Do kotków, panowie i panie, czyli ludzie to różne są

ja mam pana boga w futrze
kiedy się przeciągam wzdłuż
czuję jego palce
wyprężone na grzbiecie
on w mięśniach moich nóg
kroczy ciszej
niż okrągły księżyc
po przyczajonym niebie
nie płoszymy gałęzi
wiatr
trzepocze nam w pysku
skrzydłem głupiego wróbla
oblizuję wąs
z ciepłej krwi
zmrużony śpiewam hymn
o dobrym bogu 

(Halina Poświatowska)

 Ostatnio Pawian już nie jest przy drodze, ale w drodze. Jeździ, gdzie go nie posiali, pisze, wygłasza, zadaje pytania, udziela odpowiedzi, jada “beleco” (a grymasił przy karczku porucznika, to ma teraz nauczkę), jest Pawianem Oficjalnym, aczkolwiek, jak zawsze niepoważnym. Ale ja nie o tym…

 Kilka dni temu, Malarka ogłosiła, że kot jest potrzebny, poszukiwany, pożądany, do natychmiastowego oddania w ręce jej piszczącej z tęsknoty za pomiaukiwaniem koleżanki. Jak powiedziała, to w ciągu trzech minut już Pawian i Łasic byli po rozmowie z Hydrysiem (zwanym też Królową Ogrodów), a ten rozpuścił wici i w następne trzy minuty, pewien czarny kociak miał już spakowaną walizkę, kartkę miał przyczepioną do szyi i był gotów do podróży swego życia. Usłyszał: no chłopie, masz szczęście, bo jeszcze przed Chanuką będziesz miał dom ciepły, pełną michę, piłeczki, myszki, a nawet, kto wie, może będziesz spał w łóżku. I co? I pstro!

 

Koleżanka Malarki powiedziała, że czarnego, to ona nie chce. Gdy Malarka jej tłumaczyła, że “kot to nie rajstopy”, że farbować małego czarnulka nikt nie będzie, to tamta rzekła, że jednak rezygnuje. Ciekawa jestem, czy jak się jej dziecko urodziło (o ile takowe posiada), to czy w szpitalu rzekła, że jednak chce dziewczynkę blond, a nie czarniawego chłopca. Czy towarzysza życia ta osoba też wybierała pod kolor zasłon? Ja rozumiem, że komuś się mogą podobać różowe meble, to czarnych kupował nie będzie, nawet za darmo nie weźmie. Ale zwierzę? W sumie, może i dobrze się stało, bo tak niepewna osoba kota nie powinna dostawać. Bo co by było, gdyby jechała na wakacje?

 

Pawian przyznaje, że nie rozumie. Jak chcę zwierzynę domową, to analizuję sytuację: ma to być dog, czy ratler? I tyle. Już sobie wyobrażam pawiańskiego tatusia w psim bidulu, jak mówi: pani da tego, ale z dłuższą sierścią. I z wyprostowanymi uszami, bo ja nie przepadam za takimi opadającymi. W końcu, jak słusznie rzekła malarka: “zwierzę – nie rajstopy”. Głupio mi teraz, przed Hydrysiem i wszystkimi tymi, którzy byli zaangażowani w ową sprawę. Bo Pawian, Łasic i Malarka wyszli na osoby niegodne zaufania, na idiotów wyszli i tyle. Na drugi raz, dziesięć razy się zastanowię, zanim rozpocznę akcję “kot potrzebny od zaraz” i zanim dojdzie do aktu przekazania prześwietlę osobę chętną do dziesiątego pokolenia wstecz. I będę jako IPN oraz Torquemada. A czarnemu kociakowi życzę, po tak niefortunnym starcie, dobrego domu i poważnej osoby, która się nim zajmie. Jakaś sprawiedliwość musi być, no nie?

 

Żeby Państwa nie zostawiać z nosami na kwintę, po tej obrzydliwej historii, opowiem coś z dobrym zakończeniem. Jakiś czas temu zjechał do Polski Kot Japoński. Jak już był się osiedlił, to zaczął popiskiwać cos na temat kota. Jednakże okazało się, że z powodu różnych okoliczności, trzeba było owe marzenia na jakiś czas wsadzić do szuflady. Kot Japoński, co jakiś czas powtarzał, że “już za chwileczkę, już za momencik”, a nie było to gadanie w stylu “a tak se pieprzę”, ale rzeczywista niemożność.

 

Nie wdając się w niepotrzebne dygresje, pewnego dnia Kot Japoński wyszedł z mieszkania i zobaczył na schodach małego kociaka. Kociak zobaczył Kota Japońskiego. Patrzyli tak na siebie przez chwilę. A potem przez następną. I byliby tak stali oko w oko, nos w nos, wąs w wąs i łapka w łapkę, gdyby nie fakt, że kociak po prostu podniósł ogon do góry i pewnie wmaszerował do mieszkania Kota Japońskiego. Wszedł, całkiem niespeszony, rozejrzał się, usiadł, podrapał w zafrasowaniu czoło i rzekł:

 

     

  • To ja tu zamieszkam…
  •  

A Kotu Japońskiemu nagle się jakoś tak dobrze zrobiło, ciepło wokół serca, a może to był żołądek, kto to wie… I nagle akcja przyspieszyła gwałtownie. Kot Japoński wezwał Łasica do pomocy, nastąpiło kąpanie, czyszczenie uszu, wizyta u weterynarza, kupowanie pierdyliarda rzeczy, bez których kocię w porządnym domu obejść się nie może. Komicznym akcentem (a może wręcz przeciwnie) było pierwsze korzystanie przybysza z nowej kuwety, po którym obserwatorzy uciekli, bowiem smród był taki, jakby ów kociak żywił się do tej pory starymi skarpetami i rozkładającym się serem.

 

I tego samego dnia dostałam na Bałkany sms od Łasica, w którym stało, że Kot Japoński ma kota, co mnie nie zdziwiło, bo zawsze wiedziałam, że mocno szmyrgnięta jest, w końcu się z nią kumpluję. A ja, Proszę Państwa, z normalsami, to jakoś nie umiem, wszyscy Krewni i Znajomi Pawiana, mają kota, czyli nierówno pod sufitem. Dopiero po powrocie zobaczyłam malca, który nosi już dumne imię Pętelka (ten Pętelek) i gubi myszki z kulką, biega jak szalony, zwiedza wnętrze zmywarki do naczyń, siedzi na ręczniku w łazience, podczas prysznica Kota Japońskiego (ja się tam nie dziwię, były już przypadki porwań rurami kanalizacyjnymi i porządny kot dopilnować wszystkiego sam musi). Myślę, że Pętelek jest szczęśliwy, a Kot Japoński też. Znaleźli siebie.

A ja to oznajmiam Państwu siedząc na taborecie w kuchni, bo w trakcie pisania Klucha zrzuciła mnie z fotela. I teraz na nim śpi. Podejdę teraz do niej, pocałuję i szepnę: mam nadzieję, że nigdy nie zawiodłam twojego zaufania, Klusiu…

Pętelek – dumny prawy profil

 

Reklamy
Published in: on 12/04/2009 at 15:15  33 Komentarze  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/12/04/do-kotkow-panowie-i-panie-czyli-ludzie-to-rozne-sa/trackback/

RSS feed for comments on this post.

33 KomentarzeDodaj komentarz

  1. Ja tez tak mmialam, jak Kot Japonski. Pewnego dnia otworzylam drzi, a tam Kaziu siedzial i czekal. Na czwartym pietrze.

    Okropna sprawa z tym kotem w niewlasciwym kolorze! Naprawde okropna!

  2. Ja bezsprzecznie chcę psa i to od dawna, ale póki nie mam pewnych warunków dla niego (komu zostawić podczas ew. delegacji, kasa na jego zdrówko i żarcie etc.), to po prostu nie biorę i już. Nie zważając na samo chcenie. Kopnij w dupę tę babę głupią ode mnie.

  3. Ja z kotem miałam tak:
    pewnego dnia przyszedł do mnie kolega i oznajmił, że szuka domu dla kota, szybko doszliśmy do porozumienia, że ja już od dawna chciałam, więc biorę. Kolega zadzwonił do matki swej i po konsultacji okazało, że mam wybór: czarny z białymi ciapkami (albo odwrotnie) albo szary. Ustaliłam, że szary kot zostanie dostarczony w przyszły wtorek. We wtorek kolega wyjął z torby kocię, które z pewnością nie było szare – było czarno-białe. „To jest Kazik”-dumnie oświadczył kolega. Ucieszyłam się, ale spytałam, czy dobrze pamiętam, że miał być szary. Okazało się, że w sprawę wkroczyła matka kolegi, która uznała, że szary był jakiś-taki-głupiutki, więc przydzieliła mi tego inteligentniejszego. Kazik okazał się po dokładniejszych oględzinach Kazią, ale nigdy, przenigdy nie przyszłoby mi do głowy odmówić przyjęcia kota ze względu na nie taki kolor. Kazia jest łaciata jak krowa i niektórzy utrzymują, że jest najbrzydszym kotem na świecie, dodatkowo mającym najpiękniejsze oczy na świecie (w niesamowitym odcieniu zieleni), ale jest wspaniała.Mądra, łagodna, zabawna – jest najlepszym kotem na świecie.

  4. Opowieść o Pętelku i Kocie Japońskim bardzo wzruszająca. Myślę, że miał w tym swój udział Święty Franciszek. Mam nadzieję, że „kot w niewłaściwym kolorze” też trafi w końcu na „swojego człowieka”. Zdjęcie Pętelka cudne!

  5. smutne. kotek spakowany i taki zawód.
    do mojej mamy ostatnio zagląda taki czarny malutki. ona jeszcze się wzbrania (bo mamy dość strachliwą niepozorną kotkę), ale kotek coraz częściej na podwórku, oswajają się z rodzicami.
    kilka lat temu pierwsza nasza kotka po prostu przyszła pod drzwi w przeddzień sylwestra. wyszłam na dwór i ją zobaczyłam. połasiła się, dostała jeść. na drugi dzień wróciła i już została wprowadzona do domu. po jej tragicznej śmierci następnego kota mama wzięła od rodziny. któregoś dnia przyprowadził naszą obecną kotkę – jak się okazało, już zaciążoną:) sam się po paru miesiącach gdzieś ulotnił, bo to strasznie niepokorny duch był. kotka została. był jeszcze jeden przybłęda, nie mógł zostać, bo nasza kotka bardzo się go bała, więc oddaliśmy w dobre ręce.
    do domu mojej babci na wsi przyszła rok temu kotka z czwórką małych. chyba w ramach łączenia rodzin, bo niektóre były bardzo podobne do ich kota:)
    myślę, że koty mają instynkt, wiedzą, gdzie dostaną odpowiednie przyjęcie. i gdzie brakuje zwierzaka do towarzystwa. nasza psina pożegnała się ze światem we wrześniu. a już od kilku lat mamy przynajmniej dwa zwierzaki w domu i teraz tak pustawo jest, tylko jedna kotka…

  6. Pawianku!
    Wzruszyła mnie niezmiernie ta opowieść o moim kocie. Pętelek obecnie śpi mi na kolanach i na wzruszonego nie wygląda, ale pewnie gdzieś w środku swojej kociości bardzo przeżywa, że stał się prawdziwym Bohaterem. A ja już sobie nie wyobrażam, że wracam do domu, w którym go nie ma. Nawet jak jest „na wakacjach” u mojej mamy, to pusto bez niego okrutnie…

  7. Wielbiciele sierści łączcie się. 🙂

  8. P.S. Ja też nie mogę dojść do porozumienia z normalsami, czasami mam wrażenie, że przez pomyłkę trafiłem na tę dziwną planetę. Myślę, że Planeta Pawianów byłaby bardziej przyjazna.

  9. Pawianie, ja tym razem nie na temat. W styczniu jadę do Torunia na konferencję bałkańską i zamierzam mądrzyć się na temat Macedonii. Czy jak wysmażę referat, to mogę Ci go podesłać do oceny?

    pozdrawiam serdecznie

    P.S. Kotka mojej babci niestety w zeszłym tygodniu zaginęła i raczej się nie znajdzie 😦

  10. 🙂 nasza Dachówka ( przed laty) w ten sam sposób nas wybrała. I żyli długo i szczęśliwie

    Mieliśmy też niestety przygodę kocią całkiem podobną do opisanej. Starsza pani po zachwytach nad małym kotkiem z pudełka czekoladek- nie znaliśmy genezy deklarowanej miłości zawinszowała sobie żywego, a po paru dniach wystawiła go po prostu na korytarz- bo kotek „latał po firankach”. Jak samo się rozumie- mieliśmy od tego dnia- kotów dwa

  11. Podeślij Pino, podeslij. Ale wszak ja amator.

  12. Ciekawe czy ta osoba zrobiła trzy kroki wstecz i splunęła przez lewe ramię. Wszak kot jest czarny, a to murowane nieszczęście, uroki odczyniać trzeba.

  13. […] 4 grudzień 2009 autor: pajeczaki Przyzwyczailam sie, ze moj kot poluje. Czasami, po nocnych lowach, wraca wymazany we krwi, czasami z podbitym okiem. Lowi wszystko co sie rusza i nadaje do zjedzenia. Ostatnio, najwyrazniej chcac sie popisac, chwycil konika polnego. Konik polny zamieszkiwal ogrodek od dawna i byl wlasciwie udomowiony.Niepotrzebnie skakal przed nosem Kota… A dzis rano, wypuszczajac psy zobaczylam na podjezdzie cos takiego. Kot poproszony o wytlumaczenie sie, triumfalnie pacnal lapa to “cos” i oddalil sie spac.Nic takiego. Kot chcial sie pochwalic, ze upolowal szczurka. Tego Szczurka, ktory mieszkal pod swierkiem i szural. Bezczelny! I zeby nie bylo, ze w tajemnicy go zjadl. Dowody ulozyl na sciezce. Malowniczo. Lapka szczurka i cos co przypomina serce. 07.12.2009.peesa musze, bo inaczej sie udusze. ja mam pana boga w futrze kiedy się przeciągam wzdłuż czuję jego palce wyprężone na grzbiecie on w mięśniach moich nóg kroczy ciszej niż okrągły księżyc po przyczajonym niebie nie płoszymy gałęzi wiatr trzepocze nam w pysku skrzydłem głupiego wróbla oblizuję wąs z ciepłej krwi zmrużony śpiewam hymn o dobrym bogu (Halina Poświatowska) za Socjo. […]

  14. Oj bo ludzie dzielą się na służbę kotów i ludzi nieszczęśliwych (w oryginale było podajże „posiadaczy kotów”, ale każdy, kto ma kota, ten wie…).

    Uschi_od_niedawna_wierna_czytelniczka

    PS. Sterylizować, sterylizować, sterylizować! Szczególnie te wychodzące! (żeby nie było, że kociarze to normalni są, hyhyhyyyyyy )

  15. Boskie! Oczywiście po egipsku…

    C.d. będzie, ale musiałem się zachwycić choć zdawkowo!!!

    🙂

  16. Oczywiście, miałem wspomnieć o moich kotach. To są koty moich Pań. Po odejściu Elvisa – mainecoona, już mieliśmy się nie angażować emocjonalnie, bo wszyscy odcierpieli jego zupełnie nagłą śmierć.

    Jednak koleżanka w naszej-klasie pokazała pięć kociąt od mamy półperski i ojca przygodnego. Panie nakazały wizytę sondażową. Młodsza półtorej godziny wybierała wzrokiem spośród czwórki szaropregowanej i jednej czarnulki. My piliśmy herbatkę i wspominali szkolne czasy. Gdy wreszcie Młodsza podjęła decyzję i zaakceptowała tego szaraska, który to chyba raczej ją wybrał i zaczęliśmy wstawać od stołu, wtedy moja Naj jednym ruchem złapała Czarnulkę i powiedziała, że ona będzie jej!

    Nie miałem nic do gadania, zaskoczony tą znienackową decyzją! Do dziś nie żałujemy, bo braciszek z siostrzyczką nigdy się ze sobą nie nudzą. Dziś to duża, puchata para. Posiadacze pysznych ogonów. Filomena i Felicjan, czyli Fila i Felek.

    Wczoraj Felek wieczorem wdrapał się na dach sąsiada. Było ciemno i siąpiąco, więc zostawiłem głupka jako dachowca do samego rana. Niech zapamięta, że kot wdrapać się może wszędzie, ale zdrapać się nie jest tak łatwo. Rano ja się wdrapałem na dach i długo nęciłem, by głupek przyszedł do mnie. Wtedy zrzuciłem go na miejsce, gdzie pełno opadłych liści. Wylądował jak to kot – bezpiecznie.

    Z kotami zawsze jest ciekawie i rozrywkowo…
    🙂

  17. O pani co nie chciała czarnego kota nic nie napisze , bo co się będę denerwować. Odiemu (mój kot) o niej opowiedziałami on juz będzie wiedział jak w kocim światku odpowiednio sprawe załatwić.

  18. hmmm…przyznam szczerze, że kopnąć w dupę (cytując Oho), to mało. Toż to głupota w najczystszej postaci jest – ot co! Choć jak napisałeś Pawianie – w takie łapy, to nie wiadomo, czy dobrze byłoby kociaka wpychać, bo co jeśli za miesiąc pani stwierdziłabym, że właściwie to chciała kota z parzystą liczbą wąsów, a jemu właśnie jeden się złamał podczas psot kocich?
    Ludzie to czasami wstydu nie mają…i umiaru nie znają.
    Mam nadzieję, że kocię jednak domek znajdzie.
    Kocie Japoński…stęsknionam 😉 (za prywatę przepraszam :))

  19. szanowny pawianie, czy u wacpani wszystko w porzadku? bos zninknela na taka dlugo, ze zaczynam sie martwic.

    mimo to osmielam sie noworocznie zyczyc aby radosc, milosc i swiety spokoj krolowaly w domu. kociej pieknosci zalaczm mnostwo glaskow i drapkow (ze szczegolnym wskazaniem za uszkami).

  20. Szanowna, podłączamy się z Kefirem do życzeń na rok nowy dla Szanownej i Jej Stada. Niech Wam się darzy, niech Wam się szczęści!
    Niepokojowi już nie ulegamy, ale mamy nadzieję, że wszystko dobrze jest.
    miau & miaooo

  21. Kochana Pawianno, wkład, który wnosisz w nasz wspólny Wszechświat jest tak cenny i niepowtarzalny, że kiedy na chwile znikasz z blogosfery (mam nadzieję, że tylko z powodu nadmiaru pracy i rozrywek), robi sie w niej przeraźliwie pusto i smutno. Wracaj szybko!

  22. oj, bo ludzie czasem durne som.
    Najlepsze życzenia na ten najnowszy rok

  23. No faktycznie kot to nie rajstopy. Ale proszę niech Pawian aż takich wniosków dalekosięzncy nie wyciąga i następnego delikwenta az tak nie sprawdza. Bo takich przypadków az tak często nie ma. A tak w ogóle to chyba koty posiadaja pewien dar, który niech zobrazuje ta historia. Otóż znalazłam kiedyś dom u pewnej urzędniczki dla małej koteczki, którą wstępnie moje dzieci ochrzciły Plamką. I tak się złożyło, że z tą urzędniczką przyszło mi się urzędowo co rusz kontaktować. I przy tej okazji wysłuchwac jej użalania się na Plamkę. Że to żadna Plamka tylko czort wcielony, że to rozbiła, to zepsuła, itd, itd. I poczułam się że tę panią wrobiłam w jakiegoś czorta, więc zaczęłm szukać nowego domu. I znalazł się ktoś, kto już koty wcześniej miał, znał i wesoły koci maluch go nie przerażał. Więc następnym razem pełna dobrych myśli poinformowałam właścicielkę Plamki, że już nie musi się martwić, że kotu znalazłam nowy dom, słowem spoko. Tu okazało się, że pani absolutnie kota nie chce się pozbywać, i NIGDY nie chciała, że to cudo istne i że w ogóle jak mogłam, że ona NIGDY na kotkę się nie skarżyła, że to cudowne stworzenie i że zycia sobie bez niego nie wyobraża, itd itd. I tak właśnie dane mi było poznać tę wspaniałą kocią umiejętność-zjednywania i wychowywania sobie ludzi na pełnowartościowe jednostki i takiego działania na ludzki umysł, że wszystko co kiedyś kot zrobił nie tak zostaje zapomniane..:))) A ta pani od tego wymogu, że kot w czarnym futerku nie pasowałby jej do mebli… widać, że jeszcze żadnego nie miała:)
    Ja znalazłam domy dla kocich znajd przez internet, już dwa miesiące minęły a ludziska spragnieni mruczka jeszcze dzwonią:) Poderzewam, ze jak bym miała z pół tuzina to bym rozlokowała.
    Pozostawiam ślady tych kociaków tutaj:
    http://foto-slowa.blog.onet.pl/Wisniowo-koci-swiat,2,ID330552936,n
    http://foto-slowa.blog.onet.pl/Kocie-beztroski,2,ID333523333,DA2008-08-01,n
    http://ezoteryka-gospodyni-domowej.blog.onet.pl/Znajda,2,ID394577407,DA2009-11-15,n
    http://foto-slowa.blog.onet.pl/
    Blogostan,2,ID394892346,n
    Ciepło pozdrawiam

  24. Kurczę, sto lat nie zaglądałam, a tu nic nowego… 😦

    Sesja z drugiej strony barykady przygniotła szanowną Autorkę?

  25. Dane w Barbórkę, potem Święta, Nowy Rok, Trzech Króli, Dzień Babci…
    Kiedy będzie Dzień Pawiana???
    😦

  26. Opowieści obie piękne i poruszające, ale ja bym jednak obroniła Koleżankę Malarki – jak lubię koty ‚w ogóle’, tak w szczególe i dla siebie, gdybym mogła wybierać, nie wybrałabym niektórych ‚umaszczeń’ i już;
    co ja poradzę, że np. nie przepadam za rudymi(z jasnym nosem), a uwielbiam czarne, czarno-białe, bure?
    A rude psy owszem, zachwycają mnie.
    Bo inną sprawą jest, że jakby mi stanął taki na progu i wlazł do domu, to może byłaby to miłość od pierwszego spojrzenia i nie byłoby grymaszenia;)
    Zatem – może tu nie o kolor chodzi, tylko o tę niepotrzebną możliwość wyboru…?

  27. czesc socjopatyczna, strasznie sie ciesze ze cie tu odnalazlam ale nie wiem jak moge cie dodac do ulubionycha abym mogla do ciebie zagladac?

  28. u gory masz do mnie adres na bloga! Pozdrawiam!

  29. Mamy, szanowny Pawianie, rok 2010.
    Pozwalam sobie nieśmiało przypomnieć.
    Proszę nie pozwalać temu (nader sympatycznemu) miejscu obumierać.

  30. I już nawet śniegi spływać zaczęły, a Pawiana spod nich ciągle nie widać…

  31. Byś coś napisała nowego,
    Franz K.

  32. Marzec u wrót, a pawian gdzie?

  33. Pawian sie gdzie aby przeprowadzil i adresu nam nie zostawil?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: