Statystyczny Zdzisław, czyli życie nie takich znów dzikich

Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
(Julian Tuwim)

Statystyczny Zdzisław był Jezusem. Miał cztery lata, jasne loki i jechał na jasełka w wózku ciągniętym przez dwa aniołki. Ten incydent ukształtował całą jego dalszą drogę. Nie mogło być inaczej. Statystyczny Zdzisław jest typem mocno fallicznym, a to znaczy, że wyciąga fallusa i twierdzi. Oczywiście przerywa każdemu, kto otworzy usta. Dlaczego? To elementarne drogi Watsonie, bo jest Statystycznym Zdzisławem. Spadłaś z drabiny? On też, ale z wyższej. Usunęli ci śledzionę? Jemu też wycieli, ale dwie, na dodatek na żywca. Jadłaś smaczny makaron? Nawet nie dodasz, że w Kantonie, bo już Statystyczny Zdzisław opowiada mrożącą krew żyłach historię makaronową. Statystyczny Zdzisław nie ma wątpliwości, on twierdzi i oznajmia. Gdy Słońka mówi, że faktem są niższe płace kobiet w sektorze prywatnym, Statystyczny Zdzisław mówi, że coś w tym jest i pewnie dlatego, że gorzej pracują.
Gdybym nie siedziała ze Słońką, to bym przegryzła tętnicę Statystycznego Zdzisława. Jednakże w towarzystwie Słońki mam tylko dobry humor. Ona wie, dlaczego nie ściągnę czarnych okularów. Czynię to dla jej bezpieczeństwa, bo każde łypnięcie spowodowałoby narastanie włochatej kuli śmiechu w gardle.
Statystyczny Zdzisław jest konkretem. Ceni rzeczywistość, a ironia, metafora, tatuaże i nonsens powodują, że czuje się zakłopotany. A może nie jest zakłopotany, tylko zdumiony naszą indolencją? Naszym niefrasobliwym podejściem do rzeczywistości? A może krępuje go brak konkretu? Och! Statystyczny Zdzisław jest mocny w konkretach. Precyzyjny do bólu, bowiem, gdy słyszy tekst:
– Zdzisław nie pije, bo jest samochodem – oznajmia, iż nie jest pojazdem mechanicznym, tylko mężczyzną, jakby ktoś miał wątpliwości, albo akurat nie dostrzegł fallusa z dumą prezentowanego na stole wśród rodzinnej porcelany.
Statystyczny Zdzisław myśli o sobie poważnie i dlatego pragnie, a w zasadzie oczekuje, że inni też będą go tak traktować. Moje teksty o tym, że pure ziemniaczane zatyka synapsy, wzmocnione potaknięciem Słońki i zdaniem z mocno zaakcentowanym pierwszym wyrazem („Wszyscy to wiedzą”) uznaje za nietakt. Brak poczucia humoru Statystyczny Zdzisław rekompensuje sobie władczą postawą i zdaniami oznajmującymi:
– Nie mam widelca.
– To trzeba jeść nożem.
– Korki wybiło.
– Nie będę już tego pił.
Gdy Statystyczny Zdzisław dostrzega, że nikt nie pójdzie po widelec, po nóż, albo nie wkręci korków, robi to sam. Z namaszczeniem. Unosi się z fotela i idąc krokiem, o którym Słońka mówi, że jest sposobem poruszania się wokół własnych jąder, kieruje się z marsową miną na z góry upatrzone pozycje. Naruszona właśnie została integralność Statystycznego Zdzisława, który ze zdziwieniem przyjmuje fakt, iż został pominięty. Jak można? No jak można? Żeby nie zwrócić uwagi na to, że on nie ma widelca? Bierze widelec i z namaszczeniem wraca. Nawet nie rzuci okiem na grilowane skrzydełka, bowiem Statystyczny Zdzisław zajmuje się logistyką, systematyką, analizą, a nie jakimś durnym pichceniem. O, gdyby musiał, to by gotował. Świetnie by gotował, ale wówczas to by się nie nazywało „gril na działce”. Wtedy to by była sztuka kulinarna. Do swojej lekarki Statystyczny Zdzisław mówi „pani Małgosiu”, wszak jest to forma czuła, jak sam uważa i pełna szacunku wobec płci pięknej. Statystyczny Zdzisław to wie, bo był w lotnictwie, a tam nauczył się dyscypliny i pokory. Albo czegoś równie pożytecznego.
Statystyczny Zdzisław jest fascynującym obiektem badawczym.
Silny i piękny, zagorzały zdrowy,
Grzany słonecznym upałem południa,
Idzie Mężczyzna! Mężczyzna!! Mężczyzna!!!
I wyciągają się kobiece ręce,
I rozwierają się kobiece nogi,
Wznoszą się piersi głębokim oddechem
I rozszerzają się okrągłe biodra,
I patrzy w słońce Łono Kobiecości…
(…)
Święte wzruszenie ogarnia mu duszę
I szybko kroczy, i ciężko oddycha,
Jak Bóg radosny…
I oto wznosi się w nim Duch Świetlisty,
I oto żądza cudna go ogarnia,
I zwierzę chutne, i instynkt odwieczny
Ku niej go ciągnie…
I pięknie, potężnie wznosi się do góry
Fallus, męskości święta doskonałość!
(Julian Tuwim)

PS. Proszę nie mylić Statystycznego Zdzisława ze Zdzisławem Siuśkiewiczem, który jest córką Zośki.

Reklamy
Published in: on 05/02/2009 at 19:58  24 Komentarze  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/05/02/statystyczny-zdzislaw-czyli-zycie-nie-takich-znow-dzikich/trackback/

RSS feed for comments on this post.

24 KomentarzeDodaj komentarz

  1. LOL! ROTFL!

  2. Och, Pawianie!!! Och, ja Cię chyba kocham!!!
    :DDD
    miau

  3. To znaczy 😀 😀 😀 😀 😀

  4. Staram się nie być Statystycznym Zdzisławem. Ale czy nie bywam? Mam nadzieję…

    Pozdrawiam smutno, bo się kończy tak piękny weekend

  5. Przepiękny portret. Szkoda, że żaden z portretowanych nie będzie w stanie go zrozumieć. Mam dziwne przeczucie, że Zdzisław S. to najczęściej osobnik zrzeszony w partiach bogoojczyźnianych. Lub chociaż ich sympatyk.

  6. Tootik, poznałam wczoraj Statystycznego Z. Istnieje, Słońka świadkiem, też stawiałam po jednym zdaniu na LPR, ale sromotnie sie pomyliłam.
    Joteszu: Statystycznego Z. wyróżnia ten fallus noszony z dumą na ramieniu 😉
    Miaukocisko: Spłonęłam rumieńcem
    Loneshewolf: no nie 😀

  7. Zdzisław jest prostej konstrukcji, więc zapewne po większości nie zrozumiałby tej notki. Istnieje jednak pewna szansa, że byłby też i nieco skonfudowany…
    Czyż nie dobija się… Zdzisławów?

  8. Piszesz, że „z dumą i na ramienu” – co w tym złego lubo dziwnego! Bo i z czego facet ma być dumny?
    😉

  9. Pawianie, chylę czoła. Nie wystarczy bowiem dostrzec dane statystyczne. Trzeba umieć wyciągnąć wnioski i opisać prawidłowość. Przeprowadziwszy badania empiryczne stwierdzam, że zjawisko pt. Statystyczny Zdzisław ma swoje podkategorie, np.:
    – Kazimierz Hipokryta Wierny Poglądom
    – Władysław Taka Ładna A Już Dyrektor
    – Józef Taki Jestem Mądry
    – i inne

  10. Klu: no wiesz… fallusy ma połowa populacji, zazdrość o fallusa – druga połowa ;). Może tak np. kolekcja motyli? Coś bardziej indywidualnego.
    Agnieszko: 🙂 touche, a na przykład Henryk, Ja Zrobię To najlepiej; Edward Wszyscy to Idioci.
    PS. Pawiański tatuś ma na imię Władzio :), jest feministą.

  11. Edwarda spotykam nader często, nawet w kilku krajach. Dobór imion sugeruje mężczyzn w tzw. sile wieku. Niestety zdarzają się młodsze przypadki,jak np. Piotr Co Ty Możesz Wiedzieć lub Tomasz Jestem Najpiękniejszy,co napawa mnie głębokim pesymizmem.
    Pawiańskiego tatusia przepraszam za osobników szargających jego imię. 🙂

  12. Ależ Szacowna Pani Pawian – fallus darem bożym, każda o tym wie. Z darami bożymi nie przelewki.. każdy głupi może wypracować w trudzie i znoju jakąś sprawność lub rozmiar ale gdzie takiemu czemuś wypracowanemu do DARU świętego? Wprwadzie w przybliżeniu połowa świata zwierzęcego (a nawet i roślinnego również) wyposażona jest w coś quasi fallicznego ale czy każdy taki odboży „posag” można uznać za fallusa? A coś takiego jak kompleks/kult fallusa egzystuje – chcesz czy nie chcesz… dowodem pośrednim jest ta notka 😉

  13. Acha i dowodem jeszcze śpiewanka M. Peszek ” …zapuszczam swoje ogrody i kolekcjonuję wzwody”… 😉

  14. Agnieszko, a Patryk Zaraz To Zrobię Dlaczego Się Irytujesz?
    Klu: zmienię sobie wizytówkę, będzie tam stało (nomen omen)… Pawian – kolekcjonerka wzwodów 🙂

  15. „Patryk Zaraz To Zrobię Dlaczego Się Irytujesz?” – to z pewnością jest Tomasz, a nie Patryk (wiem, bo nieopatrznie wyszłam za takiego za mąż – i nie wiem, czy nie wrócę) 😀

  16. I jeszcze moj ulubiony:
    „Dyzio Nic Mi Sie Nie Chce”

  17. Genialny tekst. Genialny i pozbawiony zbytecznej, empatycznie poprawnej polewy wykonanej z lukru zbytecznego współczucia. Genialny w swej prostocie uroczego uogólnienia i czyniący z przypadłości kulawego, który nie zdaje sobie sprawy z tego że również nie dosłyszy, obiekt ogólnej, przeważnie kobiecej jednak uciechy.
    Uciecha ta jest uzasadniona i wynika – jak sądzę – z efektu déjà-vu. Tutaj wynikający z generalizacji komizm podaje rękę indywidualnemu doświadczeniu cierpiącej na Zdzisława kobiety znajdując ujście w wybuchu zdrowego, oczyszczającego śmiechu.

    Pawianie, opisałaś męski narcyzm w wydaniu sarmacko-pierdołowatym, jakże rozpowszechniony w naszym pięknym kraju. Narcyzm cechuje osobowości niedojrzałe.Ubawił mnie do łez ten tekst przy pierwszym czytaniu. Zaniepokoił przy drugim. A przy trzecim zasmucił. Zacząłem sobie zadawać pytania nie odnajdując przy tym łatwych i zarazem sensownych odpowiedzi. Na przykład takie: skąd się bierze taki typ osobowości? Jaki model rodziny, jaki typ wychowania sprzyja jego ugruntowaniu i rozpowszechnieniu? Jaką rolę odgrywają w tym procesie kobiety, ich oczekiwania i wyobrażenia? W ten sposób doszedłem tam gdzie dojść wcale nie zamierzałem: do mamusi statystycznego Zdzisława.
    Ten typ osobowości jawi mi się jako produkt specyficznego rodzaju wychowania. To zaś jest elementem rozleglejszego pejzażu naszej polskiej mentalności, przyzwolenia na ugruntowane wzorce. Przed oczyma duszy mojej ujrzałem wiejską procesję i czterech mężczyzny (zawsze mężczyzn, podpory parafii) niosących baldachim za prowadzącym całość księdzem proboszczem. Pod baldachimem domagający sie męskiej ochrony najświętsza panienka z gipsu. Za panienką „ważni” gospodarze z wypiętą piersią, potem dopiero reszta barwnego tłumu.Dzieweczki kwiatki sypią. Gospodynie dumne z białości koszul męża i syna.
    Nie wiem sam dlaczego, ale tak jakoś mi się wizualnie skojarzyło. Myślę że nieomal wszyscyśmy stamtąd. Nawet gdy dzielą nas od tego świata trzy, cztery pokolenia.
    Zastanawiam się również, jaką szansę odmiennego rozwoju i uwieńczonej sukcesem autorefleksji posiadał statystyczny Zdzisław w otoczeniu innych statystycznych Zdisławów i mamusiek które ich wychowały. Bo nie łudźmy się – to nie statystyczni Zdzisławowie są aktywnymi twórcami statystycznych Zdzisławów. Oni są najwyżej biernym wzorcem.

    Piękne to Ci pawianie wyszło. Ale po części też smutne. Początkowy spontaniczny rechot działa jak katarsis ustępując szybko miejsca przygnębiającym refleksjom.

  18. A ja z innej beczki. Jako, ze jestesmy oboje w klubie Tych, Co Lubia Spac Do Poludnia (albo i dluzej) mam dla Ciebie radosna nowine: to nie znaczy ze jestesmy leniuchami! Sama przeczytaj: http://wiadomosci.onet.pl/1962623,69,jestes_sowa_czy_rannym_ptakiem,item.html

    Lubie takie badania.

  19. Przyjdzie Zdzicho i da w pycho… Zdzicho – produkt prosto spod kobiecych rącząt.
    🙂

  20. Klu i Telemach mają niestety rację, Zdzisław nie jest produktem huxleyowskiej butli…

  21. Wszyscy byliśmy wychowywani. Rzecz w tym, że się jednak w pewnym momencie dostrzega, że Matka Polka wychowuje nas źle i przechodzi się na autosterowanie. Zdzisław albo jest za głupi, żeby być autosterowny, albo mu wygodnie (bo jakież to wygodne być Zdzisławem S., gdy wokół zawsze chętne do usług wszelkiego rodzaju, z udawaniem głupiej na czele, Dziunie W.). Tak więc, Telemachu, skoro córki wychowane tradycyjnie potrafią przezwyciężyć ten bagaż, niechże i synowie zechcą.

  22. zabawne – ale mam taka koleżankę, co to jak ten Statystyczny.. 🙂 Ma zawsze LEPIEJ albo BARDZIEJ. Nie do zniesienia jest. Może to nie kwestia płci, ale piętra rozwoju? Znaczy szczebla drabiny? 😉

  23. \\\tootik: szkopuł w tym, że co prawda wszyscy jesteśmy wychowywani – jeno nie tak samo. Rozpowszechnione błędy wychowawcze są w przypadku obu płci diametralnie różne. A i Matka Polka zdaje się przykładać odmienną miarę do synka i córeczki. I pewnie dlatego – obawiam się – emocjonalny kaleka płci męskiej odmienny jest od swego żeńskiego odpowiednika. Statystycznego Zdzisława nie zamierzam bronić – ja po prostu chciałbym się trochę zbliżyć do zrozumienia jego genezy. Wyjażnienie, że natura jego wynika z tego iż głupi on najzwyczajniej – mimo urzekającej prostoty wywodu – mnie osobiście nie zadowala.
    Ale żarty na bok: socjalizacja dziatek w rodzinie i w grupie rówieśników odbywa się po torach dosyć dawno temu położonych. Obszar wymagań i taryfy ulgowej też jest w zależności od płci dziecka raczej odmienny. Osobiście nie wierzę we wrodzoną głupotę Zdzisława. Może to i wygodne wytłumaczenie ale co mi tam, pójdę trudniejszą ścieżką.
    Ukłony

  24. Och Pawianno, ja znam takiego. A nawet paru takich;-))Ale nie lubię ani trochę.
    Piękny tekst, zwłaszcza wizualizacja fallusa wśród rodzinnej porcelany;-)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: