„U nas na Podkarpaciu ludzie podchodzą do życia normalnie” czyli nienormalna normalność

– Życie zawsze jest takie zasrane, czy tylko wtedy, kiedy się jest dzieckiem?

– Zawsze.

(Leon Zawodowiec)

Czytam i oczom nie wierzę. Notabene, jak przeczytałam pierwszy artykuł, a przepraszam, mam grypę, to zrozumiałam wówczas, że położna odkryła, iż w jej szpitalu przeprowadzane są nielegalne aborcje. Wtedy pomyślałam, że miała prawo się sprzeciwić, miała prawo ogłosić światu łamanie prawa, cokolwiek nie uważam na temat ustawy antyaborcyjnej i jak bardzo jej się sprzeciwiam, to do czasu, kiedy jest ona aktem prawnym, żeby nie być wspólnikiem lub wspólniczką przestępstwa, to trzeba ogłaszać. Możecie się Państwo ze mną nie zgadzać, uważać, że popieram podziemie aborcyjne, ale – niestety, w tym przypadku, niestety – prawo jest prawem. Dura lex – sed lex. Ale już po chwili okazało się, że chodzi o zupełnie coś innego. Nie wiem czy Państwo w ogóle zrozumieją, o co tu chodzi, bo ja czytam już któryś raz z rzędu i nadal nie ogarniam tej kuwety. Może to grypa, a może to Polska?

W szpitalu wykonywane są legalne aborcje (wykonano trzy), dyrektor wypowiadał się, że np. dotyczyły one płodu bezczaszkowego. Położna nie chce, ze wzglądu na klauzulę sumienia, brać udziału w takich zabiegach. A w zasadzie, to wcale nie tak, bo nigdy nikomu nie zgłaszała, że nie chce („Gdyby to zgłosiła przełożonym, odsunęliby ja od tych zabiegów”). Później jednak dyrektor się wściekł, gdy nagle sprawa nabrała medialnego rozgłosu (gdy zdał sobie sprawę z tego, że jego pracownica, zamiast pogadać z nim, to lata do mediów – położna wraz z prawicowym senatorem zorganizowała konferencję prasową), gdy włączyła się w sprawę Fundacja Pro-prawo do życia, która wydała oświadczenie: „Organizujemy pikiety antyaborcyjne przeciwko temu, co się wyrabia w Waszym szpitalu. […] Przewidujemy coraz szerszy wachlarz protestu aż do powszechnego bojkotu Waszego szpitala włącznie. Nie może być kompromisu dla zabijania chorych dzieci. Przynosicie wstyd naszemu miastu”.

I w tym miejscu, to ja już nic nie rozumiem. Bo, ja, przeciwniczka ustawy, rozumiem to, że jest ona aktem prawnym obowiązującym na terenie Polski. Doskonale wiem, że gdybym chciała przeprowadzić aborcję, to popełniam przestępstwo. A w zasadzie, to nie popełniam, tylko robią to ci, którzy mi pomagają. Na dodatek jest sprawa Bratkowskiej, która dobitnie ukazała, że ustawa jest fikcją. Z trzeciej strony czy którejś, już nie wiem, w ustawie podane są wyjątki – aborcja jest legalna w przypadku zagrożenia życia, zdrowia fizycznego lub psychicznego matki, gwałtu lub wad płodu. To też oczywiście jest fikcja, o czym doskonale wie rodzina zmarłej Agaty Lamczak czy co ukazuje stosunkowo niedawna sprawa nastolatki, chyba z Lublina, której zakończenie było jakąś tragifarsą.

Natomiast ci z fundacji „Pro-prawo do życia”, chyba czegoś nie rozumieją. Aborcja w Polsce, w określonych sytuacjach jest dopuszczalna. W zasadzie legalna, szczególnie jeśli lekarz nie jest wystraszony sytuacją. Tych wystraszonych lekarzy będzie coraz więcej, bo pikiety pod szpitalami i inne „delikatne” środki nacisku robią wrażenie. No cóż, jesteś kobieto w ciąży, dowiadujesz się, że płód bezmózgowy, ale żeby fundacja podkarpacka miała czyste sumienie, to musisz rodzić. Tak będzie? No cóż, w zasadzie tak już jest. Nie sądzę by, ktokolwiek z tej fundacji zdawał sobie sprawę, że swym działaniem popiera podziemie aborcyjne. Bo, jeśli kobieta w ciąży, w której płód ma zespół Pataua, będzie wiedziała, że przed szpitalem stoi pikieta, tych miłujących prawo tak, że aż chcą go łamać, bo stawiają prawo boskie nad ludzkim, to pójdzie gdzieś cichcem, żeby nikt się nie dowiedział, żeby nikt jej później nie piętnował.

A położna? I jej klauzula sumienia? Aptekarze nie będą sprzedawać tabletek antykoncepcyjnych i prezerwatyw, islamski lub żydowski rzeźnik nie sprzeda ci kotlecika schabowego, rzeźnik-wegetarianin nie sprzeda ci nic, pielęgniarka (Świadek Jehowy) nie zrobi ci transfuzji, kwiaciarka-alergiczka nie sprzeda ci stokrotek, weterynarz-personalista nie zrobi kotu badań bez pisemnej zgody tegoż, w każdym kiosku inne gazety – w zależności od poglądów kioskarki lub kioskarza, papierosów też wszędzie człowieku nie dostaniesz, barman robi drinki tylko z tych alkoholi, które lubi, no chyba, że jest abstynentem, to wtedy wyłącznie koktajle owocowe. A co z pielęgniarką z lobby antyszczepionkowego? No ludzie… Położna nie może uczestniczyć w legalnym zabiegu. A co zrobi, gdy będzie zagrożenie życia kobiety? Też się wypnie, bo jest „pro-life”? Na dodatek, zamiast pogadać ze swym przełożonym, robi medialną hucpę i ze swojego prywatnego wyboru robi publiczną demonstrację, której skutki odczuwać będzie ktoś inny… Bo nie ona. Ona już pewnie niedługo zostanie prawicową radną. A potem posłanką, która będzie apelować za zaostrzeniem ustawy. Co za kraj, co za ludzie… Co za empatia, co za współczucie dla drugiego. Dla zgwałconej ciężarnej nastolatki, dla kobiety, która wie, że jej dziecko umrze pół godziny po porodzie, dla kobiety, której życie jest zagrożone. Ależ miłosierdzie. A sumienie czyste – bo nieużywane. A wszystkie wybory – takie proste.

http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=%2F20140228%2FRZESZOW%2F140229309

http://wyborcza.pl/1,75478,15546144,Szpital_Pro_Familia_chce_od_poloznej_odszkodowania.html

http://natemat.pl/88807,senator-i-polozne-na-wojnie-z-aborcja-w-szpitalu-w-rzeszowie

Reklamy
Published in: on 03/03/2014 at 05:08  5 Komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/03/03/u-nas-na-podkarpaciu-ludzie-podchodza-do-zycia-normalnie-czyli-nienormalna-normalnosc/trackback/

RSS feed for comments on this post.

5 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Generalnie chodzi o przejmowanie władzy przez prawicę. I tyle. Empatia?! A co to znaczy? To jakiś lewacki wymysł?! 🙂

  2. ano lewacki 🙂

  3. Spodobała mi się wizja „rzeźnika – wegetarianina” 😉

  4. Dobre też jest to „u nas na Podkarpaciu”. Kiedyś podobno w Wielkiej Encyklopedii Radzieckiej (czy jakoś tak to dzieło się nazywało) było o tym, że homoseksualizm to zboczenie występujące w krajach kapitalistycznych. Czyli my jesteśmy tacy super, u nas żadnej aborcji się nie wykonuje, bo przecież lekarze i pielęgniarki mają sumienia (ale to tylko w pracy na „państwowym”, w swojej prywatnej klinice mogą aborcji dokonywać bez uszczerbku na sumieniu). Aha, i przepraszam, że błąd wytykam, ale chyba o „medialną hucpę” Pawiannie chodziło.

  5. Z pewnością chodziło o medialną hucpe – co mnie tłumaczy? temperatura 37,8 i uszkodzony paznokiec prawego kciuka. Poprawiam. Miło Cię znow widzieć B 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: