Uniwersytet czyli wybory miss

Jesteśmy dziećmi wieku bez miłości,

Wieku bez marzeń, złudzeń i zachwytu,

Obojętnego na widok piękności,

A więdnącego z nudy i przesytu,

Wieku, co wczesnej doczekał starości,

Sam podkopawszy prawa swego bytu,

Wieku, co siły strwonił i nadużył,

Nic nie postawił, chociaż wszystko zburzył.

(Adam Asnyk)

W czasie sesji studentki i studenci opowiadają sobie różne historie. Jedne są prawdziwe, inne – nie. Profesor X lubi podobno niebieskie bluzki, profesor Y zaś dwudniowy zarost. Może tak, może nie. Nie spotkałam się natomiast, zarówno jako studentka i jako wykładowczyni z opinią, że dany egzaminator / egzaminatorka lubią dzieci przygotowane i wyuczone. Może to pewnik? A może nikt nie wierzy w takie bzdury? A może nikt nie lubi tych „naumianych”? Przeegzaminowałam w życiu pierdyliardy dzieci. Najbardziej lubię dawać piątki. Nie znoszę dawać dwój, ale to robię. Taka robota, czasem trzeba. Chociaż każda dwója w studenckim indeksie, to moja osobista porażka. Głupia jestem, wiem. I naiwna, jak baranek z różową wstążeczką. Nie napiszę, że jestem niewinna jak książeczka do nabożeństwa, bo to był tekst Sztefka. Tenże Sztefek oraz Borsuk Wrocławski nauczyli mnie przed laty jak wystawia się oceny. I za co się je wystawia. Tego się trzeba było nauczyć. To było i jest niesamowicie trudne.

Nie interesuje mnie, co moje dzieci robią po zajęciach, chyba że mi coś powiedzą i wtedy pomagam, cieszę się, smucę, komentuję, przeżywam, a nawet oceniam. Chociaż – staram się nie doradzać. Ale to, co dzieci robią na uczelni żywo mnie obchodzi. Bo to moja przestrzeń i ich przestrzeń. Zajmujemy ją razem, a ja z racji dłuższego w niej przebywania, mogę, jako nauczycielka, pewne rzeczy wytłumaczyć czy ułatwić. Taki fach. Gdyby którakolwiek z moich studentek chciała wystąpić w konkursie miss organizowanym przez uczelnię, to bym jej powiedziała: na głowę upadłaś? Pogięło cię? Ty masz tu studiować, wiedzę zdobywać, a nie pupsko wypinać. Chcesz się na przykład dowartościować jako kobieta (skoro musisz w ten właśnie sposób, to trudno, ale nic mi do tego), to zrób sobie sesję fotograficzną, albo wystąp w konkursie miss na szczeblu regionalnym. Ale, ani uczelnia nie jest miejscem oceniania piękności, ani studentki nie są od tego, żeby paradować po jej korytarzach w kostiumach kąpielowych i mówić, że ich marzeniem jest pokój na świecie. Do czytelni paraduj żwawym krokiem, bo po to tu jesteś! Nie traktuj swojego ciała jak towaru. To po pierwsze. A po drugie, zajmij się swoim umysłem, bo to miejsce właśnie służy trenowaniu mózgu.

A potem bym poszła do rektora, czy kogokolwiek, kto by organizował takie wybory miss i bym zrobiła karczemną awanturę z użyciem wyrazów. Różnych. Podobnie bym uczyniła, gdyby wybory miały na celu ocenę urody chłopięcej. Nie to miejsce. W przestrzeni uniwersytetu po prostu pewnych rzeczy czynić nie wypada. Oczywiście, poseł Krystyna Pawłowicz nie ma nic przeciwko wyborom, uznając łażenie przed dziekanatem w kostiumie bikini, za pierwszy krok do kariery młodej dziewczyny. I jeszcze dodaje, że takie istoty jak ja, czyli „Feministki robią wszystko, aby skłócić kobiety i mężczyzn. Ich denerwuje widok mężczyzny, a nawet kobiety. Przecież widok zadbanej, eleganckiej pani nie powinien nikomu przeszkadzać. Ale feministki kierują się względami ideologicznymi, z pewną przesadą, a wręcz przerysowaniem dbają o cześć i honor kobiet, które same często nie życzą sobie tego”. Ale tu nie chodzi o cześć i honor kobiet, ale o przestrzeń uniwersytetu. O to miejsce, które ma służyć edukacji społeczeństwa, a nie lataniu po korytarzach z gołymi nogasami. Mam w nosie część i honor moich studentek – no dobra, nie mam. Ale, jeśli same chcą zostać miss piękności, to mnie nic do tego. Byle nie na uniwersytecie.

Czy to ich wina, że chcą? Ależ skąd. To wina uniwersytetu, który dopuszcza do takiego prostactwa. Ja przepraszam, bo zazwyczaj się nabijam i ironizuję, ale dziś nie widzę nic śmiesznego w tym, że studentki na uniwersytecie chcą uczestniczyć w wyborach miss. Tak, jak trzeba się umieć zachować w kościele, w teatrze czy operze, tak samo trzeba umieć się zachować na uniwersytecie. I to nie dotyczy wyłącznie studentek i studentów. Dotyczy to mnie, portiera, elektryka, dziekana i rektora. A na UMK chyba się coś komuś pozajączkowało.

Wybrać w konkursie studenta lub studentkę, którzy najwięcej czasu w czytelni spędzili, to rozumiem. Zrobić konkurs na najpiękniejszy preparat zrobiony przez dzieci. Na najpiękniejsze opisanie lektury. Nie wiem… Ale uroda? Ja mogę wyglądać jak Quasimodo w trakcie ospy, mogę też wyglądać jak Sophia Loren, ale na uniwersytecie nie powinno to mieć znaczenia. Bo ja jestem od wykładów i ćwiczeń, zaś dzieci są od uczenia się. Nie od zdobywania męża, jak chce poseł Pawłowicz („Panie są najpiękniejsze w okresie, kiedy szykują się do założenia rodziny, pięknie się ubierają, malują, czeszą, szukają różnych sposobów, żeby ładnie zaprezentować się przyszłemu mężowi”). Gdybym była złośliwa, a nie jestem, to bym stwierdziła, że taka filozofia nie sprawdza się w każdym wypadku. Lepiej liczyć na mózg niż na fryzurę i makijaż. Bo, gdy uroda przeminie, człowiek – płci obojętnej – nie zostaje z gołą dupą na lodzie.

Dzieci mają być czyste i wyglądać estetycznie, nie łazić z gołymi brzuchami, jak jedna z mych studentek przed kilku laty, którą metodą subtelnej perswazji zniechęciłam w ciągu miesiąca do takiego odzienia: „Pani Esmeraldo, niechże pani nie siada tak blisko okna, bo pani gruźlicy dostanie / Pani Esmeraldo, a po nerkach pani nie wieje?”. Po czwartych zajęciach zrozumiała (żadnych innych uwag ani zniewag nie było) i zaczęła się ubierać odpowiednio do miejsca i sytuacji. Wybory miss na wyższej uczelni, niedobrze mi. Jutro zorganizujemy konkurs pieczenia ciast. Pojutrze konkurs na najlepszą pomidorową. A w piątek, na najlepiej wyprasowany obrus. Może turniej pokerowy? A potem przyjdzie sesja i z czego będę egzaminować? Z czesania? Czy z literatury, bo już sama nie wiem, co mam robić.

http://nowosci.com.pl/303447,Kandydatki-na-Miss-UMK-mowia-o-feminizmie-literaturze-erotycznej-i-paradowaniu-w-kusych-strojach.html

http://natemat.pl/91217,prof-pawlowicz-chwali-wybory-miss-kobiety-szukaja-roznych-sposobow-by-ladnie-zaprezentowac-sie-przyszlemu-mezowi

Reklamy
Published in: on 02/09/2014 at 20:18  12 Komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/02/09/uniwersytet-czyli-wybory-miss/trackback/

RSS feed for comments on this post.

12 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Ślepego Jasia już nie ma i to nie ma od bardzo dawna, od czasów mocno przedpawiańskich, ale myśl jakaś pozostała;
    tzn. myśl, która się u niego ulęgła, zanim – po powrocie z kicia – przyjął na czoło siekierę od nowego lubego swojej starej (to nie jest dobre słowo) lubej;
    otóż, tenże Ślepy Jasio, udzielając porad swoim podopiecznym (jako, że piastował niezwykle ważne stanowisko sutenera), mawiał: póki masz dupę, przeżyjesz, z dupą przejdziesz przez życie śpiewająco;
    proszę zatem nie deprecjonować znaczenia gołej dupy, nawet na lodzie

  2. 🙂 Johnny: po tej historii nigdy nie będę tego robić

  3. Może to przypadek, ale UMK należy do tych kilku uniwersytetów, które zostały złamane przez implantowanie wydziału teologicznego działającego niezgodnie ze zwyczajami akademickimi i szerzącego wiarę w magię.

  4. Mam tylko nudny komentarz – masz rację:)

  5. Rafał, mój sie nie poddaje 😉
    Kobietawkryzysie: bo na drugie mam Mamracja 🙂

  6. Wychodzi na to, że Twój jest lepszy. Albo ma kto pilnować porządku. W 1990 r. były ultrademokratyczne wybory rektora, w których studenci mieli 20% głosów. Głosy się rozłożyły i uwaliliśmy wieloletniego prorektora, członka PZPR, który jednak miał nadal zapewnione stanowisko prorektora. Zastanawiałem się czy nie przesadzamy z tą niechęcią do komunistów. Kiedy nielubiany przez nas kandydat został rektorem kilka lat później, niedługo potem zaczął przygotowania do wciśnięcia do budynku po Studium Wojskowym innej placówki ideologicznej, czyli Wyższego Seminarium Duchownego, na uniwersytecie nazwanego Wydziałem Teologicznym. Potem WT zajął inne strategiczne miejsce – stołówkę akademicką i zrobił sympozjum o magii, takie popularnonieukowe… Tak zaczął się odwrót UMK od rozumu.

  7. Ariel, a co zrobić z mieszańcami, czyli np. ze mną. Wychowałam się z psami teraz mam (ja mam czy ona mnie ma?) Puca Kluchę
    Kobietawkryzysie: kiedyś poszliśmy do przychodni Puca, żeby o coś zapytać. Dowiedzialiśmy się od doktor Izy, że w danej sytuacji mamy do czynienia z oddziaływaniem wyższej inteligencji na niższą. I to nie kot jest ową niższą formą. Od tego momentu lepiej się żyje. Reguły są bardziej czytalne 😀
    Rafał: chociaż biskup, w swoim czasie zapraszał mnie na kolacyjki z opłatkiem, ale (po monitach) przestał.

  8. Rafał – też to zauważyłam (tą zmianę barw:). To chyba kwestia psychiki. „Działacze” z tamtych czasów często się świetnie odnajdują np. w kościele ojca dyr.
    Pawian – wyższa inteligencja? To wiele wyjaśnia 🙂

  9. Wybory miss – tak, seminarium na temat pornografii – nie! To nowa jakość polskich uniwersyetów: http://natemat.pl/91681,nie-bedzie-pornodnia-na-uw-wladze-uczelni-nie-wyrazily-zgody

  10. Proponuję kompromis: psiarze i kociarze wszystkich krajów, łączcie się. Nawiasem mówiąc w relacji psa z człowiekiem też mamy do czynienia z oddziaływaniem wyższej inteligencji na niższą. I oczywiście to nie pies jest niższą formą :))

  11. Widocznie pornografia nie służy przypodobaniu się … 🙂

  12. Kobietawkryzysie: i rozwiązałaś problem 🙂
    Ariel: zgadzam się 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: