Vo Makedonia, czyli dodatek nienadzwyczajny

 

No! Pawian zaczął krzyczeć. Studenci młodsi zbledli, wytrzeszczyli oczka, zatrzęsły im się rączki. Potem zapytali starszych kolegów, a ci zdradzili im brutalną naturę prawdy: “Profesorka Pawian krzyczy! O! Jak ona głośno krzyczy, a potem się śmieje. I nic się nie dzieje”. No właśnie, natura pawiańska jest prosta. Wszyscy o tym wiedzą. Wszyscy, którzy widzieli Pawiana “na żywca”, wiedzą, że jak tylko się pokaże (w całej niepozornej okazałości), to w sumie nie pozostaje nic innego, jak tylko zacząć się śmiać. Szczególnie, gdy Pawian opowiada na fachowo-fificznym wykładzie o warkoczu, co się wplątał w kserokopiarkę, o kochance Mickiewicza, która sypiała na Krymie z wieszczem, z mężem i jeszcze jednym rosyjskim generałem. Na dodatek Pawian mówi to wszystko z poważną miną i dodaje, że pisanie wierszy jest fajne, ale seks też, a wieszcz musi dokładnie znać życie. A potem mówi: aaaaa… jeszcze muszę powiedzieć o narkotykach, bo rola opium w poezji dziewiętnastego wieku, Proszę Państwa…

Studentów chyba najbardziej śmieszy jak Pawian cytuje. Robi natchnioną minę, jedzie z koksem, a nagle w środku takiej deklamacji mówi: a potem jest coś tam, coś tam… I skończyło się źle, bo jak Państwo wiedzą, dobrze skończyć się nie mogło, bo bajroniczny bohater musi skończyć tragicznie. Wszyscy umarli. No nie… Żona ocalała, ale w klasztorze, co to za życie…

Na dodatek Pawian jest z północy. I mu gorąco. Notorycznie. Wszyscy tutaj chodzą w kurteczkach, szaliczkach, kamizelkach, nawet dziś widziałam jednego typa w CZAPCE i RĘAWICZKACH, a ja w tym samym czasie uważam, że ażurowy sweterek i bawełniana bluzka są w sam raz. A na zajęciach jest potwornie gorąco, bo Pawian się ekscytuje. I jak zawsze kaszle z powodu pyłu kredowego zalegającego w płucach. Tak sobie Pawian myśli: kreda – dinozaury – Pawian. Paralela chyba uprawniona.

Na dodatek Pawian poczuł się mocno osadzony na Bałkanach. Skoro już ma nawet tutejszą komórkę, konto w banku, to może robić to samo, co w domu, czyli… Pawian kupuje żarcie dla zwierząt. W marcu dokarmiał wróble, teraz zajmuje się kotami, psami i kuchennymi mrówkami faraona. Wraca z proszonej kolacji (ta, co ma oczy jak gwiazdy, gotuje bosko), a w kieszeniach niesie chrupki, które sprawiedliwie rozdziela między przedstawicieli psiego stada, napominając: “Ależ… proszę się nie pchać. Każdy coś dostanie. No, ty rudy, nie zabieraj łaciatemu. Dla każdego wystarczy”. Delfin Ochrydzki świadkiem, nawijamy przez telefon, a ja nagle mówię: muszę kończyć, mam psy do nakarmienia. Ajde ciao…

Na dodatek Pawian ma potrzebę języka. Niestety, nie ma co liczyć, że zrozumie np. teksty o poezji Blaze Koneskiego. Pawian musi mieć tekst powoli podany i najlepiej powtórzony kilka razy i to najlepiej drukowanymi literami. No to wymyślił. Wkręciła go turecka telenowela z macedońskim dubbingiem. Nazywa się to dzieło: “Tysiąc i jedna noc”. Piękna Szeherezada sekretarka i Omur (jak można mieć na imię Omur i być amantem?) prezes. Obejrzałam jeden odcinek, a wszystkim opowiadam: a ona ma dziecko, ale tu jest problem, bo on mieszka z inną – dał jej łańcuszek, a ma z tą (o tą!) trzy córki. O! A ten ją kocha. A ona powiedziała, że nie chce karmić dziecka. A jej syn nie lubi prezesa. Fascynujące. Na dodatek gra aktorska przypomina dynamikę nóg stołowych, ale wszystko powtarzają po trzy razy, to Pawian się nie gubi. Jeszcze przyjedzie parę razy na Bałkany i będzie Szekspira oglądał. Jasne! Pawian jednak nie wszystko zniesie. Dziś jakiś kolo zapychał na butelkach piosenkę Makedonskie devojcze to Pawian, pryncypialny esteta, mściwie zmienił kanał. Oglądam tylko stację A1 (coś jakby TVN) i AlSat, ale albański mnie przerasta.

Na dodatek Pawian się nie przejmuje. Gada ze wszystkimi. Dziś gadał z bezdomnym pod supermarketem, bo karmił psy. I jakoś tak wyszło. Bezdomny też miał psa. Potem Pawian wkroczył dziarskim krokiem do sklepu, który właśnie był zamykany. Zaczął pukać, aż pojawił się cieć. Pawian pokazał przez szybę gest palenia papierosa. Dozorca otworzył i już miał zamiar obsobaczyć naszego bohatera, gdy ten dygnął i rzekł: Jestem cudzoziemcem. Przepraszam. Potrzebuję paczkę papierosów. A potem już był standard: a skąd jesteś, a co tu robisz, jak długo tu jesteś… Pawian wszystko zeznał, a potem wypowiedział to, czego się właśnie nauczył był – takiej formy BARDZO grzecznej: przepraszam panią (gospodja – to było do kasjerki) i kupił paczkę West Light. A potem, nieco zakłopotany, mrugnął oczkami w stronę managera pod krawatem, że chciałby też pokarm dla psów. Manager kurzgalopkiem przyniósł co trzeba. Na koniec marketowy dozorca i Pawian uśmiechnęli się szeroko oraz serdecznie życzyli sobie dobrej nocy. Niech ktoś mi powie, że uprzejmość nie popłaca, a mu przywalę trepkiem.

Na dodatek mrówki faraona mają się dobrze. Chodzą po blacie w kuchni i zjadają zostawione dla nich zapasy. Mają też tor przeszkód z widelca, noża i łyżeczki. Jutro zrobię im huśtawkę i karuzelę.

Na dodatek – jutro też jest dzień. Kolejny dzień babuna makedonskiego. Fajnie, no nie?

A to mój sąsiad

DSCF6671

 

Reklamy
Published in: on 10/29/2009 at 12:45  10 komentarzy  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/10/29/vo-makedonia-czyli-dodatek-nienadzwyczajny/trackback/

RSS feed for comments on this post.

10 komentarzyDodaj komentarz

  1. Sumsiad rzondzi!!! 😀
    Cieszę się, że Ci tam tak dobrze, Pawianie 🙂

  2. Lubie ten blog 🙂
    I kotek jest nawet!

  3. Świetna sprawa z tą Macedonią 🙂 I jeszcze ten kot i kurzgalopek :))) Bez kitu, też muszę gdzieś wyjechać, do Danii czy do Rosji… Paka!

  4. A Nadieżda Iwanowna nie zazdrosna, że Pawian nie dość, że ją opuścił, w ciepłe strony wybywając, to jeszcze z obcymi kotami (i psami, tfu…) się spoufala? 😉

  5. E tam, taria. Nadzieżda wie, że można mieć romanse, ale miłość to zupełnie inna sprawa.

  6. Kotek! Uprzejmość popłaca. A jak nie, to trepkiem!

    Pozdrowienia i powodzenia na obczyźnie
    🙂

  7. Pawian, cholero, MANAGER. Chyba, że menager to jest Twój własny twór jakowyś autorski.

  8. Pawian poprawił i bardzo przeprasza

  9. Przeproś managera 😉

  10. Mam go tam, gdzie są kieszonki pawiańskich spodenek 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: