Pawian się kaja, czyli powrót na ojczyzny (blogowej) łono

Pawian przeprasza, kaja się mocno, ale miał powód… Nawet kilka. Nasz bohater nigdy nie był detalistą, dlatego jak się wziął za chorowanie, to mu trochę zeszło. Jakiś miesiąc, a potem była bitwa pod Sesją, walki o Egzamin, potyczki zaliczeniowe, zajścia na wale magisteriów, zamieszki recenzenckie oraz kampania promotorska. Krewni i znajomi Pawiana w końcu postanowili uciąć niezdrowy perfekcjonizm, a także pojawiające się u niego zarazki pracoholizmu, dlatego ciupasem zaciągnęli go  do Pragi. Tam została odkryta nie tylko stolica naszych przyjaciół, która naszemu bohaterowi znana dotąd nie była, ale także np. ciemny Budweiser. Powszechny tego lata deszcz nie wygnał Pawiana z miasta Jana Husa (wymawiać to trzeba Dżon Has, bo tak lepiej brzmi, szczególnie gdy człowiek to usłyszy znienacka i dostaje głupawki), nie wygnały go takoż bokserskie ceny. Praga została zdeptana wzdłuż i wszerz, że lepszymi piechurami pewnie nie były Sierotki po tym panu, którego pomnik nad miastem króluje. Jednakże katar i pokręcone kończyny zmusiły Pawiana do wycofania się na z góry upatrzone pozycje – na małopolską wieś, gdzie przez trzy tygodnie kontemplował trasy spacerowe jeży, polowanie z lisem w roli głównej, sowie drzemki pod lampą oraz psie wygłupy. Pawian udawał, że pracuje, głównie się gapił, drzemał, malował paznokcie, czytał, wąchał skoszoną trawę i zastanawiał się, co by, gdyby ewentualnie mu się chciało, mógł zrobić.
Zakończenie tego sielskiego epizodu niestety nadeszło zbyt szybko. Pawian musiał udać się w siną dal, żeby opowiedzieć spędzonej do sali młodzieży z całego świata, dlaczego język polska być taka trudna. Opowiadał tak przez tydzień. Ofiar w ludziach nie zanotowano, chociaż jeden Kazach w trakcie pawianich przedstawień namiętnie spał. A dziś Pawian jedzie powtórnie do kraju pełnego husytów. Jak wróci, to obiecuje poprawę… Skruszony powraca na blogowe łono, kaja się, czerwonym tyłkiem zaznacza swój wstyd i chyba już nie wie, jak ma się tłumaczyć.

DSCF6408

Reklamy
Published in: on 08/14/2009 at 11:37  22 Komentarze  

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/08/14/pawian-sie-kaja-czyli-powrot-na-ojczyzny-blogowej-lono/trackback/

RSS feed for comments on this post.

22 KomentarzeDodaj komentarz

  1. No i uff! Niech wraca szybko i obficie.

  2. Przysięgam ręcyma wszystkimi, że wczoraj pomyślałam sobie: kurczę, GDZIE PAWIAN. Jeśli się pawian w końcu nie pojawi, to do pawiana napiszę.
    O i masz!:)

  3. Uffff.. duze ufff..

  4. Cieszę się bardzo, że jesteś 🙂

  5. Znak niebycia to znak życia? Może i tak, ale jakoś nieprzekonywujący.

  6. Dobře, že jsi zpatky!

    Zdravím!

  7. niech sie pawian nie kaja tylko wynagradza nieobecność pisaniem:)

  8. Cześć 🙂

  9. Ja tu się udzielam jeszcze rzadziej niż Pawian, ale zaglądam dość regularnie, więc za słowo chwytam i popuszczać nie zamierzam.
    Pozdrawiam! 🙂

  10. Nie musisz się tłumaczyć, ani przepraszać, Drogi Pawianie, najważniejsze że jesteś cały i zdrowy. Welcome Back!

  11. no, Pani, jeszcze pod ochronę weźmiemy…

  12. Cieszę się, że Pawian żyje i że mu poczucie humoru nie uschło podczas choroby – oczekuję jednak pełnej ekspiacji (dobry początek na zdjęciu) oraz zadośćuczynienia pokrzywdzonym poprzez pisanie CZĘŚCIEJ 🙂

  13. No, martwilismy sie

  14. Dobrze, ze znow jestes.

  15. Sto lat samotności to nie było, ale i tak za długo…

    Pozdrowienia i powodzenia
    🙂

  16. Witam z radością Panią Pawian. Pozwolę sobie na cytat „na temat” z Jarosława Haszka: „Istnieje u nas historyczna tadycja z czasów mistrza Jana Husa, w myśl której każdy porządny człowiek powinien dać się spalić”.
    Każdy ma swego mola co go ćmola…

  17. Jużem blisko była dzwonienia na wydział uniwersytecki w poszukiwaniu „Czy państwo może wiedzą, co się dzieje z naszą ulubioną blogerką, która u państwa studentów męczyła? Nazywa się Pawian przy drodze.”
    Jakbyś, Szanowna, słyszała czasem niezidentyfikowane łomoty, to kamienie mi lecą. Znaczy spadają. Stadem. 😉
    miau

  18. No w końcu 🙂

  19. Dobrze. Ulga.

  20. nnno… bo już zachodziły obawy…

  21. Dżon Has i pomnik zbuntowanych husytów! Nie wspomnę nawet o „this building out there” i „very famous writer – Franz Kafka”!
    oj zacne, zacne… cieszę się, żeś wrócony blogowo Pawianie!

  22. Szanowna Pawianie przydrożny, ja też się z zasady nie udzielam pisząc lecz namiętnie uwielbiam czytać poniektóre blogi, cieszę się więc, że wróciłaś na blogerski szlak bo chyba nie łono, pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: