Koleżanka, której nigdy nie miałam, czyli wspomnienia z niepamięci

Zdawało jej się… różne przecie
Marzenia się dziewczynom roją

(Icyk Manger)

 

 

Nie wiem, jakby mogła mieć na imię. No nie wiem, bo nigdy jej nie było. Moja mama mogłaby znać jej mamę, a może babcia – babcię. To chyba nie ma żadnego znaczenia. Miałabym koleżankę. Może miałaby warkoczyki jako dziecko? Może nosiłaby w nich różowe wstążki? A może zielone? Może grałaby na fortepianie i razem występowałybyśmy w duecie? Pod stodołą cioci Mani opowiadałybyśmy sobie o naszych pierwszych miłościach. W sadzie cioci Mani szukałybyśmy zagubionego białego kociaka i wpadałybyśmy w dziury wykopane przez królika-uciekiniera.

Mogłybyśmy skakać w gumę pod oknami jej mieszkania, mogłybyśmy się kłócić. Mogłybyśmy siedzieć na drzewie bawiąc się naszymi misiami. Mój miał na imię Niua, jej mógłby być Kubą. Pewnie byłby ciemnobrązowy. Moja babcia haftowałaby dla mojej koleżanki sukienki, tak jak dla mnie, bo byłybyśmy nierozłączne i wszystko chciałybyśmy mieć takie samo.

Pewnie chodziłybyśmy potem do tego samego liceum i siedziałybyśmy w tej samej ławce, podobnie zbuntowane, podobnie wątpiące i kontestujące wszystkie aksjomaty tego świata. Może odrabiałaby za mnie zadania z fizyki? A ja bym pisała jej wypracowania? A może to ona pisałaby wiersze, a ja bym zazdrościła, że ona to potrafi? Pod ławką czytałybyśmy powieści, wiersze, obie tak samo znudzone przeskakującymi po orbitalach elektronami. A może ona byłaby zafascynowana chemią? Kto to wie…

Chodziłybyśmy do jej ciotki na najlepszy czulent w mieście. Paliłybyśmy papierosy siedząc na ławce niedaleko teatru. Popierałaby moje wybory, a ja byłabym wobec niej lojalna. Lubiłaby Łasica i mówiłaby, podobnie jak ja, że przy Łasicu Tadeusz Mazowiecki to nieodpowiedzialny nerwus. Ja lubiłabym jej partnera, albo partnerkę. Gdyby miała dzieci chodziłybyśmy z nimi na plac zabaw. Wyśmiewałaby mój idealizm, moje pryncypia, a ja mrużąc oczy, czekałabym na podobną okazję. Och, z pewnością byłaby tak złośliwa jak ja. Z pewnością nie byłaby taką choleryczką, bo wówczas nasze spory kończyłby trzask rozwalanej porcelany. Miałaby ładne dłonie i piękne włosy. A jeśli byłoby inaczej? No to co?

Przywoziłabym jej różne rupiecie z moich podróży. Miałaby pierdyliardy macedońskich ikon i tony kamyczków z różnych plaż. A może nie? Pewnie nie, bo ja zawsze zapominam o prezentach. W związku z tym nigdy nie oczekiwałaby mnie w dniu swoich urodzin, czy imienin, bo i tak by wiedziała, że zapomniałam. Może byłaby zła z tego powodu? Może byłoby jej przykro? Pewnie nie, bo wiedziałaby, że ja po prostu nigdy nie wiem, jaki jest dzień. Ona nie odwiedzałaby mnie w szpitalu, bo wiedziałaby, że tego nie znoszę. Jeździłaby na rowerze, a ja kupiłabym jej wiklinowy koszyk. Ot tak, kiedyś na wiosnę.

Chodziłybyśmy razem na basen, zawsze we wtorki i piątki. Wieczorem, a potem piłybyśmy herbatę u niej w kuchni, a może w mojej kuchni. Miałaby u mnie swój kubek i byłaby wściekła, gdyby ktoś inny z niego pił. Wówczas cedziłaby tak śmiesznie przez zęby: “ktoś pił z mojego kubeczka”. Tak mogłoby być. Mogłoby tez być zupełnie inaczej. Siedzę na schodach synagogi Izaaka i zastanawiam się, jakby wyglądało moje życie. I jej życie.

Siedzę tam dość długo, że aż bileter wychodzi i życzliwie zadaje pytanie na kogo czekam. Odpowiadam, że na koleżankę. Siada obok i chyba zaczyna mnie pocieszać, że pewnie są korki, że może jeszcze przyjdzie. Wstaję, otrzepuję spodnie, biorę do ręki tomik poezji. Mówię mu: Nie, nie przyjdzie… Radzi mi zadzwonić. Gdybyż to było takie proste. Nie wiem, jaki jest numer telefonu koleżanki, której nigdy nie miałam. XX wiek dał nam tyle wynalazków, tyle możliwości. XX wiek, takim jak moje nieistniejąca koleżanka przyniósł Zagładę. I już nie ma tych miasteczek, gdzie szewc był poetą. A moja koleżanka nigdy się nie urodziła. Co pozostało z niej, z potencjalnej możliwości osoby, której przez splot wydarzeń, przez ambicję jednego chorego malarzyny z kabotyńskim wąsikiem, nie dane było ziścić swoich marzeń? Nie kładę kamienia, ale szepcę przekonana, że mogłaby to usłyszeć: róża jest różą, jest różą, jest różą…

19.04.1943

dscf3692

 

Reklamy
Published in: on 04/19/2009 at 20:06  17 komentarzy  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/04/19/kolezanka-ktorej-nigdy-nie-mialam-czyli-wspomnienia-z-niepamieci/trackback/

RSS feed for comments on this post.

17 komentarzyDodaj komentarz

  1. wzruszyłam się. czasem przechodzę obok zrujnowanej synagogi w moim rodzinnym miasteczku i wyobrażam sobie, że mogło być tak: ja w piątek wieczorem idę ze stacji kolejowej do domu, a z synagogi wychodzi niewielki tłumek. kłaniam się państwu Weiner, moim sąsiadom, panu Schwarcmanowi, ojcu kolegi z klasy, podziwiam piekną mecenasową. a zaraz potem myślę sobie, że może oni wszyscy nie byliby już religijni i nie chodzili w piatek do synagogi, tak jak moja rodzina nie chodzi w niedzielę do kościoła. i czar pryska…

  2. Właściwie to nie wiem, jak skomentować, ale chciałem coś napisać, tak na zasadzie ukłonu.

    *kłania się szanownemu Pawianowi*

  3. ” splot wydarzeń, przez ambicję jednego chorego malarzyny z kabotyńskim wąsikiem”
    Z pewnością chore ambicje jednego malarzyna obwąsionego kabotyńsko, to stanowczo z mało by TO się dokonało.
    Krążę wzruszono-wpieprzony wkoło Holokaustu od dziesięcioleci i ani objąć tego ni pojąć nie protrafię 😦

  4. Wzruszyłam się.

    Dlatego że ich wszystkich nie ma tu, gdzie powinni być, mam chanukowy świecznik. Dlatego co jakiś czas zapalam w piątek o zmroku świeczki.

  5. Ja tak jak Oliveira, nie wiem co napisać, czego bym nie napisała, wydaje się być banalne i sztampowe.

  6. „O, taką kawę zbożową to moja mama lubiła. Przyzwyczaiła się, jak byliśmy biedni i potem tylko tak piła. A kiedyś to piła tylko prawdziwą czarną. Jak byłam mała, to dobrze nam się wiodło, tata dobrze zarabiał, ale krótko po narodzinach mojego brata stracił pracę i nikt nie chciał mu dać nowej, nikt, nikt, on nie był taki młody, ale dobrze pracował, ale nikt nie chciał mu dać pracy, nikt, i w taką biedę wtedy wpadliśmy, że ta kawa zbożowa to taki luksus był. Dopiero Hitler mu dał pracę, wtedy zaczęliśmy znów normalnie żyć, ale mama to już normalnej kawy nie kupowała, tylko taką zbożową.” Gdyby któraś zima w Monachium była mroźniejsza i ubogi student malarstwa zamarzłby w swojej facjatce, to i tak ktoś by się pojawił i zrobił karierę na ludzkiej biedzie i nadziei na wyjście z matni.

  7. Latwo jest pochylic sie nad innoscia, ktorej nie ma, trudniej zyc z innoscia, ktora jest. Polacy, wbrew temu co o sobie sadza, nie naleza do tolerancyjnych narodow. Z pewnoscia przyczynily sie do tego 50 lat zycia w hermetycznym zamknieciu i stosunek kosciola katolickiego do zydow (do dzis niestety mocno skrzywiony). Tolerancja przecietnego Polaka, konczy sie w zetknieciu z multikulturalnym spoleczenstwem. Przyklad, prosze bardzo: kazdy z pewnoscia slyszal utyskiwania zyjacych na obczyznie rodakow na „durnych turkow co maja halasliwe dzieci, hindusow co jak gotuja to smierdzi w calym domu, murzynow co to nie wiedza, gdzie ich miejsce, arabow co sie za naszymi dziewczynami ogladaja, itd…” Smutny ale prawdziwy obraz, uzupelniany jeszcze przez niepodwazalne wrecz przekonanie o wlasnej wyzszosci.

  8. Troche prawdy jest we wszystkich tych komentarzach, ale i tak nie zmienia to faktu, ze to sie nie powinn bylo nigdy wydarzyc. Nawet jesli nie lubilibysmy sie z niektorymi a innych bysmy kochali, w koncu to tylko naturalne.
    Ja sobie czasem mysle, ze gdyby nie wojna to moj dziadek nigdy nie poznalby babci i nie urzodzilaby sie moja mama, ani ja. I co, ano nic, nie powinno bylo byc tej wojny i tak.

  9. To jedna z najpiękniejszych opowieści, jakie przeczytałam. A czytałam ich wiele. I to nic, że krótka, wszystko się w niej zawiera.
    A we Wrocławiu na przystankach widnieją ulotki propagujące troskę o byt białej rasy… Dlaczego muszę w to uwierzyć?…
    Pozdrawiam bardzo, jak zawsze z podziwem.
    M.

  10. Antysemickie wybryki wciąż nie są stosownie karane, władza jakoś bardzo liberalna dla neofaszystów; za to w czasie uroczystości upamiętniających powstanie w getcie panowie decydenci celebrują lans, wpychając się przed Marka Edelmana.
    Dobry Żyd to martwy Żyd. Żywy nadal przeszkadza.Jest solą ziemi, ale i solą w oku.

  11. Wszyscy nie mamy takich kolegów i koleżanek!

    Zastanawiam się tylko, ilu z nas nie kolegowałoby się z nimi, gdyby oni byli…

  12. To bardzo przejmujące, co napisałaś. Historia ma to do siebie, że możliwość niektórych istnień dławi w zarodku, zaś innym pozwala się narodzić. Nie byłoby mojej mamy, gdyby nie Hitler, gdyby nie Stalin i gdyby nie to, że moi dziadkowie spotkali się w szpitalu wojskowym na Kresach, gdzieś w środku wojny. I gdyby nie Jałta, moja babcia z moją mamą nie przyjechałyby do Gdańska próbować ułożyć sobie życie od zera.I matka nie poznałaby ojca, w efekcie nie byłoby dziś mnie i mojego syna. To oczywiście nie jest usprawiedliwienie ani wojny ani ww. dwojga psychopatów. To tylko przykład na to, jak ślepa jest Historia – machniesz wajchą w inną stronę i proszę uprzejmie, istniejesz albo nie istniejesz.

  13. No przecież jestem:), może nie w stu procentach i nie wyglądam , ale jestem. Tylko się czasem dziwię.

  14. wiecie, pawian, jeśli ktoś po przeczytaniu tego tekstu, choćby jedna osoba, zda sobie z tego sprawę, to macie na koncie bardzo dobry uczynek. to mówił lis, który nie spotkał wielu ludzi dlatego, że nigdy się nie urodzili. i bardzo żałuje, bo ma do nich tyle pytań…

  15. mogę tylko dopisać się do Twojej Melancholii. To Zniknięcie nie powinno było sie wydarzyć

  16. pamiętam tę różę… dawno mnie tu nie było, oj, dawno…

  17. ciary mi przeszly po plecach. zaraz jak tylko sobie poszly naplulam sobie w brode, ze tak dlugo do ciebie nie zagladalam.
    dzieki.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: