Бабуин едет в Москву czyli на рыло ведро надели

_DSC8291

Nie wiem, naprawdę nie wiem, kiedy się to zaczęło. Podobno tego dnia, którego pamiętać nie mogę. Matka moja, wprowadzając wózek (w którym siedziałam jak basza) do sklepu i mocując się z ciężkimi drzwiami oraz siatkami, nagle usłyszała z tegoż wózka: A dzień dobry, to kto powie? Już wtedy wiedziała, że czeka mnie, albo stos, albo szubienica (tę ostatnią prorokowała pani od niemieckiego, ale może jeszcze nie wszystko stracone), albo… No właśnie, co mnie czeka? Nikt we mnie nie wierzy, absolutnie nikt.

Kilka lat temu Borsuk Wrocławski się wydarł, że na Białoruś ze mną nie pojedzie, bo chce żyw stamtąd wrócić, a z pewnością to chce wrócić koleją, a nie odstawiony do granicy w kajdanach i obsobaczony przez polski personel dyplomatyczny. Nasz niegdysiejszy szef, zwany Little Bear, który słynie z delikatności, też odrzekł ze smutkiem: tak. A, o co go zapytałam, no o co? Ja tylko chciałam wiedzieć jedną małą rzecz od dobrze wychowanego i delikatnego człowieka. Zapytałam: powiedz mi, kochany, czy ja mam niewyparzony ryj? A on, żeby to tylko przez grzeczność, nie zaprzeczył. Ależ skąd. Potwierdził. I napełnił mnie smutkiem oraz winą, ale tylko na chwilę. Chociaż, z drugiej strony, co prawda, to prawda. Jestem absolutnie nieobliczalna. Zazwyczaj dobrze gram baranka z różową wstążeczką, ale jak mnie coś zdrowo łupnie, to… się zaczyna: smutek tropików, defenestracja praska, bombardowanie Drezna, wielka smuta oraz jesień średniowiecza.

Jednak pamiętać należy, że nigdy, ale to nigdy, nie robię skandali międzynarodowych, bo wiem, że nie reprezentuję własnej, skromnej osoby pawiańskiej, ale instytucję, która mnie deleguje. Nigdy… No, dobra, raz zaliczyłam malusieńki skandalik z polską misją wojskową na Bałkanach, ale i tak się dobrze skończył, bo zostałam wycałowana po rękach (chociaż krzyczałam – w sumie krzyczałam „przed”, a nie „w trakcie”, uściślijmy) i uznana za potencjalną ozdobę każdej armii. Ja, ja, natürlich – das ist kleine und schöne Wunderwaffe. Chociaż, z drugiej strony, żołnierz dziewczynie nie skłamie, chociaż nie wszystko jej powie. Bądźmy jednak logiczni – czy istnieje Naczelny Okulista Wojskowy w Polsce? Bo mam petycję…

W każdym razie, czy ja zasługuję na te oceany niewiary? Zaczęło się od tego, że Znajoma Starsza Pani (tej, której kotu urządzałam godziwy oraz ateistyczny pochówek), która ogląda wyłącznie TVN, zadzwoniła pewnego pięknego dnia do mojej matki i zaczęła ją straszyć. Tym, że w Moskwie  jest niebezpiecznie, że są ukraińscy rewanżyści (W Moskwie???), że strzelają (kto strzela, ciż rewanżyści?), że nienawidzą Polaków (kto?), że MSZ ostrzega, a ponadto panuje gruźlica (w Kazachstanie też była i co? Przeżyłam dmuchanie sklepowej w ciasteczko? Przeżyłam!). Matka jest twardzielką, w związku z tym, byle co jej nie rusza. A poza tym zna większość historii z moim udziałem i wie, że złego diabli nie biorą. Matka ma oczywiście zakaz opowiadania różnych sytuacji z mojego żywota, szczególnie Znajomej Starszej Pani (ZSP). Wytłumaczyłam ZSP, że ja, będąc w Moskwie, nie opuszczę terytorium Polski. Bo mieszkać będę w ambasadzie, Instytut Polski jest w tejże, zaś na uniwersytet będę dowożona papa mobile. Wiem, wiem, kłamać nie wolno, a także nieładnie. Ale, cóż było robić? A ZSP uwierzy we wszystko, można tworzyć fabuły… a ja to tak lubię. Jednakże złe ziarno włożone w ziemię zaczęło kiełkować. Moja matka mi dziś mówi, że ona ogólnie, to bardzo lubi moje wyjazdy, bo potem ciekawych rzeczy się dowiaduje o miejscach, w których nigdy nie będzie, a ja mogłam je oglądać tak nieturystycznie, przez co inaczej, lepiej, pełniej, od zupełnie innej strony. Ale tego wyjazdu do Moskwy, to się boi, bo „wiesz, że cię kocham, ale doskonale wiemy, że masz niewyparzony dziób”. Jak już wyjechała z tekstem „wiesz, że cię kocham” (jak na jakimś amerykańskim filmie było przez te kilka sekund), wiedziałam, że jest źle. Jej nie da się wmówić, że będąc w Moskwie, będę na terytorium Polski. Ojcu, też nie. On ogólnie małomówny, albo – jak kiedyś rzekła adoptowaniec – małomówny na tle mojej matki, siostry i mnie, ale też coś tam mruczał. Może nie bardzo był spanikowany, ale wolałby żebym jechała do Szwajcarii, albo przynajmniej do Luksemburga. No, ewentualnie, w grę wchodzi Austria.

W ogóle, to do Moskwy jadę za dwa tygodnie, a tu już wszyscy podminowani, jakbym miała stopień pułkownika saperstwa i snajperstwa oraz jechała do Afganistanu na tajną misję. Ludzie, no… Literatura to nie Mosad. Co, może ktoś myśli, że mnie przyjmą do Pussy Riot? No, dobrze. Skoro to takie ważne, dla świętego spokoju zmienię zdjęcie na fejsbuce. A przepraszam, kogo obchodzi fakt, że jest w kolorach sinym i żółtym – Iluminatów? Naprawdę to kogoś obchodzi? Ach te paranoje z krajów Europy Centralnej. A jak jeszcze raz ktoś mnie zapyta: „a nie boi się pani” / „a nie boisz się”… to będzie źle.

A ponadto, Państwo przecież wiedzą, że za mną chodzą dwie siostry: Вера i Надежда. Pierwsza symbolizuje mój stosunek do ludzi, druga zaś to, że jakoś będzie. Bo, jak mawiali w „Dobrym wojaku Szwejku”: „jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było”.  Na dodatek: „rżą konie u sań, Aleksander Siergiejewicz przechadza się. Ach, głowę bym dał, że już jutro wydarzy się coś”! Ja naprawdę lubię myśleć, o tym „czymś”.

PS. A zdjęcie i tak mam z Kijowa. A skąd mam mieć, jak ja jeszcze w Rosji nie byłam, hę?

Опустите, пожалуйста, синие шторы.

Медсестра, всяких снадобий мне не готовь.

Вот стоят у постели моей кредиторы

Молчаливые: Вера, Надежда, Любовь.

 

Раскошелиться б сыну недолгого века,

Да пусты кошельки упадают с руки…

Не грусти, не печалуйся, о моя Вера,-

Остаются еще на земле должники!

 

И еще я скажу и печально и нежно,

Две руки виновато губами ловя:

– Не грусти, не печалуйся, матерь Надежда,-

Есть еще на земле у тебя сыновья!

(Bułat Okudżawa)

Reklamy
Published in: on 03/30/2014 at 18:39  10 komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/03/30/%d0%b1%d0%b0%d0%b1%d1%83%d0%b8%d0%bd-%d0%b5%d0%b4%d0%b5%d1%82-%d0%b2-%d0%bc%d0%be%d1%81%d0%ba%d0%b2%d1%83-czyli-%d0%bd%d0%b0-%d1%80%d1%8b%d0%bb%d0%be-%d0%b2%d0%b5%d0%b4%d1%80%d0%be-%d0%bd%d0%b0%d0%b4/trackback/

RSS feed for comments on this post.

10 komentarzyDodaj komentarz

  1. Jak można nie wierzyć w Pawiana? Gwiazdę Południa, Magiczny Pył, potencjalnie największą ozdobę każdej armii i w dodatku tak cudownie pyskatą istotę? Ja wierzę z całych sił. Powodzenia Pawianie i niech Twoje słonie kąpią się w mleku! :).

  2. szaro_bura 🙂 pawiańśka rodzina być krakusy, mleko za drogie 😉

  3. Łączę się w bólu 🙂

  4. Hm. W takim razie tylko powodzenia ale za to po stokroć! Oraz ukłony dla pawiańskiej super krakusowej rodziny 🙂

  5. W Moskwie spadł śnieg 🙂

  6. Chcieli Cię powitać? 🙂

  7. no -jak zwykle -piękna opowiastka, Delegatko 😉

  8. Pawianie, dlaczego moje komentarze nikną w odmętach?

  9. Ha! mam nadzieję, że nie jest to chłodne powitanie.

  10. Nie wiem, ale trafiały w nie to miejsce, co trzeba.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: