Akcja „szczurek”, czyli działalność spółki „Rescue Cokolwiek”

szczur

Początki spółki „Rescue Cokolwiek” sięgają przynajmniej kilku lat wstecz, gdy Pawian i Łasic przenosili przez ulice ślimaki, jeże, żaby, a także greckie żółwie. Ukrywali salamandrę pod spódnicą Pawiana, żeby rodzinka z dwójką dzieci, która wychyliła się zza zakrętu, czasem jej nie dorwała. Może zbyt mało wierzymy w ludzkość, ale mamy ku temu pewne podstawy. Nasi bohaterowie zajmowali się także reedukacją społeczną pewnego wróbla wyciągniętego z psiej paszczy. Czasem w owej pasji ratowania wszystkiego wychodzą na dyplomowanych głupków. Bywa.
Jakiś rok temu, do pustego, zniszczonego domu na następnym podwórku – widocznym z kuchennego balkonu – wprowadziła się Matylda. Została dostrzeżona pewnej zimowej nocy, gdy spacerowała po dachu. Łasic mruknął wówczas: „zobacz, Pawianku, kot łazi po dachu”. A Pawian kwiknął: „przynieś obiektyw, to nie kot, trzeba powiększyć”. I objawiała się ona: kuna (chyba domowa). Rozpanoszyła się w pustostanie (w centrum dużego miasta) i natychmiast wprowadziła popłoch oraz zmniejszenie populacji wśród gołębi. Pawian niehumanitarnie się przyzna, że się cieszy, bowiem równowaga w przyrodzie być musi. Matylda dostała imię, jako zawodowy zabójca skojarzyła nam się z filmem „Leon zawodowiec”. I tak zostało. Matylda czasem zostawia na śniegu ślady łapek, czasem zapuka nocą w okienko sypialni Sąsiadów, ogólnie jest cichym, aczkolwiek bardzo pożądanym znajomym. Z rudym, dzikim kotem mieszkającym także w pustej kamienicy jakoś nie wchodzą sobie w drogę. On rozkłada się w ciągu ciepłych dni na parapetach, ona przemyka nocą po dachu. Jak się dobrze przyjrzeć, to czasem widać ją także jak biegnie po schodach. Z Umiłowanymi w Duchu Absurdu Sąsiadami jedynie opowiadamy sobie o tym, że jest, że była, albo, że będzie.
Całkiem niedawno Pawian wrócił do domu późnym wieczorem, otworzył drzwi na balkon i usłyszał przeraźliwy wrzask. Wrzask zwierzęcia złapanego w pułapkę, wrzask zwierzęcia, któremu krzywda się dzieje, wrzask śmiertelnie przerażonego zwierzęcia. Pawian długo nie myślał, złapał za telefon i też zaczął wrzeszczeć: „Łasic do domu, słoniocy, pomocy, straszliwy pom”. Łasic nie pytał o nic więcej, piwo na stoliku zostawił, po trzech minutach wpadł do domu, rozeznał się w sytuacji i wybiegliśmy w mrok z okrzykiem: „Rescue Cokolwiek”. Dostanie się do rozwalającego się domu nie było łatwe. Jak o 23.12 dzwonić domofonem do obcych ludzi i prosić o wpuszczenie na podwórko? Pawian być bezczelny, dzwonił. Za każdym razem słyszał: „Tak, tak, też to słyszę, proszę, niech pani wejdzie i coś z tym zrobi”. Na balkonach i w otwartych oknach pełno publiczności pomagającej w dochodzeniu: „o tam, tam, niech pan weźmie ze sobą jakiś kij, może to wściekły pies?”.
Albo: „Ma pani latarkę? Latarkę trzeba było przynieść”. Lub: „Może lepiej niech pan tam nie wchodzi. To może być niebezpieczne”. Po pięciu minutach bezproduktywnej bieganiny i równie bezproduktywnych komentarzy okazało się, że na opuszczoną posesję nie da się wejść w sposób legalny. W końcu Łasic przesadził płot (szkoda, że Państwo tego nie widzieli), skoczył w krzaki i świecąc sobie telefonem komórkowym rozpoczął poszukiwania. Za chwilę zaczął szeptać:
– Pawian, Pawian, tu szczur wpadł do studzienki kanalizacyjnej, pływa, ale nie może się wydostać. A Matylda go osacza, teraz się wkurzyła lekko na mnie, że przyszedłem po jej kolację…
– Łasic, trzeba szczura stamtąd wyciągnąć, bo jak Matylda za nim skoczy do studzienki, to też się nie wydostanie. Mam plan…
Pawian zostawił Łasica z szarżującą kuną i pobiegł do piwnicy po deskę. Deska została wrzucona do studzienki, stając się pojawiającym się (niejako deus ex machina z punktu widzenia szczura) ocaleniem. Szczur zwiał, a Matylda ruszyła za nim. Nie mam pojęcia, co tego dnia jadła na kolację, ale nie był to Łasic, który świńskim truchtem umykał z terytorium drapieżnika. Spojrzenia znajomych po całej akcji – bezcenne. No tak, ale gdyby to była Matylda? Skąd miałam wiedzieć, że wchrzaniam się między wódkę, a zakąskę? A dokładniej rzecz ujmując, do talerza kuny? Proszę się nie śmiać, spółka „Rescue Cokolwiek” jest i tak lekko skonfundowana. Chociaż, z drugiej strony, wcale nie…
Jedyne, co teraz nas martwi, to fakt, że jeże łatwiej przenosić przez ulicę, niż pomagać w przygotowaniu kolacji rozsierdzonej kunie w krzakach. Co, oczywiście, nie zniechęci nas do dalszych działań. Wręcz odwrotnie, lubimy wyzwania.
A tak na marginesie, gdy jechaliśmy ostatnio nocą z Łasicem przez miasto zobaczyliśmy inną kunę jak czekała na tramwaj. Ciekawiśmy wielce, czy ma bilet miesięczny, czy też jeździ „na gapę”. A może jest społecznym kontrolerem? A Łasica najbardziej rozbawiła idąca sobie chodnikiem łasica. Wyglądała jak lekko zawiany jegomość, który wraca nad ranem do domu.
Mamy co ratować. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Jak nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji, tak nikt nie spodziewa się spółki „Rescue Cokolwiek”. I Ty możesz zostać uratowany!
PS. Pawian chciał się dowiedzieć, czy nasza drapieżna sąsiadka jest kuną domową, czy tez leśną, dlatego zapytał o to Łasica, który widział ją dobrze. Odpowiedź nie była cenzuralna.

kuna_1

 

 

 

 

Przypisy:

http://www.szymkowka.pl/images/galeria/kuna_1.jpg

http://fastprotektor.com/pliki/photo/big/szczur.jpg

Reklamy
Published in: on 08/24/2009 at 14:17  12 Komentarzy  
Tags: , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/08/24/akcja-%e2%80%9eszczurek%e2%80%9d-czyli-dzialalnosc-spolki-%e2%80%9erescue-cokolwiek%e2%80%9d/trackback/

RSS feed for comments on this post.

12 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Wtrącanie się dobrych ludzi do ustalonego łańcucha pokarmowego przynosi czasem zdumiewające – i niekoniecznie oczekiwane – efekty. Staruszki karmiące ptaszki na skwerku i dokarmiające bezdomne kotki są tyko przykładem.
    Zdarzyło mi się zacząć dokarmiać bezdomne, jak mi się wydawało, koty. W ten sposób zyskałem dużą popularność wśród tychże, zwiększyłem populację i poprawiłem sobie trwale samopoczucie. Aż do momentu gdy zauważyłem, że w ogrodzie zamilkł świergot ptaków. Swiergot został zjedzony przez koty wraz z ptactwem świeżo wylęgłym.

    Kuny też są. Bardzo sympatyczne. Ale gołębie sąsiada tego poglądu już nie podzielają. Już nie.

    Skaranie boskie z tą naturą. Niełatwo być św. Franciszkiem.

  2. Niby jako ornitolog powinienem być po stronie pierzastych, ale łasicowatych nie sposób nie lubić. Choćby za morderczy instynkt… A kuna prawie na 100% domowa; leśna jest stworzeniem – o dziwo, zgodnie z nazwą – leśnym. I silnie nadrzewnym. Plus, w odróżnieniu od domowej, nieobjętym całkowitą ochroną.

  3. Po tym, jak ostatnio spieprzałam w podskokach przed łabędziem, to za dokarmianie mam ochotę wybatożyć. Babcia z pieskiem nawrzucała rodzinie łabędzi chleba do wody i na brzeg. Rodzina wylazła na brzeg, zeżarła co jej i zaczęła się po tym brzegu powolutku przemieszczać. Kawałek dalej, na tym brzegu siedziałam ja. Na razie nie reagowałam. Zaniepokoiłam się, gdy przyszła mamusia z dziewczynką. Dziewczynka zaczęła siać chleb wokół siebie, wymachując przy tym rękami. Łabędzia rodzina podniosła łby i podjęła dreptanie w kierunku źródła posiłku. Tatuś łabędź się jednak zdenerwował (może tym machaniem)i wystartował. Dziewczynka uciekała w moim kierunku. Nagle okazało się, że muszę jednym ruchem zebrać dobytek i wiać z zasięgu. Niestety dziewczynka z mamusią uciekły z zasięgu moich pazurów.

  4. Niecenzuralna kuna? Jaka to odmiana? Cunus obscenicus?

  5. Jakoś tak zdecydowanie po stronie drapieżników Pan Łasic z Panią Pawianem sie opowiadają 😦
    Partia górnego piętra łańcucha pokarmowego 😉
    Ukłony

  6. drogi pawianie, czy spolka owa moglaby pomoc w poszukiwaniu domu dla 7 kotow. ciezarna kotka zostala przygarnieta na kilka dni przed rozwiazaniem, malenstwa sa juz na swiecie 2 tygodnie. osoba, ktora ma teraz na glowie caly przychowek czyli mac + potomstwo ma juz 5 kotow i nie jest w stanie zajac sie dodatkowym tawrzystwem. mac jest czarna, dwoje maluch takoz, pozostale burasy.
    ja tez niestety juz nie dam razy, mam 6 futer kocich.
    czasu jest jeszcze troche bo najwczesniej mozna rodzine rozdizelic za jakies dwa miesiace.

  7. Zaraz, zaraz Klu, a ratowanie żab? Salamandry? Wróbla? Gołebi nie lubimy, fakt. Ale żeby nas zaraz og górnego piętra wyzywać 😉
    Skrzacik: jakie województwo najpierw powiedz, a potem roześlamy wici wśród znajomych mieszkających w pobliżu

  8. Koty brać po dwa! Rodzeństwa znakomicie się chowają. Wiem, bo sam mam siostrzyczkę z braciszkiem – nigdy się nie nudzą!

  9. Drogi Pawianie – ilekroć drepczę sobie niby biegiem wkoło pobliskiej fosy, odbywam jogging z przysiadami, niczym asceci hinduscy. Co dwa kroki (mniej więcej) ratuję życie ślamazarzącego się ślimaka winniczka (lub podobnego). 3mam dwa burki po przejściach, wyciągnięte wbrew rosądkowi (bo stałem się więźniem przyjętego zobowiązania) z sytuacji beznadziejnej… ale serce mi łzawieje gdy jedno zwierze zjada drugie. Sam nie zjadam.

  10. jotesz, wiem ze dwupaki chowaja sie najlepiej, zajmuja sie soba a nie niszczeniem otoczenia, czyt. wykopywaniem kwiatkow z doniczek, drapaniem mebli etc :))

  11. niecenzuralna domowa? a moze o kurę chodziło?

  12. A już myślałam, że jestem nienormalna ze swoją obsesją ratowania istot wszelkich i z tą rozpaczą, że łaskawość dla jednych (koty) oznacza okrucieństwo dla innych (jaskółki), co prowokuje niepochlebne dla Stwórcy komentarze na temat urządzenia wszechświata. Zaczęło się, gdy w dzieciństwie odebrałam kotu mysz, a mysz ta mnie ugryzła. Kot mnie podrapał już wcześniej. Od razu wiedziałam więc, że za moją działalność nie powinnam się spodziewać wdzęczności. Teraz mam przygarniętego psa i pięć przygarniętych kotów (mieszkam przy trasie Warszawa-Kraków,gdzie są wyrzucane niemodne zwierzęta, ostatnio rasa husky wychodzi z mody, w przyszłym roku pewnie przybędzie mi york). Jedna kotka jest w ciąży, wobec tego podłączam się cichaczem z kocią ofertą.
    Wnioski: może i jestem nienormalna, ale w jakim dobrym towarzystwie!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: