Chwalipięta czyli od szubienicy na uniwersytety

Moskwa2

– Bucholc nie żyje! pan wie?… Miał fabryki, miał miliony, był całym hrabią i nie żyje! A ja nie mam nic i jeszcze na jutro mam protestowane weksle, ale ja żyję! Pan Bóg jest dobry, Pan Bóg jest bardzo dobry!

Wielka, bezgraniczna wdzięczność zadrgała mu w głosie i smutna dotychczas twarz zajaśniała głębokim rozradowaniem, całą rozkoszą świadomą istnienia własnego.

(Władysław Stanisław Reymont)

Dawno, dawno temu, gdy pawian był małą małpą, chodził do szkoły. Nie uczył się pilnie przez całe ranki ze swej pawiańskiej pierwszej czytanki. Wręcz odwrotnie, bo od pierwszego dnia w placówce oświatowej, nasz bohater kontestował system. Po prostu mały pawian nie miał ochoty, po prostu nie współpracował i nigdy, jak na przykład mama Mikołajka, nie był pierwszą uczennicą. Olewał, leniuchował, obchodził, kręcił, kantował – jak tylko się dało. Nie był jakimś blokersem pakującym w piwnicy, bo już wówczas miał szczwany i dalekosiężny plan. Pawian zamierzał przez całe swe życie czytać, tylko to bowiem sprawiało mu przyjemność. Całą resztę wiedzy wpychanej mu innymi sposobami do głowy przyjmował mimochodem i ze sporą niechęcią. Jak się Państwo domyślają wynikały z tego kłopoty. Stąd wzięła się siwizna pawiańskiej mamusi, w sumie tatusia też, nie bądźmy już tacy skromni. Rodziciele nawet chcieli mnie do szkoły zakonnej wysłać, ale tatuś stwierdził, że nie wolno siostrzyczkom tak strasznej krzywdy robić, bo budynek zabytkowy, a uległby zniszczeniu, zaś na zgliszczach matka przełożona w oberwanym habicie szlugiem by się zaciągała. W związku z tym, nieśli przez jeszcze jakiś czas swój krzyż, bo cóż im robić wypadało. Z podobną godnością opiekują się tym ich małym psem, który jest karciarzem, babiarzem, złodziejem i oszustem. Oni są jak koń Boxer i wzdychają jedynie, że będą się starać jeszcze bardziej.

Nie można się dziwić, że nasz bohater, co jakiś czas wpadał w kłopoty. Na dodatek miał odrażającą fizys, na której non stop malowało się lekceważenie i obrzydzenie. Czasem też politowanie i niechęć. Wszystko to razem musiało skutkować złośliwostkami systemu. Dlatego też nie można się dziwić, że pewna pani, która uczyła pawiana, powiedziała kiedyś w desperacji, że skończy on na szubienicy. Jeszcze nie, ale co ma wisieć, nie utonie, szczególnie, że pawian trenował jeszcze do niedawna pływanie na średnich dystansach. Być może jakiś współczesny Albert Pierrepoint już poszedł kupić sznur, a Annuszka wylała już olej słonecznikowy. Któż to może wiedzieć? Wracając do nauczania, pani postawiła pawianowi kolejną dwóję i zaczęła wieszczyć: „na surowej skale stanie drzewo, na którym wisieć będziesz, a kruki obiorą twe ciało do kości”. No, może nie było aż tak, ale zabrzmiało poważnie. Minęło kilkanaście lat i pawian wszedł do sali uniwersyteckiej, gdzie miał prowadzić wykład ze sztuki przetrwania przy pomocy zadrukowanego papieru. Kolega profesor wyjechał był i poprosił, żeby pawian za niego poszedł. Pawian lubić ludzi, lubić im pomagać, a na dodatek pawian lubić uczyć. Zadowolony jak małpa w kąpieli stanął na katedrze, z wysokości swego nikczemnego wzrostu ogarnął salę spojrzeniem, gdy… Ożesz, do stu tysięcy fur beczek prochu! A któż tam siedzi w drugiej ławeczce? Pani od szubienicy, taż sama. Wówczas, pawian pierwszy raz w życiu, zaśpiewał w duszy używając Reymonta: „Pan Bóg jest dobry, Pan Bóg jest bardzo dobry”.

To była naprawdę piękna, aczkolwiek małostkowa chwila.

Była jeszcze jedna pani, o której dopiero teraz pawian sobie przypomniał. Owa nauczycielka pawiańska wielokrotnie opowiadała, że studiowała w Moskwie, a to wydarza się tylko w życiu najlepszych. Dawała tym samym do zrozumienia, że nam się to nie przytrafi. Tak się akurat złożyło, że pawian na egzaminie maturalnym otrzymał pytanie dotyczące stolicy Rosji. Nawijał, nawijał, a na koniec przyszło mu głupio do głowy, żeby powiedzieć, iż chciałby kiedyś pojechać na moskiewski uniwersytet. Pani parsknęła śmiechem, łaskawie wybaczyła nietakt i odesłała nasze głupie pawianisko do wszystkich diabłów. Uczyniła to subtelnie, aczkolwiek jednoznacznie.

Znów minęły dziesięciolecia, a może nawet stulecia. I nagle, dziś, gdy pawian szedł do korporacji papierniczej, stanął nagle na moście i wrzasnął, aczkolwiek, jak Państwo zobaczą, nie było to nieprzewidywalne i nieoczekiwane: „Pan Bóg jest dobry, Pan Bóg jest bardzo dobry”. Ha! Już za parę dni, za dni parę, będę na moskiewskich uniwersytetach. Ale jaja! Nie przychodziła mi do głowy ta maturalna historia, gdy wkraczałam na inne wszechnice, ale teraz? Objawił się przede mną cały absurd sytuacyjny.

To jest naprawdę piękna, aczkolwiek małostkowa chwila.

Trudno.

 

Zdjęcie ze strony: http://www.national-geographic.pl/artykuly/pokaz/moskwa-behemot-zaprasza/

Reklamy
Published in: on 04/10/2014 at 16:02  5 Komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/04/10/chwalipieta-czyli-od-szubienicy-na-uniwersytety/trackback/

RSS feed for comments on this post.

5 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Szanowna Pani Pawian,
    ja chodziłam do prywatnej placówki oświatowej przez całą podstawówkę i gimnazjum. Pani dyrektor, chcąc zatrzymać kolejne czesne w swojej szkole, przekonywała mnie, że w „dużym, państwowym liceum” nikt nie dostrzeże, że jestem dość bystra i że zginę w masie. W tym roku otrzymałam stypendium MNiSW. Małostkowa radość, acz satysfakcjonująca… Życzę oszałamiających sukcesów w Moskwie.

    Z poważaniem,

    Wierna, Acz Małostkowa Czytelniczka

  2. Widmo krąży po Europie… widmo małostkowości 😉

  3. Ja też się nie uczyłam (choć taka pewna siebie nie byłam 🙂 Może i przede mną jest jeszcze jakaś przyszłość? 🙂

  4. Pewność siebie była sposobem na ukrycie kompleksów, strachu i takich tam…

  5. Chyba nie umiałam tego ukryć 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: