Szczęścia w domu nie znalazł, czyli zagubieni w historii

Ojczyzna moja wolna, wolna…

Więc zrzucam z ramion płaszcz Konrada.

Ojczyzna w więzach już nie biada,

Dźwiga się, wznosi, wstaje wolna.

[…]

Odrzucam oto płaszcz Konrada:

Niewola ludów nie roznieca

Płomienia zemsty! – Pusta heca!

Gdzie indziej żagiew moja pada!

(Antoni Słonimski)

Maria Janion pisała wielokrotnie o tym wieku XIX, a dokładniej o jego pierwszej połowie, że jego bohaterowie wiszą nam u szyi, jako te wampiry i wysysają naszą krew, czyniąc nas coraz słabszymi, na ataki upiorów poddanymi łatwiej, osłabieni romantyczną gorączką, bez sił na zmaganie się ze skrzecząca rzeczywistością. Pisała też, że wszystkie epoki literackie, które po romantyzmie nastały, musiały się do niego odnieść, taką bowiem siłę miał zestaw mitów wówczas wytworzonych. Najzabawniejsze, a jednocześnie najsmutniejsze jest to, że z owych mitów pozostała nam jakaś taka wykoślawiona karykatura. Wizja całkowicie nieprzystająca, ani do tamtej rzeczywistości, ani do literatury – jakby ktoś niepiśmienny sylabizował te Dziady, a potem streszczał, na dodatek w ciągu dwudziestu minut, niespójnie i bez przekonania, bo paru rzeczy nie doczytał. Powstał nam więc taki pokraczny, poroniony płód, paskudna hybryda, jakieś monstrum, gdzie poczucie misji a’la Chrystus narodów bije się o pierwszeństwo z poświęceniem i szarżą kawaleryjską. Gdzie czarna sukienka zmaga się z pierścionkiem z włosów i chopinowską wierzbą. Niezłomność postawy od pieluch (ostatnio usłyszałam nawet, że Benedykt Korczyński współpracował z zaborcą – pewnie dlatego, że nie poległ honorowo jak skaut, myślę raczej, że jego krzyżem była współpraca z Emilią, ale co ja się tam znam), uznawana jest za wzorzec, jednak nie chodzi o postępowanie i normy, raczej o dobrą ocenę w szkole i dobry wizerunek w mediach. Tak wypada… i tak się opłaca. Chociaż pewnie męczy.

Obraz przechowywany i odtwarzany z pietyzmem przez lata w coraz mniejszym stopniu komunikował się z rzeczywistością. I nagle, z tej wymarzonej, oczekiwanej, wyśnionej (jak choćby w XXX sonecie Nad głębiami Adama Asnyka, niby innej, ale ciągle tej samej) wizji, o której opowiada się dzieciom, wnukom i prawnukom – zawsze wyidealizowanej (jak chociażby tu: „Da Bóg kiedyś zasiąść w Polsce wolnej / Od żyta złotej, od lasów szumiącej”), zjawiła się taka zwyczajna, codzienna, czasem przaśna, czasem śmierdząca, czasem uwierająca  — już nie wizja, ale konkret. Jak Państwo pamiętają o anegdocie, której bohaterami byli major ze sztabu i szeregowy legionista, to wiedzą że: ci co chwycili za cycki, mieli mleko, a ci co chwycili za dupę, mieli…

Z drugiej strony, w takim dniu jak dziś wolałabym zobaczyć właśnie Polskę – chociaż odmienia się ten wyraz przez wszystkie przypadki, nadając mu często dodatkowe określenia, aby nikt się nie pomylił i nie stanął po niewłaściwej stronie barykady – Polskę, a nie zlepek quasi-tradycji, wymuszonych czasem zachowań, pomylonych porządków i najzwyklejszego nieuctwa. Chciałabym spokojnie pomyśleć, że ten ułan, co na jego mogile „wyrósł białej róży kwiat”, to dla mnie, to za mnie… Przy mojej szyi też wiszą wampiry, ale nie mam ochoty ich wszystkich strącać, nie mam ochoty wrzucać płaszcza Konrada do starej szafy, niech wisi tuż przy drzwiach, zazwyczaj nieużywany i zakurzony, ale jest i może się jeszcze przydać – stanowi o części mnie, mówi do mnie i mówi o mnie, o tej jednej z wielu części. Czy ważnej?

Ja nie chcę nic innego, niech jeno mi płacze

Jesiennych wiatrów gędźba w półnagich badylach;

A latem niech się słońce przegląda w motylach,

A wiosną – niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę.

Bo w nocy spać nie mogę i we dnie się trudzę

Myślami, co mi w serce wrastają zwątpieniem,

I chciałbym raz zobaczyć, gdy przeszłość wyżeniem,

Czy wszystko w pył rozkruszę, czy… Polskę obudzę.

(Jan Lechoń)

Reklamy
Published in: on 11/11/2011 at 16:36  5 Komentarzy  
Tags: , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2011/11/11/szczescia-w-domu-nie-znalazl-czyli-zagubieni-w-historii/trackback/

RSS feed for comments on this post.

5 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Bo Ty byś chciała dojrzałości. Takiej poskładanej z różnych doświadczeń, pogodzonej ze sobą, wierzącej, że jednak da się lubić, krytycznej a jednocześniej otwartej. Wciąż ‚w budowie’. A oni się się śmieją, że ‚poniżej pasa’.

  2. ‚jednocześniej’ – ma potencjał to słowo, ale zdecydowanie nie w powyższym komentarzu, sory.

  3. No… jakoś tak.

  4. Ciężko jest:)

  5. ano… ale damy radę, jak zawsze,


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: