A gdybym była biskupką czyli koszulka z „miłosierdziem”

Wiedza o tym, że jednak tu wejdą,

na tę ziemię, która nie jest nasza,

lecz i nie ich – sprawia, że zakupy,

których dokonujemy w tych dniach, są tak bardzo

tymczasowe (ćwierć chleba poproszę).

(…)

Czekamy. Zwierząt nie karmimy już.

Czekamy i czekamy na dzień, w którym

nasza słabość potwierdzi się i

zatryumfuje.

(Marcin Świetlicki)

W sumie to nie znoszę dwóch typów ludzi: chamów i empatycznie ślepych (z całą resztą jakoś się dogaduję). Ci drudzy doprowadzają mnie do białej gorączki tekstami np. „ja tam nigdy nie byłam dyskryminowana, dlatego uważam, że…”, albo „mnie nigdy coś takiego nie spotkało, dlatego…”. No to poczytaj, posłuchaj, dowiedz się czegoś, rozszerz swą pieprzoną wąską perspektywę. A jak na Mount Everest cię jeszcze nie zagnało, to mówić będziesz, że taka duża góra nie istnieje? I właśnie chyba dlatego nie lubię Terlikowskiego, który objawia, że „Kobieta zatem nie może być kapłanką, tak jak mężczyzna nie może być matką”. Naprawdę kobieta nie może być kapłanką? A dlaczego? To kim jest w takim razie np. Agnes M. Sigurdardóttir, która nie tylko jest kapłanką, ale nawet biskupką? Oczywiście Terlikowski tego nie wie, dlatego wedle niego kapłanek, a tym bardziej biskupek nie ma, na tym najlepszym ze światów. A w innych kultach i kulturach? To skąd się wzięło słowo „kapłanka”, skoro profesja nie istnieje? Mężczyzna też nie może być matką? A co z dziećmi, których mamusie odeszły w siną dal, są żołnierkami na kontraktach, albo umarły? Czy tatusiowie tych dzieci nie muszą przyjmować genderowo innej roli społecznej, a tym samym nawet płci kulturowej? Myślę, że samotny rodzic staje się alfą i omegą. Wszystkim, bo nie ma wyjścia. Wywód Terlikowskiego się sypie, ale on w swym całkowicie nonsensownym sprzeciwie wobec gender nie widzi, że gada bez sensu. Bo u niego wszystko jest normalne, tradycyjne i poukładane. Mazel tow. Chcesz? To masz, ale nie każ się bawić wszystkim wedle twoich reguł.

Ja rozumiem Terlikowskiego, a nawet popieram, w jednej kwestii. Skoro uważa, że „nikt nie zastąpi mężczyzny w budowaniu poczucia bezpieczeństwa i zapewnieniu środków do życia”, to musi siedzieć w mediach i tłuc kasę. Skoro ma takie przeczucie związane z własną osobą, albo wręcz rozpoznanie, to musi zachrzaniać i to jest logiczne oraz całkowicie jasne. Tylko mam pytanie, czy pan redaktor przyjmuje do wiadomości takie pojęcia (dla niego to pewnie czysta abstrakcja, dlatego piszę, że to „pojęcia”) jak: wynagrodzenie minimalne, bezrobocie, mąż pijak, wdowa, panna z dzieckiem, lesbijka z dzieckiem, chory mężczyzna, kalectwo, renta inwalidzka, rozwód, koszty utrzymania, lekarstwa… Oczywiście wiem, że mężczyźni w Polsce statystycznie zarabiają więcej niż kobiety, natomiast wiem też, że w życiu różnie się składa. Tak, wiem, że ostatnie zdanie jest potwornie banalne, ale znam panią, której teściowa jest chora na Alzheimera, zaś mąż tej znajomej właśnie stracił pracę. I w tym miejscu zaczynają się schody. Możemy sobie, z własnej perspektywy klasy średniej, którą stać na kilkoro dzieci, mówić beztrosko, kto powinien zapewniać bezpieczeństwo rodzinie. A jak nie może? Bo ma na przykład depresję? To co, mam się rozwieść i znaleźć nowego zapewniacza bezpieczeństwa dla siebie i swojego potomstwa? Czy znaleźć robotę gdziekolwiek, żeby zarobić na dzieci, siebie i chorego męża. Nie podoba mi się ta wizja małżeństwa katolickiego (rodziny katolickiej). Jest taka niehumanitarna, egoistyczna i paskudna.

Na dodatek antyfeministyczna, bo w obrębie tej wizji, niesłychanie patriarchalnej, mężczyzna jest ofiarą i się go wykorzystuje jak niewolnika. Mężczyzna ciągle czuje presję, że powinien zapewniać, że musi, bo taka jego rola społeczna, że nikt mu nie powie: „Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj”. Przecież, gdy się właśnie to powie, to żyje się łatwiej, sympatyczniej, wie się, że można liczyć na kogoś innego, że można nie dać rady, że można odzipnąć. Można sobie w takiej wizji partnerskiej powiedzieć, że się staram ze wszystkich sił, ale nie muszę aż tak bardzo, jeśli nie daję rady.

Terlikowski jednak obstaje przy swoim: „opowieści, że role społeczne są wymienne i że każda rodzina ma prawo je zmieniać, wcale tego nie zmienią. Bo mężczyzna jest jakiś, a kobieta inna, i histeria czy ideologia tego nie zmieniają”. Znów trochę się zgadzam, bo rzeczywiście, „każdy mężczyzna jest jakiś”, tylko druga część zdania mu nie wyszła, bo powinno być (tak bardziej po polsku): „każda kobieta jest inna”. I dlaczego pan Terlikowski nie chce zaakceptować mojej aktywności, mojego wiercenia się i tego, że to JA chcę zarabiać na dom i zapewniać rodzinie bezpieczeństwo? Dlaczego? Bo, kurtka na wacie, lubię. Niech pan Terlikowski zrozumie: nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi (link na samym końcu). Mam ochotę zarabiać (chociaż bardziej od zarabiania to ja lubię rozrabianie i wiercenie się), dlatego od jutra przyjęłam jeszcze jedną posadę w mojej macierzystej firmie. No dobra, pochwalę się, zostałam wicedyrektorką pewnej części tejże firmy. Mam nadzieję, że Państwo są dumni z Pawiana i teraz chórem powiedzą: Nasz pawian jest z zawodu dyrektorem. Prawda, że fajnie brzmi? A ileż smakowitych felietonów będzie, gdy takie coś jak ja, takie enfant terrible, zacznie latać i zmieniać świat? A przy okazji byt rodzinie zapewniać? No, co w tym złego, panie Terlikowski? Daj mi się pan pobawić. Pan masz wizję życia wiecznego, w chórach u świętej Cecylii, a ja mogę być tylko „tu” i „teraz”. Daj mi chłopie spokój, wrzuć na luz, ciasto upiecz, za haftowanie się weź, podobno uspokaja.

Tak na marginesie myślę, że ta ostra postawa pana Terlikowskiego wynika z jego charakteru. Ja go rozumiem, bo jestem taka sama. On musi mówić, że chce coś robić, bo inaczej by się zanudził, szlag by go trafił. Tylko dlaczego dorabia do tego teorię o męskości i kobiecości? Aktywności i pasywizmie? Niech się przyzna: jestem aktywnym człowiekiem, lubię działać, pisać, wypowiadać się i zarabiać. Jestem aktywny i energiczny, taki się urodziłem, ale nie zależy to od moich jąder. Czy czego tam on chce. Niech powie szczerze: lubię mieć dużo dzieci, ale zajmować się nimi przez cały dzień, to nie mam cierpliwości, dlatego wybieram zarabianie na nie, a nie cerowanie ich skarpetek. Wtedy zrozumiem, ba – pomogę nawet (ale żadnego szycia i pieczenia ciast). Bo sama też czasem potrzebuję pomocy. A ludzie powinni być dla siebie życzliwi. I w mojej wizji, wizji wzajemnej pomocy, zrozumienia i życzliwości, świat jest miły. A w wizji Terlikowskiego, świat jest zły, opresyjny i pełen zasadzek. O rany, chłopie… Zdejmij tę koszulkę z napisem „Mamy nadzieję w miłosierdzie pana” i strzel sobie taką, z „mamy nadzieję że jest ludzka dobroć i życzliwość”. Nie lepiej? Czy nie lepiej wyjść z oblężonej twierdzy i się zaprzyjaźnić z Innym?

Ja nie chcę tego roku zaczynać z procą w ręku, z rurką-plujką w gębie i nożami za pasem. Ale… niestety. Arcybiskup Michalik powiedział, żebyście się bali Państwo: „wykształconych, a nieprostych serc, bo to jest zagrożenie”. To oznajmiam. Pawiana się nie ma czego bać. W sumie, cały czas się kształci i nadal twierdzi „wiem, że nic nie wiem”, a serce ma proste. Małpie.

http://wyborcza.pl/1,75248,15205958,Tomasz_Terlikowski_porownuje_gender_do_komunizmu_.html#TRNajCzytSST

http://www.youtube.com/watch?v=2zJFhdZ6Ox4

Reklamy
Published in: on 01/01/2014 at 21:41  4 komentarze  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2014/01/01/a-gdybym-byla-biskupka-czyli-koszulka-z-milosierdziem/trackback/

RSS feed for comments on this post.

4 komentarzeDodaj komentarz

  1. Odnośnie „musu pracy’ Terlikowskiego – jakoś przypadkowo przypomniał mi się taki fragment z G. Durrell’a: „(…) muszę odwalić robotę. Po czym udała się natychmiast do ogrodu w kostiumie kąpielowym i wysypiała się na słońcu przez cały pobyt”!

  2. Życzę owocnego rozrabiania, bytu zapewniania, zwłaszcza zaś świata zmieniania 🙂

  3. Ba, budżetówka 😉

  4. Nie lubię pana T. bo uważam, że jest społecznie szkodliwy i na dodatek dobrze na tym zarabia, co jest niemoralne.
    A kapłanki były, są i będą:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: