Chodzi o zasady, czyli Pawian się czepia

Za smutek mój, a pani wdzięk,

ofiarowałem pani pęk czerwonych melancholii

i lekkomyślnie dałem słowo, że kwiat ich kwitnie

księżycowo,

a liście mrą srebrzyście.

Pani zdziwiona mówi mi cóż to przecież bukiet

zwykłych róż,

ach rzeczywiście, więc cóż ci dam?

Kiedyś był odcinek kreskówki z Pawianem i Łasicem, w którym była mowa o zatykaniu największego krateru na świecie korkiem. Znaczy dziurę Pawian zatykał. Jednakże, życie to nie kreskówka i zazwyczaj nasz Pawian zamiast zatykać dziury, to namiętnie je rozgrzebuje. W sensie metaforycznym, rzecz jasna. A to by oznaczało, iż Pawian uwielbia się czepiać i jest pryncypialny. Dla zasad gotów jest zginąć, a najpierw będzie się bił znacznie lepiej niż paulini o Jasną Górę podczas szwedzkiej nawałnicy.
Pawiana odwiedziła Słońka, o czym już Państwo wiedzą. W każdym razie siedzimy sobie w knajpce, darami bożymi się napawamy, brzuszki napychamy, wesolutkie jak pszczółki jesteśmy. Do czasu, bowiem do lokalu weszła pani kwiaciarka. Z koszem pięknych róż. Podeszła do stolika, gdzie siedziało trzech mężczyzn i trzy kobiety i zapytała, czy ktoś kwiatów nie kupi. Potem ominęła stolik, gdzie Pawian ze Słońką siedział i podeszła do następnego stolika, gdzie również pan nie chciał pani kwiatka kupić. Skąpiradło.
Pawian się wściekł był. Bynajmniej nie z powodu skąpego pana, ale znów chodzi o zasady. Pawian zapytał dlaczego jest dyskryminowany, dlaczego pani kwiaciarka nie podeszła do naszego stolika. Odpowiedzi nasz bohater się nie doczekał. Zastanawia się dlaczego?
Po pierwsze: czy jeśli siedzę w knajpce z inną kobietą, to nie mogę mieć ochoty na kwiatek? Mogłabym sama sobie kupić, jeśli miałabym ochotę. Gdzie jest napisane, że tylko panowie paniom w lokalach gastronomicznych kwiaty kupują, licząc na życzliwsze spojrzenie przy deserze. Czy ja sobie nie mogę kupić ładnego kwiatka? A może właśnie byłam w nastroju wiosennym, romantycznym, poetycznie wzdychałam i czerwona róża byłaby zdecydowanie na miejscu.
A po drugie, to nie mamy ze Słońką na czołach wypisane, że się przyjaźnimy. A może właśnie chciałam upaść na kolana i się jej oświadczyć? Może ona by przyjęła? Może miałam pierścionek z wielkim nie-brylantem zakamuflowany pod surówką z marchewki (bo szampana nie było)? I kwiaty byłyby zdecydowanie na miejscu.
A po trzecie, to co jest kurczę blade! Nie mogę psiapsiółce kupić czerwonej róży? Słońkę widuje raz do roku. Jedzie do mnie długo, kasiorę płaci za samolot i przemierza góry, doliny, morza i oceany, by wpaść w moje stęsknione ramiona. I co? Słońka na kwiatek nie zasługuje?
Najwidoczniej nie zasługuje, bowiem pani kwiaciarka nad tym faktem nawet się nie zastanowiła. Najwidoczniej w jej świecie tylko mężczyźni kupują kwiaty, a kobiety je dostają. Innej możliwości nie ma. Widocznie Pawian jest za mało męski, żeby móc kupować róże, frezje i inne takie.
W ten sposób róże stały się towarem męskim. Kiedyś pisałam o gładzi szpachlowej, której reklama wzbudzała wiele emocji, ze względu na seksistowską wymowę. Przedstawiciele firmy reklamowej tłumaczyli, że gładź jest towarem dla mężczyzn, dlatego właśnie reklama jest z rozebraną panią. Ciekawa jestem jak to jest z kwiatami? Podobnie? To chyba absurdalne rozumowanie, aczkolwiek… Pawian może kupić kwiaty w kwiaciarni, na targu, ale nie jest postrzegany jako klientka przez uliczno-kawiarnianych sprzedawców tego towaru. Można teraz zapytać: a czego ty się Pawian czepiasz? Odpowiedź jest prosta. Chodzi o zasady. Chodzi o to, że takiej sytuacji nie jestem postrzegana jako nabywca. Z jakiego powodu? No, jeśli dobrze się przyjrzeć, to sedno jest płciowe. Bowiem, gdyby jedna z nas była mężczyzną pani kwiaciarka by podeszła do naszego stolika. A że jesteśmy kobietami, to po prostu nas nie zauważyła.
Świat się zmienia. W Polsce kobieta była premierem. Podejmowała ważne decyzje, o ogromnym znaczeniu, dotyczące polityki międzynarodowej, obronności i wielu innych spraw. Jednakże pewnie, jak siedziała w Polsce w knajpce i zjadała lasagne ze szpinakiem, w towarzystwie np. siostry czy kuzynki, to kwiaciarka omijała ją szerokim łukiem.
Jest też druga strona medalu. Robiący zakupy mężczyzna, z pewnością nie załapie się w centrum handlowym (o bogowie, co za nazwa) na promocję np. olejku dla niemowląt. Też będzie niewidzialny. Mogę się założyć. Bo najprościej jest zakładać, że ludzie dzielą się na tych z menstruacją i tych bez. Wtedy świat jest naprawdę prosty i uporządkowany. Słońka i Pawian obejdą się smakiem. Kwiatków nie będzie. Chyba, że nam je kupi jakiś przystojniak. Co nie oznacza, że Pawian nie przyjmuje kwiatów. Jakby taki Ed Harris mu kupił, to dlaczego nie… Albo Ralph Fiennes. Pawian by nie wybrzydzał.
PS. Nie chodzi też o to, że Pawian jest sfrustrowaną niedopchniętą feministką. Łasic jest bowiem z tych, co kupują kwiaty. Perfumy. Biżuterię. Kabanosy. I wiele innych rzeczy. Chodzi o zasady.

http://www.youtube.com/watch?v=bX4aY78cc98

Reklamy
Published in: on 05/06/2009 at 19:27  17 Komentarzy  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/05/06/chodzi-o-zasady-czyli-pawian-sie-czepia/trackback/

RSS feed for comments on this post.

17 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Joseph Fiennes, nie Ralph.

    Poza tym też zauważyłem, że jak siedzę w Polsce w kawiarni z bratem/eksem/przyjacielem, to kwiaciarki mnie omijają. I kwiaciarze (bywają) też. Ale Wasz kraj, to wiecie, to jest ten kraj, gdzie na uniwersytecie organizuje się sesje naukowe o leczeniu z homoseksualizmu…

  2. Oli, ten: http://chicinparis.files.wordpress.com/2007/08/ralph_fiennes.jpg
    A czy to ja organizuję te sesje? Jak zostanę dyktatorką, to takich nie będzie.

  3. druga strona medalu: siedzimy z kumplem w restauracji, podchodzi chłopczyk na oko dziesięcioletni, ale gadane ma jak trzydziestolatek co najmniej. „pan kupi różyczkę dla tej ślicznej pani” namawia. kumpel się wymawia, ja się czerwienię od wymyślnych komplementów dzieciaka. mały mruga w końcu do mojego kumpla, „co nie zasłużyła dziś?” i sobie idzie. czuję się jak podana na talerzu w sosie własnym. proszę jeść nożem i widelcem.

  4. Chyba pierwszy raz widzę pawiańską jeremiadę trafiającą kulą w płot.

    „Bo najprościej jest zakładać, że ludzie dzielą się na tych z menstruacją i tych bez. Wtedy świat jest naprawdę prosty i uporządkowany.”

    I:

    „Chodzi o zasady.”

    Dlaczego uliczno-knajpiani sprzedawcy czegokolwiek mieliby w imię zasad poświęcić skuteczność swojego marketingu 1-to-1 (opartego na kilku prostych założeniach)? Się nie kierują zasadami, a ugruntowaną społecznie pragmatyką. Jeśli w Polsce facet na „tacierzyńskim” przestanie być zjawiskiem marginalnym, to i w centrach handlowych będzie atakowany olejkiem dla niemowląt.

  5. Jak zwykle walczysz ze stereotypem, Pawianie. :)) Ale uny som jak beton. Sama nie wiem, cyz nie ominęłabym waszego stolika, gdyby los to mnie własnie kazał sprzedawać owe kwiatki. Macham.

  6. @iingrid
    mnie taki małolat przegadał, kupiłem to kolczaste zielsko i jeszcze mi było głupio, że tylko jedno 🙂
    jakiś tydzień nie mogłem wyjść z podziwu dla zdolności handlowych dzieciaka

  7. Chodzi o zasady? ok. podeślę Pani Pawian kilka zasad niezbyt używanych 😉 to dopiero będą melancholie…
    Co do kwiaciarki (zauważyć wypada, że to szowinistyczna antyfeministyczna świnia) – ona po prostu ma taki, a nie inny TARGET. Po co mieszać z nowoczesnym marketingiem jakieś seksiarskie ambicje?
    Ukłony

  8. Kwiatek kupiony w knajpie ma z przyczyn różnych konotacje romantyczne. Czerwona róża też – co jest głupie zupełnie: swego czasu niemal wymusiłam w kwiaciarni sprzedanie mi czerwonych róż na Dzień Matki (bo nie wypada, bo to tylko dla ukochanej, bo dla matki to inny kolor). Niemiły, betonowy stereotyp.
    Może się pani kwiaciarka najzwyczajniej bała, że kiedy zaproponuje różyczkę, obie ze zgorszeniem ją ofukniecie, że wy nie lesbijki?

  9. Ja wiem, że nie jestem targetem, ale cały tekst jest o tym, że ja tego nie przyjmuję do wiadomości, ja chcę kwiatek 🙂

  10. Oj, no. To trzeba było wrzasnąć: „Hej, pani kwiaciarko, tutaj! Tutaj!”, albo ścignąć ją lotem koszącym i ciachnąć łodygę albo dwie. Ale nie. Pawian siedzi. Pawian czeka. Pawian obraża się :).

  11. a widzisz, Pawianku drogi, a ja mam przykład z życia własnego, że są wyjątki od reguły i niecałe dwa lata temu to Adoptowaniec na ławce z miłą mu osobą siedzący w centrum miasta był targetem ulicznej kwiaciarki, jak Boha kocham, tak było

    a najlepsze w tym wszystkim było moje zaskoczenie sytuacją, wiec moze to ja mysle stereotypowo, a nie uliczne kwiaciarki?

  12. Wrzasnęlam, co zostało opisane w tekscie, ale nie było reakcji, nameste 🙂
    Wnuczka :), pacz pani… a jednak się zdarza

  13. To ja wrzucę coś od siebie. Jak wiadomo, Kallipygos ma długie pióra, od ‚sprzedwojny’. Siedzi sobie raz z promotorem na piwie; w pewnym momencie słyszy jakiś ruch za plecami, po czym ów promotor wybucha szczerym, niepohamowanym śmiechem. Kallipygos wykonuje zatem przez prawą burtę ‚szalonego Iwana’ i widzi pana z wiaderkiem róż, który chyłkiem wycofuje się na z góry upatrzone pozycje. Ot, wziął mnie za dziewczynę mojego promotora i zrezygnował, gdy zobaczył, żem chłop. Takie życie….

  14. Nieśmiało zgłaszam się w kwestii marketingu. Kwiaciarka może i miała zdefiniowany target, ale słabiutko i po najmniejszej linii oporu. Bez polotu i fantazji. A nisze rynkowe, które dają przewagę nad konkurencją? Pawianie, bez obrazy – ale właśnie byłyście taką niszą. Niewykorzystaną niestety.

    A propos olejków dla niemowląt. Parę lat temu, w czasach niemowlęcych naszego dziecięcia, to właśnie jego tatusia najłatwiej było przekonać do cudownym specyfików, zabawek itd. I wcale nie był aż takim wyjątkiem.

  15. Pawian ma rację, ale niestety tacy ludzie jak Pani z Kwiatami są na podobne racje nieprzemakalni. Pozostaje tylko cierpliwość. Jeszcze kilka pokoleń i może wyewoluujemy się we właściwym kierunku.
    P.S. Wizja Łasica z bukietem kabanosów w dłoni zaiste uzrzekająca.

  16. Pawian się nie zachował asertywnie. Gorzej, Pawian zachował sie jak kobita. Znaczy cieniowato ( siedz w kacie znajdą cie)- było ryknąć, a nie czekać, że ominie. Une- te od kwiatów lecą stereotypem

  17. Off topic: wróciłam na łono blogowe i siem meldujem 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: