Wszystko płynie czyli wszystko wraca

1690545_279870128846342_845107635_n

Godzina z nocy na dzień.

Godzina z boku na bok.

Godzina dla trzydziestoletnich.

Godzina uprzątnięta pod kogutów pianie.

Godzina, kiedy ziemia zapiera nas.

Godzina, kiedy wieje od wygasłych gwiazd.

Godzina a-czy-po-nas-nic-nie-pozostanie.

Godzina pusta.

Głucha, czcza.

Dno wszystkich innych godzin.

Nikomu nie jest dobrze o czwartej nad ranem.

Jeśli mrówkom jest dobrze o czwartej nad ranem

– pogratulujmy mrówkom. I niech przyjdzie piąta,

o ile mamy dalej żyć.

(Wisława Szymborska)

To ja Państwu opowiem jak się to wszystko zaczęło – ja przepraszam, ale właśnie mieliśmy jubileusz, na pawianie stuknęło nam wszystkim dwieście tekstów, a Państwo doskonale widzą, że to jest wierzchołek góry lodowej. Otóż, zaczęło się to, osz fuck, dziesięć lat temu, gdy Pawian był małą małpą, a w zasadzie nie wiedział, że małpą jest. Mało w ogóle wiedział, a już o sobie, to wiedział najmniej. I wówczas zachorował, ot tak, na wszystko, pewnie wyobraził sobie w duchu jakąś taką tragedię, może nawet młodopolską tragedię, a gruźlicy i syfilisu akurat w pobliżu nie było i dlatego postanowił był zachorować inaczej – tak może mniej spektakularnie, bez poświstywania sztuczną odmą jak w Czarodziejskiej górze, bez jęków Dąbrowskiego ze Śmierci, ale zrobił to po swojemu. Na dodatek pawian jak już coś robi, to już robi. Nie leci po łebkach, o czym mogą chociażby świadczyć jego książki, każda gruba, tłusta i napęczniała przypisami. No i pawian zaczął chorować. Leżał, kwiczał, pękał, popiskiwał, wycofywał się, namnażał coś (roztocza też pewnie namnażał, jak każdy), co można nazwać bytem wewnętrznym – no mówię Państwu czysty modernizm, jakaś taka powieść o wieku nerwowym, jakaś taka staroć obrzydliwa w duchu Hrabiego Augusta Mańkowskiego, albo co – i namnożył go w pewnej chwili tak, że przestał spać. Definitywnie i jednoznacznie, a nawet można rzec, że głupio i do dupy. Miał wówczas wrażenie, że cały świat stanął, że czas wlecze się niemiłosiernie, że dni nie mijają, a noce tym bardziej. Gdyby nie było to absolutnie niedopuszczalne stylistycznie i w duchu Paolo Coelho, to by pawian napisał, że znajdował się w bezczasie i bezprzestrzeni. Ale Państwo wiedzą, że tak napisać nie może, jeśli nie chce się znaleźć w przytułku dla grafomanów, związany łańcuchami i polewany wodą ze szlaucha przez gruboskórnych strażników i pielęgniarzy w skórzanych fartuchach, którzy czytają wyłącznie „Biuletyn Wynalazczości” z lat pięćdziesiątych.

Ten bezruch był całkowicie pozorny, bo jedynie zewnętrzny, a w środku było całkowicie inaczej, co pawian próbował na początku załatwiać walerianą, ale szybko mu przeszło, właśnie w momencie, gdy Puc Klucha został małym, aczkolwie puchatym narkomanem. No proszę Państwa, przecież nie można było dopuścić do sytuacji, gdy pawian się rozkłada na czynniki pierwsze, a Puc Klucha idzie na odwyk. Puc miał wówczas jakieś pięć lat i nie sądzę, by jakakolwiek instytucja opieki nad zwierzętami, taka w stylu RSPCA, była w stanie uzależnienie kota od waleriany wytłumaczyć, nie odbierając mi przy tym praw rodzicielskich. A tego to już by było za dużo.

Ciało Pawiana zostało doprowadzone do jakiegoś względnego porządku, ale okazało się wówczas, że stało się na odwrót niż w biblijnym przekazie o duchu mocnym i ciału mdłem. To znaczy, że wszystko było znacznie bardziej skomplikowane. Porównajmy całą sytuację do starego samochodu, który ma opony zdarte, rzężący gaźnik, wycieraczki nieruchome, ale na targ najbliższy dojechać potrafi. Jednakże czyni to tylko dlatego, że jest na ziemi jakiś porządek i ład, jak śpiewa Bułat Okudżawa. I gdy właśnie tego porządku i ładu zabrakło, Pawian stanął. Stanął i stał. A potem położył się na kozetce. I leżał tam przez rok. Wtedy dowiedział się czegoś o sobie i o świecie, a potem zaczął pisać. Serio, to było naprawdę takie proste. Wstał pewnego dnia i machnął tekścik na jakimś forum kobiecym. Mdłym i całkowicie nieważnym. Ale zaczął. Potem przeniósł się na socjopatyczną malkontentkę, a świat znów zaczął przyjemnie przyspieszać. I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej, I dudni, i stuka, łomoce i pędzi. Dlatego, że wszystko tak gna, wszystko płynie, to czasem pisanie niezawodowe musiało i musi być odłożone ad acta. Ale chyba już nigdy nie zostanie całkowicie zapomniane, zarzucone, niepotrzebne. Oczywiście, w związku z powyższym, że mam kilka żyć, nie mylić z tym, że mam kilka rzyci, piszę w różnych miejscach, będąc za każdym razem kimś innym, a może wcale nie? Ponadto, właśnie z tego powodu, nigdy nie będę blogerką z prawdziwego zdarzenia. Ot, skaczę sobie z gałęzi na gałąź. Po cichu i tylko dla Państwa oczu powiem, że ja nie wiem, kim jestem. Chcę wszystkiego co robię. Staram się. Chyba najbardziej jestem w akademii, ale też bez przesady, bo nie uczestniczę we wszystkich spiskach i pokazach punktowych. Mam je po prostu w czerwonej dupie. Nauka tak nie wygląda. Dlatego – wolałabym nie, jak Państwo wiedzą formuła Bartelby’ego jest mi niezwykle bliska, przy czym nie oznacza wycofania się, ale dobitne zaznaczenie stanowiska sprzeciwu wobec zastanej sytuacji.

Potem pojawił się Pawian, gdy po sporej przerwie, okazało się, że formuła socjopatycznej się już wyczerpała. Pawian od samego początku był mniej prywatny niż socjopatyczna, bardziej zdystansowany, bardziej ironiczny, chociaż także mniej naszpikowany literaturą, w przeciwieństwie do malkontentki, która czasem wyglądała tak jak schab nadziewany śliwkami i szpikowany słoninka oraz czosnkiem. Zawsze było feministycznie. I tak minęło nam 200 tekstów pawiańskich i nieznana ilość malkontenckich, a tak naprawdę minęło nam razem dziesięć lat. I wszystko wraca. Bo wszystko płynie. Ale ja sobie myślę, że płynie, tak po pawiańsku. Nie siedzę wcale nad brzegiem rzeki, tylko od czasu do czasu mieszam kijem w stawie. Raz do koła, raz do koła… Śmieci przypływają cyklicznie, stare liście też… o… jest i skórka od banana.

Jako, że wszystko płynie i wszystko wraca… No cóż, napiszę Państwu enigmatycznie: Bach nie żyje – mówi Janko Muzykant – Mozart też umarł, a i ja się też nie najlepiej czuję. Wszystko wraca. I wszystko płynie w tej trochę brudnej sadzawce, w której mieszam kijem. No mieszam. A co mam robić? Zaczęło się od dna wszystkich godzin. A proszę zobaczyć, jak nam ładnie szło przez te dziesięć lat. Duża część czytelniczek i czytelników to siedzi przy tej socjopatycznej drodze… że hohoho. Jak David Attenborough w kolejnych odcinkach nadawanych na kanale National Geographic. Stali się już specjalistami od naczelnych.

A czego ja sobie życzę? Po prostu… chcę. I tyle. Ale niczego nie mogę obiecać.

41337_polska_wroclaw_zoo

Reklamy
Published in: on 03/15/2014 at 14:35  13 komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/03/15/wszystko-plynie-czyli-wszystko-wraca/trackback/

RSS feed for comments on this post.

13 komentarzyDodaj komentarz

  1. No to pięknie, ślicznie, klasykiem mówiąc: płyńcie tą drogą, Pawianie! Drogą socjopatyczną, drogą malkontencką, pawiańską drogą przydrożną. A my maluczcy siedzimy na poboczu i obserwujemy (ja od paru lat) falujący asfalt.

  2. I wielu jeszcze takich lat, Pawianie. Tego życzę i Tobie, i przede wszystkim sobie 🙂

  3. Gratuluję, oby tak dalej. Przydrożny Socjopatyczny Pawian Malkontent to mój ulubiony naczelny 🙂

  4. sknd: bez takich quasi-sportowych klasyfikacji, bo Pawian się czuć jak kolarz skazany za doping 😉
    Amparo: Pawian i czytelnik być związani na amen
    Ariel: do czasu, aż pojawi się jakiś goryl 😉

  5. Przy Pawianie nawet goryl to dyletant 😉

  6. Ariel, nie bądź naiwny, goryle mają swoje sposoby 😉

  7. O mój boże, socjopatyczny pawian to już instytucja!

    A ja mogę powiedzieć, że się blogowo wychowywałam w dużej mierze na socjopatycznej malkontentce 🙂

  8. Znalazł się sposób na Alcybiadesa, więc na goryla też się znajdzie 😉

  9. rany, rany i tak zostaje się klasyczką 😉

  10. jakby Ariel znał goryle, to by Ariel tak nie mówił. Przy gorylach, to nawet słonie Hannibala wymiekają.

  11. Uwielbiamy wszelkie wcielenia Pawiana.

  12. Słonie wymiękają, ale Pawian na pewno nie wymięknie 😉

  13. Sto lat 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: