Czy ktoś sprzeda psa na Pankracu, czyli gdzie jest Szwejk?

V metru na schodech vídáme se spolu
já jedu nahoru a ona vždycky dolů
vracím se z noční směny
ona jde na ranní
oba jsme unaveni
a málo vyspaní
a schody jedou a nechtějí stát
na stanici Jiřího z Poděbrad
Praha v šest hodin ještě sladce chrápe
to jenom my dva blázni povinnosti chápem
(Jaromír Nohavica)

 

Mówię do Czeskiego Lisiaczka, że w Pradze mało wojaka Szwejka, na co on odpowiada, że to dobrze, bo jako Czech, to on ma już dobrego wojaka powyżej uszu. Dla niego, ciągłe odwoływanie się do powieści Haška jest tak zwaną kwintesencją pepickości. Kiwam ze zrozumieniem głową, bo mam takie samo zdanie na temat sentymentów małopolskich po CK, gorliwie ostatnio kultywowanych. Jednakże, jeśli nie Szwejk, w piwiarniach, w sklepach, jeśli nie Szwejk jako produkt eksportowo-turystyczny, symbol Pragi za parę halerzy, to cóż innego? Okazuje się, że będzie to matrioszka. Można to jedynie skomentować słowami jednorocznego ochotnika Marka, że „nachalne są te kurwy i bardzo zuchwałe” i owym faktem już głowy więcej sobie nie zawracać, ale… problem pozostaje. Dlaczego? No dlaczego matrioszka?
Ja rozumiem, można sprzedawać małe okienka, jako symbol jednego z czeskich sportów narodowych, czyli defenestracji. Ewentualnie mogą być drzwi, bo tam też się lubili zabijać, pokochawszy wejścia do świątyń. Można małe stosiki po 40 koron sprzedawać, bo zgodnie ze słowami Szwejka, komentując cytatem, który już na tym blogu się pojawił: „Istnieje u nas historyczna tradycja z czasów mistrza Jana Husa, w myśl której każdy porządny człowiek powinien dać się spalić”, tu ewentualnie można dodać, że wersja stosu w XX wieku wyglądała nieco inaczej, ale Drodzy Państwo wiedzą o co mi chodzi. Jest tyle hipotetycznych gadżetów turystycznych kojarzących się ponadto z Czechami: kufle, kielich, cep, kupa gnoju zwana czasem defenestracyjnym cudem, bębenek ze skóry Žižki, albo też ze skóry jego wrogów (do wyboru, jaką legendę kto woli), pociągi pod specjalnym nadzorem, auteczka, maskotki Karela Gotta, Heleny Vondračkowej, Golema, Saudka, Kafki i cała masa różnego plastykowego badziewia produkowanego w Chinach, albo w Korei… Trochę pomysłowości, trochę inwencji bracia Czesi, skoro Szwejk wam się już przejadł. Turyści kupią wszystko. No? To dlaczego matrioszki?
Jednakże ten nieszczęsny pomysł handlowy rozplenił się wyłącznie w okolicach rynku. Wystarczy zjechać ruchomymi schodami w czeluść metra, przejechać kilka stacji, oddalając się od nagromadzenia ludzi i matrioszek. Pawian lubi metro i tam nawet tłok mu nie przeszkadza. Praskie metro nie jest być może tak zachwycające jak londyńskie, ale jest to całkiem porządna, wręcz miła kolejka podziemna. Praskie metro ma pewien wdzięk, którego nie można łatwo zdefiniować. Może wynika on z metalicznych dekoracji tuneli na niektórych stacjach, może chodzi o akcent pana, który czyta nazwy kolejnych stacji i przypomina grzecznie, żeby zakończyć „nastup a vystup”. Pawian musi więc wrócić do Pragi i prowadzić dalsze badania. Zresztą do bałaganiarskie dzielenie się z Państwem wrażeniami praskimi od razu przypomniało mi kolejny cytat ze Szwejka:
– Zróbcie pięć kroków naprzód i pięć w tył.
Szwejk zrobił od razu kroków dziesięć.
– Mówiłem przecie, że macie zrobić pięć kroków – mówił lekarz.
– Ja tam, proszę pana, paru kroków nie żałuję – odpowiedział Szwejk.
Gadałam z Czeskim Lisiaczkiem o tej Pradze, nawijałam, dodawałam detale, a on w pewnym momencie przerwał moje wywody pytaniem:
– A tak w ogóle, to mam wrażenie, że tam ci się nie bardzo podobało…
No i tu mnie zatkało, że taka sugestia do głowy przyjść mu mogła. Ja gotowabym Czechom dać za ową Pragę kawałek dostępu do morza, chociaż Lisiaczek od razu ostudził moje zapędy śmiechem: „ ty nam dasz, a my to od razu sprzedamy Niemcom”. Niech więc zostanie jak jest, ale do Pragi i tak zamierzam wrócić. Może zmienię też zdanie o moście Karola, podobno najlepiej wygląda w jesiennej mgle, o szóstej rano, albo chwilkę wcześniej. Może… Kto to wie?

DSCF6327

Reklamy
Published in: on 08/19/2009 at 08:27  8 komentarzy  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/08/19/czy-ktos-sprzeda-psa-na-pankracu-czyli-gdzie-jest-szwejk/trackback/

RSS feed for comments on this post.

8 komentarzyDodaj komentarz

  1. Praskiemu metru zawdzięczam kilkunastoletni lęk przed schodami ruchomymi jadącymi w dół. To były pierwsze schody w dół, jakimi kiedykolwiek jechałam. I były takie strome i długie, a nad nimi równie stromo opadający sufit. Półtora roku temu jechałam nimi znowu i cieszyłam się, że mogę.
    Ach, wróciłabym do Pragi.

  2. Chyba się skuszę i znowu tam wrócę! Zwłaszcza, że moja młodsza studiuje czeszczinę i pora byłoby sprawdzić, czy to prawda…

    Pawianno, sieć bez Ciebie była jakaś taka marna i chamska, co wywołało nawet zamęt gazetowy! Ale dobrze, żeś wróciła.

  3. porada dnia czyli duże niebieskie oczy…

    p style text-align: justify span style font-size: small em span style color: 808000 Filozofia szwejkowska ma charakter uniwersalny, nazywam ją filozofią niebieskich oczu kretyna … .  Pozwala na przetrwanie w każdej sytuacji, niezależn…

  4. … i ja jeszcze raz chciałbym do Pragi (już kilka razy chciałem) ale na dzień wyjazdu przygotowuję się z Haszka 😉
    np.: „Co potrafi natchnąć czeską duszę, co ją wspiera w walce z germaństwem, to czeskie piwo pite w resursach.” lub „Wiersz zniesie wszystko. Im większa bzdura, tym więcej ludzi doszukuje się w niej ziarenka idei, niepospolitego talentu, tym więcej ludzi uznaje geniusz poety.” albo „Najbardziej zadowoleni ludzie to ci , którym gwałtem wmuszono wykształcenie.” Ukłony

  5. Po pierwsze – :))
    Po drugie – matrioszki to z powodu amerykanów – przyjeżdża ich całkiem sporo do Pragi, a nasz wschodnioeuropejski stereotyp amerykanina mówi, że oni wierzą w białe niedźwiedzie i matrioszki na wschód od Łaby. No, a skoro wierzymy, że oni wierzą… to dlaczego nie sprzedawać im matrioszek ;).
    Po trzecie – uściski 🙂

  6. A tak swoją drogą, to na podobnej zasadzie jak matrioszki, w centrum Pragi pojawiają się również licznie sklepy jubilerskie oferujące wyroby z bursztynu… Choć z drugiej strony może to po prostu wyraz tęsknoty za morzem? Podobnie jak „ahoj”? 😉 Pozdrawiam z Dejvic!

  7. Pawianie,
    przepraszam, ale zmuszona jestem zmienić temat. Poraziła mnie dzisiejsza wiadomość o jesiennej ramówce TVP opublikowana w poważnym dzienniku ogólnopolskim (Rz):
    „Zadebiutuje także program analizujący wydarzenia gospodarcze, polityczne, gospodarcze i kulturalne z kobiecego punktu widzenia – „U fryzjera”.”
    Ciekawa jestem Twojego komentarza.

  8. po pierwsze, ogromnie, OGROMNIE ciesze sie z twego powrotu, Pawianie!

    a po drugie to zacknilo m i sie za praga czeska. w moich wspomnieniach jest ona troche jak kreml w ‚moskwie pietuszki’, bo jakos tak sie skladalo,ze moje pobyty w tym cudnym miescie zbiegaly sie z atakami weltschmertzu i ogolnego rozmemlania, co zwykle owocowalo nadmierna konsumpcja piwa staropramen – i taki juz mi sie wyrobil odruch pawlowa, ze jak mysle ‚praga’, zaczynam miec objawy dramatycznego kaca – ale i tak bym pojechala jeszcze raz. chocby po to, by zobacyzc, czy w bibliotece na strahovie faktycznie jest ten pterodaktyl, ktorego tam wsrod kolekcji rudolfinskich dziwadel wypatrzyl wiele lat temu pewien moj znajomy. niestety publikacje naukowe milcza na ten temat, wiec dfo dzis nie wiem, czy to faktycznie byl ow kopalny gad lotny, czy tylko typowa delirka studencka…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: