Chleba swojego powszedniego nie rzucaj na mój balkon, czyli zasypani okruszkami i gruzem

Letni dzień w pawiańskim domu zaczyna się powoli, niespiesznie. Wykąpany Łasic schnie na balkonie z książeczką w jednej łapie, a kawą w drugiej (nieprzyzwoitości żadnej nie ma, bo balkon jest mocno staroświecki, wysoki i całkowicie zabudowany). Pawian wstaje nieco później, dostaje swój napój mleczny o smaku kawowym i słucha porannej awantury, którą jak zawsze urządza Nadieżda Iwanowna. Można ją spacyfikować szczotką. Nie, nie… nikt jej nie bije. Trzeba jedynie uczesać skłębione w czasie snu futerko. Pulchna piękność po porannej toalecie także idzie na balkon, by ułożona wygodnie na haftowanej podusi w spokoju kontemplować niebo. Idylla, sielanka, no wręcz Arkadia.
Wczoraj, gdy ów bukoliczny świat rozczulał Pawiana przeglądającego poranną prasę, z balkonu powyżej posypały się okruchy. Pani, nazwijmy ją Monisia, trzepała kocyk swej progenitury. A biszkopty zmiażdżone pulchnym kuprem niemowlęcia, resztki chleba, a także kawałki pogryzionej skórki jabłka wylądowały na łbie Łasica i futrze Nadieżdy.
Łasic, raczej nie oburzony czy wściekły, ale zdezorientowany i zakłopotany (ci, którzy go znają wiedzą, że wyprowadzić z równowagi Łasica jest ciężko, bowiem jest typ, przy którym Tadeusz Mazowiecki to nieodpowiedzialny nerwus), rzucił w trakcie panicznej ucieczki:
– Przepraszam, przepraszam, pani na mnie śmieci…
Reakcji brak. Widocznie Łasic za mało dobitnie przepraszał. Biedak zamknął się w sobie i ze spuszczoną głową, powoli udał się do łazienki by powtórnie dokonać ablucji. Nadieżda jedynie łypała spod oka, bo jest kotkiem-twardzielem. Pawian, jako domowy obrońca ładu i porządku, wyskoczył na balkon. W zasięgu jego czujnego wzroku pojawił się drugi kocyk. Tym razem na balkon posypał się tynk. Pewnie dzieciak ma za mało wapna i ścianę gryzie. Pawian jest pod wrażeniem, bo detyna ma sześć miesięcy a szczękę pewnie taką jak rekin, albo Pan Buźka z filmów o Bondzie.  Skąd taka sugestia? To proste, drogi Watsonie, na parapecie wylądował kawałek tynku o wymiarach 5 na 5 centymetrów.
Pawian postanowił działać. Był uprzejmy w warstwie werbalnej, aczkolwiek ton jego głosu przypominał Terminatora, gdy mówił „hasta la vista, baby” i rzekł:
– Przepraszam, ale proszę nie trzepać kocyków w ten sposób. Wszystkie śmieci lecą mi na balkon.
Odpowiedź przeszła wszelkie oczekiwania. Pani Monisia z pewnością zatrzepotała rzęsami (czego nasz bohater nie mógł zauważyć, ale z pewnością tak było), perliście się zaśmiała i rzuciła niezobowiązująco:
– Ojej, to przez ten wiatr.
Pawianowi ręce opadły. To znaczy, że gdyby wiatru nie było, to można trzepać kocyki, to można sypać okruchami, można rzucać gruz z balkonu? A jakby ktoś właśnie szedł wyrzucić śmieci, otworzyłby niebacznie drzwi na podwórko i znalazł się pod ostrzałem, to co? Wyobraźmy sobie chociażby Pawiana, który w białej bluzce dostaje serię z przeżutych biszkoptów, takiegoż jabłuszka i gruzu.
Złośliwy Pawian, który wie, czym pani Monisia się zajmuje, po całej akcji, gdy już Łasic był umyty, a kot umyty i powtórnie uczesany rzekł:
– Jeśli ona taką samą logiką i wyobraźnią kieruje się w kontaktach z pacjentami, jak w czynnościach codziennych, to nie chciałabym mieć chorych uszek. Rozumiem, że muszą sprzątać, bo to astmatycy, ale są granice…
Pawian do tego wszystkiego doda jedynie, że opisana wcześniej scena ma miejsce przynajmniej dwukrotnie każdego lata. Jak nie mieli dzieciaka, to obrusy trzepali. Za każdym razem, po pawiańskich protestach następuje chwila spokoju, a potem znów lecą nam na kwiatki, na głowy, na kocie futerko odpady z ich domostwa. Czy ja wyglądam na głodną, że mi okruchy rzucają? Czy ja wyglądam na kurę? Dobrze przynajmniej, że przed trzepaniem kocyków nie wołają na mnie: cip, cip, cip…
Wiem, co zrobię. Pójdę na górę i spokojnie oznajmię, że jeszcze raz cos takiego się wydarzy, a wytrzepię kocyk Nadieżdy Iwanowny do wózka ich progenitury, które ma astmę, po mamie. A zrobię to łatwo, bowiem zazwyczaj ów pojazd stoi zawsze koło schodów, na dole. Po owym speechu uśmiechnę się i powiem, że życzę miłego dnia.
Cała ta historia utrwala przekonanie, że w przyrodzie musi być równowaga. Nie wszyscy mogą być tacy kochani, jak Umiłowani w Duchu Absurdu Sąsiedzi z piętra.

Potem pójdziem, krew wroga wypijem,

Ciało jego rozrąbiem toporem:

Ręce, nogi goździami przybijem,

By nie powstał i nie był upiorem.

Z duszą jego do piekła iść musim,

Wszyscy razem na duszy usiędziem,

Póki z niej nieśmiertelność wydusim,

Póki ona czuć będzie, gryźć będziem.

Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga,

Z Bogiem i choćby mimo Boga!
(Adam Mickiewicz)

Przypisy:
http://www.youtube.com/watch?v=s8DHO7XFVkI

Reklamy
Published in: on 09/01/2009 at 11:05  12 Komentarzy  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/09/01/chleba-swojego-powszedniego-nie-rzucaj-na-moj-balkon-czyli-zasypani-okruszkami-i-gruzem/trackback/

RSS feed for comments on this post.

12 KomentarzyDodaj komentarz

  1. A ja sie pytam, czy to obyczaj dworski nakazuje, by swoje nieczystosci za okno? Tak ot, otworzyc, wyrzucic, zamknac? To moze i worek ze smieciami a pozniej pieluche albo zawartosc nocniczka? Swoja droga wiersz Mickiewicza w tym zestawieniu robi wrazenie;).

  2. Oko za oko, śmieć za śmieć!

    Śmierć śmieciom!

    Pozdrawiam bojowo!
    🙂

  3. Przypomniał mi się cytat z Wańkowicza (niedokładny, bo z głowy): „Ydże sze, ydże sze, man gajt, mangajt, cob uni w ta pora nocniki za okno nie wylewali”

    😀

  4. A ten wiatr to wiał nie w tym kierunku, co zaplanowała czy nie z taką siłą jaka jest najwłaściwsza dla strząsania róznych takich?

  5. Ilustracja poetycka piękna a sąsiadów sposobem weź.

  6. Najlepiej wejść w zmowę z sąsiadem mieszkającym nad panią Monisią i nakłonić go, żeby zaczął jej sypać na głowę rozmaite odpady toksyczne, a w razie protestów zasłaniał się wiatrem i udawał idiotę.

  7. To nie wiersz, to pieśń pogańska (wg księdza) i szatańska (wg wojskowego):) A całość zajścia przywodzi mi na myśl Pompeje i takie oto kawiatki na ulicy

    (nie umiem wklejać linków, więc pewnie coś jest nie tak)
    Czekam na takie nowinki techniczne na ulicach blokowisk i samochody powstrzyma i przejść pozwoli.

  8. Pawianie luby, a czemuż Ty nie mieszkasz na mojem osiedlu? Zaprowadziłabyś tu porządek! Ja sama… trochę się boję…

  9. Pawianie Twój cytat z Wańkowicza (czy to z Drogi do Urzędowa?) „“Ydże sze, ydże sze, man gajt, mangajt, cob uni w ta pora nocniki za okno nie wylewali”” w obecnych czasach stanowiłby silną motywację do działania 😉

  10. A ja nie pamiętam, czy to z „Drogi do Urzędowa”, Wańkowicz czasem powtarzał dobre teksty, albo przypominał wiernym czytelnikom juz opisane anegdoty. Musiałabym zadzwonić do pawiańskiej matki, którą zawsze bombarduję głupimi pytaniami z cyklu:
    Godzina 22.15 – sobota, Pawian dzwoni i pyta
    – Matka, czy domniemenemu dziecku Oleńki i Andrzeja w pierwszym rozdziale „Pana Wołodyjowskiego” miało być Herakliusz? Bo jestem na imprezie, a cytat mi łazi po głowie.
    Matka na to
    – Tak, dziecko drogie, on chciał, zeby był Michał, a ona, że Herakliusz, po dziaduniu
    Ja
    – Jego dobrodzieju, tak. Wiem, ale imienia dobrodzieja zapomniałam. Ale obciach. Trzymaj się
    Matka
    – No obciach… Trzymaj się.

  11. :-))

  12. Bywa tez w druga stronę. pawian, Łasic, Lwiątko, Hydroprosiak, Kocik zielony jadą w siną dal pawiańskim autkiem. nagle dzwoni telefon. Matka:
    – Dziecko, co to jest pogo?
    Ja: wiesz, dam Ci eksperta – tu podaję telefon Lwiątku, które się produkuje przez trzy minuty. Lwiątek skończył oddaje mi telefon, a Matka:
    – Ale nie robicie sobie ze mnie jaj?
    Ja:
    – Matka, w życiu!
    Matka: Akurat ci uwierzę, kłamliwy bękarcie… Trzymaj się.

    Ja: też cię kocham, trzymaj się…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: