Jeszcze się tam żagiel bieli, chłopców którzy odpłynęli, czyli jak zło to wiadomo – kobieta

Sponsorką tytułu jest oholismic 
http://maturzysta.pl/studia-naleza-do-kobiet/1794

 

Męska rzecz – dognać w biegu i uśmierzyć grzywy fal…
Nasza rzecz – stać na brzegu, stać i wierzyć i patrzeć w dal..

(Wojciech Młynarski)

Zamiast biadolić nad faktem, że części młodych Polaków nie zagoni się do nauki chociażby kijem, że gorsze jedynie od studiowania były słowa: “nie zna życia, kto nie służył w marynarce” oraz “przyjedź mamo na przysięgę”, można mieć za złe kobietom, że chcą studiować. Jakie to proste.

Odpływ panów z uczelni oznacza nie tylko bankructwo dla części prywatnych szkół wyższych, które utrzymywały się dzięki ludziom chcącym uciec przed wojskiem. Zdominowanie uniwersytetów przez kobiety może oznaczać, że w nauce zacznie dominować kobiecy punkt widzenia, co – jak ostrzega prof. Irena Kotowska – może prowadzić “do zakłamywania rzeczywistości”.

Wniosek? Wszystko jest winą tych powabnych worów z nieczystościami, ergo nic nie zmieniło się od czasów głębokiego średniowiecza. Jakoś nikomu nie przeszkadza fakt, że przez stulecia było inaczej, nikt nie płakał nad dominacją męskiego punktu widzenia. A tak na marginesie, na litość bogów Olimpu, co to jest kobiecy punkt widzenia w nauce?
Czy ze stwierdzenia Profesor Kotowskiej nie wynika, że kobiety-naukowcy, a przede wszystkim ich badania, są skażone właśnie “zakłamywaniem rzeczywistości”? Czy fakt, że mam menstruację, owulację, jajniki, a także nie posiadam penisa dyskwalifikuje mnie już teraz? Czy dopiero wtedy, gdy naukowców płci żeńskiej przybędzie? Bo sądzę, że Kotowska na razie by mi odpuściła. Mężczyzn w mojej instytucji macierzystej dostatek i jeśli będę “zakłamywała” oraz reprezentowała “kobiecy punkt widzenia”, to zaraz potrząsną mym mdłym ciałem i przywrócą do pionu.

Dla mnie ciekawostką jest inny fakt, który jakoś dziwnie nie przystaje do wizji Kotowskiej. Stosunek studentek do studentów na naszym kierunku wynosi 90:10. A jeśli chodzi o kadrę to już mniej więcej 40:60. Oczywiście, można założyć, że kobietom się nie chce, że są leniwe, że są głupie. A można też zauważyć, że być może w Polsce, nie stwarza się kobietom zbyt dobrych warunków by robiły tzw. karierę naukową. Bo zaraz ktoś wytknie paluchem, zadając koronne pytanie: macierzyństwo czy kariera, jak zawsze pomijając kasjerki z supermarketów, które pracują znacznie dłużej niż ja, ale to tylko mnie ciągle stawia się pod pręgierzem. Albo zauważy, że kobiecość w nauce prowadzi do zakłamania rzeczywistości, skąd już niedaleko do wniosku, że taka nauka zda się psu na buty.

Czy ja ciągle muszę udowadniać w moim własnym kraju, że nie jestem wielbłądem? Nie dalej jak wczoraj żołądkowałam się, że pewien bywalec pubu Trąba, starszy pan o dość konserwatywnych poglądach, nazywa mnie nieustannie Łasicową, padając plackiem przed pewnym młodzieńcem noszącym z dumą przed sobą, za sobą, nad sobą, pod sobą, zaszczytny tytuł doktoranta historii. I co się dziwić owemu emerytowi, gdy takie same poglądy reprezentuje PROFESORKA? O ile dobrze wykopałam – demografka (już widzę, jakbym od niej po uszach dostała, za ową “demografkę”). Stanęła na piedestale i głosi, że ambicje polskich dziewcząt będą prowadziły do “zakłamywania rzeczywistości”. A pomyślała o własnych poglądach? O tym, że jest modelowym przykładem strażniczki patriarchatu? Że kopie we własną kostkę? Abstrahując od faktu, że po prostu bredzi.

Część polskiej młodzieży męskiej nie chce się uczyć. Trudno. Gnała batożkiem po śniegu do książki nie będę. Jednakże proszę pamiętać, że potem będzie następna dyskusja, o tym, jak to jest gdy lepiej wykształcona kobieta zarabia lepiej od męża i czy to jest w porządku. Wniosek? Polskie kobiety powinny legitymizować lenistwo polskich mężczyzn i uczyć się szycia, haftowania oraz dokładnego pucowania butów panów i władców, którzy skończą edukację na poziomie szkoły średniej. Kajusowi się uczyć nie chce, to i Kaja ma być głupia. I to nie będzie “zakłamywanie rzeczywistości”.

Bo męska rzecz być daleko, a kobieca – wiernie czekać,
aż zrodzi się pod powieką inna łza, radości łza.

Jakoś profesor Kotowskiej do głowy nie przychodzi, że gdyby dziewczęta polskie były leniwe w podobnym stopniu jak ich rówieśnicy z penisem, to by jeszcze więcej szkół prywatnych padło.
Przyznam się Państwu, że jeszcze do nie dawna byłam przeciwna parytetowi. Uważałam, że działania “na siłę” najczęściej kończą się niepowodzeniem. Jako pozytywistka wierzyłam (o naiwniara) w siłę procesu edukacji, w rzeczową argumentację.

Koniec z tym! Jak długo jeszcze fakt, że mam macicę będzie mnie dyskwalifikował także w oczach części kobiet? Mogę mieć wykłady na uniwersytetach połowy Europy, znać pierdyliard języków, publikować w prestiżowych czasopismach, być zapraszana jako rzeczoznawca do szacownych instytucji… I co z tego? Jakaś pani profesor powie, że za dużo kobiet to źle. Czyli de facto mówi o parytetach a rebours. Ochraniajmy mężczyzn, bo jak nie będą studiować, to się świat zawali. A w dupę jeża! Chcesz, to się ucz. Nie chcesz, bez łachy. Żaden problem. Tak mogłoby się wydawać. Ale robić problem z tego, że kobiety CHCĄ? To by mi nie przyszło do głowy, pewnie nie reprezentuję kobiecego punktu widzenia.

Wypowiedź Kotowskiej była kroplą, która przelała czarę. Jestem za parytetami. Skoro nadal moja vagina więcej znaczy od mojego dorobku, skoro nie może być uczciwie, to ja jednak poproszę parytecik. Nie to, że mnie się coś należy. Ja po prostu na to zasługuję. Pracowałam ciężko i nie zniosę, gdy będzie się ową pracę lekceważyć. Żeby lekceważyć pracę moich studentek, żeby kolejny raz budzić w nich poczucie niepewności i pokazywać, że nawet jeśli są na wyższych uczelniach, to i tak nie są “u siebie”.

I proszę mi nie mówić, że posłanka (wstaw nazwisko dowolnej oszołomki) jest dowodem na to, że kobiety do polityki się nie nadają, bo odpowiem nazwiskami męskimi. Skoro i tak wiadomo, że polska polityka jest śmierdzącym bagnem, to ja jednak poproszę o równą reprezentację płciową. Pewnie nic się nie zmieni, ale może przynajmniej już takie bzdury, jak słowa pani Kotowskiej, nie będą tak łatwo wypływać z ust i trafiać do mediów. To będzie rzeczywiste zwycięstwo parytetu.

 

 

 

Reklamy
Published in: on 11/17/2009 at 22:57  36 Komentarzy  
Tags: , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/11/17/jeszcze-sie-tam-zagiel-bieli-chlopcow-ktorzy-odplyneli-czyli-jak-zlo-to-wiadomo-%e2%80%93-kobieta/trackback/

RSS feed for comments on this post.

36 KomentarzyDodaj komentarz

  1. bo męska rzecz być kobietą i na werbelku cicho grać…

  2. @pawian: no, wreszcie 🙂

  3. O, to ja się zdziwiłam – myślałam, że Pawian to za parytetami już od zawsze. Ale widocznie to tylko zakłamana rzeczywistość była 😉

  4. Pięknie napisane, Pawianie, widać, że Cię to zdrowo wkurzyło. Nie mam słów, żeby ocenić szkodliwe głupoty wygadywane przez tę panią. Mogę sobie powtarzać, że strażniczka patriarchatu, że kopanie dołków pod sobą, a i tak brak mi słów. Tych bardziej cywilizowanych rzecz jasna. I przyznam, że ja jestem już dawno za parytetami, a kroplą, która przelała czarę, czymś co zwróciło moją uwagę na to, że trzeba podkreślać, że kobiety SĄ w nauce, że nie jest tak, że ważne są tylko dokonania, a kto ich dokonał – to już mniej, było zachowanie mojego miłego kolegi-naukowca. Omawiając jakieś artykuły miał on zwyczaj zagajać: „panowie zrobili” coś tam, „panowie odkryli” coś tam. Bo nie chciało mu się zajrzeć i sprawdzić, że na przykład autorami danej pracy są same kobiety. Odruchowo (?) zakładał sobie z góry, że w nauce pracują sami mężczyźni. Od tego momentu uważam, że tak bardzo ważne jest wspieranie kobiet-studentek i kobiet-naukowców, żeby poczuły się na uniwersytetach i instytutach naukowych jak „u siebie”.

  5. A ja nadal nie jestem zwolenniczką parytetów.
    Gdyby były wcześniej – to mogłabyś usłyszeć: „to Łasicowa, ale są parytety, więc zrobiła karierę…”
    Tu potrzebna jest ciężka praca u podstaw przy wychowaniu nastĘpnych pokoleń.
    Wiesz, mój Tata uważał zawsze, ze kobieta powinna siedzieć w domu i wychowywać dzieci,ale jego córek to nie dotyczy, niech się uczą i rozwijają. Brata też mamy, wiec nie było to z przymusu. Może więc są szanse na zmianę nawet bardzo konserwatywnych poglądów?

  6. Ten argument za parytetami mogę zaakceptować, chociaż to jednak jest proteza i rozwiązanie najwyżej tymczasowe.

    No cóż, dziwna sprawa, że to Pani Profesor Irena głosi takie poglądy, Profesor Ireneusz byłby mniej zaskakujący… Z tym „kobiecym punktem widzenia” to może nie znosi gender studies i o to jej chodziło?

    Osobiście (proszę się nie obrażać, to jest pisane z ;-)) nie mam nic przeciwko wykładowczyniom, o ile są co najmniej habilitowane i mają już wszystko w odwłoku. Gatunek „będąc młodą doktorantką” źle mi się kojarzy…

  7. http://www.kongreskobiet.pl/index.php/media/informacje-prasowe/78-kongres-kobiet-zbiera-podpisy

    do końca miesiąca zbieramy jeszcze podpisy. działać!

  8. Jak możemy pocieszyć w stresie? Demograf, demagog, demonolog – każdemu się zdarzy walnąć byka…

    Listę mogę podpisać!

  9. Zgłaszam się w kwestii podstawowej. Proszę o przystępne wyjaśnienie co to jest „kobiecy punkt widzenia”. Zwłaszcza w naukach technicznych. Najlepiej z kilkoma przykładami, najlepiej z dziedziny wytrzymałości materiałów.
    Bo ja już nie wytrzymuję.

  10. parytety pracą u podstaw są. może dla nas wyglądać będą jeszcze dziwnie i sztucznie, ale już następne pokolenia będą się wychowywać w środowisku, w którym normalnym jest, że mężczyzn i kobiet wszędzie po równo. i nie trzeba im będzie tłumaczyć, bo tak o prostu będzie, w tym się wychowają od samego początku i może wtedy niektórym do głowy nie przyjdzie, że mogłoby być inaczej (tak jak i dzisiaj niektórym nie przychodzi, że mogłoby inaczej niż jest).

  11. @agnieszka_73
    Może według tej baby chłop naukowiec powie: ława fundamentowa murowana stosowana jest w budynkach do 4 kondygnacji. Baba natomiast rzuci notatkami w studentów i wybiegnie z płaczem, bo żadna norma polska nie obejmuje różnorodności fryzur?

    Albo jak tu:

    Czytałem kiedyś fajny poradnik nt. m. in. psychiki kobiet.
    Konkludując – mają bardzo rozbudowaną psychikę, ale jej nie uzywają
    Zanim informacja dotrze do ich ośrodków logicznych, przechodzi przez wszystkie osrodki emocjonalne.
    Skutek: „Nie wbije gwoździa! Nie lubie go!”

  12. Dla precyzji:
    Ja lubię zacytowany przeze mnie dialog. Niestety jest z życia wzięty.

  13. To ona pewnie wybiegła z sali

    http://www.zaha-hadid.com/

  14. Patrzac z kobiecego punktu widzenia, z tendencja do zaklamywania rzeczywistosci, powiem tak: Szanowny Pawian jest (chyba) w bledzie piszac o stosunku 50:60, powinno byc 40:60, chyba ze Pawian ma na mysli stan faktyczny a nie stosunek:). I to jest wlasnie przyklad, ze kobiety do nauki sie nie nadaja, bo zaklamuja rzeczywistosc;). A juz ciut powazniej, to nic mnie tak nie boli, jak gdy kobiety same podwazaja swoj autorytet, co jest woda na mlyn dla demagogow i ksiezy. Mamy dzieki temu spoleczenstwo, w ktorym mezczyznom sie (prawie) wszystko wybacza a kobietom wszystko(!) wytyka.

  15. @dulcinea

    Skąd pogląd, że suma stosunku ma koniecznie wynosić 100?

    @pawian, Łasicowa i doktorant

    Przypomniała mi się opowieść Kingi Dunin, jak to zaproszono ją do radia jakiegoś (może z lufcikiem) i osoba prowadząca tytułowała obecnych panów „panie doktorze”, zaś panią „pani Kingo”. Jakieś szczegóły mogłem byłem przekręcić.

  16. Cieszę się, Pawianie, że Pawian już parytetowy.
    Jam kocisko parytetowe. Na cześć wszystkich przodkiń (mentalnych przodkiń) od sufrażystek poczynając. Gdyby te dzielne istoty nie wywalczały po małym kroczku zmian PRAW, a nie zmian mentalności, to dziś pewnie żadna z tu obecnych nie byłaby, gdzie jest. Walka o prawa zawsze przyczynia się do zmian mentalności, jak sądzę. Chyba na zasadzie kropli drążącej skałę – ktoś uważa, że potrzebuje jakichś praw, zaczyna mówić o tym głośno i powoli ludzie przyzwyczajają się do tej myśli. Zmienia im się mentalność. Wiem, że dramatycznie upraszczam. 🙂
    Argumenty przeciw są od stuleci te same. Najbardziej mnie bawi serwowany na poważnie argument, że może być tak, że głupia kobieta zajmie miejsce mądrego mężczyzny. Patrząc na naszą politykę (przez lata z bardzo bliska z racji zajęcia) mam dziwną pewność, że zajmie najwyżej miejsce głupiego mężczyzny.
    A może będzie przynajmniej ładniejsza? (tu demoniczny uśmiech kociska)
    miau

  17. Dulicnea: miało być 40:60, poprawiam

  18. @oholismic

    ten sam kongres kobiet w ramach którego wykładała prof. Kotowska?

  19. Rzeczywiście błąd zrobiłam, bo myślałam procentowo — miskidomleka, a takie opowiesci to ja znam z życia. Byłam na konferencji naukowej, gdzie do mojego kolegi (dr jak ja) mówiono pani profesorze, zaś do mnie Pawianuśku 😀

  20. @freelancer1 – powiem więcej, ta sama, która mnie uczyła na SGH (chyba to było prawo cywilne). na Kongres zaproszono wszystkie ‚ważne’ kobiety bez względu na orientację polityczną. A że Pani Kotowska przeczy sama sobie, to już jest jakby jej problem, nie nasz.

  21. A w Battlestar było pokazane społeczeństwo prawdziwie – jeśli chodzi o płeć – równe. Więc jak już się nawróciłaś na parytety, to może i na Battlestar Galactica…? 😉

  22. Próbowałam, no próbowałam Tipocie kochany, jakoś… nie wchodzi. Ale dziś próbowałam nowego wynalazku pawiańskiej mamusi: śliwki w winie :D. Jak przyjedziesz…

  23. Śliwki w winie na pewno wchodzą. Jak przyjadę… 😀

  24. O pani profesor nie będę się wypowiadać, bo to kulturalny blog i nie wypada się wyrażać. W kwestii parytetów podpisałam już stosowną deklarację, bo z mojego męskiego, „niezakłamanego” (hue, hue, hue) punktu widzenia, dyskryminacja kobiet pośrednio szkodzi też mężczyznom. Mam tylko jedno poważne zastrzeżenie: dlaczego Pawian przy okazji tak okrutnie obchodzi się z nieszczęsnym jeżem?

  25. Pawian tworzy oraz używa dużo dziwnych powiedzonek…

  26. Tak sobie myślę, że Pawian Przydrożny jako imię w rodzaju męskim, przybrane na potrzeby bloga przez kobietę – to jest dopiero parytecik jak sie patrzy, hi, hi 🙂
    Dziękuję Pawianie za to, że masz siłę po raz kolejny walić w ten bęben. Wiem, wiem, mówiłaś – trzeba działać..Chwała Ci za to.

  27. Ale często na blogu Czytelnicy nazywają mnie Pawianną 🙂

  28. Jestem za parytetami na okres przejściowy parunastu lat – niezbędny do złamania przyzwyczajeń i kompleksów. Piszę to świadom przekonań św. pamięci prof. Barbary Skargi o wyższości męskiego umysłu…
    😉

  29. To dziwne, bo Kotowską znam z raczej rozsądnych wypowiedzi dotyczących kwestyj demograficznych.
    Pozostaje mieć nadzieję, że to autor/ka owego tekstu na Maturzyście.pl coś przekręcił/a.
    A z tym, że wyrównanie proporcji płci w kadrach naukowych nie zakłamywałoby niczego, a wręcz przeciwnie – oczywiście się zgadzam.
    Pozdrawiam Szanowną Autorkę.

  30. Nie znam prof. Kotowskiej ani jej kobiecego dorobku, który jej samej chyba zaburzył myślenie. Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to wiadro z pomyjami, w które wkłada głowę siostrom swoim wykształconym. Oto jeden z fundamentów fundamentalizmów wszelakich. (Wiadro poproszę)

  31. A może to i dobrze, ze mniej facetów teraz będzie studiować. Po co mieli tylko miejsca zajmować, skoro i tak chodzili na zajecia tylko po to by swistek do WKU dostac.
    Niech studiuja ci co naprawde tego chcą!

    http://www.aspoleczna.pl

  32. Pozwoliłem sobie zamieścić nieco kąśliwe uwagi w inkryminowanym sportalonym WWW. Nie wiem czy moderatorka, zwyczajowo zwana „moderatorem” zdecyduje się je przepuścić, ale zobaczymy czy teza o fałszowaniu rzeczywistości jest prawdziwa. Na wszelki wypadek zamieszczam kopię tu, ku pamięci:

    Czy ten maturzysta już zdał, czy ma za rok maturę? Intryguje mnie hiobowa wieść na początku – że “kobiety rządzą na studiach”, której to myśli nie rozwija notka – bo przecież lekka nadeprezentacja kobiet wśród studiujących nie oznacza, że automatycznie mają przewagę w samorządzie studenckim, władzach dziekańskich albo rektorskich. Jeżeli chodzi o rektorki, to ta, która rządzi już przez drugą kadencję UW jest wyjątkiem. Brakuje mi również opisu jak to mężczyźni rozpoczynali studia w, cytuję, “gównie”. Excuse le mot, ale tak napisała autorka. Sądzę, że właśnie autorka, a nie autor, bo ma wyraźną tendencję do zakłamywania rzeczywistości.

    Poza tym Wasza niezbyt zdolna, ale obsadzona z powodu parytetów webmistress nawaliła za dużo Javy i bez niej nie można nawet dodać komentarza.

  33. Rafał: Wiadomości z maturzysty pl. pojawiały się przez kilka dni na blipie. Może dalej się pojawiają, ale dałam ignora. Były to jakieś sensacyjne wiadomości, zawsze obdarzone, naiejako „od czapy” tagiem feminizm. Zobaczymy, czy administratorzy tego miejsca zareagują.
    Chociaż zastanawiam się, czy nasze działania nie są tym samym, o czym pisałam w następnej notce: że czasem nie opłaca się schylać do rynsztoka, bo zawsze człowieka cosik ochlapie…

  34. Przecież wiadomo, że męski punkt widzenia jest jedynie słuszny i prawdziwy, więc nad czym tu dumać?!:)

    A zjawisko nadreprezentacji mężczyzn we władzach sfeminizowanych podmiotów (np. uczelni humanistycznych, ale także szkół itp.) nazywa się naukowo(?:) – „szklane ruchome schody”. A po „ludzku” – jak stwierdziła koleżanka „ci profesorowie nic sobą nie reprezentują i nawet nie ma oka na czym zawiesić!”:)

  35. A właściwie to ta Madame Kotowska ma rację – nasza rzeczywistość jest patriarchalna więc nie ma w niej miejsca na kobiecy punkt widzenia (cokolwiek to znaczy:)

  36. Oto „kobiecy punkt widzenia w nauce”: opinia o tzw. parytetach zależy od tego, co powiedziała Kotowska o kobiecym punkcie widzenia…
    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: