Skopje ima mikroklima, czyli Pawian w perspektywie turystycznej

Tym razem jest trochę inaczej. Nawet nie chodzi o to, że jest ponad trzydzieści stopni ciepła, chociaż to nie ułatwia mi pracy, bo moje pingwinki na wykładzie senne jak susełki, a ja zmęczona od samego rana jak pies, chociaż pozuję na Johna Wayne’a i jestem twarda. Nawet nie chodzi o to, że mieszkam w zupełnie innym miejscu i zamiast ocienionego lipami balkonu na pierwszym piętrze mam wścibskie wróble na tarasie, na siódmym. Wróbelki (wrabcze) domagają się swojego śniadania już przed szóstą, a że okna otwarte całą noc, to ćwierkają coraz mocniej i mocniej, aż wstanę i wysypię im chleb na parapet. To, o co chodzi? Czy znów Pawian się czepia? Czy znów jest socjopatką i malkontentką?
W związku z przygotowaniami do ślubu Delfina Ochrydzkiego i Filipa Macedońskiego, opiekę nade mną przejęła Lidia z Gwiazdą w Oczach. I już pierwszego dnia przepytała mnie z topografii miasta. Gdy uzyskałam licencję na poruszanie, a także zdałam egzamin z podstawowych zwrotów komunikacyjnych mogłam zacząć czasem poruszać się samodzielnie po mieście. Doświadczam więc czegoś niezwykłego. Z jednej strony jestem rasowym cudzoziemcem, a z drugiej, po prostu jestem u siebie…
Każdy taksówkarz zadaje mi ten sam zestaw pytań, dlatego też odpowiedzi na pewna pytania, mam przećwiczone perfekcyjnie, a na inne zaś… No właśnie. Szybko mówię o tym skąd jestem, jak długo tu jestem, co tu robię, czy mi się podoba i dokąd chcę jechać. Jednakże czasem sytuacja wymyka się spod kontroli. Zatrzymuję taksówkę pod Związkiem Pisarzy, na światłach. Pytam, czy zajęta. Uzyskuję odpowiedź, że wolna. Wsiadam, witam się i mówię, że „do fakulteti”. Jedziemy, ale taksówkarz akurat mając chwilę wolną zapalił wcześniej papierosa. Dlatego pyta, czy nie przeszkadza mi to. Powinnam odpowiedzieć: „i ja sum puszacz”, a ja, no cóż, proponuję mu w zasadzie seks oralny oznajmiając z uśmiechem, że dobrze ciągnę. Lidia, gdy słyszy o mojej przygodzie śmieje się do łez. Studentom też to mówię, bo nauczyciel też czasem powinien spaść z piedestału. A przecież mam z nimi umowę. Oni się uczą pilnie, gdy ja przyjeżdżam, ale ja też mam się uczyć. Oni mogą popełniać błędy myląc podstawowe założenia programu Awangardy Krakowskiej, ja też mogę dawać ciała… Jakkolwiek by to nie zabrzmiało. Błędy początkującego turysty. Pewnie taksówkarz obśmiał moją reklamę, co i jak dobrze robię, ale później, z kolegami na parkingu. Natomiast przy mnie nawet oko mu nie drgnęło. Od razu przeszedł do pytania skąd jestem i jak długo tu jestem. A ja zliczam każdy mój pobyt w Skopje na paluszkach i wychodzi mi jakieś dwa miesiące. W związku z czym przyznaję sobie, aczkolwiek niechętnie, prawo do poziomu początkującego. Bo z drugiej strony przecież tak dużo rozumiem i jestem postrzegana jak swojak. Pani profesor widząc mnie, wita się po polsku, mocno ściskając moją dłoń, a potem wyjaśnia mi po macedońsku dlaczego wpadła tylko na chwilę. Ja i Gwiezdna Lidia z trudem opanowujemy śmiech. Ja nie jestem lepsza, bo w tym języku potrafię zapytać Lidię, jak po macedońsku jest „ice”.
Znajomi witają mnie na korytarzach, po których tylko dlatego nie stukam obcasami, bo mam szmaciane espadryle. Przy eleganckich, dopracowanych kobietach, czuję się trochę jak kocmołuch. Jednak wybieram wygodę spodni tuż nad kostkę i obszernych cienkich bluzek, aniżeli szyk obcasów, kostiumów i dopracowanego makijażu. Paznokcie maluję dopiero po północy, gdy zaczynam odżywać. Do zajęć przygotowuję się o piątej rano, bo jeszcze wtedy mogę myśleć. No tak, czas na śniadanko, które kupię u uśmiechniętego pana w białej koszuli, który codziennie przyjeżdża ze swym wózeczkiem w okolice pomnika Cyryla i Metodego. A o tym, jak czuję się u siebie, jak spotkałam „ubijca”, to może jutro. Bo zaraz mam predawanje. Gorąco, ale show must go on… A poza tym, trzeba walnąć jeszcze drugie lub trzecie śniadanko dla głośniej ekipy z balkonu.

DSCF5783

Reklamy
Published in: on 05/26/2009 at 08:27  3 Komentarze  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/05/26/skopje-ima-mikroklima-czyli-pawian-w-perspektywie-turystycznej/trackback/

RSS feed for comments on this post.

3 KomentarzeDodaj komentarz

  1. Eeech… Pawian, wiedziesz pożyteczne, a zarazem pełne przygód życie… I to jeszcze w ukochanej Macedonii. Pogratulować. A poczytać zawsze miło… 🙂 Macham.

  2. Właśnie! Poczytać zawsze miło… jak Pawian długo nie pisał, „cold turkey” mi sie zrobił, chyba nałogowcem jestem;)

  3. o. to się trochę zmieniło w Skopje od 2005. np. wróbelka wtedy nie było.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: