Jeszcze wczoraj, czyli hołubienie sierot

I w tej chwili, i zawsze mogę ujrzeć ich w wyobraźni:

W barwnych i sztywnych szatach, bladzi, nienasyceni,

Majaczą w głębiach nieba, sędziwi i niewyraźni,

Z twarzami podobnymi do deszczem spłukanych kamieni,

Z szyszakami ze srebra unoszącymi się w górze,

Z oczyma, co wciąż patrzą, krwawym Kalwarii cierniem

(William Yeats)

Każdy wypędzony z PiS jest jak nowa nadzieja polskiej prawicy – Luke, kto jest twoim ojcem? Oczywiście głośno nikt wypędzonych nie chwali, ale mam dziwne wrażenie, że mówi się o nich wręcz z czułością, z niezwykłą delikatnością, z pewnym nawet zachwytem, od czego odwykłam w ostatnich latach. Możliwe, że te uczucia i emocje związane są z nadzieją rozpadu. Oczekiwaniem na poruszenie się lawiny po pierwszych usunięciu kilku kamyczków. Z drugiej strony chyba nie o to chodzi. Wypędzeni są wrogiem własnym, na własnej piersi wyhodowanym – zaraz przypomina mi się scena z filmu Sami swoi, gdy po odkryciu Kargulowej Mućki, rodzina Pawlaków wyładowuje się z pociągu, by nie zmaronować potencjału nagromadzonego przez lata.

W polskim życiu politycznym jest podobnie. Kto pozostał po ostatnich zawirowaniach? Kto tam jeszcze zdolny do noszenia szabli? Z kim potyczka hańbiącą nie będzie? Ostatnio gdzieś przeczytałam, że posłanka Kempa słynie z ciętego języka. Musi już naprawdę być źle, skoro pojawiają się takie sformułowania. Lewica już się dawno temu przestała liczyć, bo kto by okładał tasakiem ślicznego chłopczyka? To tak, jakby ktoś wymyślił grę komputerową, w której zgromadzona broń służyłaby do widowiskowego rozwalania pluszowych misiów, a nie mutantów, kosmitów, albo zombie. Z PSL-em nikt się nie nawala, bo koalicjant i trzeba delikatnie. Palikotowcy na razie są zbyt wielką niewiadomą, by można było w nich pokładać nadzieje co do wyrazistych pojedynków. Polskie życie polityczne nie tyle opiera się nie na konfliktach, bo te są oczywiście zrozumiałe, ale na przepychankach, w związku z tym poszukiwanie wroga dziwić nie może. No może nie poszukiwanie, ale już dawno ustalony podział, w którym wiadomo, co jest czarne, a co białe, czy jakoś tak. Dlatego szkoda wypędzonych, oj szkoda. Muszą teraz znaleźć jakiś ekosystem, albo stworzyć własny, muszą wypracować sobie nową strategię, a nie jest wiadomo czy będzie ona udana. Dlatego szkoda starych, sprawdzonych harcowników.  Mnie tam nie szkoda, ale co ja się tam znam.

Pewnie każdy ma swoje powody, by rozpaczać po wypędzonych. Na przykład „Nasz Dziennik” pisze o amputacji, że najpierw łapki obcięto, a teraz wyrywają serce. Toż to jakiś krwawy rytuał, ofiara z Teotihuacán, no ale jak wojna, to wojna, nie ma się co rozczulać. Żurnalistów z „Naszego Dziennika” też rozumiem – jak w śnie interpretowanym przez Józefa są krowy tłuste i krowy chude. A im ewidentnie została już taka wychudzona krowina, bezmleczna i z egzemą. A powrót lat tłustych się nie szykuje.

Przypomina mi się historyjka, gdy w latach sześćdziesiątych XX w. na Uniwersytet Jagielloński zaproszono poetę – bodajże Jerzego Harasymowicza, jak Państwu wiadomo, niesłychanie płodnego. Studenci na spotkanie przyszli, wierszy wysłuchali, brawa bili. Po spotkaniu pewien profesor starszego pokolenia mówił zniesmaczony: „Studenci, studenci, za moich czasów to by pomidorami… a dziś brawa biją”. No, jakoś tak mi się skojarzyło. Do zaś…

PS. Muszę się z Państwem czymś podzielić – zupełnie nie związanym z tematem, ale muszę. Z cyklu: podsłuchane na ulicy:

  1. Słyszałem to z ręki Zbyszka;
  2. Założyłam sukienkę do gołych nóg. 
Reklamy
Published in: on 11/07/2011 at 09:10  4 Komentarze  
Tags: , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2011/11/07/jeszcze-wczoraj-czyli-holubienie-sierot/trackback/

RSS feed for comments on this post.

4 KomentarzeDodaj komentarz

  1. a na pewno nie było ‚ubrałam sukienkę do gołych nóg’?

  2. ha! Może było, ale autocenzura wycięła

  3. Burza w szklance wody:)

  4. w łyżce 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: