Czujność, czyli tekst posiadający przynajmniej dwa dna

Jesteśmy poddani produkcji prawdy przez władzę i nie możemy sprawować władzy inaczej jak tylko przez produkcję prawdy […] Władza nigdy nie zaprzestaje swej ingerencji, swej inkwizycji, swej rejestracji prawdy. Ona instytucjonalizuje, profesjonalizuje i nagradza jej poszukiwanie.

(M. Foucault)

Zostałam zmuszona przez siebie samą, przez konieczność dziejową, przez niesforne skojarzenia (jak zwał tak zwał) do  napisania tekstu, który do Pawiana nijak nie przystaje. Jeśli jednak można Państwa prosić o wyrozumiałość, to proszę o wzruszenie ramion i puszczenie perskiego oka w stronę tej pretekstualnej (dla pierwszego i drugiego dna) nad wyraz lewackości. 

Jak przypominam sobie pisma Marksa czy Lenina, szczególnie tego ostatniego, to często pojawiają się  tam wizje walki, rzecz jasna prowadzonej w sposób ciągły, nieustający. Są to wojny obronne przeciwko burżuazji, wojny domowe, narodowe, walki o dominację proletariatu, walki z kontrrewolucją, z odchyleniem prawicowym, z formalizmem itd. W każdej z możliwych mikrorewolucji zostają zredefiniowane pierwotne cele i stworzone zostają nowe sensy. Słusznie, słusznie, bo trzeba twardym być, nie miętkim – brak wroga rozleniwia, powoduje przyrost wagi, zawiązanie się brzucha oraz przywiązanie do luksusu, a rewolucjonista powinien być czujny, uważny i zawsze gotowy. Na dodatek, jak zauważa Kołakowski, wszelkie próby humanizowania nie prowadzą do uspokojenia społeczeństwa, ale do wzmocnienia jego żądań (w tym także z pewnością do wzmocnienia się grup opozycyjnych w obrębie łona partii, które trzeba w związku z tym trzymać w ciągłej niepewności co do przyszłych losów) – co widoczne było w okresie PRL-u, ale znacznie bardziej zauważalne w historii ZSRR. Z kolei rozprawianie się z prawdziwymi, bądź wyimaginowanymi przeciwnikami systemu stanowi realne wzmocnienie aparatu władzy oraz praktyczny sprawdzian jej skuteczności, ewentualnie jest dowodem strachu przed wzmocnieniem innych grup, a nie dowodem niemocy, o czym przekonują nas świadectwa uczestników czystek – wystarczy przeczytać książkę Szepty Orlando Figesa, a niektóre partie Wspomnień Nadieżdy Mandelsztam, gdzie często powtarza się motyw słuszności władzy, absolutnego przekonania, uzasadnienia terroru, wiary w to, że władza inaczej nie może postąpić.

Slavoj Zizek w dyskusji z Agatą Bielik-Robson, który stawia karkołomną tezę, że  stalinowskie „czystki były zasadniczo reakcją wynikającą ze strachu, oznaką niemocy”, myli  się całkowicie – bo czystki są naturalną reakcją władzy planującej na przyszłość – usuwającej wszelkie możliwe kamienie ze swej drogi – bez względu na to, czy usuwane są elementy ortodoksyjne czy też nazbyt liberalne, a także te, które przedwcześnie rosną w siłę, gdy pokolenie przywódców nie jest jeszcze gotowe na podział łupów, bądź ustąpienie na korzyść młodszych członków stada. Na to ostatnie zdanie zwracam szczególną Państwa uwagę.

Wszystkie te działania, jakkolwiek nie wydawałyby się obserwatorom postronnym, bądź samym uczestnikom zdarzeń, bezsensowne służą wzmocnieniu samej organizacji hierarchicznej, partii — po prostu władzy. Oczywiście posunięcia te mogą nie przynieść pożądanych rezultatów, moglibyśmy w tym miejscu zapytać Robespierre’a czy Héberta, ale obawiam się, że nikt nie ma na składzie talerzyka do konwersacji z duchami, żeby się upewnić, co oni na to. Władza absolutna ( w tym także ta do absolutnej dążąca) zawsze jest niepodzielna, według Hannah Arendt, ważnymjest tu proces atomizacji, który pozbawia przestrzeni wszystkie elementy zbioru. Dzięki niemu przestają funkcjonować normalne relacje międzyludzkie i proces oddziaływania staje się bardziej skuteczny. Wytrącone ze swych orbit, cały czas podlegające ocenie, której podstawy nie są w żadnym razie stałe a całkowicie arbitralne, poszczególne człony w takim układzie łatwiej podlegają manipulacjom i są łatwiejsze (w tym przez strach) w sterowaniu do określonego w danym momencie celu.

Chociaż wczoraj pisałam, że tworzenie kolejnych haiku niczego nie zmieni i nadal ową tezę podtrzymuję, to jednak uważam że w interpretacjach ostatnich dni dokonywanych w mediach zapomniano o kilku, jak mi się wydaje, ważnych kwestiach, które niniejszym poruszam. Monolit władzy absolutnej, bądź dążącej do absolutu musi być niepodzielny. Przyzwolenie na ruchy odbiegające od głównego nurtu byłoby przyznaniem się do słabości, wystawieniem miękkiego brzuszka z doczepioną żółta, samoprzylepną karteczką z napisem: kopnij mnie, albo ugryź mnie. Trzeba także pamiętać o tym, że nic tak dobrze nie robi jak wyrzucenie, uciszenie, albo skarcenie wybranego elementu zbioru – reszta patrzy i wyciąga wnioski. Nie ma zupełnie znaczenia jakiej jakości są owe elementy – wybiera się najmądrzejszych lub najbardziej dociekliwych (Trocki), najpopularniejszych (Ordżonikidze), albo – jeśli ci byliby zbyt sprytni – najbardziej naiwnych i tych z długimi ozorami (Zinowiew). Możliwe oczywiście są wariacje, chociaż kombinacja – najmądrzejszy, ale z długim ozorem jest chyba oksymoroniczna. A potem reszta wiernopoddańczo klaszcze, albo przynajmniej siedzi przez jakiś czas cicho. Tak mi się skojarzyło, dzięki czemu udało mi się połączyć dwie dość głośne ostatnio sprawy.

A teraz idę pisać, aż mi paluchy odpadną. Do zaś… 

Reklamy
Published in: on 11/05/2011 at 09:29  7 komentarzy  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2011/11/05/czujnosc-czyli-tekst-posiadajacy-przynajmniej-dwa-dna/trackback/

RSS feed for comments on this post.

7 komentarzyDodaj komentarz

  1. gosh, Pawianie, codziennie nowy wpis?

  2. Wracam do starej, świeckiej tradycji 😉

  3. @KN

    pięknie, prawda?:)

    @pawian

    i tak Zizou i Boniecki zostali ofiarami tego samego mechanizmu – dzięki za zwrócenie na to uwagi

  4. A Pawianek nawet w weekend daje do myslenia, dobra malpa

  5. Pawian, ja Ci nie wierzę, popiszesz i potem znów PUF! znikniesz na 2 miesiące :/

  6. Może być i tak oho, jestem coraz starszym Pawianem, a to znaczy, że mam coraz więcej małpich obowiązków w małpiarni zawodowej – teraz kończę to coś, a od stycznia zaczynam pisac następne – tym razem COŚ. I tak aż do profesury ;). Ponadto czasem mam terminowe roboty za kasiorę, też czas zajmują. Ale zawsze, jednak zawsze, wracam na ojczyzny blogowej łono 😀

  7. O! Udało mi się skomentować tralalala!:)
    Totalitaryzm.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: