Melancholio, ma przyjaciółko, czyli odsłaniam karty

Szukam cię zawsze, choć wiem, że nie znajdę,

tęsknie do ciebie, choć wiem, że cię nie ma,

idę za tobą, choć wiem, że nie zajdę

do twego domu, ścigam cię oczyma,

choć cię nie widzę, choć wiem, że cię nie ma.

Do żadnej z kobiet, którem widział w życiu,

tyś niepodobna — widzę cię w mych oczach

jak gdyby w jakimś przymglonym odbiciu,

jak kwiat w strumieniu odbity przezroczach,

jak gwiazdę we mgłach, widzę cię w mych oczach.

(Kazimierz Przerwa-Tetmajer)

W zasadzie dziś wpisu nie ma, bo jest melancholia. Obudziłam się, bo o 6.20 zadźwięczał dzwonek do drzwi. Stała tam ona – siostra ma, melancholia styczniowa. Jak tylko ją ujrzałam, od razu poczułam się, jak bohater powieści Berenta: wyjałowiona, odczuwająca jakiś potworny brak i straszliwą pustkę. Ach, jakże żałowałam, że właśnie zajęcia z literatury Młodej Polski będą moim udziałem dopiero w drugim semestrze. Jakże bym pięknie opisywała stany emocjonalne podmiotu lirycznego w poezji Micińskiego, albo, do kurwy nędzy, odczucia bezpłodnych bohaterów Berenta w kontekście symbolicznych triad. Ewentualnie, szały i uniesienia Salome z hymnu Kasprowicza. Jej rozdrganie, gdy mówiła: o przyjdź, o przyjdź. A tu trzeba było gadać o Lalce, schabowy i kapusta, o koncepcjach sobowtórowych. Realizm w pigułce, równie nierealny, jak każde z moich dzisiejszych zachowań. A siostra ma, melancholia, stała obok, cały boży dzień ironicznie wpatrywała się w moje oczy, drwiącym spojrzeniem oceniała każdy mój czyn. Ach, gdybym potrafiła, chociaż przez sekundę, przeżywać, a nie pisać o przeżywaniu, jak gros poetów młodopolskich, to dzisiejszy dzień byłby nasycony cierpieniem, znużeniem i spleenem. A ja, niby bohater odtwarzany przez Toma Cruise’ a w Minority Report widzę przed oczyma fragmenty artykułu Kaziemierza Wyki o wstępnych objawach uczuciowości modernistycznej. A cóż innego mogę? Cóż innego mi wypada? Czy jestem wiarygodna? Czy pasuje mi towarzystwo siostry melancholii? Gdy jest kpiące spojrzenie, gdy wredna pointa, która zawsze sytuuje mnie gdzieś w okolicach goleni cielęcej. Mam wrażenie, że nikt nie wierzy w to, iż mogę czuć… Czuć cokolwiek. Podnoszę ciężkie powieki, wpatruję się w przestrzeń (mam nadzieję, że nie gapię się, jak sroka w gnat), mam wrażenie, że przeszywam wzrokiem i… cóż? Cytaty, nagromadzenie cytatów, tak lepiej i bezpieczniej. Dobranoc Państwu…

Reklamy

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/01/20/melancholio-ma-przyjaciolko-czyli-odslaniam-karty/trackback/

RSS feed for comments on this post.

7 komentarzyDodaj komentarz

  1. rzeczywiście jakoweś rozedrganie: stała za mną i wpatrywała się w me oczy

  2. tam nie ma i, tam jest przecinek ;). No dobra, poprawiłam, że wilk syty i owca cała

  3. Jak to się mówi: Trzymaj się! I nie przejmuj się! I weź się w garść! ;-)))))))))))))) I nie czytaj smutnych wierszy ino se jakąś wesołą komedię wciągnij nosem :-))))

  4. ok, to tylko moja małpia złośliwość się odezwała,
    następstwo czasowe mogłem podejrzewać, poza tym do Młodej Polski nie takie łamańce by pasowały

  5. Lubię małpią złosliwość – rzekł Pawian. Jeden z moich ulubionych to: Zszedłem z wirchów mając mgłę w oczach 🙂 (Roman Jaworski, Zepsuty ornament)

  6. Też mam jakiś dół zimowy, psiakrew i tyle:))

  7. Wino, kobiety i spiew. Tylko to może pomóc.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: