Kupujemy owcę, czyli systemy ułatwiające pracę

Trzeba mieć zezwolenie na nocleg? – spytał K., jak gdyby chciał się upewnić, czy to, co uprzednio mu zakomunikowano, nie było przypadkiem snem.

– Zezwolenie trzeba mieć – brzmiała odpowiedź, a w jej tonie słychać było drwinę z K., kiedy młodzieniec z wyciągniętą ręką zwrócił się do oberżysty i gości z pytaniem: – A może nie trzeba mieć zezwolenia?

– W takim razie muszę wystarać się o zezwolenie – powiedział K. ziewając i odrzucił kołdrę, jak gdyby chciał wstać.

– A od kogo? – spytał młodzieniec.

– Od pana hrabiego – odparł K. – Nie ma innego wyjścia.

– Jak to? Teraz, o północy, uzyskać zezwolenie od pana hrabiego?- zawołał młodzieniec i zrobił krok w tył.

– Czy jest to niemożliwe? – spytał K. obojętnie. – Wobec tego po co pan mnie obudził?

Teraz młodzieniec się zirytował. – Zachowuje się pan jak włóczęga!- krzyknął. – Wymagam respektu dla hrabskiej władzy! Obudziłem pana, aby mu zakomunikować, że musi pan niezwłocznie opuścić granice hrabskich posiadłości.

(Franz Kafka)

Występują Pawian Przydrożny i Umiłowana w Duchu Absurdu Sąsiadka, obie postaci pracują w tym samym miejscu, aczkolwiek w innych jednostkach. Warto dodać, że jednostka, w której pracuje Sąsiadka jest niewielka i nie dysponuje własnym sekretariatem, co skutkuje… Nie uprzedzajmy wypadków.

–          Idziesz do domu? – ryknął radośnie Pawian wkraczając do pomieszczenia, w którym zobaczył Sąsiadkę nad zakurzonym skryptem grubości Księgi Piasku Borgesa.

–          Nie – jęknęła Sąsiadka, przecierając zaparowane okularki – muszę zamówić spinacze.

–          Dział Zamówień, a później Dział Realizacji? – Pawian domyślił się od razu, gdy tylko usłyszał ów jęk – Wiesz co? Napiję się wody i ci pomogę. A tak w ogóle, gdzie jest zbiornik z wodą?

–          Nie ma. Rozpisano przetarg w zeszłym roku…

–          I to trochę potrwa – Pawian wszedł w słowa Sąsiadki – Trudno… A jaki problem z tymi spinaczami?

–          Nie mogę znaleźć ich w skrypcie. Nie ma ich wśród materiałów biurowych… A może są, tylko tam tyle wszystkiego i w ogóle czuję się, jakbym uczestniczyła w jakiejś dziwacznej grze.

–          Zaraz, a nie możesz wpisać w zamówienie, że chcecie paczkę spinaczy? – Pawian jak zawsze był naiwny.

–        Nie, bowiem bez specyfikacji zamówienie nie będzie przyjęte przez Dział Zamówień i nie zostanie skierowane do Działu Realizacji.

–          Pokaż ten segregatorek – Pawian spojrzał na stronę pierwszą i go zatkało – Możemy zamówić owcę? Prawdziwą owcę z wełną? Beczącą i srającą? Jaja se robisz?

–          Z owcy to chyba sery, nie? – Sąsiadka jest twardzielem i byle kłębek wełny nie wyprowadza jej z równowagi.

Pawian i Sąsiadka pochyliły się nad skryptem zamówień. Po przejrzeniu pierwszych czterdziestu stron, zorientowały się w systemie. Nie było materiałów biurowych, ale były przedmioty metalowe, a wśród nich metale gięte. Spis metali giętych zawierał te gięte barwione, a także lśniące i matowe… Im bardziej zaglądały do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było. Najgorsze było to, że przedmioty metalowe odsyłały często do części zawierającej przedmioty plastykowe, albo podzespoły komputerowe. Owca, której specyfikacja brzmiała 01-12-TKL-006 była najmniejszym problemem. Łatwiej było zamówić owcę i paszę dla niej, aniżeli gumkę myszkę, ołówek, czy nieszczęsne spinacze.

–          Ile nasza uczelnia kupuje rocznie owiec? – Pawian był na skraju szaleństwa i próbował wyobrazić sobie tabuny owiec ważonych oraz mierzonych w rektoracie i odsyłanych w paczkach na poszczególne wydziały.

–          Nie wiem, ale zaczynam słyszeć beczenie i za chwilę złapię jakąś, oflaguję się z nią, albo przyłożę jej do gardła długopis i zacznę straszyć, że ją zabiję, może wtedy dadzą mi te… (piiiiip, piiiip) spinacze.

–          Czekaj, czekaj… 08-225-TBC-012-4/25. Alleluja. Wpisz to teraz w formularz do Działu Zamówień. Nooooo… dlaczego nie piszesz? Mamy, mamy spinacze. Zaraz pójdziemy na piwo, oblejemy wielki sukces. Nie bądź trudna i nie rób scen.

–          Wsadź se ten numerek… Nie mieści się w formularzu zamówienia. Wiesz, mam dość. Naprawdę mam dość. Chyba że… – tu Sąsiadka złowrogo łypnęła w kierunku Pawiana, który podchwycił i już piszczały unisono – Zamówimy owcę!

–          Zamówimy owcę i jako odbiorcę wpiszemy Dział Zamówień – Pawian rechotał rozanielony.

–          I zamówimy drugą – tym razem dla Działu Realizacji – zwijała się na podłodze Sąsiadka.

Drogi Czytelniku, jeżeli masz zbędne spinacze, możemy się wymienić. Damy ci za nie paszę dla owcy. Uprawiamy najstarszy proceder uniwersytecki, nielegalny handel materiałami biurowymi w czasach komputeryzacji i kapitalizmu: ty dasz mi toner, a ja ci trzy ryzy papieru i paczkę zmywalnych pisaków. A to wszystko dzięki tym, którzy nigdy nie śpią, którzy w pocie czoła pracują, żeby cię człowieku notorycznie, kurwa, wyprowadzać z równowagi: Działowi Zamówień i Działowi Realizacji.

Jak znam życie, to gdy dostaną zamówione przez nas owce, to zrobią grill przed rektoratem, a na dodatek wpiszą to w fundusz socjalny, czy jakoś tak. Po cholerę myśmy im zamówiły te owce? Żeby im jeszcze dobrze robić? A spinaczy, jak nie było, tak nie ma. Ostatnio wymieniłam dwa ołówki na sześć spinaczy i zaniosłam Sąsiadce. Królestwo za spinacz biurowy. Owca za spinacz biurowy!

Reklamy

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2011/06/18/kupujemy-owce-czyli-systemy-ulatwiajace-prace/trackback/

RSS feed for comments on this post.

12 KomentarzyDodaj komentarz

  1. No nareszcie, myślałem, że Cię w ogóle już zwiało… Pozdrawiam

  2. Ja też chcę owcę. ;| Nigdy nie dostałam owcy. Mam opakowanie spinaczy, piszę się na wymianę! 😉

  3. zanim się do tego zabrałaś, to był odcinek MASH, prawda? 🙂

  4. Azrael: złego licho nie weźmie.
    Fraa: a skąd masz spinacze, niegrzeczna dziewczynko?
    Duxripae: żeby to było takie proste. MASH, Paragraf 22, Zamek…

  5. Mój plan jest tak szczwany, że można by przypiąć mu ogon i mówić, że to lis. 😉 W punkcie ksero zawsze proszę, żeby mi skserowane kartki spięli – oni to robią, a ja później zbieram te spinacze, mwahahaha!

    Ale przecież nie poproszę w punkcie ksero, żeby mi przypięli owcę… 😦

  6. Też nie rozumiem, dlaczego nie zamówiłyście sobie tej owieczki. Byłoby tak miło: hodowla, wełna, gręplowanie, sweterki na drutach, sprzedaż… Że nie wspomnę o serach. Czysty zysk, założę się, że Dział Finansowy też byłby zachwycony. Może nawet zapłaciłby Pawianowi i Sąsiadce spinaczami, a nawet, o nadziejo, ołówkami?

    Miło Cię znowu czytać, Pawianie 🙂

  7. Owca to mi tam bokiem biega, ale materializacja Pawiana… Ze Słownika Egipskiego: Pawiana widzieć, lato gorące będzie.

  8. Fraa: szczwanaś bestyja :D, ile spinaczy dajesz za owcę?
    sporothrix: Dział F. wyszedłby z założenia, że skoro mamy owcę, to nic nam do szczęścia nie potrzeba. Po drugie — nie mogłybyśmy sprzedać wyrobów z owcy, bo musiałby być zorganizowany przetarg…
    Andsol: jam ci jest :D, a bardzo gorące będzie? Bo mam pewne plany…

  9. Oj tam koleżanki marudzicie 😉 Ja przez kilka miesięcy czułam się jak w skeczu Laskowika („Z tyłu sklepu”) i stale słyszałam „nie ma, nie ma, nie ma” 😉
    W razie czego – spinacze mam i bez dodatkowych warunków mogę podarować 🙂

  10. Na jaki adresik wysłać spinacze?
    miau

  11. […] Nie mogę się oprzeć, żeby w tym miejscu nie przypomnieć: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2011/06/18/kupujemy-owce-czyli-systemy-ulatwiajace-prace/ […]

  12. […] Nie mogę się oprzeć, żeby w tym miejscu nie przypomnieć: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2011/06/18/kupujemy-owce-czyli-systemy-ulatwiajace-prace/ […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: