Historyja edukacyjna wielce, czyli o serniku, pierniku, wiatraku i intuicji

Pawiana można wynająć – robi za gadułę – jedynie wtedy, gdy jest się jednostką oświatową. Pawian, w przeciwieństwie do Kościoła Katolickiego w Polsce (a szczególnie tej jego części, która jest mocno zaangażowana w spór z pewnym liceum w Poznaniu) nie wpadł jeszcze na to, że na dziatwie szkolnej można zarabiać. I ma nadzieję, że nigdy takie coś mu przez głowę nie przejdzie. W każdym razie dziś Pawian był pracownikiem najemnym (wolny najmita, jak to brzmi). Zapakował w torbę parę książek, buty na obcasie i pojechał w siną dal. Pociągiem i tramwajem.

Gdy zmieniał obuwie w pokoju nauczycielskim usłyszał jakiegoś gościa, który także wydawał się najemnikiem w służbie edukacyjnej. I Pawian zbaraniał. Ja myślałam, że ja jestem gadułą niesamowitą, że mi się paszczęka nie zamyka, że potrafię nawijać bez przerwy przez kilka godzin… Jednakże po analizie dokonanej dziś okazało się, że ja jestem mały pikuś. Ja jestem dyplomowanym milczkiem naprzeciw tego pana, którego poznałam w owym pokoju nauczycielskim. Siedzi sobie koleś, kawusi łyczek, kęsik serniczka, łypnięcie okiem i wali z koksem:

– Futurolodzy już dawno o tym wspominali, tralalalala, moja żona zaś mówi, ale na Saharze o tej porze roku, mam syna i córkę, jednakże wzrok ludzki od czasów dinozarurów, zaś twierdzenie Pitagorasa nie ma żadnego wpływu na pływy oceaniczne…

I nawija. Nie przeszkadza mu nic. Ludzie się kręcą, a on paluszkami młynka kręci, kawusię siorbie i serniczek wchrzania, pomiędzy kolejnymi wytwornie z talerzyka zbieranymi kęsikami rozprawia się z kryzysem światowym, językami południowosłowiańskimi, prognozami pogody, fazą REM i padlinożernością tyranozaura. Pawian wpadł w osłupienie, z oczkami jak pięciozłotówki siedział i patrzył na to zjawisko. NIESAMOWITE. Ktoś kiedyś mówił, że kobiety są gadatliwe? Ktoś kiedyś powiedział, że ja nawijam jak najęta? Po pięciu minutach Pawian wysiadł i zajął się oglądaniem wzorków na boazerii i wymianą spojrzeń z pewnym ironicznym człekiem z wygoloną czaszką, jak się później okazało – historykiem. Zawsze wierzyłam w historyków. Jednakże nie dało się nie słyszeć szumu tej wezbranego elokwencją potoku, tej patoki słów lejącej się niby Niagara. No i nagle stało się. Gaduła skubiąc serniczek i wspominając po raz sto trzydziesty trzeci o swojej żonie (jak tylko się słyszało hasło “moja żona”, miało się ochotę dodać: wspaniała zresztą kobieta, bruneta a’la Cygana, 180 cm wzrostu… – cóż Pawian może, że zawsze słyszy cytaty) zauważył nachylając się nad dłonią pani dyrektor i cmoktając ją w przegub, że:

     

  • Wy kobiety macie intuicję…
  •  

Pawian nie wytrzymał i natychmiast oznajmił, dość obcesowo, że ma jajniki i macicę, ale intuicji u niego nie ma nawet szczątkowej i chciałby się zapytać, czy intuicja jest kategorią naukową.

Gdy kończył zdanie usłyszał jedynie z kąta chichotanie historyka (takie coś, jakby “chi chi”). Gaduła jeszcze niespeszony rozpoczął tokowanie:

– Oczywiście według obiegowych sądów przyjęło się uznawać, że mężczyznami kieruje logika, zaś kobietami intuicja…

W tym momencie brutalnie mu przerwano (tak, to był Pawian) i stwierdzono, co następuje;

– Znaczy, że obiegowe sądy stają się naukową metodą badawczą? Że mężczyzn należy uczyć matematyki i filozofii, a kobiety intuicyjnego dodawania oregano do zupy pomidorowej. Wszak ilość płynu w garnku zmienną jest…

Z kąta historyka znów coś zachichotało. Rzekłabym, że był to chichot złośliwy i złowieszczy. Paluszki gaduły znów poruszyły się w równym tempie kręconego młyneczka i nastąpiło wycofywanie się na z góry upatrzone (w pobliżu serniczka) pozycje:

– Ależ droga koleżanko (czy tylko ja miałam wrażenie, że to było lekko protekcjonalne poklepywanie mnie po ramieniu), nie chciałem broń Boże powiedzieć, że mężczyźni są mądrzejsi od kobiet, ale musi pani przyznać, że w kobiecych decyzjach jest pewna fascynująca tajemnica (tu łypnięcie w stronę matematyczki, która zrobiła minę na temat. “zaprawdę wielka to tajemnica” ), fascynująca mężczyzn od zarania dziejów…

Tu znów Pawian przerwał i odpowiedział, że odczuwa dziś intuicyjnie, iż jest w nim tyle tajemnicy, co w kapuście kiszonej a fascynacja rodzi się ze zwykłej niewiedzy, bowiem wystarczy przyjąć, że to co ma inne cechy płciowe niekoniecznie inaczej myśli. Po czym poszedł nasz bohater do swych obowiązków, a w kącie historyka cały czas coś chichotało szatańsko. Pani dyrektor była uprzejma, a matematyczka z wrażenia wysłuchała pawiańskiego wykładu o nadniemeńskiej epopei, a potem długo potrząsała dłonią naszego bohatera i powtarzała, że nie przypuszczała, że jest to tak fascynująca powieść, a od czasów licealnych miała z nią związane nocne koszmary. Pawian na koniec dodał, że z pewnością powieść ta jest fascynująca tajemnicą, na co matematyczka posmarkała się ze śmiechu.

Proszę mi powiedzieć, Moi Kochani Państwo, czy ja zawsze muszę na swej życiowej drodze spotykać takich, już nawet nie “od czapy”, ale “od serniczka”. Inni ludzie idą sobie spokojnie drogą, obserwują przyrodę, a ja co? Ja nie musze czytać o polskiej polityce, wystarczy, że wyściubię nos z domu i zaraz coś mi się przytrafi. Jeszcze na dodatek wychodzę na niewrażliwe chamidło. A to nie ja. To ich wina. To oni mnie prowokują, że z lirycznej i sympatycznej istoty zmieniam się w złośliwą bestię, której włos rzednie, oko blednie i psują się zęby przednie, Zawsze wpadam na popaprańców. Intuicyjnie czuję, że ich przyciągam moją tajemniczością.

A rano znów jestem śliczny,

liryczny i apetyczny

To musnę cos jak jaskółka,

to usnę w słonku jak pszczółka

aż chmurki zbudzi mnie cień

bym brzęczał cały dzień.

(Kabaret Starszych Panów)

 

Reklamy
Published in: on 03/27/2009 at 22:04  16 komentarzy  
Tags: , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/03/27/historyja-edukacyjna-wielce-czyli-o-serniku-pierniku-wiatraku-i-intuicji/trackback/

RSS feed for comments on this post.

16 komentarzyDodaj komentarz

  1. Dziwki po nogach całowały mnie zmysłowo…
    Dentyska jedna rwała dla mnie złoty ząb…
    Wiem, ze nie a propos, ale miło se czytać takie coś do kawy i mysleć, jak wiele elementów świata męskiego i żeńskiego woli podporządkowywać się bezpiecznym od prawieków mądrościom ludowym. I w wielu przypadkach it works! A w wielu, niestety, nie. Cószszsz…

  2. Rozmawiałam wczoraj z ojcem ucznia. Pan ów zwracał się do mnie per „perełeczko”, łapał mnie co chwila za rękę, a na koniec rozmowy, hm, ujął mnie pod boki, inaczej tego nie umiem opisać. Wyglądało na to, że chciał mnie pocałować, ale zreflektował się w ostatniej chwili. To jest najgorszy, bo bardzo sympatycznie się objawiający, sposób lekceważenia. Nie wiedziałam, co robić. A nie jestem z gatunku perełeczek.

  3. Bez urazy tootik, ale jeśli nie z perełeczek, to z jakiegoś pokrewnego. Gdybyś na początku rozmowy zakomunikowała panu, że nie życzysz sobie być nazywana perełeczką, to i za rękę by nie łapał, i nie obejmował. To jest prosty mechanizm: krok pierwszy „perełeczko” – zero reakcji=akceptacja, krok drugi „rączka” – zero reakcji=akceptacja, krok trzeci „łapy na biodrach” – tu pewnie mimika twarzy cię uratowała… Masz rację, że sposób lekceważenia ale grubo się mylisz co do tego, że sympatycznie objawiający. Te gesty wynikają m.in. ze świadomości przewagi fizycznej i wynikającej z niej bezwolności ofiary – w podobny sposób potrafią działać dresiarze mający zamiar poprosić o dwie dychy napotkanego w ciemnej alejcę mężczyznę, poklepywanie po plecach, uściski dłoni – to czas sygnalizacja przewagi fizycznej, którą ofiara rozumie, więc oddaje ostatnie dwie dychy, ale może oszukiwać się, że po prostu pomogła dwóm sympatycznym kolesiom.

  4. errata:
    alejce zamiast „alejcę”
    to cały czas zamiast „to czas”

  5. Oczywiście, przecież tootik sama jest sobie winna. Sama się prosiła o takie zachowanie, a nawet je prowokowała. Ten biedny ojciec ucznia tylko poddał się temu, co nieuchronne.

    Kocham taką logikę. Wrrrrr.

  6. Brytyjka, nie irytuj się. Freelancer jest typem zdecydowanie feministycznym, a tu wystąpił raczej jako „wujek dobra rada” tłumacząc mechanizmy pewnego postępowania. Zwróć uwagę na drugą częśc wypowiedzi, porównująca quasi-sympatycznego pana do dresiarzy, którzy skubią Cię w parku.

  7. Nie znam Tootik, ale mysle, że odezwało sie w niej to, co nazywamy potocznie dobrym wychowaniem – ten brak reakcji na reakcję;
    przynajmniej mnie sie tak zdarza, kiedy ‚zatyka’ mnie na czyjeś zachowanie ‚nie wprost’ nieodpowiednie, zwłaszcza, kiedy nieodpowiednio zachowuje sie osoba ode mnie starsza – nie wiem, czy jasno sie wyraziłam?

  8. a ja, chichocząc, dziękuję za to zaufanie do historyków (i historyczek, jak mi intuicja podpowiada;) i w pas – pozdrawiając – się kłaniam :)))

  9. Rozumiem, rozumiem, przykład z dresiarzami trafiony. Otwarte protestowanie przeciwko pewnym zachowaniom uznawane jest w społeczeństwie za niestosowne – nie oznacza to przyzwolenia na nie, a często jest tak interpretowane, stąd pewnie moja nadgorliwa reakcja 🙂

  10. Myślę, brytyjko, podobnie jak ikroopka, że własnie to wychowanie dziewczynek na te grzeczne, co ida do nieba 😉 właśnie często powoduje to, że nie wiadomo jak zareagować. A moje zdziwienie w historii totik najbardziej budzi fakt, że to tatus ucznia. Czyli w zasadzie powinien być szacun aprioryczny do wychowawczyni dzieciaka, a tu… Świat stanął na głowie.

  11. @brytyjka
    Wiesz, pisząc posta nawet umieściłem prośbę o nieinterpretowanie moich słów jako „sama jest sobie winna”, ale pomyślałem, że przecież nikt tak nie pomyśli i skasowałem…;). Brak reakcji na jakiekolwiek zachowanie w jakiejkolwiek sytuacji JEST zwykle interpretowany jako przyzwolenie, co oczywiście nie oznacza, że uważam, że osoba ciężko przestraszona, czy nie mająca pojęcia jak się zachować jest czemuś winna. Zawsze winny jest czyniący zło (to duże i to, które zwykliśmy uważać za malutkie) a nie ten który nie potrafił, czy nawet nie chciał się bronić.
    @pawian
    dzięki:)

  12. Pawianie, nie tylko Ty słyszysz sądy kategoryczne a bzdurne. Walka z wiatrakami będzie jednak wieczna, wszak wciąż w sferze językowej rządzi nami Sienkiewicz – płeć piękna a słaba kontra huzarzy, rycerze i Zagłoby. Nie ma siły na siłę stereotypu. A zwłaszcza, gdy pan koncentruje się jeno na mieleniu ozorem w trybie ciągłym, a nie na doborze treści – dla utrzymania ciągłości mamrotu wystarczy posklejać sądy obiegowe i bezrefleksyjnie wypluwać sieczkę w porcjach jak kombajn.

    Co do perełeczek – powiem tak. NIENAWIDZĘ tzw. bazarowej kurtuazji, gdy różne baby od jajek, chłopy od sera etc starają się traktować z rewerencją klienta, używając najdzikszych zdrobnień. Otóż handlarka skarpetek mówi do mnie namiętnie „Złotko” vel „kochanie” – choć nie pomnę ni jednej upojnej nocy, która by ją uprawniała do takiej czułości – ale mówi tak do wszystkich. Taki stajl. Ale gdy pani od kartofli uszczęśliwiła mnie mówiąc per „Cipcia, to ile tych irysów?” zagotowałam się i poszłam.
    (Dla jasności – nie wyglądam dziewczynkowato ani infantylnie. Można mnie ewentualnie pomylić ze stogiem, ale nie z ulotnym zjawiskiem meteo)
    Co prawda pan ojciec dziecku nie był może bazarowym wersalczykiem – ale może był z tej szkoły uprzejmości, gdzie spieszczenia są wyrazem życzliwości i grzecznego traktowania? (Wolę tak to interpretować niż mysleć o nim jak o ordynarnym chamusiu i obmacywaczu)

  13. Panie – nie dawajcie się! Precz z chamstwem! Oraz chamstewkiem…

    Pozdrowienia i powodzenia

  14. Jak ja uwielbiam stereotypy oraz typy je gloszace. Jak Don Quichote walcze ze stereotypami i jak on, rezultaty mam mierne. „Mezczyzni kieruja sie logika, zas kobiety intuicja” i wystarczy urodzic sie facetem, by moc sobie przypisywac owa zdolnosc. Niestety znam ze trzy tuziny mezczyzn (wyksztalconych, na stanowiskach, a jakze), ktorzy jesli czyms sie kieruja, to z pewnoscia nie logika a raczej … (odpowiedz z gatunku tych „ponizej pasa”). Znam rowniez cale mnostwo kobiet, ktore kieruja sie logika i mysleniem analitycznym, na tak wysokim poziomie, ze niejednego pana skreca z zazdrosci. I wowczas bardzo chetnie nazywana jest owa logika intuicja, co bardzo sprawnie podcina owym paniom skrzydelka. Bo to nie zasluga ich analitycznego umyslu a zwykly slepy los, ot trafilo sie slepej kurze ziarno.
    Co do tootik, to doskonale Cie rozumiem, jestes jak wiekszosc kobiet ofiara tzw. dobrego wychowania. Mialoby sie ochote palnac tatusia linijka po lapach i za ucho wytarmosic ale jak to tak? 😉 Nie wypada przeciez…
    Do wszystkich rodzicow: uczcie swoje corki stawiac granice i ich bronic, inaczej wychowujecie potencjalne ofiary. Smutne ale prawdziwe.

  15. freelancer, rację ma niq: pan był reprezentantem bazarowej uprzejmości, innej nie zna. Gdybym go nagle zderzyła z uprzejmością w swoim rozumieniu, toby mnie zwyczajnie nie zrozumiał. Pewnie dotąd kobiety akceptowały jego zachowanie, a może nawet były nim zachwycone. Spotkałam się z nim pierwszy raz, na dziesięć minut, chyba nie było sensu się wdawać w dyskusje na ten temat.
    Dulcineo: to nie było dobre wychowanie, tylko szok. 😉

  16. Nina Kowalewska w swoim wydawnictwie miała wizytę hydraulika. Oprócz żabki i klucza Pan miał maniery z bazaru. „Kochanie” do nie klepał.
    Niana spytała:
    – Czy repeuje pan rury i u mężczyzn?
    – Naturalnie Koachanie, a co?
    – Do nich też się pan zwraca per KOCHANIE? Ja tu jestem prezesem wydawnictwa i wolałabym żeby mnie pan traktował na równi z innymi zleceniodawcami 🙂

    Nie jestem grzeczną dzieweczką, mam swoje lata i umiem szzceknąć ale bywa, ze taki papcio Smerf blebla tak perełeczkując z dobroci serca. Wtedy brak reakcji bądź „zesztywnienie reakcji” – to dobra reakcja.

    A tak na marginesie – strona polska, więc może opisy TEŻ polskie? (oprócz angielskich, of course!)Submit Comment to po polsku: dodaj komentarz – też ładnie 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: