Fantazmaty czyli wielka wieczność

Na Europę Środkowo-Wschodnią składałby się więc obszar wyznaczony od północy przez Bałtyk, od zachodu przez Łabę i Litawę, od południa przez Dunaj i Morze Czarne, a od Wschodu przez Dniepr. Państwa położone na tym terenie cechują się znaczą różnorodnością społeczno-kulturową, jednak pewna wspólna właściwość zbliża je do siebie nawzajem. Ma ona – podobnie jak ich peryferyjność – charakter względny i można by nazwać ją syndromem niedorozwoju, niepełności, niesamoistności, niepełnego ukształtowania, podrzędności czy wreszcie – idąc za intuicją Stanisława Brzozowskiego i Witolda Gombrowicza – niedojrzałości społeczno-kulturowej. Region ten zajmują społeczeństwa nie potrafiące określić swojego habitusu w sposób autonomiczny.

(Jan Sowa, Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą)

500 złotych, żeby Polska była wieczna. Ogarnia mnie przerażenie. Po pierwsze dlatego, że to takie proste, dajesz pół tysiaka i wszyscy lecą się rozmnażać. Nikt jeszcze na to nie wpadł? A po drugie, przeraża mnie kategoria wieczności. A wieczność Polski? Ale jakiej Polski, teraźniejszej? Piastowskiej? Polski Jagiellonów? Polski butnej czy klęczącej? Polski będącej Winkelriedem narodów czy Polski będącej Chrystusem narodów? A może Polski jak „postaw czerwonego sukna”? A może tej, która była pawiem i papugą? Tej od morza do morza? A może tego mitycznego domu, wokół którego wichry ze wszech stron, ale przez tysiąc lat nie zmogły go, zaś w każdym domu szczęście i chleb. No jasne! Jak na każde dziecko będzie, bez kozery powiem „pińcet”, to będzie szczęście i chleb. Na masło się zarobi siedząc na kasie w Biedronce. Pamiętam wiersz Piotra Macierzyńskiego i mruczę zniechęcona: „przy takim rozdaniu w pokerze mówi się pas”.

Za te pięć stów, albo z powodu tych pięciu stów, narodzi się kolejne pokolenie Polaków, patriotów już od poczęcia, stworzonych z białego i niewinnego jajeczka matki Polki i z czerwonego jak krew i walka plemnika tatusia patrioty. Wszystkie chromosomy tegoż dziecka napoczętego będą miały jednoznaczne i równe, niby husarii szereg, „normalne” chromosomy splecione z bieli i czerwieni. „Czerwień to miłość, biel serce czyste, piękne są nasze barwy ojczyste”, jak recytowałam w podstawówce wierszyk Czesława Janczarskiego. Chyba nie powinnam się do tego przyznawać, bo do podstawówki chodziłam w czasach niesłusznych i pewnie dlatego teraz zrzędzę i jojczę, bo nie ma we mnie „prawdziwej” polskości.

Czy ją kochasz? Kocham szczerze? A w co wierzysz? W Polskę wierzę? A ja wolałabym nie („I would prefer not to”). A przynajmniej nie dlatego, że tak wypada, tak trzeba i nie wolno inaczej. A ja chce po swojemu, jak zawsze. Czasem chcę mieć prawo powiedzieć, że „nie lubię cię, Polsko”. A nawet po prostu: pierdol się. Nie chodzi o to, że chcę naśladować Szczepana Twardocha, ale wydaje mi się, że go rozumiem. Bo on nie może po swojemu przeżywać, nie może powiedzieć, że widzi się nieco inaczej. Że jego chromosomy nie latają w tych biało-czerwonych majtkach, on chce np. mieć żółtą wątrobę i niebieskie kiszki. A może on jest po prostu czterokolorowy? A może po prostu jest tęczowy? Ludzie, tylko nie bijcie. Nie chciałam napisać, że tęczowy, to zaraz gej czy lesbijka. Chciałam jedynie pokazać, że te proste, wręcz prostackie podziały prowadzą jedynie do palenia tęczy w Warszawie i flagi dumnie nad tym pogorzeliskiem wzniesionej, przez jakieś bydlę i gnoja. Pamiętają Państwo jak tworzono preambułę do konstytucji? Wtedy, przez moment, gdy czytałam o niektórych pomysłach, to czułam się wykluczona. Że nie pasuję do wzorca i zaraz ktoś zakwestionuje moją polskość, mój patriotyzm. A jaki tam patriotyzm. Skoro chcę kwestionować, kłócić się, mieć wątpliwości, a nawet czasem wrzasnąć, że mam dość?

Ileż już razy oberwałam. Że Żydówa, lewaczka, lesba, katolicka cipa, liberałka. Reszty nie pomnę, a nawet mi się nie chce. Moja obecna Polska próbuje stworzyć wzorzec, przy okazji wierzga i kopie, a także pluje i sra na tych wszystkich, którzy do niego nie pasują. To musi być strach, niedojrzałość, gdy wszystko co nowe, a może nawet nie takie nowe, tylko inne, jawi się jako potwór. Ta nienawiść, którą czuję stanowczo za często, w nieoczekiwanych sytuacjach, gdy na przykład miła pani na poczcie nagle wali tekstem: o tak, na studiach bawiliśmy się świetnie, a potem przyszedł sześćdziesiąty ósmy i już było wreszcie wiadomo, kto jest kim. A ja wybałuszam swe niebieskie oczęta i macham jej przed nosem gwiazdą Dawida. I wtedy mówię, pierdol się Polsko, w osobie tejże prześwietnej patriotki. Gdy widzę zabiedzonego psa uwiązanego na ciężkim łańcuchu, bez wody w misce, bo wszyscy pojechali na niedzielną mszę, to wtedy też mówię: pierdol się Polsko, w osobie tych prostaków, którzy zaraz zaczną chlipać swój niedzielny rosół.

Gdy jakiś chuj łapie mnie za cycki, to myślę „pierdol się Polsko”, która uważa, że to jest zwyczajowe, osadzone w tradycji. Że nic złego się nie dzieje, a dekolcik był za duży i prowokował do czynów wcale nie lubieżnych, a naturalnych, bo przecież chłop nie z drewna. Gdy znajdują kolejne dziecko w beczce, to myślę, pierdol się Polsko, która wymyśliłaś ustawę antyaborcyjną i nie widzisz konsekwencji swych czynów. I co, nie mogę tak mówić? A dlaczego? Dlaczego nie mogę momentami nie kochać kraju (a poza tym, w ogóle muszę kochać?), w którym źle się dzieje? Kraju, w którym nienawiść i nietolerancja dobrze się mają? Nie mam prawa być wkurzona? Mam być grzeczna i miłować z całej duszy, bo Polska to moja ojczyzna?

A jak jakikolwiek sąd skaże Twardocha, to znów powiem, pierdol się Polsko, która musi być kochana bez cienia wątpliwości, która kneblujesz usta pisarzom. W której nie możesz być Ślązakiem czy Żydem, bo wtedy zaraz wytkną ci niewłaściwe pochodzenie, dziadka w obcej armii, albo genetyczną niemożność kochania „obcej ziemi”.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15300112,Kaczynski__500_zl_na_jedno_dziecko__by_Polska_byla.html?lokale=katowice#BoxWiadTxt

http://wyborcza.pl/1,75478,15290994,Szczepan_Twardoch___Pier___l_sie__Polsko___Jest_doniesienie.html

Reklamy
Published in: on 01/19/2014 at 18:55  9 Komentarzy  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/01/19/fantazmaty-czyli-wielka-wiecznosc/trackback/

RSS feed for comments on this post.

9 KomentarzyDodaj komentarz

  1. urawniłowka dobrą jest – od razu widać, co wystaje i co można sekatorem przyciąć (ładnie potem)

  2. pół białego, pół czerwonego, resztę… jaką resztę

  3. o reszcie to tylko centusie z Krakowa, dżentelmeni o resztę nie dbają

  4. Johnny pijesz do mego pochodzenia z ziemi Kraka i Wandy 😉

  5. w życiu! (pojęcia nie miałem, skąd ród pawiański)

  6. w paszporcie mam: kundel środkowoeuropejski 🙂

  7. Kundle wszystkich krajów, łączcie się i solidarnie pierdolcie głupotę 🙂

  8. Kundle nie mają głosu, zaraz im się wytknie brak rodowodu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: