Katastrofa, czyli kto powinien sobie kupić słownik

Zaraza rośnie świątek i piątek.

(skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie)

Idę w Polskę robić porządek.

(skumbrie w tomacie pstrąg)

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,10041799,_Nietakt___Dyrektor_Muzeum_Powstania_Warszawskiego.html

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,10040200,O_Powstaniu_na_Twitterze____Minister_znow_wsiada_na.html

W moim ulubionym Słowniku języka polskiego, który winien być obowiązujący dla dziennikarzy, a także dla dyrektorów muzeów słowo „katastrofa”, posiada cztery znaczenia i oznacza:

1. «wydarzenie, w którym ginie wiele osób lub dochodzi do dużych strat materialnych»

2. «zjawisko tragiczne w skutkach, obejmujące swoim zasięgiem duży obszar»

3. «całkowite niepowodzenie jakiegoś przedsięwzięcia»

4. «w tragedii klasycznej: klęska, jaką ponosi bohater, będąca nieuchronną konsekwencją splotu przedstawionych zdarzeń».

Co jest złego w tym słowie w kontekście powstania? Czy nie było wydarzeniem, w którym zginęło wiele osób i doszło do dużych, wręcz kolosalnych strat materialnych (że o innych stratach, których nie da się wycenić materialnie, nie wspomnę)? Czy powstanie warszawskie nie było zjawiskiem tragicznym w skutkach obejmującym swoim zasięgiem duży obszar kraju? Czy nie było także całkowitym niepowodzeniem? Powstanie miało także wymiar tragedii antycznej, bowiem klęska poniesiona przez bohaterów była konsekwencją splotu wydarzeń, chociażby takich: Rosjanie ustawili się za Wisłą i czekali na wykrwawienie się Warszawy, ilość broni, która posiadali powstańcy z tą, którą dysponowali hitlerowcy, brak wody w mieście, brak środków opatrunkowych i wiele, wiele innych.

Miałam jakiś czas temu napisać tekst o słowach niewłaściwie używanych, słowach wykorzystywanych z wielką dezynwolturą, o słowach zawłaszczonych o słowach zapomnianych, albo z premedytacje przemilczanych w trakcie debaty, czy jak wolę ją nazywać, pyskówki politycznej w Polsce. Nie przypuszczałam, że słowo „katastrofa” też może być na cenzurowanym.

Mam postulat, bardzo ważny, każdy człowiek, który otwiera publicznie buziunię (albo pisze) ma kupić słownik (ortograficzny i języka polskiego) i go czytać. Ma go kupić z pierwszej swej pensji  Ma zostać to zapisane w konstytucji i w kodeksie karnym. Osoby, które na żądanie odpowiednich służb mają wykazać się znajomością słownika, jak i jego posiadaniem to: urzędnicy państwowi (w tym: posłowie, senatorowie, ministrowie, dyrektorzy departamentów, a także prezydent i premier), dziennikarze (tych odpytywać co tydzień – dodaję mściwie), zarządy wszystkich partii, nauczyciele obojętnego przedmiotu i naukowcy zajmujący się obojętną dziedziną, prawnicy oraz duchowni wszelkich wyznań. Za brak słownika, albo nieznajomość haseł (pisowni i znaczenia) – kara chłosty i publiczne napiętnowanie przez nazwanie „ćwokiem”, a także kara w wysokości 50% zarobków z ostatnich dwóch miesięcy.

Może tak mniej mówienia o Polsce, prawdzie, patriotyzmie, a więcej kontaktu z językiem polskim. Skumbrie w tomacie, pstrąg! Na sam koniec zaznaczę, że Sikorskiego nie lubię, wcale nie dlatego, że „hrabia blondyn! blondyni nie są zbyt namiętni!”.

PS. Na marginesie dodam tylko, że SJP podaje też: „powstanie, tych powstań, tym powstaniom: powstanie kościuszkowskie, powstanie listopadowe; ale: powstanie warszawskie a. Powstanie Warszawskie”.

Reklamy
Published in: on 08/01/2011 at 15:04  28 Komentarzy  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2011/08/01/katastrofa-czyli-kto-powinien-sobie-kupic-slownik/trackback/

RSS feed for comments on this post.

28 KomentarzyDodaj komentarz

  1. ta cała afera jest strasznie śmieszna, bo najtwardsza prawica (narodowcy, m.in. prof. Chrzanowski, założyciel ZChN oraz żołnierz Powstania) też uważają, że Powstanie Warszawskie to była katastrofa. odnawia się przedwojenny spór Sanacja (PiS), z wpływami ONRu kontra NDcja (PO)? 😉
    całkiem interesująca rozmowa: http://www.prawica.net/opinie/23764

  2. Sprawa jest chyba jeszcze bardziej skomplikowana.
    Ci którzy dziś Sikorskiemu zbrodnię językową zarzucają, używają określenia „katastrofa narodowa” gdy mówią o Smoleńsku. Więc to chyba nie o to chodzi.
    „Katastrofa narodowa” to gdy ginie kilkudziesięciu polityków. W przypadku PW należy mówić o słusznej daninie krwi. W słowach RS odczytany został podtekst, że może decyzja o powstaniu nie była najmądrzejsza … A takie myślenie dziś to zbrodnia

  3. Myślozbrodnia 😀 Sikorskiego — Kalina, ja nawet nie chciałam pisać o tym, że o Smoleńsku mówi się „katastrofa”, bo to by było wredne. Natomiast, jak jacyś ludzie mogli w słowie katastrofa”, którego wszystkie znaczenia słownikowe podałam, wyczytać, znaleźć podteksty cokolwiek, że decyzja o rozpoczęciu powstania nie była najmądrzejsza. Mądrzejsi to oni będą, jak se kupią słowniki. Sikorski napisał na twitterze:

    Radek Sikorski:
    Warto wyciągnąć lekcje także z tej narodowej katastrofy: powstanie.pl

    gdzie tu można wyczytać cokolwiek o podjęciu decyzji rozpoczynającej powstanie? Mówię, słowniki, słowniki, tony słowników, tabuny słowników 😀

  4. Nie mam czasu Krzysztofie, nie mam, wiesz dlaczego, przeczytam jak skończę…

  5. Dziennikarze w telewizorni pytają „Wielki zryw czy katastrofa narodowa?”, jakby wielki zryw nie mógł być katastrofą. Co się tu {karzeł} dzieje?

  6. Zgadując ze słownikiem w ręku:
    Skoro: katastrofa to „całkowite niepowodzenie jakiegoś przedsięwzięcia” to ona się dzieje jak ktoś nam zrobi wbrew, skrzywdzi nas np. zrobi wybuch albo dwa i samolot wyleci w powietrze. Czyli niby jest niepowodzenie, ale naszej winy w tym nie ma.
    Ale jeżeli mamy być dumni, że z własnej woli zaczęliśmy PW, to nie może być to katastrofa, bo wtedy tylko krok do postawienia pytania czy na pewno było warto (katastrofy są złe i należy ich unikać)
    ps. ja tylko usiłuję zrozumieć … z tym, ze z trudem

  7. Kalina, niekoniecznie — wychodzę na lodowisko, mam piękna sukienkę, ostre łyżwy. Gra muzyka, jeden piruet, drugi piruet, potrójny axel z podwójnym tulupem, podejście do ridbergera. wydupiłam się, sztuczna szczęka mi wypadła. To była katastrofa. Zobacz też, co mówi Zorba; jaka to piękna katastrofa.
    Mogę założyć, że zdobędę złoty medal w jeździe figurowej, trenowałam jak dzika, mam nieziemski talent, ale się wydupiłam, przy podejściu do ridbergera. Katastrofa. Zdarza się. czasem nie można jej uniknąć.
    Wybudowałam domek i pierdyknął weń meteoryt 😀 – nikt nie musi nam robić wbrew, są po prostu obiektywne katastrofy, takie w duchu Arystotelesa, z tragedii greckiej. I tyle.

  8. […] Niechże ta noteczka będzie skromnym uzupełnieniem notki Pawiana. […]

  9. @pawian: przeczytasz, jak znajdziesz czas 🙂

    za to miałbym pytanie o interpretacje w duchu mesjanizmu narodowego (to wątek który chyba wyciągnęła Bielik Robson po Smoleńsku), że każda śmierć jest dobra, bo nadaje sens, ‚wynosi na wyższy poziom’… teraz to sam już nie wiem, czy to jest jeszcze mesjanizm, czy już coś jeszcze gorszego – kult śmierci właśnie.
    Smoleńsk to nowy Chrzest Polski, PW to fundament na jakim Polskość jest zbudowana… jeśli w takim kierunku to zmierza, to za parę lat (szczególnie, gdy PiS nie wygra wyborów – a moim zdaniem nie wygra) będziemy mieli naszych swojskich Breivików… i to wielu…
    (zazwyczaj moje przewidywania się nie sprawdzają…)

  10. O połączeniu mesjanizmu ze śmiercią w S. masz tu:
    http://www.wprost.pl/ar/225121/Szczuka-polski-mesjanizm-jak-butapren-Smierdzi-i-truje-ale-dziala/
    Co do Bielik-Robson, to chodzi chyba o tanatopolitykę, gdzie uznaje się, iż świadomość śmierci, popęd śmierci itd, znajdują się w centrum dyskursu i w zasadzie go napędzają. W aspekcie polityki być może Bielik-Robson sięgała do Carla Schmidta, który pisał o gotowości na śmierć i łączył je z samą istotą polityczności. Tanatopolityka u lewaków 😉 ostatnio modna się zrobiła. Żiżek też się tym zajmuje trochę, tu masz link do tanatomesjanizmu Bielik-Robson:
    http://krytykapolityczna.salon24.pl/171485,bielik-robson-polski-triumf-tanatosa
    A tak na marginesie, jak pisze Louis-Vincent Thomas: „trup jest narzędziem skutecznym, jeśli tylko wiadomo, jak się nim posługiwać: wywiera duże wrażenie i znakomicie spełnia wszystkie oczekiwania”

  11. @Pawianie: dzięki za link do Szczuki. ABR znałem. Zizek i tanatopolityka? Ze lewacy się podniecają Schmidtem ostatnio to owszem, ale tu chodzi przede wszystkim o odnowę polityczności (Mouffe) a nie o kult śmierci…

  12. Dziennikarze powinni nie tylko czytać słowniki (i z wiedzy być przepytywanymi), ale i mogliby włączyć opcję „myślenie”…od czasu do czasu (chociaż). Ja rozumiem, że tempo, wierszówka, temat do opisania w tysiącu znaków, ale na litość i rany – trochę przyzwoitości i rzetelności nie zawadzi.

    Pawianku – poplułam się przy wizji Twoich figurowych popisów…cudeńko!

  13. Kociku, trenowało się w dzieciństwie, trenowało 😀

  14. Czego Ty Pawianie nie trenowałeś (lepiej się przyznaj ;))?

  15. Hmmm… KOSZYKÓWKI 🙂 – byłam jedynie maskotką drużyny!

  16. z przykrością, a jednak zgodzę sie z Krzysztofem. Te Breiviki wiszą nad nami

  17. Od zawsze (tzn co najmniej od wypowiedzenia przez lorda Disraelego maksymy, że szary człowiek nie zdaję sobie sprawy przy użyciu jak marnąej i małej mądrości jest rządzony) wiadomo, że władza jest „nie tego” czyli głupawa – to niby czemu czwarta władza ma być”tego”?
    🙂
    Nie w słowników lekturze leży sprawa – się obawiam. Pozdrowienia

  18. joe: a ja mam nadzieję, że… mamy słowiański charakter, czyli jak dziecię, które kiedyś opisywałam: albo się drzemy, albo śpimy
    Clou: ale, jakby się od słowników zaczęło, to Pawian miałby mniejszą gulę 😀

  19. Gula jest bardzo ważna Pawianie (coś jak stress naturalnie chroniący organizmy) – czy jej brak też?
    😉

  20. Nadmierna gulowatość oznacza wściekłego Pawiana, czyli czegoś na kształt „nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji” 😉

  21. Pod Twoim postulatem podpisuję się wszystkim, czym tylko dam radę (w grę wchodzą co najmniej dwie ręce) 😀

  22. Jak dobrze uzupełniają się Wasze teksty:
    http://pytania.wordpress.com/2011/08/06/1944-bilans-powstania/

    Opisują dwie strony tego samego zjawiska.

  23. Pawianie, czekamy.

  24. Katastrofalna katastrofa to była! Owo powstanie. Mi wystarczają na świeżo napisane słowa generała Andersa. Bodaj użyto też słowa „zbrodnia”…

    Może ja mogę pisać takie słowa, bom z Wrocławia?

  25. Znów się zacięło? 😉

  26. Okazuje się, że rzeczywistość nie jest taka prosta. Zanim napiszę teksty na konferencje, artykuły do publikacji w czasopismach i coś-tam-tak-wielkiego-że-aż-głowa-boli jest już godzina 23.25 i nie mam już siły. nie mam, no nie mam. Przypisy mi się śnią – serio mówię 😦 może to śmieszne, ale nie przez cały tydzień. Mam cztery rzeczy do kupienia i stoję przed sklepem, bo zapomniałam. Przytyłam 3 kilogramy, bo siedzę dwa miesiące i klepię w klawiaturę. Mam odruchy histeryczne oraz szeroko zakrojoną akcję pt. „Agresja”. I chce mi się spać. Byłam na dwóch konferencjach i byłam WREDNA! Na Ozyrysa, jaka byłam wredna… Przepraszam.

  27. PS. Sama się ostrzygłam, bo mi szkoda czasu…

  28. Poczekam cierpliwie. Doświadczenie uczy, że warto 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: