanazji często opiera się właśnie na autorytatywnych stwierdzeniach , których podstawą jest dyskurs stricte religijny. Oczywiście trudno porównywać dwa przypadki śmierci, bo w jednym przypadku mieliśmy do czynienia z bezspornym wyrażeniem woli, w drugim zaś tylko z zapewnieniami męża o woli samej Terri, jednak nasuwa się pytanie: dlaczego w jednym przypadku mówimy o godności, wyborze i poddaniu się woli boskiej, w drugim zaś – o zanegowaniu tejże woli, o nadużywaniu prawa itp. Oczywiście, w tym miejscu katoliczka, czy katolik powiedzieliby mi, cytując chociażby wypowiedź prof. PAT dr hab. Tadeusza Biesagi SDB, wykładowcy w Katedrze Bioetyki Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, że („Medycyna Praktyczna” 2005/11):

O ile to możliwe, należy wyraźnie odróżniać uśmiercanie z litości (czyli eutanazję) od rezygnacji z uporczywej terapii. Przeciwstawienie się eutanazji nie jest zatem opowiedzeniem się za stosowaniem nadzwyczajnych, nieproporcjonalnych środków terapeutycznych, za podjęciem uporczywej, bezowocnej terapii.

Czuję swąd relatywizmu, tak ochoczo potępianego przez katolickich hierarchów. Jeśli dobrze rozumiem różnicę w świetle etyki chrześcijańskiej, to w przypadku śmiertelnej choroby Karola Wojtyły mieliśmy do czynienia z rezygnacją z uporczywej terapii, zaś w przypadku Terri – odłączenie sztucznego odżywiania było eutanazją. Papież nie dostał kolejnej kroplówki – jednocześnie wszyscy z jego otoczenia, zebrani wokół łóżka, nie przeżywali żadnego konfliktu teologicznego i etycznego – zaś rozhisteryzowani dziennikarze mogli ze łzami w oczach mówić o jego godności i człowieczeństwie. Terri, która nie mogła się wypowiedzieć sama, umierała przez wiele lat, odłączana i podłączana na powrót do aparatury (trzykrotnie), a świat wokół niej dyskutował, czy to jest godne, słuszne i sprawiedliwe, bo życie jest święte, bo zabijać nie wolno, bo cierpienie uszlachetnia…

Większość komentatorek i komentatorów lojalki zwanej „Deklaracją wiary w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej” odnosi się do rozrodczości, ale to już i tak mamy załatwione (że się tak wyrażę: „na amen”)  ustawą antyaborcyjną, w związku z czym… nie dziwi nic, ale ja mam ochotę pokopać dalej i zastanowić się, co będzie, gdyby słowa z deklaracji brać serio i dosłownie. No, bo co zrobić, gdy czytamy coś takiego, mnie ogarnia bojaźń i drżenie:

„UZNAJĘ, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne: – ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca, – moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga” oraz „ UZNAJĘ pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim – aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji”.

Ciało jest nietykalne? A jak religijny potrzepaniec zrozumie to dosłownie? I na przykład stwierdzi, że nie może usunąć mi wyrostka, bo ciało jest nietykalne, a on podpisał deklarację? A jeśli uzna, że Jezus chce, żeby mnie bolało, bo mam nieść swój krzyż, a cierpienie uszlachetnia? A co jeśli stwierdzi, że Twój Pan wzywa Cię, dziecko, zaś świat jest taki okrutny, zły i skażony cywilizacją śmierci, że czas, abyś dołączyła do grona aniołków? A jeśli ktoś uzna, że nie jestem chora, a opętana? Skoro prawo boskie jest nad prawem ludzkim, to można wcisnąć dowolny kit i próbować ze mnie demony wyganiać, a ze mną będzie łatwo, ponieważ niejeden i niejedna słyszeli, jak mój wicedyrektor instytutu mówił nieraz (w zasadzie zawsze to powtarza), że we mnie siedzi LEGIJON szatanów? A poza tym, jakie prawo boskie? To ze Starego Testamentu? Mam przytoczyć co lepsze kawałki? Te najbardziej okrutne i te najbardziej wyuzdane? Będzie jakaś katastrofa, a żaden lekarz nie pojedzie, bo uzna, że Bóg spuścił karę na grzeszników, jak niegdyś na Sodomę? Państwo powiedzą teraz, że przesadzam? Może, ale jak wiemy są dwie rzeczy nieskończone: wszechświat i głupota ludzka. A tak na marginesie, to zdanie udowadnia istnienie strasznej, wszechogarniającej głupoty, bo wszechświat chyba jest skończony, nieprawdaż?

Ponadto, chyba powinniśmy od dziś wiedzieć, komu fundujemy z naszych podatków studia medyczne, bo chyba nie chcemy kształcić szamanów? Proszę sobie wyobrazić, że teraz, po tej deklaracji każdy może zacząć bredzić, że sumienie mu zabrania. Na filologiach nie będziemy czytać Witkacego, albo Bataille’a, na niektórych kierunkach zaczniemy wykładać kreacjonizm, strażak wierzący w świętość ognia będzie podlewał płonący dom benzyną i podkładał papierki, jak w opowiadaniach pożarowych Grabińskiego, wegetariański sprzedawca w mięsnym odmówi obsługiwania klientów, aż na mięsie zalęgną mu się muchy… No, wiemy przecież, że tak nie będzie. Strażaka odda się do wariatkowa, sprzedawcę się wywali, filologów się upomni, a co z lekarzami? Kto im powie, że nie wolno? W zaciszu gabinetów zrobić mogą wszystko co zechcą. Amen i tak im dopomóż Bóg.

http://pismozadra.pl/felietony/dziesiaty/740-lekarze-w-koscielnych-okopach

zdjęcie ze strony: http://www.nautilus.org.pl/?p=artykul&id=2205

Reklamy
Published in: on 05/29/2014 at 19:41  17 komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/05/29/cura-te-ipsum-czyli-kuro-lecz-sie-sama-rosolem/trackback/

RSS feed for comments on this post.

17 komentarzyDodaj komentarz

  1. Masz oczywiście rację, ale co z tego? 🙂 Zasady dyktuje ten, kto ma władzę.
    I nie, Twoje ciało nie należy do Ciebie tylko stwórcy 🙂
    Absolutnie nie zakłada się istnienia innych poglądów (np. innych wyznań), nawet „własne” traktuje się wybiórczo (patrz reakcja na niektóre postulaty nowego papieża).
    I oczywiście to jest przerażające – przykładem prymatu prawa boskiego nad ludzkim jest planowana egzekucja chrześcijanki z Sudanu (oprotestowana), ale to się w ogóle zainteresowanym nie kojarzy…

  2. miało być: „do stwórcy”

  3. taką deklarację należy podpisywać przed podjęciem studiów, i zaraz na teologię (tfu). Zresztą ta cała klauzula kończy się za drzwiami prywatnego gabinetu, za srebrniki gotowi są wyskrobać choćby matke boską…

  4. „PRZYJMUJĘ prawdę, iż płeć człowieka dana przez Boga jest zdeterminowana biologicznie i jest sposobem istnienia osoby ludzkiej. Jest nobilitacją, przywilejem, bo człowiek został wyposażony w narządy, dzięki którym ludzie przez rodzicielstwo stają się „współpracownikami Boga Samego w dziele stworzenia” – powołanie do rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim.” – mnie to osobiście zastanawia. Z perspektywy czysto praktycznej (bo dywagacje, kto jest tym nieuprzywilejowanym, może na przykład hermafrodyta, ale czy oni nie są uprzywilejowani podwójnie…? – zostawiam na boku). To jak przyjdę do lekarza ginekologa z widomym znakiem używania narządów, a nie mogę wylegitymować się małżonkiem, to co? Odmówi badania? Czy lekarz będzie prowadził tylko ciąże małżeńskie, a te niemałżeńskie niech se same radzą, jak bezprawnie narządów używały? Mam rozwiązanie, podejrzanie proste. Lekarze, którzy to podpisali, powinni wywiesić informację o przestrzeganiu deklaracji zaraz obok godzin przyjmowania. Automatycznie przechodzą też do prowadzenia prywatnej praktyki, bez związków z NFZ. Tak im dopomóż Bóg.

  5. Zastanawiam się jak zamierzają sprawdzać czy „organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim” używają tylko „wybrani przez Boga i związani z nim sakramentem małżeństwa”.

  6. kobieta w kryzysie: właśnie… te sudan, touche 🙂
    Public enemy: hehehehe ładna fraza, pawian zapamiętać 🙂

  7. Czytelniczka: Świntuszka, używać się jej chce, bez sakramentu, tfu… jakie zepsucie…

  8. Ariel: sacrum w ciele ludzkim, w zasadzie nie wiem, co powiedzieć. Zawsze myślałam, głupio, że jesli jest jakieś sacru, to jest to mózg.

  9. Ja też tak naiwnie myślałem, a tu siurpryza, okazuje się, że sacrum trzeba szukać od dupy strony 🙂

  10. W filozoficznym sensie takie rozumienie sacrum jest dla mnie OK. To znaczy wolę podejście holistyczne, niż dualistyczne. Nie podoba mi się np. pomysł łamania grzesznego ciała kołem, aby ratować zbawienie duszy. Chodzi chyba o interpretację – w tym kontekście (tej deklaracji) podejrzewam, że „sacrum” oznacza przejęcie przez kogoś władzy nad moim ciałem, do którego tracę prawo… A nie holistyczny szacunek do mojej osoby:)

  11. no cóż, widocznie to święta dupa 🙂

  12. kobieta w kryzysie: holistyczny, w Kościele? ej, ej… ogarnij się, dziewczyno 😉

  13. A kto powiedział, że w kościele? Ja mówię o swoich poglądach 🙂

    A w tym wypadku ciało grzeszne czy święte – jeden pies, chodzi o władzę i kontrolę nad kobietą (podszytą pogardą). Po prostu „święte” lepiej brzmi w dzisiejszych czasach (może się wydawać, że intencje są dobre :).

  14. Jak czytam o lekarzach podpisujących takie deklaracje, to mnie trzęsie (nie wiedziałem, że mój fiutek jest sacrum). Wychodzi na to, że moja żona miała szczęście, że umarła szybko. Strach pomyśleć, co by było, gdyby trafiła na takiego lubiącego napawać się cierpieniem lekarza. Oczywiście cierpieniem innych.
    Z tego, co pamiętam, to sudanka została ułaskawiona.
    Ale za to będziemy mieli kolejny spektakl. W wielkopolsce 11 latka została zgwałcona przez kuzynów i zaszła w ciążę (nie rozumiem, dlaczego podano miejscowość z której pochodzi). Udało się uzyskać sądowną zgodę na aborcję i już zaczyna się cyrk. Zaczął terlikowski (z małej litery specjajnie) swoje wywody, jak to aborcja jest większą traumą od gwału. Że dziewczynka powinna urodzić i oddać dziecko. Nie łapię, jak można być takim pozbawionym empatii bezmózgim yeti?
    Druga sprawa, że pewnie niedługo poczytamy o legionach fanatyków starających się uniemożliwić wykonanie zabiegu. Jakby ciąża u dziecka była całkowicie neutralna i nieszkodliwa dla zdrowia. Pamiętam sprawę nastolatki, na którą polował jakich klecha.
    Przepraszam, ale trochę mi się ulało.
    Pozdrowienia

  15. Kobieta w kryzysie, jak własne poglądy, niezarejstrowane i niezaakceptowane? Ty… buntowniczko 😉
    Mroczny piskacz: czytałam, niestety, czytałam http://www.fronda.pl/a/aborcjonisci-chca-zabic-dziecko-i-ponownie-zgwalcic-11-latke,38260.html
    Ciekawe jest, że on już drugi raz zabiera głos w bardzo podobnej sprawie i WIE, co czują jedenastolatki http://pismozadra.pl/felietony/magdalena-piekara/607-dzieci-i-lalki

  16. Ta jego wszechwiedza jest trochę przerażająca. Zastanawiam się, co się musi zdarzyć, żeby nastąpiła reakcja społeczeństwa. Pojedyncze głosy to za mało. Albo nie będzie żadnej, albo jeśli nastąpi, to będzie jak huragan (jak w irlandii).

  17. Jest przerażająca – pod warunkkiem, że ma władzę. Inaczej to tylko głupota.
    Nagonka na kolejną dziewczynkę?! Please….


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: