Gender dziki, gender zły czyli niebezpieczeństwa dnia powszedniego

Ja jestem ze dwanaście rodzajów chłopskich: Chłoptas porodził Gruczoła, Gruczoł porodził Rudka, Rudek porodził Rzygulca, a Rzygulec porodził Kudmieja, Kudmiej porodził Mózgowca, Mózgowiec porodził Łypia, Łyp porodził Potyrałę, Potyrała porodził Kuchtę, a Kuchta porodził Trzęsiogona, Trzęsiogon porodził Opiołkę, Opiołka porodził Warchoła, a Warchoł porodził Marchołta, a ja jestem Marchołt.

(Jan z Koszyczek)

Co ja to chciałam? Ano właśnie, znów o tym samym. Czuję się jak pan Jowialski, który opowiada ciągle te same bajeczki, wszyscy dłubią w nosach, bawią się pilotem telewizyjnym, albo oglądają zawartość chustek do nosa, bo już mają dość opowieści, które niczego nie wnoszą. Czy musimy ciągle słuchać o gender? Ano, musimy. Niestety musimy. Ja rozumiem, że jest zima, mamy ochotę się wyciągnąć na wygodnym szezlongu, pod pledem z wigoniowego futra –  a tu rzeczywistość skrzeczy i nie pozwala nam zająć się czymś innym. A wolałabym teraz zgłębiać przepisy na pierś kaczki, niech mi Państwo uwierzą. Za bardzom próżna i boję się o swą renomę kucharską, żeby sylwestrową kaczkę zepsuć. Moja mołojecka sława, specjalistki od mięs wszelakich, nie może upaść w pył dzisiejszego wieczora. A tu tyle artykułów w gazetach… i wszystkie o gender.

Nie wiem, co bierze posłanka Kępa, ale radze jej, żeby nie przekraczała z tym granicy. Jej fantazje dotyczące Hartmana w pończochach były zabawne, ale niech ona sobie pali (albo łyka) za własne pieniądze. Nie za moje podatki. Albo, niech mi też trochę da – my, rozpustnicy i rozpustnice z kręgu potwora gender, małostkowi nie jesteśmy. A, jeśli już komisja (którą chce pani poseł do życia powołać) powstanie, to czy jest w niej wolne miejsce? Bo, powiem słowami starej piosenki: chciałabym, chciała… A tak na marginesie, retoryka posłanki taka mocno socrealistyczna: „ręce ideologii precz od naszych dzieci”, jak te ręce (kapitalistyczne) precz od Korei. Kępa, w swej „uroczej” nieświadomości, nawet nie ma pojęcia, na jakie wzorce językowe się powołuje. No, ale tak to już jest, że im większe zaangażowanie patriotyczne, tym mniejsza znajomość języka ojczystego. Cóż ja na to poradzę? Że liczy się żarliwość Ignacego Loyoli, a nie sumienność Jana Niecisława Baudouina de Courtenay.

Naukowcy polscy są bezradni. Naprawdę bezradni. Blog założyli, w którym będą mówić, po co im gender. Ja wiem, po co im w badaniach jest perspektywa płci kulturowej, bo mnie jest potrzebna po to samo, ale czy to coś da, że akademiczki i akademicy będą mówili o swoich pracach, o swojej perspektywie badawczej? Proszę przeczytać fragment autorstwa profesora Mirosława Kofty [„Po pierwsze, nurt gender doprowadził do konstatacji, że uprzedzenia mogą zawierać nie tylko składniki negatywne (wrogość, negatywne stereotypy) ale i z pozoru pozytywne (tzw. życzliwy seksizm to postawa, która – wyrażając pozytywne  opinie o kobietach – zarazem konserwuje podrzędną pozycję kobiety w społeczeństwie, podtrzymuje jej stereotypowy wizerunek”] i mi powiedzieć, czy zrozumie to babcia odprowadzająca wnuka do przedszkola? Albo dziadek siedzący z wnuczką w piaskownicy? Czy zrozumie to matka, która wysłuchała z przerażeniem listu biskupów, albo ojciec, który gdzieś usłyszał o seksualizacji dzieci? Albo zaczniemy mówić ludzkim, zrozumiałym językiem, albo zamilknijmy – lekceważąc z wyższością wypowiedzi posłanki Kępy i księdza Oko. Ale potem się nie dziwmy, że nikt nas nie lubi i społeczeństwo nas uważa za bandę darmozjadów.

Na dodatek, część Kościoła już mówi o badaniach związanych z płcią kulturową, ale dodaje, że jest też genderyzm, który „uważa, że można dojść do zamienności płci”. No i, co z tym zrobić? Zamieniać? Nie zmieniać? Kupić, nie kupić – potargować można. Ale jak? Załóżmy, że zakładam garnitur, zapuszczam wąsy i włosy na klacie (nie wiem jakim sposobem, ale załóżmy, że to możliwe). Następnie piszę na forum wymiany narządów płciowych i wykonują małą operacyjkę. Tak? A może jakoś inaczej? Kto pomoże?

Dobra, załóżmy, że tu chodzi o te pończochy i sukienki. Przebiera się trzydziestopięcioletni górnik dołowy, no i…? Na kopalnię go nie wpuszczą? Zmienił płeć czy się przebrał? A jak się przebrał, to zmienił płeć kulturową? Bez jaj. Ja na jednym balu w „Puzoniku” byłam przebrana za królika. Brzuszek i pupę wypchałam sobie dwiema poduszkami. A uszy i ogonek – proszę Państwa, sam genderowy cud, miód i orzeszki. Mówię Państwu to była czysta genderowa rozpusta, bo jedno z mych dzieci było przebrane za misia i my… się czochraliśmy. Futro w futro. Tak było. Jak się ksiądz Oko dowie, to skończę na Sołowkach. Bo słynny ksiądz Oko, spogląda na mnie surowo i wyjawia światu, że „Dla genderystów w centrum wszystkiego bardzo często jest seks. Żeby zrozumieć absurdy, jakie często piszą i propagują, należy pamiętać, że to osoby, dla których bożkiem jest seks. Żyją w rozpuście i rozwiązłości. Racjonalizują to, mówiąc że to jest dobre. I swój styl życia chcą narzucić innym, całemu światu”. No i wszystko jasne. Szkoda, że tak ciepło jest, bo mam białe futro do kostek. Państwo już sobie wyobrażają te możliwości, jakie ono daje takiej rozpustnicy, jak ja?

W Nowym Roku proszę mi kupić pejczyk, dildo, kajdanki z różowym futerkiem, szczypce do zrywania paznokci i elektrycznego pastucha. Nic więcej mi nie przychodzi do głowy, a może wszystko inne, z tych rozpustnych rzeczy już mam? Żadnych kostiumów z lateksu, nie chcę wyglądać jak szynka w siatce. I żeby było jasne, żadnych zabaw ze śmietaną, co ja nie mam nic lepszego do roboty, tylko pościel prać? Magloprasowalni w pobliżu mojego domu nie ma i prasować muszę (a wedle rozpustnej i genderowej umowy prasowanie do mnie należy). Dlatego: rozpusta – owszem, brudzenie pościeli – zakazane. Jasne?

Na dodatek odwrócą się ode mnie znajomi mający dzieci, bo się będą bali. Ksiądz Oko mówi, że genderyści: „W swoim programie mówią otwarcie o masturbacji dla 2-letnich dzieci. To są ludzie straszni, mówią, że rodzice powinni masturbować swoje dzieci. To są maniacy seksualni, których nie można dopuszczać do dzieci”. Kolejny nawiedzony typ, który nie zna języka polskiego. Bo masturbacja jest pobudzaniem WŁASNYCH narządów płciowych, a nie cudzych. Onana biblijnego nikt nie dotykał, on swe nasienie sam na ziemię upuszczał. Ale, w walce z genderem żadne bzdury nie są straszne, żadne głupoty nie przysłonią wielkiego celu zniszczenia zepsucia. A tak w ogóle, czy Państwo wiedzą, skąd się wzięły te rewelacje? Niejaka Gabriele Kuby z Niemiec, która często gości, a nawet chyba jest gwiazdą w radiu z ryjem (zakamuflowana opcja, czy co?) opowiada, że właśnie takie są oficjalne dyrektywy unii, paskudnej unii, która dąży do seksualizowania dzieci. I te unijne normy już są realizowane w niemieckich przedszkolach. No… a świnie umieją latać i szybują po grudniowym niebie wachlując uszyskami. Wyobraźcie sobie Państwo dwulatkę, która wraca ze żłobka. Zaręczam Państwu, że można się z nią dogadać. I ona objawia rodzicom, że opiekunka wkładała jej rękę do majtek. A ci rodzice z Kolonii czy Monachium, nic z tym nie robią? Nie lecą na policję? Do sądu? Do gazet? Do psychologa? Do parlamentu? Ci Niemcy, to muszą być strasznie głupi, skoro im banda pedofili maca dzieci, a oni nic. No nic nie robią, bo wokół ta konsumpcja i cywilizacja śmierci. Albo coś innego. Może opryski pól? Mózgi rodzicom w Niemczech coś wypala… I mózgi części polskiego duchowieństwa też! Wiem, naziści z Księżyca!

A na koniec krótka instrukcja, jak rozpoznać gendera. A jak już Państwo rozpoznają, to nie bać się, packa na muchy w dłoń i do dzieła. Nie pozwólmy, by w nadchodzącym roku polscy duchowni się spocili z wysiłku w walce z potworem. Pomóż obywatelu i obywatelko, nie stój z boku! Polaku i Polko, twoim przodkiem był husarz i woj Chrobrego. Daj odpór! Działaj!

A wzrost Marchołtow był krótki, mały a miąszy, głowę miał wielką, czoło szyrokie, czyrwone a zmarszczone, uszy kosmate a zwieszone do pół lica, oczy miąsze a płynące, warg spodnią mało niejako u wałacha, brodę smrodliwą a kosmatą jakoby u kozła, ręce jakoby klocki, palce krótkie a miąsze, nogi okrągłe, nos miąszy a garbaty, wargi wielkie a miąsze, oblicze jakoby u osłą, włosy jakoby na koźle, obów nóg jego była chłopska a barzo gruba, skóra jego kosmata a błotna, suknia jego krótka telko do lędźwi, nogawice jego fałdowe, odzienie jego farby bardzo grubej.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15204520.html

http://poconamgender.pl/

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,15204894,O__Zieba__w_debacie_o_gender_uzywa_sie_jezyka_leku.html

http://wpolityce.pl/wydarzenia/70540-ks-oko-to-co-robi-tygodnik-powszechny-w-sprawie-gender-to-jawna-zdrada-to-piata-kolumna-kon-trojanski-w-kosciele-nasz-wywiad

Reklamy

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2013/12/31/gender-dziki-gender-zly-czyli-niebezpieczenstwa-dnia-powszedniego/trackback/

RSS feed for comments on this post.

2 komentarzeDodaj komentarz

  1. Dwa słowa o pani Kuby, bo zaiste jest to szczególna postać: http://nrdblog.cmosnet.eu/2013/12/polscy-biskupi-i-gabriele-kuby/#axzz2p4SSxVSv

  2. I śmieszno i straszno…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: