Tutaj tak jest, czyli impresje, bo Pawian pije rakiję

 

W Polce przed wejściem do sklepów spożywczych często widnieje znak zakazu, a na jego tle umiejscowiony jest piesek. W Macedonii jest podobnie, tylko zamiast pieska jest pistolet: Prosimy nie wchodzić z bronią! Tutaj tak jest, na początku to mnie szokowało. A teraz? Po prostu. U nas nie wolno z psem, a tu z pistoletem. Tak bywa. Nawet się nie zastanawiam, bo nie noszę gnata przy sobie. Jak człowiek za dużo myśli, to zaczyna świrować. Nie wolno porównywać. Że w Polsce jest tak, a tutaj inaczej, chociaż samo się narzuca, jak ten podróżnik u Levi-Straussa. Że to może szokować. A ni cholery! Tutaj jest tutaj. Nawet reklamy polityczne wyglądają inaczej, jakby u nas naśmiewano się z prezydenta, że zawsze ma łapę wyciągniętą po szklankę z alkoholem, to co by było? Sprawa sądowa, obraza, wielka afera. A tu? Tutaj tak jest. Jednakże podobieństw jest sporo.

Nie jest łatwo kochać Macedonię: „To nie kochanka, ale sypiam z nią, choć śmieją ze mnie się i drwią. Taka zmęczona i pijana wciąż”. Macedończycy kochają swoją ojczyznę. To mi imponuje. Ale trochę przeraża. Gdyby byli innym ludźmi, nie aż tak spokojnymi (dowód na ich naturę, to rezolucja podpisana po akcji „Istotne żniwa”), to bym się pewne bała, że to nie miłość, tylko nacjonalizm. Sama nie wiem…

Podobne jak w Polsce na transformacji ustrojowej skorzystali tutaj nieliczni, na przykład Kostovski, do którego należy pół kraju. Inwestor w przemyśle hutniczym, nawet wkładał jakąś kasę w Hutę Katowice. Jaka jest różnica? Filip Macedoński pracuje w wydawnictwie. Właścicielem jest właśnie wspomniany wcześniej potentat finansowy. Proszę wskazać mi w Polsce jakiegoś gościa, który wzbogacił się w 1989/1990 i inwestuje w kulturę. No? Nikogo nie ma? No właśnie. Tutaj tak jest.

Tak dużo wrażeń, tak dużo wrażeń pod powiekami. Zamykam oczy i słyszę słowa wypowiadane po macedońsku: W Macedonii żyjemy tak… Słyszę, słyszę i widzę także samochód wyładowany pięcioma albańskimi kobietami. Pod twierdzą Kale, gdy stoimy w korku. Żeby było jasno. Pięć kobiet i mężczyzna. Samochód psuje się w tym gigantycznym korku (bo jest podobnie jak w Polsce, gdy policjanci biorą sprawę w swoje ręce, to zaczyna się „hardcore”) i zaczyna się palić. Dym bucha spod maski. Mocno. To nie chłodnica. Mężczyzna wysiada, a one siedzą w środku. On patrzy. A one siedzą, oczy spuszczone, widać tylko chustki, nic więcej. Tutaj tak jest.

Idziemy z Delfinkiem albańską dzielnicą. Przed nami trzy kobiety w długich płaszczach i chustkach. Kolebią się jak pingwiny. Znam ten sposób chodzenia. Chore stawy biodrowe i kolanowe. Za dużo ciąż, za mało ruchu, za dużo pracy, za dużo codziennych zakupów, za dużo dzieci noszonych na rękach. Szkoda, akurat niedawno w Sztokholmie wymyślono godziny na pływalni wyłącznie dla kobiet. Im by się przydało. Niestety… pingwiny ruszają w swoją drogę, przestępując z nogi na nogę. A my w swoją. Do kafany, do restauracji. Na uniwersytecie chusty są. Mało, bardzo mało, ale to nie jest proste. Na pierwszym roku jest Albanka. Ma chodzić na moje wykłady. Nie widziałam jej. Delfinek widziała ją na mieście, przy Internecie. Potem znów będzie opowiadać na uniwersytecie, że była chora, że nie mogła. Nie widzi swojej szansy. Nie chce jej widzieć. Tutaj tak jest.

W Macedonii nie ma mentolowych papierosów. No nie ma i już. A poza tym… Takiego państwa jak Macedonia to wcale nie ma. Jest FYROM, czy jakoś tak. Widzicie, drodzy Państwo, jaka siurpryza. Jestem w kraju, którego nie ma.

Zabawna historia przytrafiła się Państwu Mockturtle na wakacjach. Jechali z Grecji do Macedonii, przepraszam do FYROM-u. Pan Mockturtle, na granicy, powiedział mundurowemu, że chce do Macedonii. A tamten udawał, że nie wie, o co chodzi. Jasne, Grecy nie wiedzą, że Macedonia istnieje. Nawet na jakiś czas zamknęli swoją przestrzeń powietrzną dla samolotów macedońskich. Tak, dla zasady. Kiedy to się zaczęło? Och! To stara sprawa. Sięgająca Aleksandra Macedońskiego. I Arystotelesa, który był nauczycielem młodego wodza. Tiaaaaaa… A Mieszko pierwszy to był Kaszubem, albo Łużyczaninem. Dla nas takie słowa brzmią śmiesznie. Tutaj, to poważna sprawa, bo tutaj tak jest. I koniec.

No i mamy kraj, który nie istnieje, któremu Grecja broni wstępu do Unii, który ma problemy z Albańczykami marzącymi o Wielkim Kosowie, albo Wielkiej Albanii, ale nie chodzi o islam – to ważne. Rozumiecie coś z tego?

Sega, sega, jak mówią w Macedonii (a Grekom pokażmy teraz wielkiego soczystego „fucka”, chociaż ich lubię, ale w tej sprawie naprawdę przegięli). A to znaczy: zaraz, zaraz… W końcu jesteśmy na południu. Nie ma się co spieszyć. Pawian macedoński (babun makedonski) jutro znów coś opowie… Dziś zaliczył pierwszy wiosenny grill na powietrzu, bo kwitną już drzewa owocowe i jest pewnie z 15 stopni. Opowie, opowie, chyba, że będzie pił rakiję. Aaaaa… to wtedy nie opowie. Dobranoc. Tutaj tak jest… Sega, sega…

Reklamy
Published in: on 03/16/2009 at 09:23  11 Komentarzy  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/03/16/tutaj-tak-jest-czyli-impresje-bo-pawian-pije-rakije/trackback/

RSS feed for comments on this post.

11 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Mały kraj z dużymi problemami. Dzisiejsi Grecy mają tyle wspólnego z antycznym, ze pod mikroskopem szukać. Ale nacjonalizm można wyhodować na byle czym albo i od zera…

  2. Akurat z tymi inwestującymi w kulturę to trochę się zapędził Pawian – Palikot jest właścicielem słowo/obraz terytoria, do którego dokłada jak mówił w jednym z wywiadów, a Kulczykowie jednak swoim mecenatem kilku artystów objęli. Pewnie by się kilka jeszcze nazwisk znalazło.

  3. Genau. Miałem właśnie napisać dokładnie to co Abiekt 🙂 Może nie mówi się o tym głośno (i to też dobrze – prawdziwy mecenas to taki, co kulturę sponsoruje ad maioram Dei gloriam, a nie dla poklasku) ale pan Kulczyk kładzie dość pokaźne pieniądze np. na badania muzykologiczne archiwów klasztoru paulinów w Częstochowie, z czego primo wychodzi seria płytowa z polską muzyką XVIII i XIX wieku, secundo – jak to określił mój kolega, który przy tym pracuje, historię polskiej muzyki tego czasu musimy po prostu napisać od nowa. No ale oczywiście w maß-mediach się o tym nie przeczyta…

  4. Errata: Okres mniej więcej od XVII do połowy XIX w., jeśli mnie pamięć nie zawodzi. Z naciskiem na XVIII wiek.

  5. patrzcie, nie wiedzialam. Czyli moja dzisiejsza sugestia z wykladu, ze Polak – macedonczyk to dwa bratanki, byla intuicyjna, ale coraz czesciej sie potwierdza. Dziekuje za uzupelnienie 🙂

  6. :-))))) fajnie masz

  7. To zdanie jak refren – bo tutaj tak jest… Nie rozumiem, bo nie jestem, naturalnie, w stanie. Ale najwazniejsze, ze ktos to rozumie. Jesli Ty to rozumiesz, Pawianie, lub chocby akceptujesz, ze tak jest i tak musi byc, to ja tylko zdejmuje beret i czytam. Rzeczy, ktore sa, po prostu sa. Jak noc i dzien.

  8. Wlasnie, jak dzien i noc. Jak ajvar i gjevrek

  9. Czy to się przekłada na całe Bałkany? Bo we wrześniu jadę na wycieczkę do Albanii, Czarnogóry i Bośni i Chercegowiny!

  10. Zdecydowanie nie Fusillo. Myślę, że wszędzie inaczej. Jednakże pewne podobieństwa będą. A jak już bedziesz w Albanii, to wpadnij chociaż na moment do Macedonii. Warto.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: