W co się bawić, czyli jak się bawić

Późna jesień:

Mój sąsiad –

Myślę o tym, jak żyje.

(wszystkie haiku: Basho Matsuo)

Ekscytacja. Wyrzucą? A może nie wyrzucą? Odejdzie? Założy? Przejmie? Zniknie? Przejdzie? Zwycięży? Zrozumie? Proszę Państwa, ale o co chodzi? Jakiś czas temu uczyłam pewną Japonkę. Moim zadaniem, między innymi, było zapoznanie jej z polskim systemem parlamentarnym. Niby wszystko było jasne, dziewczyna się uśmiechała, głową kiwała, kłaniała się wedle zasad, ale dopiero po kilku miesiącach zapytała mnie, jak to jest możliwe, że polski polityk w ciągu kilku lat może być w kilku partiach. Czy to ich nazwy się zmieniają? Czy też Polacy dość łatwo zmieniają poglądy? A jeśli je zmieniają, to czy są wiarygodni jak posłowie? Czy ktokolwiek głosuje na taką chorągiewkę na wietrze? Ależ musiałam się nakombinować, żeby na te proste pytania odpowiedzieć. Ależ miałam wtedy czerwone policzki. A kłaniając się na pożegnanie zastanawiałam się, jak ona mnie postrzega? Czy, gdy szybciutko notowała, przemknęła jej przez głowę myśl, że skoro politycy polscy są niepoważni, to jaka jest gwarancja, że ktoś ją tu czegokolwiek nauczy – wszak to naród jakichś barbarzyńców. Bez honoru i godności. Bez zasad i kręgosłupa. A moje policzki płonęły…

Ta jesień –

Stare są

Nawet ptaki i chmury.

Ilu znają Państwu posłów, którzy odchodzili z PiS, a potem wracali? Odchodzili głośno, a wracali cichutko. Proszę sobie przypomnieć w ilu partiach był już Jacek Kurski? Ile razy był w PiS? Czy jest to człowiek, który da sobie zrobić krzywdę? Nie sądzę. Co zmieni się w polskiej polityce, jeśli ZZ założy nową partię? Albo nie założy? Albo przeprosi i zostanie? Czy którakolwiek z tych opcji będzie realną, konkretną zmianą? Jakikolwiek scenariusz zostanie napisany w najbliższych dniach, czy doprowadzi on do powstania nowej jakości na polskiej scenie politycznej? Do rewolucji? Do rozbicia? Do upadku? Do rezygnacji kogokolwiek z czegokolwiek? Z mojej perspektywy, grzebacza (chociaż wolę słowo: grzebca) w starych papierach, im więcej wrzasku, pisku, kurzu wznieconego i piór wyrwanych, tym mniej zmian w kurniku. Zmiany dokonują się jednak stopami wyborców podążających do lokali wyborczych – tak przeminęło LPR, Samoobrona, Unia Wolności (choć tej ostatniej to mi szkoda, byli kulturalni, może dlatego tak mało ludzi odczuwało z nimi więź). Cztery lata do najbliższego stawiania krzyżyków to długi czas. Po co się ekscytować, trzy razy księżyc obróci się złoty… I znów będzie raz do koła. A Chińczyki trzymają się mocno. Z drugiej jednak strony, o czym mówić i pisać? Skoro wyczerpała się już formuła ekscytacji posłanką Grodzką? I możliwą wicemarszałkinią Nowicką? O Bonieckim było wczoraj, jak dobrze pójdzie, to sprawa przyschnie i zostanie zapomniany, jak zauważała we wczorajszych komentarzach iingrid – gdy przypomniała postać księdza Musiała.

Sklep rybny –

Zimne wargi

Solonego leszcza.

Haiku, jest formą poetycką określającą tu i teraz, moment, chwilę. Ponadto, chociaż prezentuje subiektywny punkt widzenia, czasem nawet pojawia się forma „ja” – ale jest ona jakby oddzielona od konkretności, od rzeczywistości. Piszemy, mówimy, zastanawiamy się dziś, co będzie – wiadomość o możliwym rozpadzie PiS elektryzuje dziennikarzy, którzy tworzą kolejne haiku na dany moment, czasem zgrabne i zabawne, jak chociażby fraza Żakowskiego nawiązująca do Wyspiańskiego, czasem tylko zapełniające kolejną szpaltę. Produkcja haiku stusześcdziesiącioznakowych na twitterze ukazuje nasz stopień zaangażowania, naszego zdumienia, zaaferowania tą chwilą, tym tu i teraz. Gdy przyjrzeć się dokładnie, ruch okaże się pozorny – napędzany jedynie wyprodukowanymi przez media czasownikami.

Burza jesienna –

Dziki przysypane

Liśćmi.

Tak, tak. Burza jesienna. Dziki obudziły się, liście je przysypują, albo wedle innego tłumacza owe dziki są przewiewane liśćmi, co chyba bardziej pasuje do obecnej sytuacji. Na przysypanie przyjdzie czas za parę dni. A jeśli odejdzie? Założy? Zbuntuje się? No to co? Stanie się kimś innym? Nagle powie, że przez ostatnie ileś lat dosypywali mu czegoś do koktajlu mlecznego? Do „zagospodarowania” jest konkretny elektorat – postulujący, oczekujący, głosujący. Cztery lata na kontredans z figurami, jedni odpadną i odlecą poza krawędź świata dysku, inni przytrzymają się mocniej, przytwierdzą swe zadki do fotelików, zakupią nowe garnitury. Bez względu na to, kto wygra, a kto przegra w PiS, jakiś czas będziemy ich jeszcze oglądać. Słuchać. Wkurzać się. A na razie… haiku.

Rok za rokiem

Ja w masce małpy –

Prawdziwa małpa.

Reklamy
Published in: on 11/04/2011 at 17:09  3 komentarze  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2011/11/04/w-co-sie-bawic-czyli-jak-sie-bawic/trackback/

RSS feed for comments on this post.

3 komentarzeDodaj komentarz

  1. Proszę Pawiana o powolniejsze pisanie. Ledwie pokonałem (z pewnym podziwem dla autorki) powyższe, a już nowe czeka. Łatwość pisania jest zgubna i prowadzi nieuchronnie do wielomiesięcznych przerw.

  2. Przepraszam, ale… cóż, Pawiany są popędliwe.

  3. Wiadomo, że stołki najważniejsze:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: