Słaba płeć na ulicy, czyli co ma wspólnego wielkie polano z patriarchatem

 Pani usta wtula w swe futro…

Pewno.. miękkie jest to futerko…

Przeczulenie? co będzie jutro?

Co pokaże srebrne lusterko?

Podkrążone po balu oczy

I zmysłowość pachnącej twarzy,

I sen zwiewny panią omroczy,

I o wczoraj pani zamarzy.

Pani pyta, czy walca tańczę?

Ach, zatańczę… jak sen dziewczynki!

Mandarynki i pomarańcze,

Pomarańcze i mandarynki.

(Julian Tuwim)

Ostatnio Pawian zostaje w pracy bardzo długo. Zdarza mu się wracać między 21, a 22. Nic w tym dziwnego, bo już wcześniej czasem tak się działo. Na dodatek Pawian pracuje w samym centrum sporego miasta, a droga do domu zajmuje mu jakieś dziesięć minut świńskim truchtem. I wszystko byłoby w porządeczku, gdyby nie… Ale nie uprzedzajmy wypadków.

Pawian ma teściową. Teściową, dodajmy, obdarzoną niesłychanym lękiem o Pawiana. Teściową przerażoną niebezpieczeństwami współczesnego świata, teściową zaniepokojoną ruchami Pawiana na ulicy, na którego czyhają złoczyńcy w ilościach gargantuicznych, czający się za każdym rogiem, wyskakujący z każdej dziury, gotowi spaść na Pawiana z każdego gzymsu, a nawet pewnie materializujący się wprost z samych piekieł. Przelękłej kobiecinie nie powiedziano nawet, że Pawian wyjechał na Bałkany, bo tej wiadomości chyba by nie przeżyła: “Sama, na Bałkany? Samolotem? A przecież tam strzelają”! Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

Gdy teściowa dowiaduje się (na przykład przez telefon), że Pawian właśnie opuszcza miejsce pracy, a wystarczy, że jest lekka szarówka, zaczyna labiedzić. Siąka nosem w słuchawkę ogarnięta strachem i wstrząśnięta dogłębnie, że mały Pawianusienieczek będzie popylał ulicami Sodomy i Gomory. Natychmiast następuje sugestia, że taki Łasic powinien wziąć dupę w troki, przepasać lędźwie i wsiąść do samochodu, żeby to biedactwo narażone na ataki wampirów przywieźć do słodkiego domeczku.

Pawian doda, że po drodze nie wstępuje do palarni opium w dokach, nie zstępuje do kopalni Morii, nie udaje się na krucjatę, by wyzwolić Jeruzalem spod panowania Saracenów, nie przechodzi obok stadionu sportowego, nawet biedaczek nie chodzi do klubu sado-maso. Nuda, mieszczańska nuda.

Pawianowi to przypomina czasy, gdy jeszcze był małą małpą i był zaprowadzany do szkoły podstawowej i muzycznej. Jak nie przez rodziców, bądź babcie, to przynajmniej przez siostrę, albo psa. Poza tym Pawian nie zawsze znał Łasica. Ciekawym jest, czy teściowa zdaje sobie sprawę z okropnego faktu, że Pawian do czasu zamieszkania z Łasicem nawet sam przechodził przez ulicę. Nie może być, straszne, jak tak można, Pawian sam na pasach. O detalach życia typu studia, wyjazdy w góry, jazda pociągiem, wakacje lub zakupy lepiej chyba nie wspominać, bo biedaczka gotowa zemdleć.

Po drugie Pawian jest niesłychanie czuły na punkcie wolności jednostki, a wolności własnej to już szczególnie. Pawian wolności własnej zawsze broni tak, jak Jan Maria Rokita Nicei. Dlatego uważa, że takie uwagi o niebezpieczeństwach tego świata są przynajmniej niestosowne. A opieka męska, która ma zapewnić naszemu bohaterowi Łasic jest zgoła niepotrzebna, a po drugie, no cóż, powiedzmy tyle, że Łasic nie jest Pudzianowskim. Jak ktoś będzie chciał napaść Pawiana, obrabować go lub zniewolić, to Łasicowi natrzaska i będzie po imprezie. Takie są fakty. Pawian uważa, że Łasic jest stworzony do rzeczy wyższych, aniżeli funkcja szofera i ochroniarza. Po prostu. Jakby Pawian chciał takich mieć, to by se zatrudnił. Pawian nie po to wiązał się z Łasicem, żeby mieć lokaja. Może jeszcze Łasic ma torbę za Pawianem nosić? Poza tym, jak trzeba, to na Łasica można liczyć, nawet o czwartej rano, pięćdziesiąt kilometrów od najbliższego autobusu, gdy zgarnia z pobocza drogi czwartej kolejności odśnieżania wesolutkie towarzystwo i jeszcze herbatkę w domu robi. Po cholerę np. Tycjana wynajmować do malowania płotu? Tak Pawian widzi całokształt sprawy.

Dobra, Pawian rozumie strach starszej kobiety, której TVN serwuje programy w stylu: zabił, a później zjadł jej wątrobę. Albo filmy o psychopatach trzymających urocze bohaterki przywiązane do ściany w piwnicy, a potem spławiane postmortalnie z nurtem rzeki. Żeby było jasne, Pawian nie jest uroczą hollywoodzką mimozą. Pawian jest twardym literaturoznawcą. Jasne?

Po następne: co mają zrobić kobiety, których nie może ochronić potężne (niby tułów anakondy) męskie ramię? Panny, wdowy, rozwódki, lesbijki, żony marynarzy… Mają siedzieć w domu? Bo świat jest straszny? Najwidoczniej tak. Czego Pawian się czepia? Tak w sensie ogólnym? Ma wrażenie, ale raczej nie pewność, że znów chodzi o patriarchat. Dlaczego tak sądzi. Ha! Tu jest pies pogrzebany.

Otóż, Proszę Państwa, wiemy że teściowa Pawiana się boi. Ok. To dlaczego ciągle przypomina Pawianowi, że powinien się elegancko ubierać. Że powinien wyglądać ładnie. I krytykuje Pawiana, gdy ten zjawia się u niej prosto z pracy w opadających porciętach i bluzie z kapturem. Ja naprawdę nie wiem, czego ona chce od tej bluzy. Po pierwsze bluza jest prawie nowa, po drugie jest zabawna, po trzecie Pawian ją wściekle lubi, bo ma kieszonkę na brzuszku, w której Pawian trzyma dużo różnych rzeczy. No dobra, wyglądam jak kangur, ale studenci to lubią. W końcu nie każdy może powiedzieć, że uczy do torbacz, no nie?

Przed każdą konferencją naukową teściowa przypomina, że mam być ostrożna i uważać na zasadzki zastawione przez rzeczywistość, a jednocześnie zadaje pytanie, w czym tam pojadę. Na wrzaski Pawiana, że ma to w dupie, bo może pojechać w worku po ziemniakach, ale ma mieć dobry tekst wystąpienia, teściowa odpowiada z politowaniem, że człowiek na pewnym stanowisku powinien wyglądać i z pewnością inne panie będą ładnie ubrane. Na ripostę Pawiana znów dotyczącą odbytu teściowa znów irytująco się uśmiecha i dodaje, że Pawian się powtarza.

I dlatego Pawian nie rozumie. Jeśli teściowa tak się boi, że aż drgawek dostaje, to dlaczego chce by Pawian był ładnie ubrany? To nielogiczne, bowiem Pawian ładnie ubrany, z biżuterią, może obudzić w niewinnym i spokojnym obywatelu chęć posiadania kolczyków, bransolety, diademu, futra z norek, pierścieni z brylantami wielkości gołębich jaj, a także sugerować, że w niesionej torbie z krokodylej skóry ma wypchany portfel i kilka sztabek złota. Także zgodnie z pesymizmem i kasandrycznymi wizjami niebezpieczeństwa taki Pawian ładnie ubrany, z dekoltem po pępek i w pończoszkach, w spódniczce z kokieteryjnym rozcięciem, może także w owym niewinnym przechodniu wzbudzić dziką żądzę i spowodować, że tenże wciągnie Pawiana w krzaki i zrobi mu w nich kuku. Nieprawdaż?

I dlatego Pawian wietrzy, że tu chodzi o patriarchat. Kobieta jest od wyglądania i ładnego zapachu. I ma być bezradna. Ubezwłasnowolniona. Nigdy Pawiana teściowa nie pyta, co robił w pracy, tylko zawsze ciekawe jest kiedy on wraca. I co będzie na obiad. Nigdy nie jest interesujące, co Pawian robił na konferencji, tylko w czym występował.

A reakcja, gdy Łasic mówi, że Pawiana nie ma wieczorem w domu, bo poszedł na wódkę? O rany! Słowotok: kiedy, jak, gdzie, z kim, po co… A Łasic się odgania jak od brzęczącej muchy, sączy sobie wygodnie na rekamierze porto, pod wigoniowym pledem, z Nadieżdą Iwanowną na kolanach i ani mu w głowie jeździć za nietrzeźwym, albo i trzeźwym Pawianem.

Na dodatek, gdy Łasic wychodzi teściowa nie interesuje się szczegółami technicznymi dotyczącymi procedur bezpieczeństwa. Dlatego też Pawian uważa, że w przyszłym tygodniu czas na poważną rozmowę z teściową. By wyznała błędy i okazała skruchę. A tak na marginesie. Łasic właśnie poszedł balować na mieście z niejakim Rzeźnikiem Pokrywką. Pawian przydrożny weźmie spod pieca wielkie polano i pójdzie ratować biedaczków. Wszak jest tak NIEBEZPIECZNIE!

Ha! Nikt nie wie, czym jest niebezpieczeństwo, kto nie spotkał na swej drodze literaturoznawcy z wielką drewnianą pałą w dłoni. To jest dopiero niebezpieczne. A jak taki Pawian ma przy sobie jeszcze Kronikę polską Galla Anonima, to lepiej spieprzać od razu do pierwszej bramy. Żeby nie było, ostrzegałam.

http://www.youtube.com/watch?v=HrkX8axRMTg

Dobranoc.

 

 

Reklamy

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/02/07/slaba-plec-na-ulicy-czyli-co-ma-wspolnego-wielkie-polano-z-patriarchatem/trackback/

RSS feed for comments on this post.

21 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Moja mama ma tak samo. Mam ładnie wyglądać w pracy, ciagle się uśmiechać oraz nie dyskutować na tematy pozazawodowe. Nieważne, że, jak jej półżartem tłumaczę, i tak pracuję w fartuchu, który zasłania większość ubrania, uśmiechać się nie mogę cały czas, a podyskutować czasem trzeba, bo ludzie lubią wchodzić na głowę. Mama moje tłumaczenia ignoruje, co wnoszę z faktu, że niemal przy każdej rozmowie powtarza to samo 🙂 . W sumie mnie to i irytuje i bawi i patriarchat też w tym widzę. Ale macham ręką, bo i tak z tym nic nie zrobię.

  2. piekny tekst drogi Pawianie:) a starsi ludzie tak mają, że sie zupełnie dziwnymi rzeczami przejmują… moja mama mi kiedyś nie pozwoliła iść na wybory w trampkach. dla świętego spokoju założyłam pantofelki, a prosto z lokalu wyborczego poszłam na spacer po polnych drogach. od tamtej pory rzadko się słucham.

  3. oooo sporothrix ja mam w zwyczaju kontesować, wiercę dziurę w brzuchu przy każdej okazji… Jestem wredna.

    Dziekuje katmoso. on jest taki wysiedziany w głowie od wielu lat ;). Moja mama przestała próbowac, gdy Pawian miał lat trzy. Narzucenie mu czegokolwiek było niemozliwe. Pawian od dzicka był skunksem.
    Założenie Pawianowi rajstopek, których nie lubił skutkowało wejściem do węglarki :). Biedna pawiańska mamusia.

  4. Przypomniałaś mi moją szefową. Dla której ważniejsze od tego, co kto ma w głowie, jest to, co ma na głowie. I jak przyjeżdża do naszej placówki ktoś z centrali, to trzeba się ładnie ubrać.

  5. całe szczęście, że moja teściowa ma mnie tam, gdzie ty eleganckie stroje. nie zniosłabym przypominania o moich powinnościach wyglądowo-pracowo-rodzinnych. z kubańskim krawatem do rzeki bym spuściła. natychmiast przerywam rozmowę i odchodzę, kiedy ktoś próbuje mi coś podobnego wciskać. precz z patriarchatem! niech żyje bluza z kapturem! ( też mam)

  6. Ten tekst jest o mojej mamusi.
    Etap wciągania gaci na tyłek, wpada mamunia:
    – z kamilą idziesz?
    – aha
    – ale nie do lasu?
    – do lasu.
    – ale tam nikogo nie będzie i jak ktoś was napadnie, to co?
    – po pierwsze będziemy MY, po drugie: skoro nikogo poza nami nie będzie, to kto ma nas napaść?
    – NIE DENERWUJ MNIE.

    Wieczór na mieście? Ale napadną na starówce, w autobusie, na osiedlu. Może tata po ciebie wyjdzie. No już widzę tę radość ojca, którego wykopie z domu, żeby dzieciaka eskortował te 100 metrów od pętli.

    Mamusia nie ogląda programów typu „zabił, a potem zjadł jej wątrobę”, ale słucha radia, a tam donoszą, że zabił, porzucił, okradł, zapukał do drzwi.

    Co do wyglądu: czy ty mogłabyś się uczesać?
    Mogłabym, mamo, nawet się uczesałam, ale co z tego, skoro one mają własną osobowość?

  7. Coś mi się wydaje, że Twoja teściowa z tych samych mentalnie rejonów, co moja;)))
    tyle, że ja tu węszę nie tyle troskę czy obawy o Pawiana, co o – Łasica i jego image, który mógłby być Pawiana nieodpowiednim zachowaniem czy strojem naruszony…
    Moja T.interesuje się mną w kontekście swojego syna, czyli żeby miał uprane, był dobrze nakarmiony, ubrany, a jego połowica przynosiła mu jesli juz nie splendor, to ‚niewstyd’;)
    no, a ja tez z tych, co lubią bluzy i dżinsy;)))

  8. malotraktorem: proszę, proszę potwierdza się moja teza o zwiazku strażniczek partiarchatu z ładnym ubraniem.
    „Strój moich pracowników świadczy o mnie” 😉

    lis: Bluzy wszystkich lisów i pawianów łączcie się 😉

    gaba: a w sprawie logiki, to ja jeszcze muszę napisac tekst o logice mojej rodzicielki, nie wiąże się z odzieniem i bezpieczeństwem, ale… jest to hardcore. Strażniczke patriarchatu z niej wypleniam powoli, aczkolwiek skutecznie. Najlepiej działa zdanie: Oooo… widzę, że jesteś strażniczką partiarchatu. jak będziesz niegrzeczna, to cie opiszę w ogolnopolskiej gazecie 😀

    ikroopka: ja też czasem lubię w druga stronę – szpilków mam kilka par, ale… Lakiery do paznokci też mam, ale… No własnie. Po mieście latać w takim stroju? Żebym pod tramwaj wpadła? A co do „niewstydu”, to trafiłaś w sedno. Dobra żona, męża korona – 😛

  9. ale zauważcie, że przegięcie w drugą stronę też nie jest mile widziane. teściowe nie akceptują synowych. które ładnie wyglądają i pachną, za to do sprzątania mają panie dochodzące, a do zarabiania pieniędzy mężów. czyli Matka Polka nadal żywa – o mężą, dzieci, dom zadba, zakupy dostarczy, teściową nawiedzi w odpowiednim momencie i nie pyskuje, w pracy odnosi sukcesy i cały czas nienaganny makijaż, paznokcie na minimum pól centymetra, szpilki na pięć, szczupła, dwa trzy razy w tygodniu na siłownię pójdzie. no i jeszcze mądra. byle nie przemądrzała i w głównym nurcie obyta. ja po prostu wysiadam, jak o tym pomyślę:)

  10. Tesciowa pawiana przypomina mi moją babcię. Odprowadzając mnie na dworzec do pociągu dawała mi rady: tylko się nie uśmiechaj, bo jeszcze Cię ktoś zaczepi. Najlepiej na nikogo nie patrz. Nie wiadomo kto jeździ tymi pociągami. A na pytanie: babciu, a co ty tak trzymasz rękę w kieszeni? – Bo ja tam mam woreczek z solą. Jak nas ktoś zaczepi, to mu tą solą w oczy sypnę i uciekniemy.

  11. katmoso: muszę to przemyślec, ale stawiam ogonek Kluchy przeciwko orzechom, że masz rację
    furla: hehehe masz babcię twardzielkę 🙂

  12. Jakem tesciowa mojej synowej, nigdy, ale to przenigdy nie wpadloby mi do glowy takie zachowanie sie i pouczanie, jak to robi Twoja!
    Tylko za cholere nie wiem, dlaczego moja Synowa utopilaby mnie w lyzce wody!
    Pozdrawiam niedzielnie!!!!

  13. heh, w sumie zabawne i osobliwe. Chociaż… Może to dbałość o własny święty spokój? W końcu, gdyby Cię jakie licho dopadło, KTOŚ musiałby zadbać o Lasica :-)))

  14. Drogi Pawianie, dorzucę swe trzy grosze: porzuć nadzieję, że jakolwiek rozmowa cokolwiek da 😉 jak się ma (jak Teściowa ma…) taką wizję świata i kobiety, to nic tego nie zmieni 🙂
    Na marginesie dodam, że znam to z autopsji, przy czym doznaję szoku i gwizd złowieszczy wydobywa mi się z krtani, ilekroć w kontekście mojej pracy – też naukowej – słyszę, że mam iść się pouczyć… Fakt, że piszę rzeczy, z których już się inni uczą (zdarza się), nie dociera kompletnie…
    serdeczne ukłony:)

  15. fusillo: a bo ja wiem? Może te układy są dwustronne? Ciekawa jestem, jakby ktoś zapytał Pawiana teściową, co ją wkurza u tegoż maksymalnie i zechciałaby odpowiedzieć szczerze, to pewnie też by się znalazło.

    joe: Łasic zaradny jest, to raz, a po drugie… podejrzewam, że znam przynajmniej kilka pań, które i owszem, chętnie. A poza tym Oliveira kiedyś napisał, że lubi długowłosych i brodatych, to w razie jakby co, wydałoby się Łasica za Oliego.

    Kabiria: a Ty idź się pouczyć, a nie siedź na blogaskach 😉

  16. Huhm, albom ja z innej planety, albo moja teściowa jest racjonalna (cóż, może brak jej troski o mordowanie mnie wieczorami oraz nienaleganie na opiekę nieustanną ze strony mego chłopa wynika z faktu, że dysproporcje fizyczne między mną a podporą mego żywota są takie, że przy niewielkim wysiłku mogłabym nim wywijać jak maczugą).
    Za to Babcia mego szczęścia robi oczy jak spodki kiedy wpada w gości i widzi, że sobie siedzę i głaszczę kota, a to chłop parzy herbatki i szykuje kolację. Pierwsze oburzenie, że chłop się po kuchni kręci bez dozoru (riposty, ze jak dotąd sobie rąk nie poobcinał smarując chlebek masłem kończą się miną Wielkiego Inkwizytora łapiącego więźnia na wyjątkowo smakowitej herezji), dwa że ja zdrowa będąc, nie rzucam się łbem do lodówki, żeby wszystko zrobić za biednego malutkiego mężczyzenkę. A guzik. Tzn Babci juz się nawróci, ona uważa, że mężczyzna może przerąbać sąg drzewa, ale chleba nie ukroi, bo to go przerasta. Na szczęście mnie już nie wychowuje, a i swojego wnuka nie szczuje, że jest podle wykorzystywany i źle traktowany. (Aczkolwiek, uznanie w oczach Babci zdobyłam dopiero jakimś proszonym trzydaniowym obiadem z deserem. Bez zrobienia tego obiadu mogłabym mieć osiem doktoratów i zarabiać czternaście pensji prezesa Orlenu, a i tak mój mąż byłby biednym, nieszczęsnym i bezradnym kurczaczkiem ożenionym z bezużyteczną harpią i heterą…) Patriarchat ma się znakomicie wśród kobiet…

  17. …”sączy sobie wygodnie na rekamierze porto” leżąc/siedząc w pozycji Pauliny Borghese?

    Joteszowa pierworodna poleciała na semestr dyplomowy do Tel Avivu, więc dla świętego spokoju babciom stypendystki powiedziano, że poleciała studiować do Londynu. Wtedy terroryści zamachnęli się na londyńskie metro! Do dyplomu nie mieliśmy spokoju…

  18. Chm, z tym ubrankiem to chyba jednak nie koniecznie kwestia straży patriarchatu. Będąc żółwiem z tym, no, ten tego, że płci męskiej chciałem powiedzieć, odbieram dokładnie takie same teksty od mojej szanownej rodzicielki. Szczerze powiedziawszy, to czytając dzisiaj twój blog miałem wrażenie, jakby to była jedna i ta sama osoba. 😉 „Bo ty to pewnie ciągle tylko w tych swoich dżinsach? Tam u was wszyscy na pewno bardzo eleganccy, to jest uniwersytet przecież, a ty chodzisz jak obszarpaniec. Wstyd!”. I jeszcze przesłanie: „Tak będą cię wszyscy oceniać, jak jesteś ubrany”. No i klops. I wstyd. Było robić doktorat? Trzeba było się zapożyczyć, kupić buty u Emporia a garnitur u Armaniego (albo odwrotnie), i kariera gotowa. Odpowiednio dobrany jedwabny krawat i Dziekan sam przyjdzie z nominacją profesroską w zębach. Ach, te zawiłe ścieżki kariery!

    Co do innych spraw – zgoda, to może być patriarchalizm. Podobieństwa dalej są uderzające, czytając o Twojej Teściowej widziałem (where, my Lord? – in my mind’s eye, Horatio) moją rodzicielkę wyżywającą się patriarchalnie rzecz jasna nie na Żółwiu, ale na Żółwiowej. A Żółwiowa dziś wieczorem poza domem. I pogoda taka archetypalnie londyńska, że sam się człowiek rwie, by ją przywieźć do domu. Ale jest jeden problem. Nie ma czym. Żółwiowa zabrała samochód. I co? I klops!

  19. JA bardzo daleko mieszkam od teściowej i bardzo to sobie chwale. Na święta teściowa przyjechała w odwiedziny i dowiedziałam się, że jestem za gruba i ciągle za jakaśtam. W ogóle to nie dbam o J. i on jest już taki biedny, że sam nie rizumie jak ja bardzo go krzywdzę (serio. Jeśli chodzi o strój to czepiła się stroju J. ale winiła mnie bo to ja powinnam zadbać, żeby on wyglądał dobrze.

  20. niq: obiad z trzech dań plus deser zawsze dobrze robi w takich sytuacjach :), bo strażniczki patriarchatu wtedy czują, że jest wszystko ok.
    jotesz: albo Julii recamier, albo własnie Pauliny. A trzeba było wybrać Szwajcarię w prawie studiów latorosli, tam tylko zegary z kukułką i czekolada, z tych bardzie niebezpiecznych spraw

    mockturtle: czy wiesz, że poplułam monitor, Ty wiesz dlaczego :D. A w sprawie samochodu. Zrobić tak. Szybko wynająć opieke do dzieci, albo zabrać ze sobą. Wsiąśc w taksówkę (trzeba mieć zapasowe kluczyki od własnego samochodu). Podjechac pod miejsce, gdzie znajduje się Żółwiowa, zabrać brykę i triumfalnie pod nią podjechać. Zgarnąć do domu, bo jest niebezpiecznie 🙂

    Evita: specjalistką od oceniania mojej figury u mnie jest moja własna mać :|, ale pracuję nad tresurą. Mam dobre efekty. Ale chyba nieprzydatne, bo inny typ relacji

  21. Pawianie, moja matka ma to samo – chodzenie po nocy jest niebezpieczne, a noc zaczyna się o zachodzie słońca, czyli np. zimą o 16:00. Pouczanie na temat tego, jak się ubrać na zajęcia i konferencje też w stałym programie. Dodam, ze macierz zna realia pracy na uczelni co najwyżej z „Klanu”.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: