Doniesienia z Bałkanów, czyli złota polska jesień

Ależ ten Pawian się ostatnio zbiesił, nawet tłumaczyć nie ma czego, bo ileż można mówić o tym, że był Pawianem Oficjalnym, Służbowym, Zajętym, Zagonionym, Nieco Zagubionym, albo Na Walizkach? Jednakże Pawian mimo tego całego zgiełku wokół niego i świadomości, że „show must go on” pilnie zajmował się obserwacją świata i opowie, co mu do głowy przyszło (tu następuje łyk herbatki z rumianku, a także syropku, bo „imam kaszlica”, co dziwić nie może, bowiem jak wyjeżdżałam z Polski to padał śnieg, a ulicami zapychały białe niedźwiedzie). Otóż Pawian zdradzi Państwu najpilniej strzeżoną tajemnicę związaną z, proszę mi wybaczyć, inteligencją. Pawian mówi to z perspektywy własnej, ale nie ma pojęcia, czy owa obserwacja przekłada się na ogół. Wyobraźmy sobie zaproszoną do mediów jakąś „gadającą głowę”. Jak temat wystąpienia jest zgodny ze specjalizacją, to pół biedy, bo dany człowiek nawija o tym, czym oddycha, co mu się śni, czym żyje i poza czym świata bożego nie widzi. Rzecz jasna istnieje niebezpieczeństwo, że będzie miał klasyczny słowotok, a na dodatek, żeby się zmieścić np. w telewizyjnych trzech minutach, będzie kondensował, a tym samym będzie używał słownictwa fachowego i samych wyrazów czterosylabowych. Jednakże tak być nie musi… Druga opcja jest nieco inna. Rzekłabym – mocno tragiczna, w takiej czysto conradowskiej perspektywie (tu Pawian robi do Państwa oko). Inteligent, znaczy „gadająca głowa”, żyje sobie swoim życiem, będąc pozornie niczym wrzód na dupie społeczeństwa, można powiedzieć też ładniej, że jest jako ptaszę niebieskie, nie sieje i nie orze, chociaż w zasadzie wychodzi na to samo. To życie ma jedną wadę – omawiany delikwent może godzinami gadać o rodzajach hakownic używanych przez husytów, imperceptywności w językach wschodniosłowiańskich, albo nie daj bóg, o onomatopejach, jednakże coś takiego jak cena cukru go przerasta. Pawian mówi to dlatego, że kompletnie odpadł był – od rzeczywistości odpadł, jak alpinista od ściany K2. O aferze hazardowej dowiedział się nasz bohater przypadkiem, gdy z ojcem rozmawiał przez telefon. Jak spadł śnieg, to tylko do Łasica mruknął znad stosu papierów, że to chyba nietypowe o tej porze roku. Dyskusję o „in-vitro” śledził, ale przestał. Jednym zdaniem – nie mam pojęcia o tym, co w trawie piszczy. Kto, z kim, kiedy, dlaczego – jest dla mnie tajemnicą. Nie mam czasu na czytanie prasy i nie mam pojęcia, jak stoją sondaże popularności polityków i jaki ostatnio wycięli społeczeństwu numer. Mówię to dlatego, że mam szczęście/nieszczęście (gdy idę do pracy) spotykać reporterki radiowe, które przynajmniej raz w miesiącu łapią mnie i odpytują na różne aktualne tematy. Robię wówczas za głos ulicy. Do tej pory odpowiadałam w miarę sensownie, rzucałam faktami, ukazywałam szeroką humanistyczną perspektywę i możliwe paralele. A teraz? Teraz jestem bucem niepiśmiennym, teraz mruczę z zakłopotaniem, że nie ma pojęcia, że nie wiem, że ja nie stąd, że nie rozumiem po polsku. Wstyd mi cholernie, bo tym samym robię za przygłupa, którego kraj rodzinny, życie polityczne czy ustawy, w ogóle nie interesują. Nawet seriale oglądam inne, bo nic nie wiem o kulawym doktorku, ani nie jestem gotowa na wszystko. Ostatnio zwróciła się do mnie pewna gazeta, żebym skomentowała wydarzenie kulturalne. A ja co? Znów tłuk, idiota, burak i analfabeta. Odparłam, że niestety nie byłam, że nie mogę nic powiedzieć, nie czuję się kompetentna oraz dodałam z zakłopotaniem, że jest mi przykro. „Uszyma duszy” słyszałam niewypowiedziany komentarz dziennikarski: „psiamać yntelygentka z bożej łaski za moje podatki, funkcji swej nie spełnia”. Wracając do problemu „gadającej głowy” to wyjścia są dwa. Pierwsze jest niesłychanie przaśne – mówić, że o hakownicach husyckich, to i owszem, ale o nosie Adamka, to nigdy. Drugie, mocno oportunistyczne – ściemniać ile się da, pieprzyć jak potłuczony, używać takich słów, żeby nikt nie zrozumiał, albo znaleźć możliwą opcję, gdy do dyskusji o ustawie o grach hazardowych da się wkręcić problematykę husycką. Takie mamy czasy… Ileż razy w ciągu roku mówi się w mediach o onomatopejach? No ile? A w końcu trzeba znaleźć kogoś, kto o butach Dody powie coś nowego, bo poglądy Jacykowa w tej kwestii są już passe i na dodatek przewidywalne jak wynik meczu, w którym uczestniczy polska reprezentacja w piłkę kopaną. W każdym razie zapotrzebowania na pawiańskie specjalizacje na razie zbyt wielkiego nie ma. Może i dobrze, bo ja czasu jakoś nie mam. I jeszcze się po cichu przyznam, że im starsza jestem, tym bardziej mnie smród starych papierów pociąga, czytanie i pisanie oraz możliwości dydaktyczne, bo Pawian zawsze ma dzikie szczęście do studentów, albo życie z doskoku na Bałkanach, gdzie albo chodzę syropek kupować, ale nie na suchy kaszel (ciesząc się jak norka, ile to już ja umiem), albo odsłaniam zawiłości polszczyzny dzieciom, które są dobre i kochane. Chyba starzejąc się, zostaję stoikiem. Hmmm… właśnie odkryłam pochód mrówek faraona w kierunku mojej szafki z jedzeniem. Tak właśnie rzeczywistość wnika w tekst felietonu. Trzeba się zastanowić teraz, czy zrobić mrówkom wojnę na Bałkanach, z aleją snajperów włącznie, czy też mruknąć „sega, sega” i zatopić się w poematach lirycznych. Wybieram drugą opcję, bo jak zacznę wojnę, to mi herbatka wystygnie, a i wyrzuty sumienia się pojawią. Podejrzewam, że to jeszcze nie jest faza schyłkowa, bowiem Czesław Miłosz, już u schyłku pisał, że jego z kolei bardziej interesują pochody mrówek: „W każdej minucie widowisko świata jest dla mnie na nowo zadziwiające i tak komiczne, że nie mogę zrozumieć jak mogła chcieć temu podołać literatura”. Mając na Bałkanach zdecydowanie więcej czasu postaram się powrócić do regularnych wynurzeń, szczególnie, że mam kilka tekstów w zanadrzu. O czym donosi – Pawian przydrożny, radujący się złotą, polską jesienią na Bałkanach.

Reklamy

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/10/26/doniesienia-z-balkanow-czyli-zlota-polska-jesien/trackback/

RSS feed for comments on this post.

12 komentarzyDodaj komentarz

  1. Pawianie Drogi,
    nareszcie. Nareszcie moje niecierpliwe zaglądanie na tę stronę zostało nagrodzone. Starałam się zaglądać ukradkiem i przemykać chyłkiem, żeby zanadto Cię nie peszyć, więc tym bardziej mi miło.

  2. Nareszcie! 🙂

  3. Nareszcie! Jeszcze raz, bo jako Tipot Cierpliwy wymagam moderacji. Też coś! 😉

  4. Jakieś dwa dni temu zastanowiłam się, co porabiasz, gdzie się podziewasz i kiedy znów napiszesz. No i proszę!:)

  5. „A ja co? Znów tłuk, idiota, burak i analfabeta. Odparłam, że niestety nie byłam, że nie mogę nic powiedzieć, nie czuję się kompetentna oraz dodałam z zakłopotaniem, że jest mi przykro.”
    Proszę Pawiana o zaniechanie samobiczowania – jeśli Pawian wie o Pajacykowie i butach Dody, Pawian jest na bieżaco i trzyma rękę na pulsie. Nic istotniejszego się bowiem nie wydarzyło!
    😉

  6. Pawiano, kulawy doktor dalej kuleje i tylko to może być tematem wzmianki, bo już to, co się działo w jakimś odcinku, wymaga chociaż dyplomu szkoły pielęgniarskiej albo kursu felczerskiego. Podobno zdarzają się w akcji diagnozowania tych nierozwiązywalnych przypadków jakieś błędy i pomyłki, ale do tego już niezbędne są doktoraty medyczne i habilitacje…

    Gotowy na wszystko jestem, bo nie mam wyjścia, gdyż Naj i Młodsza żądają mojej obecności, co mnie martwi, bo wolałbym książkę Stephena Saylora, których całą serię odkryłem przypadkiem, kupując po dwa złote tomy wycofane z biblioteki z powodu niewypożyczania owych przez kogokolwiek. Teraz jestem jedynym od pięciu lat (!) czytelnikiem, co panią bibliotekarkę uszczęśliwia.

    To miało być powitanie po półrocznej nieobecności! Choć zdziwiłem się mocno, że w zasadzie to TYLKO miesiąc…

    Pozdrowienia i powodzenia
    🙂

  7. Witam, zafascynowany tymi tematycznymi nićmi które przędziesz pięknie i zgrabnie od udanej niewiedzy do napaści mrówek, wplatając w to Dodę, Miłosza i złotą polską jesień na Bałakanach…kto by pomyślał, że tak wiele można w takim krótkim wpisie . Mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi?

  8. Nawet nie wiem czym jest Jacykow (Jacyków?). Ani Adamek.

  9. Nareszcie!… A na faraonki uważaj. One nie poprzestają na jedzeniu. Potem eksplorują więcej i więcej. I próbują być wszędzie. W koszu z bielizną do prania, w bieliźniarce (krochmalona pościel im podchodzi, jak jednemu polskiej piosenki poecie wolne numery). Żeby się nie skończyło tak, że będziesz Szanowna mieszkać u nich. Pocieszające jest to, że po trzech-pięciu latach same zbierają swoje tobołki i ruszają w drogę. Więc jeśli pokojowo to na tyle należy się nastawić. Ja się nastawiłam na pięć (trucie nie wchodziło w rachubę z powodu posiadania żywiny wszelakiej, która nie godziła się mieszkać na podwórku) i jak po trzech emigrowały to jeszcze im chustką białą machałam na drogę i pieśni marszowe zawodziłam, żeby im się lepiej szło.
    miau

  10. ojciec mej przyjaciółki, skądinąc znany dziennikarz i komentator rzeczywistości wszelakiej został kiedyś telefonicznie zapytany przez młodą dziennikarkę o opinię na temat głośnego wowczas filmu – tytułu nie pomnę. odparł, że nie oglądał tego filmu, to się wypowiadał nie będzie. odpowiedź pani zbiła go nieco z tropu i funkcjonuje jako anegdotka: „bo ja myślałam, że jest pan inteligentem”.
    cieszę się na pawiański powrót! jupi! a czy wśród gotowych tekstów jest cośkolwiek o pawiańskich psach? [prosi, składa łapki]

  11. Wreszcie… nie ma słońca, nie ma sensu, nie ma pracy, nie ma światełka w ciemnościach, ale w końcu jest Pawian;)

    Też nie mam pojęcia kto co komu i za co, nie oglądałem mądrych i zacnych polityków naszych, Adamka, kulawego doktorka, ano butów Dody, ale czytając felieton Pawiana, wiedziałem od razu, że nagabnięty odpowiedziałbym niezbyt poetycko, że buty Dody to mam w dupie i że bynajmniej nie jest to fantazja seksualna…

    a co tam u Nadieżdy?

  12. Dobrze, że Pawian wrócił, bo świat bez Pawiana jest okrutnie smutny i pusty. O butach Dody nie mam pojęcia, więc najwyraźniej nie jestem inteligentem.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: