Jestem za, a może przeciw, czyli credo

 http://wyborcza.pl/1,76842,6245042,Zeromski_z_papieru__Dlaczego_inteligencja_znalazla.html

Oprócz diagnoz istotną rolę w sporze o Polskę i rolę inteligencji odgrywają recepty. Dziś inteligencja liberalno-demokratyczna mówi skromnie: żyj uczciwie, płać podatki, organizuj się; pamiętaj, że obywatelstwo wymaga twojej aktywności i niesie sens moralny. Czy ten rodzaj patriotyzmu małych kroków wystarczy? Trudno wymagać od inteligencji głoszenia haseł o Bogu, Honorze i Ojczyźnie – eksploatowane przez populistów brzmią dziś fałszywie. Niełatwo jednak oprzeć się wrażeniu, że inteligencja oddała język i miejsce w debacie publicznej.
Autorytet i wiedza nie są w cenie. Można odnieść wrażenie, że wszyscy mogą być specjalistami od wszystkiego, głos każdego waży tyle samo. Obowiązkiem inteligencji jest się przeciw takiej bylejakości buntować i stwarzać pozytywne wzorce myślenia i działania. Czy taki bunt nie mógłby być sexy?

 

 

Tak i jeszcze raz tak. Nie i jeszcze raz nie. Pawian czyta tekst młodego człowieka, proszę nie myśleć, że mu wiek wypomina, ależ skąd. Pawian wcale, a wcale nie jest z tych staruchów, którzy jedynie są wstanie jojczeć, że “za moich czasów było inaczej”. Pawianowi z jednej strony podoba się żarliwy zapał, ale z drugiej strony jak zawsze będzie protestować.

Obowiązek inteligencji. Stwarzanie pozytywnych wzorców myślenia i działania. Jak Pawian widzi te sformułowania, to mu się zaraz przypomina służebna rola inteligencji pracującej, jej poświęcenie dla pracującego ludu miast i wsi. Proszę wybaczyć, ale co Pawian ma robić? Stworzyć pozytywny wzorzec działania? A dla kogo? Dla ludu (przepraszam, że kogo, czy Pawian jest panem Kurskim)? Dla siebie? No dla kogo? Tak stwarzać i liczyć na to, że się przyjmie? Rzucać przed siebie? Chodzić po ulicach ze skrzynką po owocach i przemawiać płomiennie? Pawian i jemu podobni mogą czytać, pisać, mówić, przekonywać, uczyć, zachęcać. Jednakże Pawian nie bardzo rozumie, jak ma tworzyć te wzorce pozytywnego myślenia.

Pan redaktor Halcewicz-Pleskaczewski chce konkretów. No dobrze, ale dokładnie, to co Pawian ma robić?

Czy ten rodzaj patriotyzmu małych kroków wystarczy? Trudno wymagać od inteligencji głoszenia haseł o Bogu, Honorze i Ojczyźnie – eksploatowane przez populistów brzmią dziś fałszywie. Niełatwo jednak oprzeć się wrażeniu, że inteligencja oddała język i miejsce w debacie publicznej.

A to w ogóle jest debata publiczna? Widocznie Pawian przegapił. Słowo “debata” oznacza wymianę poglądów, mocno sformalizowaną (powiedzmy, że chodzi o kulturę) w szerokim gronie. Przepraszam, Pawian ma iść gadać z panem Pośpieszalskim? Żeby być widoczny w debacie publicznej. Panie Redaktorze, szkoda czasu i atłasu. Rację miał Franciszek Starowieyski, który wyszedł ze studia w trakcie nagrania, gdy się przekonał, że z niektórymi nie/warto rozmawiać. Od paru lat obrzuca się Pawiana błotem, żeby nie powiedzieć gorzej. A młodzież słucha, ona się uczy – aż się prosi zacytować tu fragment skeczu  kabaretu “Dudek”. Rządy III RP dały nam jedynie tyle, że nie ma już autorytetów. Pawian tam swoje ma, ale nie o to chodzi. Wystarczy przeczytać dowolne forum dyskusyjne, debatę młodych (i nieco starszych Polaków) w Internecie. Pawianowi opadają uszy i zadek się czerwieni z zażenowania.

Jak mam być wiarygodnym głosem w debacie publicznej skoro byłam już, tak lekko i łatwo, wykształciuchem, stałam tam, gdzie ZOMO, musiałam podpisywać upokarzające papiórki, miałam pójść w kamasze? Jak mam być wiarygodnym głosem w debacie skoro, gdy tylko zaczynam mówić zaraz zostaję obrzucona inwektywami typu: lewactwo, niedopchnięta i przemądrzała feministka?

Dobrze, Pawian narzeka, a powinien zleźć z przydrożnego drzewa i zacząć coś robić. Tylko co? Debaty z udziałem inteligencji nie ma. Łatwiej zaprosić Dodę, aniżeli Środę. My byśmy chętnie przemawiali w mediach, ale łatwiej zaprosić (Pawian szuka odpowiedniej osoby, dwa kliknięcia myszką i zaraz się wyłoni z mare tenebrarum) panią Cichopek, kimkolwiek jest. Ciekawa była rozmowa Internautów pod tekstem profesora Głowińskiego dotyczącym sensu badań polonistycznych w językach obcych. Bardzo często głosy wyglądały tak: Nie znam dokonań profesora, ale… 

No właśnie. Kto zna Głowińskiego? Byłam na kilku wykładach profesora. On jest sexy. A jakoś za często nie zaprasza go telewizja, w gazetach nie za często. To nie jest bohater naszych czasów. Ciekawe dlaczego? W przeciwieństwie do Radosława Majdana, którego procesem o pobicie przepełnione są łamy wszystkich czasopism gazety. Taki Skiba ma swój felieton w “Polityce”, Masłowska miała w “Przekroju”. To czemu nie Głowiński? Mówię, że jest sexy. A Jan Błoński, zmarły niedawno? Kiedy jakiś dziennikarz zapytał go, co sądzi o…

Początkujące aktoreczki, zapominani śpiewacy, tancerze staja się autorytetami Polaków. To z nimi prowadzi się dyskusje na poważne tematy. Gadające głowy – tak mówi się potocznie na programy telewizyjne z udziałem inteligencji. To sformułowanie jest synonimem nudy – nie jesteśmy sexy. Nosimy okulary, używamy słów przynajmniej czterosylabowych i przynudzamy. No dobra, przynudzamy, niektórzy mocno – to fakt. Nie każdy ma tak fascynująca osobowość medialną jak pan Ziemkiewicz, Semka, Pośpieszalski albo Wildstein. No dobrze, przyznaję się – marudzę. Bo zamiast gadać, że przeszkadza mi rąbek spódnicy powinnam stwarzać pozytywne wzorce. Stwarzam jak potrafię: uczę się, uczę innych, przemawiam, piszę. A także słucham, rozmawiam, wymieniam poglądy. Co mam jeszcze zrobić? I komu?

Redaktor Halcewicz-Pleskaczewski nie jest zadowolony z patriotyzmu małych kroków. Może nie są spektakularne, może (szczególnie dla młodych) to za mało, jednakże przypomnę, że Polacy zbyt często byli popędliwi, a zbyt rzadko pracowici, systematyczni i sumienni.

Czy ten rodzaj patriotyzmu małych kroków wystarczy? Trudno wymagać od inteligencji głoszenia haseł o Bogu, Honorze i Ojczyźnie – eksploatowane przez populistów brzmią dziś fałszywie.

A gdyby nie były wyeksploatowane przez populistów, to by pomogły? Pawian wątpi, bowiem czasy kosy osadzonej na sztorc i spania na styropianie już dawno minęły. Czy właśnie takie poręczne i dobrze brzmiące hasła mogłyby być pozytywnym wzorcem? A jaki to konkret? Poza tym, to już było. Nawet jakby nie zostały zużyte przez quasi-prawicę i tak brzmiałyby anachronicznie.

Mogę stawiać diagnozy, dyskutować, mówić o małych krokach – bo jestem pozytywistką i takie są moje obyczaje. Mogę pisać, mogę zabierać głos, ale nie mogę nikogo zmusić, żeby mnie słuchał.

Ale pojawiły się we mnie wątpliwości: w czyim imieniu, do kogo, dlaczego i co mówią inteligenci? Dlaczego kolejne artykuły, dyskusje czy wykłady wywołują wrażenie déja vu? Wprawdzie nie należy ich wszystkich unieważniać – sama rozmowa jest wartością – ale z drugiej strony, co z tych debat wynika? Mam wrażenie, że niewiele. Dlaczego?

W czyim imieniu? Ano w swoim własnym, a w czyim? Podobnie jak deklarował Brzozowski w tekście „My młodzi” . No bo jak mam mówić w czyimś imieniu? W imieniu uciśnionego ludu brazylijskiego plantacjach trzciny cukrowej, czy jak? To nadużycie i uzurpacja. Do kogo? Do tych, którzy mają ochotę słuchać. Nikogo się nie będzie zmuszać, prać palcatem i rzucać do kąta na groch. Dlaczego? Ano dlatego, że od tego są. Co maja robić, jak nie mówić, pisać i rozmawiać? Co mówią? Jedni to, a drudzy tamto. Inteligencja to nie jest zwarta formacja mówiąca jednym głosem. A co z tego mówienia wynika? A co ma wynikać? Powstanie fabryki czekoladek?

Jak Pawian prowadzi wykład o starych papierach, to wydaje mu się, że około 50% studentów ma głęboko w zadku, że on się produkuje, jakieś 10% kompletnie go nie rozumie, 20% rozumie połowę, a 20% ma radochę, podobną do tej pawiańskiej. I Pawian wie, że jest sexy. Intelektualnie, rzecz jasna. Czy Pawian tworzy pozytywne wzorce? A bogać tam! Pawian jest jako to ptaszę niebieskie, nie sieje, nie orze… Pawian gada, a studenci słuchają, potem dyskutują na ćwiczeniach. Zastanawiają się, kłócą (nadal mówimy o tych 20%), krzyczą i tyle. Każdy z nich zrobi co zechce i kiedy zechce. Pawian może się tylko bardzo starać. Ze wszystkich sił. A może jeszcze bardziej. Myślą, mową, uczynkiem… A oni będą robić dokładnie to samo. O czym jest przekonany Pawian przydrożny.

“W pomroce życia, gdzie po omacku błądzi nieszczęsny rodzaj ludzki, gdzie jedni rozbijają się o zawady, inni spadają w otchłań, a pewnej drogi nikt nie zna; gdzie na skrępowanego przesądami człowieka poluje zły przypadek, nędza i nienawiść — po ciemnych manowcach życia również uwijają się latarnicy. Każdy niesie drobny płomyk nad głową, każdy na swojej ścieżce roznieca światło, żyje niepoznany, trudzi się nieoceniony, a potem znika, jak cień…”

(Bolesław Prus)

 

Reklamy
Published in: on 02/12/2009 at 21:58  19 Komentarzy  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/02/12/jestem-za-a-moze-przeciw-czyli-credo/trackback/

RSS feed for comments on this post.

19 KomentarzyDodaj komentarz

  1. a moze polska inteligencja jest po prostu glupia?

  2. Powiedzmy, że rację ma i Pawian, i felietonista. (Jak salomonowo!)
    Oczekiwanie, że inteligencja nagle zusammen do kupy połączy siły, pióra i mikroskopy i wydali z siebie jakiś fundamentalny, zbiorowy manifest, po którym wszystkim szczęki opadną i kolana się ugną w niemym zachwycie – jest mocno naiwne i na wyrost. Aczkolwiek zaiste, minęły czasy, gdy inteligencja bądź wykształciuchy angażowały się publicznie i głośno w ważnych sprawach. Listy i Karty podpisywano dawniej, teraz jakoś… moda minęła? Środowiska naukowe się zatomizowały o tyle, że potrafią wydać zwykle jakieś oświadczenie w swojej własnej sprawie, poloniści o polonistach, historycy o historykach, ale nie przypominam sobie wypadku, by solidarność fifków lub -yków/-ików wykroczyła poza mury własnego wydziału. A okazji nam III RP dostarczyła wiele…
    Owszem, cycki niejakiej Cichopek są znacznie bardziej medialne niż łysina Głowińskiego, ale nie można (moim skromnym zdaniem) wyjaśniać milczenia środowiska miauknięciem: Nie mówimy, bo nas nie pytają, a poza tym, to jak nas tak sponiewierali i obrazili, to niech mają za swoje. Tzn, żeby było jasne: Pawian ma rację, wkurzając się na oblig lojalek i deklaracji co robił, a czego nie robił za PRL, i na miejscu Pawiana też chciałabym tyłek purpurowy pokazać róznym takim. Z drugiej strony, gdy różni tacy krzyczą donośnie o sprawach, o których pojęcia nie mają, za to chcieliby w nich decydować – bardzo mi brakuje głosu owej inteligencji, która może nie chciałaby decydować, ale przynajmniej wiedziałaby, o czym mówi. Choćby właśnie po to, by powstały podwaliny prawdziwej debaty w Polsce, gdzie o in vitro dyskutuje wyłącznie Gowin z Episkopatem, a o stosunku do USA Sikorski z Tuskiem. Oczywiście, ani jeden, ani jedenaście artykułów, odezw czy wywiadów nie zbuduje kultury dyskusji – ale skoro w Albione to zajęło kilka wieków, to może i my możemy spróbować kilka lat wprowadzać nowinkę?
    Wycofanie się za katedry i do bibliotek sprawia, że im mniej inteligencję widać/słychać w przestrzeni pulicznej, tym mniej odczuwalny jest jej brak, bo natura vacuum horret i w niszę wskakują eksperci i mędrcy od pilatesu, machania nogami i malowania dzióbka. Warto podejmować próby odzyskania terenu, póki jest, niedługo będzie tam sama spalona ziemia i ugór, na którym pląsać będą Dody i Skiby. Pawian, kształcąc kolejne fifki i fifkologów robi najfajniejszą robotę na świecie, ale szkoda mi trochę, że poza Uniwersytetami nie będzie gdzie posłuchać inteligentnej ludzkiej mowy.
    Rozumiem i akceptuję przyczyny, dla których nie będę zabawiana przez ekspedientkę w mięsnym dyskusją o Boellu ni Kołakowskim, ale chciałabym mieć możliwość posłuchania o tych panach nie tylko w moim domu, gdy zaproszę grono trzech zboczeńców, ale i w tivi czy, in general, na forum Romanum. A tu co? „Jedźmy, nikt nie woła…” ?

    PS. Pawianie, czy istnieje jakaś możliwość wysłania do Cię, excusez le mot, małpy, czyli @?

  3. Inteligentnie napisane – teraz trzeba się z tym po inteligencku zmagać…

    Tu we Wrocławiu mamy w telewizorni profesora Miodka. Nawet nie wiem, czy pokazują go gdzieś dalej. Jeśli nie, to żałujcie. Oczywiście i on stał się ofiarą medialnego lustratora, choć nie poddał się mu i przed sądem oczyścił swe imię.

    A tych czterech telewizyjnych supermanów to Pawiana umieściła, by przypomnieć, że dziś piątek trzynastego??? Oni są z tego grona, któremu postanowiłem nie płacić abonamentu. Każda następna zmiana mnie tylko utwierdza w tym ekonomiczno-politycznym uporze.

    Pozdrowienia i powodzenia wszelakiego!

  4. Stroeheim nie jest inteligencja, nawet ta pracująca – on jest postplebejski syn aspirujący, więc jego punkt widzenia inny niż katedralno-uniwersytecki. Ale Stroheim sobie myśli, że tak rozważania pana redaktora, jak i Pawiana myślenie omija jedno ciekawe założenie – nikomu inteligentna wypowiedź czy debata nie jest już dziś potrzebna.
    Nie jest potrzebna z punktu widzenia medialnego przekazu – Państwo mnie wybaczą tego stwora językowego.
    Przekaz inteligencki czy dowolna forma debaty z udziałem owej inteligencji zakłada jedno – w punkcie wyjścia mamy najczęściej rozbieżne założenia stron dyskutujących, w trakcie dyskusji ucieranie poglądów, w syntezie – określone tzw. stanowisko wraz z ewentualnymi zdaniami odrębnymi.
    I to się ”nie sprzeda” publicznie. Z wielu, oczywistych i powszechnie znanych powodów.
    Za dużo jest takich uczestników przestrzeni publicznej, którzy mają gotowe stanowisko, nie podlegające weryfikacji poprzez krytykę czy porównanie.
    Za długie są takie rozważania, debaty, stanowiska i dyskusje żeby przebiły się do obiegu potocznego. To nie jest ”mięso”, które ma przyciągnąć uwagę owej pani ze sklepu czy konduktora tramwajowego. Nie dlatego, że są z natury głupsi od inteligencji – dlatego, że media wychowały sobie odbiorcę.
    Zabił, zgwałcił, okradł, zdrajca, Niemcy mnie biją, Doda nie ma majtek – to krzyczy lepiej z nagłówka gazety czy portalowego linka.
    Prościej jest zaprosić do studia telewizyjnego kilku panów i pań, których jedynym wyrazistym hasłem jest ”ja panu/pani nie przerywałem”. Z dodatkowym stylem moderacji dziennikarskiej, kiedy prowadzący przerywa w najważniejszym momencie wypowiedzi [Rymanowski się kłania].
    Kłania się również telewizyjna kultura zapraszania zamkniętego kręgu komentujących, najczęściej specjalistów od wszystkiego – co trafnie zauważył Węglarczyk.
    Nie ma co udawać – dziś nie słowo pisane czy rozważania długie ”wychowują i uczą” – tylko 5minutowy njus w przekaziorach elektronicznych czy tłusta czcionka w gazetach stanów niższych.
    Swoje dokłada polaryzacja światopoglądowa doprowadzona do absurdu – zakładająca złą wolę strony drugiej i jej kompletne oraz totalne trwanie w błędzie.
    Inteligencja nie ma zbawiać czy dawać proste, jasne i klarowne recepty na każdy pojawiający się problem. Bo takich recept nie ma i nigdy nie było.
    Inteligencja ma robić swoje, nawet jeśli to oznacza pozornie zepchnięcie do ”getta uniwersyteckiego” – bo tam jest owe 20% słuchających i kłócących się, o których pisał Pawian. I jest szansa iż owe 20% zaprocentuje później, jak wyjdzie z ”getta”.
    Robić swoje, nie szmacić się kompromisami z samego dna i nie słuchać syrenich śpiewów redaktorów – bo tam kryje się tęsknota za mityczną ”wiodącą rolą”, kiedy inteligencja znów się zjednoczy i poprowadzi lud do świetlistej przyszłości, w trakcie marszu usuwając ludowi kamienie spod nóg i zasłaniając oczy na co straszniejsze wizje.
    Według Stroeheimowskiego widzenia, dzisiejszy świat nie wymaga od ludzi zbyt częstego myślenia samodzielnie – a inteligencja nie jest od myślenia za innych, ona jest do uczenia innych jak można/powinno się myśleć.
    A że nie wszyscy chcą? Wszystkich nie można uszczęśliwić.

    Tak to wygląda z poziomu mego.
    Pozdrawiam serdecznie i kłaniam się nisko, po same kolana.

  5. Krzysztofie: teza nie do obronienia, bo to by znaczyło, że między Odrą a Bugiem, między południowym wybrzeżem Bałtyku, a Tatrami rodzi sie populacja, która…

    niq: ja też mysle, że i on ma rację, ja mam rację, a także jeszcze kilku innych ludzi też ma rację. Najważniejsze to nie mieć 100% racji – to podejrzane.
    Co do drugiej cześci Twojej wypowiedzi, to właśnie dlatego Pawian gada w Internecie. Myslę, że masz rację. Wleźli(śmy) za katedry, za szafeczki z książeczkami, usiedliśmy w fotelach swych pracowni i… tyle nas widać. Politycy już dawno zaczęli blogować. A inteligencja? Powiedzmy, że raczkuje internetowo. Blog ma profesor Bralczyk, profesor Miodek już od wielu lat w telewizji mówi o polszczyźnie w ojczyźnie ;). Doktoranci piszą, studenci piszą blogi, tworzą fora. Ja lubię małe kroki.

    jotesz: Pamiętam dowcip z czasów, gdy profesora Miodka starano się wrzucić do kloaki. Brzmiał tak
    Kubus Puchatek mówi: Że Kłapouchy donosił, nie dziwi, bo to osioł. Prosiaczek – też nie dziwi, bo świnia. Ale Miodek?

  6. niq: przecież jak komentujesz, to zostawiasz mail, prawda? Pawian napisze do Cię i wszystko jasne.

  7. Stroeheim: może rzeczywiscie społecznego zapotrzebowania nie ma, jednakże tu może czaić się niebezpieczeństwo. Skoro społeczeństwo (czy też jego znacząca cześć) sobie nie życzy, to my grzecznie i cicho odejdziemy w siną dal bibliotecznych półeczek. Rzeczywiście, medialnie nie jesteśmy potrzebni – jak mam odpowiedziec na pytanie dotyczące bytu u Parmenidesa w minut trzy. To mi przypomina czasy szkolne, gdy zdarzało się, że ktoś podchodził do mnie na przerwie pięciominutowej i mówił:
    – Pawian, streść mi „Lalkę” na szybko…
    Faktem jest, że recept nie było i nie będzie. No i – róbmy swoje 🙂
    A tak na marginesie. Proszę zobaczyć. Pawian zaczął dyskutować (pewnie trochę na zasadzie mówił dziad do obrazu, bo przecież pan redaktor do tego tekstu najpewniej nie dotrze, wcale nie mam o to pretensji, Internet jest duży), jest chwila po trzynastej, a już się dyskusja zawiązała. Już kilka osob się wypowiedziało. A to tylko jeden maluśki blogasek w potęznej blogosferze, którego autorka ma wiernych czytelników, chętnych do rozmowy na tematy zdecydowanie abstrakcyjne. I ci czytelnicy tez mają swoje blogi, na których piszą dokładnie o tym samym. Z pewnością nie o Dodzie. To jest. To żyje!
    Pawian się kłania po japońsku – 45% przechyłu tułowia.

  8. Pawianie: Twoja argumentacja jakas taka slaba 😉
    Sugerujesz, ze nie jest mozliwa lokalna anomalia?
    Ja tak patrze na ta, pozal sie bogini, polska inteligencje i jakos madrosci nie widze.

    Jesli moge tylko tak po post-marksistowsku, prostacko, dorzucic swe trzy grosze, to powiem tak:
    inteligencja to jest grupa spoleczna, ktora produkuje sfere publiczna. Wytwarza jezyk i kulture. Czyz nie tym sie zajmujesz Pawianie?
    Tego nie robia krasnoludki, ale wlasnie inteligencja (w innych krajach zwana klasa srednia, bo jak wiesz Pawianie, inteligencja wystepuje wlasciwie jedynie na wschod od Odry, wiec sama w sobie jest anomalia).

    Efekty pracy polskiej inteligencji sa widoczne – jaka jest polska sfera publiczna chyba jest jasnym dla wiekszosci czytelnikow tego bloga (o Pawianie nie wspominajac), ergo – polska inteligencja jest po prostu glupia.

    A to ze zyja sobie takie osobniki jak Pawian czy kilka innych osob, to jest anomalia w anomalii.
    Przypadki sie zdarzaja.

    😛

  9. Myślę sobie, że głupi jest zawsze bardziej wyrazisty, niż mądry. Zobacz Krzysztofie co się dzieje w sprawie kapelusza w samolocie. Piszą dziennikarze, mówią dziennikarze, piszą i mówią politycy, piszą blogerzy, ludzie rozmawiają. Temat, że ho ho.
    A teraz pomyśl, że kilka dni temu zmarł Jan Błoński. I co? Ano nic.

  10. Internet to dobre miejsce dla inteligencji, chociaż jeżeli chodzi o dyskusje, to w ostatnich latach widać zastój w zagłębiu dyskusji czyli w Usenecie, za to pojawia się coraz więcej blogów, które też nadają się do dyskusji, ale oprócz tego, że od strony technicznej blogi to taki Usenet dla ubogich, nastawione są one na dyskusje szybkie: ktoś rzuca temat, inni dokładają od siebie, a po dwóch dniach dyskusja się kończy, wątek się urywa i idzie w zapomnienie. Przypomina mi to mechanizmy działania mediów tradycyjnych.

    Jeżeli znacie aferę wokół partyzantów Bielskich i wycofanej właśnie książki o nich, to może zwróciliście uwagę na to, że historycy wiedzieli od lat, że Bielscy nie uczestniczyli w zbrodni w Nalibokach. Tymczasem temat Bielskich jako masowych morderców był od lat eksploatowany w propagandzie, wprawdzie niszowej, ale jedynej, która się tym tematem zajmowała. A historycy nic na to. Owszem, pewnie nie zaprosiła ich do tego żadna telewizja, ale Wikipedia była cały czas dostępna… Blog to nie najlepsze miejsce na snucie długich komentarzy, zwłaszcza, że każdy może je sobie wymyślić sam – o dziennikarzach, wydawnictwie, mediach, propagandystach i historykach. W sumie dobrze, że książka została wydana (mam nadzieję, że będzie też wydanie poprawione), ale mankamenty obiegu myśli pokazały się pełnej krasie.

  11. heh… Pawian marzyciel ( -ka)… A inteligencja się wstąpiła, spodziemniła, przestała się doceniać i cenić. W świecie totalnej przeciętności i kiczu coraz trudniej szanowac „zwykły” intelekt

    acha- 20% to nie przesada?

  12. A ja spróbuję napisać coś optymistycznego. To, że ktoś ogląda Dode, nie znaczy, że nie czyta pawiana :). Nie widzę w tym zadnej sprzeczności, tak samo jak w tym, że niezaangażowani studenci nie okażą się bardzo kreatywni i zaangażowani za kilka lat. I może będą żalować, że Pawiana za wczasu nie słuchali. Doda czy „cycki niejakiej Cichopek” nie są autorytetami (a przynajmniej nie dla wszystkich). Tylko chwilą zabawy i to wszystko. Do jeśli wracam po 16 godzinach główkowania w korporacji, to najpierw chce zobaczyć coś śmiesznego, a dopiero poźniej poczytać felietony pani Środy czy Pawiana. „Skiba ma swój felieton w “Polityce” ” – czy pan Głowiński miałby czas i ochtę publikować w Polityce? Czy zadzwonił do nich z propozycją pisania artykułów ? Nie mam pojęcia. Może nikogo innego oprocz Skiby Polityka nie znalazła? Dlaczego Skiba nie jest inteligencją? (cyt. za wiki: „Absolwent kulturoznawstwa Uniwersytetu Łódzkiego. Współzałożyciel Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego. Współzałożyciel, autor tekstów i lider zespołu Big Cyc, znany także z telewizji (m.in. współprowadzący programu Lalamido”). Nie wystarczy?
    Said pisze „Aczkolwiek zaiste, minęły czasy, gdy inteligencja bądź wykształciuchy angażowały się publicznie i głośno w ważnych sprawach”. A ja przypuszczam, że kiedyś inteligencji było malutko, a ciemnych, milczących mas dużo. A teraz inteligencji/wykształciuchów jest duużo, a każdy ma wlasne zdanie 🙂

  13. Rafale: to fakt, że inteligencja jest czasem jak ta baletnica, co jej ten rąbek przeszkadzał. Pawian jedynie ma nadzieję, że wśród jej młodego pokolenia będzie własnie jakaś chęć uczestnictwa dla dobra wspólnego. Znów małe kroki. Może teraz prof. Głowiński też blog prowadzi. Kto to wie…
    Joe: Pawian ma dobre dzieci… Pawianięta są mądre i kochane. Żeby Pani widziała jak poszło kolokwium z jednych starych papierków :). Palce lizać. I dzieciom cukierki rozdawać. I przerobić powtórnie jedno zagadnienie, które Pawianowi wydaje się zbyt mało przez dzieci pogłębione. A może Pawian źle wytłumaczył. No cóż. W kazdym razie zrobimy jeszcze raz.
    Asmo: ja w samej Dodzie nie widze nic złego, tylko w Dodzie Zamiast Środy. Skiba – no cóż, jak ktoś goły zadek na scenie pokazuje premierowi, to… Proszę wybaczyć, ale Pawian protestuje.

  14. Gwoli ścisłości: Skiba pisze we „Wprost” a nie w „Polityce”. No chyba że stan uległ niekorzystnej zmianie rzeczy odkąd ostatni raz miałem w rękach „Politykę”, czyli od jakichś dwóch miesięcy…Gdyby okazało się to prawdą to byłbym zmartwiony.

  15. Przepraszam. Tłumaczy mnie jedynie to, że gdy kupuję Politykę, to najczęściej kupuję też Wprost. Chociaż nie wiem, dlaczego… Pewnie siła przyzwyczajenia.

  16. Ciekawe, że największa bzdura owego artykułu przemknęła się boczkiem i tylko od Pawiana dostała lekkiego kuksańca, a przecież to tam jak pod mikroskopem widać przyczynę choroby. Chodzi mi o zwrot: Trudno wymagać od inteligencji głoszenia haseł o Bogu, Honorze i Ojczyźnie

    Człowiek, który w dość niezrozumiałym celu używa pochodzącego z Ochrany terminu „inteligencja” i wplata go w kłębek pojęć dotyczących „patriotyzmu” i machania chorągiewkami pokazuje, że nie całkiem przemyślał sobie słowa, którymi się posługuje.

    Przy okazji, Doda to rozrywka? Mnie publiczne okazywanie głupoty przyprawia o depresję i ani ilość piersi ani ich wymiar nie wyciąga z niej.

  17. Nie jestem medialny, nie chcę być medialny i – k… – nie będę medialny! Nie widzę bowiem żadnych powodów dla występowania w cyrku.
    „Stroeheim” zauważył przytomnie, że „inteligencja nie jest od myślenia za innych, ona jest do uczenia innych jak można/powinno się myśleć”. Innymi słowy – jeśli w ogóle można mówić o jakimś zadaniu inteligencji, to jest nim przechowanie dla przyszłych pokoleń zdolności myślenia.
    Nie podzielam przekonania o inteligenckich obowiązkach szerzenia wiedzy, udziału w debatach publicznych czy pomagania rządowi w wypracowaniu lepszej – tej czy owej – polityki. Hasło Młynarskiego nie straciło na aktualności: róbmy swoje!
    Przekonanie, że trzeba prostować ścieżki maluczkich jest nierozsądne i w gruncie rzeczy niebezpieczne – tak dla inteligenta, jak i dla całej społeczności. Czy Państwa nie zastanawiają motywy całkiem rozsądnych i mądrych ludzi, którzy decydują się na występy w tzw. mediach? Czy w jakikolwiek sposób poświęcanie czasu na propagowanie wiedzy i rozsądku przyczynia się do ich wzrostu?
    Mam staroświecki pogląd na nauczanie: nie polega ono na przekazywaniu wiedzy (bo tej „przekazać” z głowy do głowy po prostu się nie da), lecz na kształtowaniu w młodych ludziach umiłowania dla myślenia i wiedzy – a posiąść je muszą już sami. W tym znaczeniu nauczyciel jest archetypem inteligenta: stanowi żywy wzorzec ludzkiego myślenia, racjonalności i szacunku dla wiedzy. W moim rozumieniu pełnić rolę nauczyciela można nie tylko w szkole czy na uniwesytecie, ale praktycznie w każdej sytuacji w życiu.
    Pozdrawiam.

  18. A ja bywam medialny (chociaż rzadko). Dlaczego? Mam ciągle pewne złudzenia, że powtarzanie pewnych prawd konsekwentnie przez lata może spowodować, że niektóre z nich wejdą do oficjalnego obiegu. Nie muszę się pojawiać z tymi prawdami (z dość wąskiej dziedziny) osobiście, ale cieszę się kiedy mogę się pojawić – z powodów praktycznych: jeżeli o mojej działalności społecznej dowie się wiele osób, to może co 100-tysięczna z nich pomyśli o tym, żeby też coś zrobić na tej niwie. Doświadczenia mam różne. Od porażająco marnego przygotowania dziennikarza telewizyjnego albo dziennikarza prasowego, który wkłada mi w usta pogląd, z którym wręcz walczę, do fachowców, którzy stworzyli artykuł czy program radiowy lub telewizyjny bez żadnego błędu, a w niektórych przypadkach nawet wykorzystali informacje, które odstają od standardowego obrazu zagadnienia przyjętego przez media.

    Czy kogoś czegoś nauczę? Nie wiem, ale alternatywą byłoby milczenie albo zamknięcie się w wąskim gronie pasjonatów.

    Zapraszam na reportaż w Radiu Gdańsk: za kilka godzin w poniedziałek o 00:30 oraz w pon. wieczorem o 22:05 – http://www.radio.gdansk.pl/?a=posluchaj

  19. Ale u Pawiana długie komentarze są zawsze 🙂 Ja tylko krótko – mózg obecnie nie jest już sexy… nie te czasy niestety.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: