Jak daleko stąd, jak blisko, czyli: co nie było, śniło się chyba

To się dobrze powiodło. Miłościwy panie
I miłościwa pani, chcieć określić,
Czym jest majestat, czym powinność sługi,
Dlaczego dzień jest dniem, a noc jest nocą,
A czas jest czasem…
 (Wiliam Szekspir, Hamlet w tłumaczeniu Józefa Paszkowskiego)

Słyszałam, że w Gazecie Bardzo Kulturalnej źle się dzieje. Pawiana ruch skrzydeł w Tybecie, spowodował tornado u pana prezesa. Na dodatek zapłacił. Jednakże, ja nie o tym chciałam… Pawian ma matkę, co jest chyba zrozumiałe ponieważ jest ssakiem, a wypadki, że ciotka kogoś z litości na gnoju urodziła należy włożyć między podania ludowe. Matka pawiańska powiła dziecię na obraz i podobieństwo swoje. Teraz już wiadomo, skąd wziął się Pawian – choleryk, pieniacz, legalista i typ pryncypialny. W każdym razie pawiańska matka nigdy nie miała zamiaru być pokornym cielęciem. Była jako byk rozjuszony, jako tsunami, jako Har-Magedon.
Pamiętam jak kiedyś pawiańska siostra przyszła ze szkoły (podstawowej) spocona, brudna i dwie godziny po czasie. Matka dowiedziała się, że dziecię to było uczone (przypominam, że cała historyja rozgrywała się w zamierzchłych czasach PRL-u) maszerowania przed pochodem pierwszomajowym. Cóż zrobiła matka? Natychmiast zadzwoniła do lokalnego komitetu partii, a nie dała się zbyć i dotarła na samą wierchuszkę, po czym słodziutko zapytała, czy są wytyczne nakazujące pruski dryl w polskich szkołach. Ależ się zrobiła afera, jesień średniowiecza, przeprosiny na piśmie, kajanie się nazbyt gorliwej dyrekcji szkoły. Ktoś może w tym miejscu powiedzieć, że macierz przegięła, bo potem owoce jej zachowania zbierała moja siostrzyca w szkole. G…uzik prawda. Nic się nie stało. Nic.
Matka też opowiadała, jak na początku lat siedemdziesiątych próbowano zapisać ją do TPPR-u (młodzieży tłumaczę, że było to Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej), całkowicie znienacka, bo po prostu ściągnięto jej składkę z pensji. Cóż się wydarzyło? Rozjuszona matka wparowała do gabinetu dyrektora, rzecz jasna nie chodziło jej o kasę, ale o zasady i rzekła, że jej miłość do Związku Radzieckiego jest wielka jak Pik Komunizma, ale to jej prywatna sprawa i nie życzy sobie, żeby to uczucie było sformalizowane, a tym bardziej, że bez jej wiedzy i zgody. Finał? Oddanie kasy, skreślenie z listy członków organizacji i przeprosiny.
Dlaczego ja o tym piszę? Dlaczego przypominają mi się stare dzieje, a raczej opowiastki o czasach, których nie pamiętam, albo kojarzę coś mgliście, że właśnie dostałam nowe kredki, gdy moja siostra – obraz nędzy i rozpaczy, wynik gonienia „czwórkami do nieba” – stanęła w drzwiach? A dlatego:

http://wyborcza.pl/1,76842,7068295,Albo_chodzisz_na_religie__albo_szukaj_innej_szkoly.html
I cytat: „W końcu pani Teresa zmieniła deklarację i zgodziła się na religię” – chwała jej za to, że przynajmniej powiadomiła prasę. Jednakże, dlaczego się zgodziła?
W zeszłym roku, gdy mój ulubiony gimnazjalista był jeszcze dziecięciem z podstawówki, groziło mu obniżenie oceny z religii za niestawienie się na wszystkich nabożeństwach majowych. Ryczałam jako ranny łoś, wykazywałam, że ucznia nie wolno oceniać za zajęcia pozaszkolne – że on może chodzić codziennie na majowe, ale to jego prywatna sprawa, która w żaden sposób nie może być podstawą do obniżenia oceny. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, bo tego typu sprawy, co jakiś czas są przy mnie omawiane. Jak na przykład to, że inny gimnazjalista ma chodzić na rekolekcje do kościoła przy szkole, co wiąże się z wyjazdem do innego miasta. Owszem, ojciec odwozi go samochodem codziennie rano do szkoły, ale wtedy sam jedzie do pracy. Anonimowi, na forach internetowych wylewamy swe żale, ale w życiu, to raczej nigdy w życiu.
Nie chodzi mi o samą krytykę religii w szkołach. Raczej o postawę, którą nazwałabym: „nie wychylaj się”, „siedź cicho, bo ci zaszkodzi” – działamy tak często, dla świętego spokoju godząc się z żabą siedzącą nam na głowie, psioczymy wśród znajomych, ale nie zrobimy nic. Ulegamy złudnemu przekonaniu, że każdy, kto reprezentuje „władzę” (nawet taką najbardziej iluzoryczną) ma prawo nami rządzić, nad nami panować. Godzimy się np. z fochami niektórych pielęgniarek w szpitalach, dajemy łapówki, uczymy nasze dzieci koniunkturalizmu, mówiąc, że ksiądz, czy nauczyciel to idiota, ale „nie stawiaj się, moje dziecko, bo będziesz mieć kłopoty”. Nie mamy ochoty sprawdzić, czy nasza niezgoda, nasz bunt pociągną za sobą jakiekolwiek skutki, czy wydarzy się cokolwiek. Nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie taka postawa jedynie utrwala istniejący stan rzeczy. Boimy się dochodzić własnych praw, niechętnie walczymy z „władzą”, bo wierzymy, że nic się nie zmieni, a jedynymi pokrzywdzonymi będziemy my sami, gdy dostaniemy ostro po dupie.
Narzekamy, pragnąc zmian, ale nie wiemy, że one zależą wyłącznie od nas samych. Z drugiej strony, potrafimy wrzeszczeć na wszystkich, którzy są niżej od nas w strukturze dziobania – wystarczy w tym miejscu przypomnieć wszechwładne sprzedawczynie ze sklepów mięsnych w czasach kartkowych. Wiemy „czym jest majestat, czym powinność sługi”, jednakże powinniśmy też pamiętać, że na szafotach także ścinano władców – a dlaczego nie?

Reklamy

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/09/23/jak-daleko-stad-jak-blisko-czyli-co-nie-bylo-snilo-sie-chyba/trackback/

RSS feed for comments on this post.

37 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Trafiłaś mi w nastrój – właśnie dziś w pracy się tak postawiłam. Myślisz, że mi się upiecze?
    A w tamtej historii – to w pierwsze chwili nawet rozumiałam dyrektorkę szkoły – dla jednej osoby rzeczywiście nie opłaca się organizować zajęć z etyki. Problem chyba jednak w tym, ile osób usłyszało to samo, co matka tej dziewczynki?

  2. Nabożeństwa majowe, rekolekcje etc – to takie współczesne quasi czyny społeczne-„subotniki”. Za udział w subotnikach podwyższano oceny z zachowania
    i nikt nie protestował 😉
    Generalnie wyrządzono i uczniom i religii krzywdę wpychając tę ostatnią na powrót do szkół – jak za czasów stalinowskich (tzn przed 1960 rokiem).
    😉

  3. Pawiano, słusznie prawisz! Żyjemy w państwie wyznaniowym, w którym księża płaczą po wyrokach sądów, że wraca cenzura a prezes Jarosław mlaska o krzywdzie katolików. I możemy sobie pozgrzytać zębami. Ja w każdym razie nie będę już głosował na partię w której wyrocznią i sumieniem ma być poseł Gowin…

  4. Podpisuję się wszystkimi kończynami. Nie ma nic bardziej żałosnego niż asekuranctwo typu: „żeby się tylko nikomu nie daj Boże nie narazić.”

  5. Z niepokojem dostrzegam rosnącą gwałtownie paranoję polskiej odmiany katolicyzmu. Rydzyk, Nowak, Jarosław, Lech to przedmurze tej tragicznej dolegliwości – Polska tonąca w morzu wrażych mocy i diabelskich sił. A skąd się bierze ta gorącą woda Torunia, się pytam, jeśli nie z piekielnych ogni podziemnych. Hmm, to też brzmi jak moja paranoja? Czy jest coś takiego jak historyczna paranoja narodowa?

  6. A to nie dostaniemy po dupie? 😉

  7. A jeśli głośno mówię, że się nie zgadzam z decyzją mojego zwierzchnika albo z lekceważeniem pani z urzędu miasta to często widzę tą minę, ten wzrok i buzię nieco otwartą ze zdziwienia, które mówią „cóż za bezczelność, co to za roszczeniowa postawa!”. Mimo, że mam argumenty, które opieram na przepisach prawnych, na tych wszystkich zasadach, które przecież po coś zostały stworzone! Albo też na zwykłym rozsądku..I taka reakcja najbardziej mnie obezwładnia.

  8. Сайт отличный. Награду бы Вам за него или просто орден почета. 😉

  9. szaro_bura: zdziwienie jest, bo taka postawa jak Twoje nie jest normą. A nie jest normą, bo jest tak jak napisałam. CBDU 🙂

  10. Blacky: Спасибо. Oрден Почета – никак нет. Я хочу Медаль за Отвагу – этот 😉
    http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Medal_for_Valor_USSR.jpg&filetimestamp=20090210120540

  11. Ja chyba też odziedziczyłem jakieś cechy po matce, chociaż nie wygląda na pawiana. Mamie zdarzało się publicznie wyzwać partyjnego bubka od bubków, a potem pójść dopominać się o przedszkole, którego mnie podobno z tego powodu pozbawiono. Ja sam czasem się upominam, a czasem już nie mam siły, bo spraw, które już dawno powinny były zostać załatwione, a które są powszechnie ignorowane jest mnóstwo. A czasem natykam się na zadziwiające postawy. Relacjonowano mi rozmowę z panią, która ochrzciła dziecko przed wysłaniem go do szkoły, żeby… mogło chodzić na religię. Po co? Bo ocena liczy się do średniej. Pewnie bym rzucił, że moje dziecko jest inteligentne i dlatego nie musi chodzić na religię, a na szczęście mnie przy tej rozmowie nie było.

  12. a co dziecko na to?

  13. Taką postawę lud polski opisywał wieki temu „księdza proboszcza się słuchaj a swoje se myśl”. W ubiegłym wpisie komentujący mówili dużo o dziedzictwie Polski sarmackiej, tutaj to może raczej dziedzictwo Polski pańszczyźnianej.

  14. „Zniewolony umysł”, tym razem zniewolony przez kogo innego, ale tradycja ketmanu trwa. Może za bardzo się przyzwyczailiśmy, a może po prostu tych, którzy wolność cenią jako najwyższą wartość, jest nadal niewielu, a reszta tylko patrzy, komu by tu swą wolność darować w zamian za ulżenie w trudach samodzielnego myślenia i ponoszenia odpowiedzialności.

  15. Dobrze powiedziane tootik.

  16. Czego to się człowiek o swoim własnym Kraju nie dowie… W dyskusji na Forum GW na temat podlinkowanego artykułu czytam o akcji święcenia tornistrów. Nigdy nie sądziłem, że przyjdzie mi składać pozytywne świadectwa o peerelu, ale zaręczam, że mnie nikt nigdy nie przymuszał do partiosławienia tornistra przez pierwszego, drugiego czy pomocniczego sekretarza.

  17. Pani Teresa gdyby była dostatecznie uparta mogłaby zarejestrować Pozaszkolny Punkt Nauczania Etyki Buddyjskiej 🙂 opierając się o Ustawę o gwarancjach wolności sumienia i wyznania. To mówiłam ja. Walcząca mniejszość wyznaniowa.

  18. święte słowa, Pani Pawian. Zawsze trzeba protestować, gdy dzieje się nie tak.
    Tylko… kto to wszystko wytrzyma? Te wszystkie „nie taki”? 😉

  19. Trochę w rozjazdach byłem. Trochę na blogowanie mi chęci nie staje ostatnio 🙂

  20. Tiszie budiesz dalszie jediesz.

  21. tootik: może dzieci neostrady na „uwolnią” he…he…he.

  22. Dziś rano w II programie TVP usłyszałam, jak niejaki red.Pospieszalski (tak, to ten, z którym Warto Rozmawiać) zapytał miłą i sympatyczną Panią Chiromantkę o następujące kwestie:
    – czy jest ochrzczona,
    – kiedy ostatnio zmówiła „Zdrowaś Mario”,
    – kiedy była u spowiedzi.
    I tylko pozornie jest to informacja bez związku z przemyśleniami Szanownego Pawiana.

  23. Я хочу Медаль за Отвагу – этот

    A takie chyba teraz zakazane mają być, nie?

  24. Ciekawa jestem, czy będa aresztowania wśród kombatantów, którzy w czasie II wojny np. dostali radzieckie odznaczenia

  25. Oni jednak dostaną większe wyroki za kolaborację z okupantem.

  26. Tak, to zadziwiające jak wiele porafiły tolerować te „zbrodnicze komuchy”. Chociaż raczej dopiero w epoce Gierka. A ile może tolerować „normalny” człowiek. Chyba dość dużo. i to jest słuszne gdyż alternatywa to zawodowy protester, którego nikt nie traktuje poważnie. Zresztą w Australii, nawet niezawodowego protestera nie traktują poważnie. To znaczy… udzielą mu bardzo grzecznej odpowiedzi, że traktują jego krytykę bardzo poważnie.

  27. On wrzesień 25, 2009 at 6:34 am homohybridus Said:
    > a co dziecko na to?

    Moje dziecko? Nie było informowane o tej rozmowie, pewnie by nie umiało jeszcze ocenić rozmiarów hipokryzji i konformizmu. Ale kolegę lubi, chyba z wzajemnością.

  28. czy Pawian zapadł w sen zimowy?

  29. Zara, zara… Pawian zajęty być mocno. Już za chwileczkę, już za momencik.

  30. a moje dziecko chodzi na religię ze strachu przed siostrą. takoż na różańcowe i na coniedzielne msze. moje buntowanie dziecka nie odnosi skutku. moje osobiste siostry pouczenie też nie odniosło skutku – dziecko ma problemy na religii.
    to jakaś paranoja!

  31. Pawian zesporadyczniał. Jak wiele dobrych miejsc w blogosferze – niestety. Signum temporis. Chyba,

  32. Telemach: pawian ostatnio dośc często jest Pawianem Oficjalnym, Pawianem Służbowym itp. I nie wyrabia 😦

  33. Lame excuse, pawianie. Obamy żona pisze blog regularnie 😉

  34. On październik 20, 2009 at 1:07 pm telemach Said:
    > Lame excuse, pawianie. Obamy żona pisze blog regularnie

    Co z tego? Zdaje się, że w Stanach wielożeństwo jest zabronione.

  35. –> Rafał
    E tam takie zabronienie – a Mormoni?

  36. Tylko czy Obama zgodzi się dla Pawiana zostać mormonem? Ja na jego miejscu poważnie bym się nad tym zastanawiał.

  37. Ja się postawiłam złodziejom i mnie wywalili z pracy. No.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: