Stare motywy, stare numery, czyli udawanie foki cz. 2

Wołała ulica Szeroka:

„Co on wyprawia, niecnota!” …

A może to była foka,

co udawała kota?

(Danuta Wawiłow)

Niepokój matki, która widzi bombardowanie jej córki stereotypami, jest uzasadniony. Najciekawsze, według mnie, jest to, że cała rozmowa o roli kobiety we współczesnej Polsce została już dawno zmanipulowana. Dyskutujemy nie o tym, o czym trzeba i warto, tylko cały czas ciągle wałkujemy te same tematy, które powracają w różnych odmianach i wariantach. Ciągle wyjaśniamy, ab ovo, do jabłek niestety nigdy nie dochodząc.

Co jakiś czas trafiam na odgrzewane kotlety, których podstawa oparta jest na zdaniu: macierzyństwo, czy kariera. Manipulacja polega na tym, że musimy dokonać wyboru, albo jedno, albo drugie. Nie możemy zanegować tej argumentacji, musimy udowadniać coś, co a priori postawione zostało nieuczciwie i pokrętnie. Moja mama, jak i większość mam moich koleżanek i kolegów, chodziła do pracy, a my byliśmy słynnym pokoleniem z kluczami na szyjach, jedzącymi obiady w szkolnych stołówkach. Mamy pracowały w biurach, były nauczycielkami, lekarkami, sprzedawczyniami, pracowały w hutach i zakładach przemysłowych. Było różnie.

Dziś pytanie, które nam zostaje postawione, z pewnością nie dotyczy pani siedzącej „na kasie” w Tesco, która musi tam być w Wigilię, niedzielę, urodziny swej pociechy, a także na początek i koniec roku szkolnego. Nikt się nie zastanawia nad panią, która pracuje w systemie zmianowym, w sklepie otwartym do 23.00. Nikt się nie zastanawia nad panią pracująca w zakładzie o ruchu ciągłym. Nie mówi się o dyżurach pielęgniarek. Nie mówi się wszak o pracy, tylko o KARIERZE. Otóż to.

Wzbudzanie poczucia winy, ukazywanie jaskrawej opozycji, w podtekście której znajduje się informacja, że jak zajmujesz się karierą (dbasz o własny interes), to dobrą matką być nie możesz. Czyli lekarki, szefowe firm, wykładowczynie akademickie, prawniczki etc. muszą poddać się ocenie z gruntu fałszywie ustawionej publicznej dyskusji, której argumentacją tak bardzo przejął się Poncyljusz, że wyklepał głupio, iż polityką powinny się zajmować kobiety „spełnione macierzyńsko”. Jasne, w szpitalu mogę zachrzaniać, w supermarketowej kasie siedzieć z pieluchą, wówczas poseł o moje dzieci się nie upomni. Ale jeśli chcę, jak on, podnosić rękę i naciskać guzik, to mnie upomni, żebym poczekała, aż dzieci dorosną. A gdzie on jest? Jak wychowane są jego dzieci? O to nie pyta, o tym nie mówi. Pan Poncyljusz nie pamięta, że w Polsce są także urlopy dla tatusiów, o które nota bene upominała się także jego partia. No oczywiście, ale on robi za posła, a dzieci poklepie po główkach, jak wróci wieczorem do domu i powie „tatuś jest zmęczony” – całodziennym siedzeniem na dupie i głosowaniem. Jakoś mu nie wierzę w to zmęczenie, skoro nawet nie zna zasadniczych ustaw prorodzinnych, o których mówi jego partia. Wyciągnął po raz kolejny tego samego trupka z szafy. Ciekawa jestem, czy wie, jak się obsługuje pralkę, kiedy ostatnio mył okna, czy wie, gdzie w domu są ścierki do garnków.

W tej dyskusji nie chodzi o pracę kobiet, taką pracę przy dojeniu krów, sprzedawaniu w sklepie, czy jakąkolwiek inną. Nie chodzi tu o gotowanie, pranie, odkurzanie, sprzątanie. To raczej nie jest interesujące. Chodzi o ewentualną karierę. Czy ktoś umożliwia pani z kasy w supermarkecie by pracowała dopiero po spełnieniu macierzyńskim? Nie, to pana Poncyljusza nie zajmuje. Mówi on wyraźnie: „kobiety w polityce, bo to się łatwo mówi, to jest wiele postulatów na zasadzie dopuśćmy kobiety, wprowadźmy parytety, a potem są dzieci, są pewne obowiązki dnia codziennego (…) kobiety, kiedy mają dzieci w wieku szkolnym, w polityce mają bardzo trudno i zresztą Joanna jest tego najlepszym przykładem. Mogą sobie na to pozwolić kobiety, które już są spełnione zawodowo, macierzyńsko, mają dorosłe dzieci”.

No i wszystko jasne. A my dalej dajmy się wpuszczać w maliny i po raz kolejny odpowiadajmy, że można robić karierę i mieć dzieci. A nie lepiej byłoby powiedzieć wprost, że z oszustami się w ogóle nie gada, że jak ktoś tak ustawia dyskusję, to wiadomo, że to manipulator koszmarny jest? Zmuszanie nas do dyskusji w ramach przyjętych założeń jest po prostu nieuczciwe. Znacie Państwo taką zagadkę? Jesteś na pustyni i widzisz żółwia odwróconego na plecy, majtającego bezradnie nogami. Dlaczego mu nie pomagasz? Jedna z odpowiedzi brzmi: też jestem żółwiem, leżę na plecach i majtam bezradnie łapkami. Punkt widzenia zależy od wielu czynników. Raz możemy być kotami udającymi fokę, raz fokami udającymi kota. Najgorsi są ci, którzy mają a priori ustawione poglądy i najmniejsza nawet myśl nie fałduje im płaskiego jak stół czółka.

Jeśli bierzemy udział w dyskusji, gdzie argumenty zostały ustawione, to nie dziwmy się, że cały czas musimy udowadniać, że nie jesteśmy wielbłądami. I to wszystko mi się skojarzyło po lekturze jednego listu opublikowanego w Wyborczej. Ano skojarzyło mi się, bo od wielu lat cała dyskusja o kobiecie w Polsce jest nieuczciwa. Pokrętna i wredna. Rozumiem niepokój rodzicielki Kamilka i Tosi, bo ona czuje, że coś jest nie tak, mierzi ją ten cykl książeczek, które przedstawiają oraz świata, który jej – świadomej kobiecie, świadomej matce – nie odpowiada. Jednak książeczka, to jeszcze nie koniec świata, ale… Jest ona doskonałym symbolem współczesnego dyskursu o kobiecie w naszym kraju. Dyskursu wykluczającego, penalizującego, pozbawionego logiki, z argumentami „od czapy”. To tak, jakbyśmy podejmowały/li walkę bokserską z kimś, kto w rękawicach ma po dwa kowadła i fortepian. Jeśli nie przejmiemy inicjatywy, to za parę lat, będziemy przepraszać za to, że żyjemy. A ja w sali wykładowej, po powitaniu, będę się tłumaczyć, że nie mam żadnych dzieci, które opuściłam wybierając wstrętną karierę. Tyle. 

PS. A jutro o manipulacjach związanych z ochroną życia.

Reklamy

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2011/07/02/stare-motywy-stare-numery-czyli-udawanie-foki-cz-2/trackback/

RSS feed for comments on this post.

21 KomentarzyDodaj komentarz

  1. no proszę, Pawian się na lewo przesuwa 😉
    bo to słuszny wpis jest ze wszech miar oczywiście!
    ale Poncyliusz może takie bzdury opowiadać właśnie dlatego, że istnieje podział – który klasa średnia z lubością podtrzymuje, choć głośno się do tego nie przyzna – na elitę i proli. o prolach nikt nie rozmawia, bo jak słusznie Pawian pisze, to nie jest ciekawe, a nawet trochę jakiś takie… nieprzyzwoite. na kasie w tesco czy w szpitalu jako pielęgniarka/pielęgniarz porządni ludzie nie pracują. ludzie robią karierę jedynie.
    emancypacja kobiet MUSI być połączoną z innymi politykami emancypacyjnymi. równość dla kobiet jest oszustwem, gdy nie jest częścią większego projektu.

  2. staram się zatykać uszy jak ONI mówią o „roli kobiety” , ale nie zawsze się udaje. I jako odtrutkę, myślę o jeszcze jednej zmianie – nowym prawie alimentacyjnym, Mam wrażenie, że wprowadzenie bezwzględnej zasady, że skoro mamusia musi …, to tatuś też musi, bardzo szybko by ostudziło zapędy tych ostatnich

  3. monika, dzierzba: proponuję, żeby dzieci ubierać wyłącznie w białe rzeczy (ganz in weiß), żeby przypominały aniołki hehehehe…
    Krzysztof: oj tam, oj tam, na lewo… nadal jestem centroprawica, ale nieco poirytowana. Masz rację, że o pracy się nie rozmawia, że to nieprzyzwoite. mam wrażenie, że im języka brakuje. Zaś w dzisiejszych czasach Irena Kwiatkowska nie byłaby „kobietą pracującą” co żadnej pracy się nie boi. Taka postać by się nie mogła pojawić w filmie, w komedii, że za bardzo zaradna. Widziałam taki głupi film, Lejdis czy jakoś tak: obserwowanie kobiet ich funkcjach było, doprawdy, żenujące.
    Kalina: czasem się nie da, bo człowiek musiałby jak ta małpka chodzić z zasłoniętymi oczami, uszami i otworem gębowym.

  4. Centroprawica? Oj tam, oj tam, chyba centrolewica? Ja tam Pawiana na prawicy nie widzę.

  5. taliban i papa, aborcjo

  6. gosh, Pawianie… linkujesz do mojego przedpotopowego bloga 🙂

  7. Tak się złożyło, wszak nie będę wyrzucać fragmentu starego tekstu.

  8. „Laicka centroprawica feministyczna” polana szowinistycznym soczkiem 😉
    Każda dysputa musi od czegoś wystartować – stać na jakichś zasadach. Czemu stadium wyjściowym nie ma być stan widziany właśnie teraz, współcześnie zza okna? Wszak funkcjonuje jakiś statystyczny stan świadomości „na zadany temat”. Może właśnie Poncyliusz ulokowan jest blisko głównego nurtu tegoż? (nie, nie jestem fanem poncyliuszów ni żadnych innych polskich polityków – zdecydowanie wstydzę się za nich) .
    Sądzę, że stokroć ważniejsze od tego jak powszechnie zgłębimy nauki akademickie jest to jak wychowamy przyszłe pokolenie. W szkolnictwie aż mrowi sie od pseudonaukowego, obcobrzmiacego, pretensjonalnego żargonu (w rodzaju: „mapa hipsometryczna” „biotopy” etc) czy opisujących niepraktyczne i rzadko napotykane w życiu codziennym problemy dalekie od świata pierwszych ludzkich potrzeb, przy kompletnym braku przedmiotów o tym jak wychowywać, jak, kto i kiedy ma dotrzeć do świadomości rosnących ludzików płci obojga po to aby mu wpoić to i owo. Takich podstaw praktycznej dydaktycznej psychologii, pomimo, że te ok 99% uczniów będzie rodzicami i to będzie chyba najważniejsza z ich życiowych ról z punktu widzenia interesu gatunku. Ludzie nie wiedzą jak wychowywać, jak wpajać poncyliuszom poczucie sprawiedliwości zwanej też przyzwoitością, jak odróżniać dobro od zła, jak się uwalniać od stereotypów i myśleć samodzielnie., jak braćna własne barki odpowiedzialność i pomagać. Jak się nie bać własnej inności i jak być odważnym cywilnie.. Pamiętać warto, że tymi dominujacymi w wyposażaniu czlowieczka empatię i uczucia wyższe były i będą kobiety-matki, osoby pierwszego konataku…. System edukacji wymaga rewolucji! Pozdrawiam Pawianie …

  9. Pełna zgoda na rewolucję edukacyjną. Ale… empatii i uczuć wyższych winni uczyć też tatusiowie. Nie może być tak, że od tego dobrego są wyłącznie mamusie, bo staną się niewiarygodne. Po prostu. Pies też może uczyć empatii, kot i chomik. Nie zwalajmy na barki mamuś wszystkiego, nazywając je „osobami pierwszego kontaktu”. Bo co? Tatuś to trzeci sort? Jestem pozytywistką, naiwnie wierzę w moc sprawczą wychowania (mądrego).

  10. 🙂 A czy było coś przeciw koniecznemu udziałowi tatusiów w wychowywaniu? Póki co mamy to co teraz, z udziałem tatusiów w procesie wychowawczym na obecnym poziomie, na co wpływa znacząco obecny „model” wychowania dzieciaków z dominującym udziałem mam. Tak sobie myślę, że często mamy wychowują synków na szkodę i zgryzotę przyszłych partnerek swych pociech… jak to badziewie przełamać?
    Pozdrawiam Pawianie

  11. Pamiętam, był kiedyś taki wpis z cyklu dr Sigismunda Filifionka przedstawia o mamusiach wychowujących pasożyty męskie, chyba był to „niepotrafek”
    A na temat reformy szkolnictwa, to ja się już niejeden raz plułam. To temat wracający jak bumerang.

  12. „Jeśli bierzemy udział w dyskusji, gdzie argumenty zostały ustawione, to nie dziwmy się, że cały czas musimy udowadniać, że nie jesteśmy wielbłądami.”

    Właściwie to jest kwintesencja 😉 co nie?

  13. Jessssuuuu!
    Ja już żygam poncyljuszem!
    A tak w ogóle Pawianie drogi, to tylko informuję, że moja Najmłodsza jest w odpowiednim wieku. I może podeślij mi namiary, na to co wiesz, co się bawiło z trąbami i duzymi uszami! Może się uda?
    Serdeczności Kochana Pawianico!

  14. Pawianie, obiecałeś następną notkę… Obiecałeś…

  15. Już za chwileczkę, już za momencik.

  16. Co dla Szanwonej Pani Pawian oznacza wyraz „jutro”? 😉

  17. to jest pewnie jutro akademickie – do 15 dni 😉

  18. …które już minęły, więc tego

  19. Tak wyszło… przepraszam. Już siedzę na wsi, rozpieszczana przez pawiańskich rodziców i mogę być lepszym — obowiązkowym Pawianem.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: