Punkt widzenia zależy od…, czyli kilka pytań o pryncypia

 

Relatywizm: Pogląd głoszący, że nie ma żadnych absolutnych prawd ani wartości i że wszystko jest zdeterminowane przez poszczególne okresy dziejów, przez kultury, społeczeństwa i osoby. Czysty relatywizm (“wszystkie roszczenia i prawdy są względne”) jest sam w sobie sprzeczny.

(Gerald O’Collins SJ, Edward G. Farrugia SJ: Leksykon pojęć teologicznych i kościelnych. Tłum. Ks. Jan Ożóg SJ i Barbara Żak)

 

Pawian na stare lata chyba robi się obrzydliwie pryncypialny, a może zawsze taki był? Bez względu na fakt, kiedy owa pryncypialność się objawiła, to postanowił zadać kilka pytań. Odpowiedzi? No cóż, Pawiana zawsze bardziej interesowały pytania, aczkolwiek nie zaprzecza, że w tym wypadku respons może być także niesamowicie inspirujący do przemyśleń. Pawian nie zamierza tu w żaden sposób oceniać czynów poszczególnych osób, oceni jedynie tok rozumowania. Pawian w zasadzie chce tylko pokazać pewne równanie. Teoretycznie (paradoksalnie) bez niewiadomych, ale…

Fakty:

Papież Benedykt XVI zdjął ekskomunikę z biskupa lefebrysty Richarda Williamsona. Sprawa byłaby wewnętrzną sprawą w łonie Kościoła, jednakże Williamson wielokrotnie negował Zagładę, istnienie komór gazowych, ale miał też i mocniejsze kawałki na swoim koncie, szczególnie te dotyczące zbawczej roli Hitlera. Gdy rozgorzał spór, czy taka osoba powinna być de facto popierana przez papieża, Watykan wyraził się, że nie ma nic do powiedzenia w sprawie prywatnych poglądów biskupa.

Bogdan Borusewicz powiedział, że papież popełnił w tej sprawie spory błąd, a także nie kontynuuje linii działania dialogu międzyreligijnego, o który mocno zabiegał Jan Paweł II. Natychmiast odezwał się biskup Pieronek, który stwierdził, że papież nie zna się na węglu i stali, a Borusewicz na teologii. Ks. prof. Waldemar Chrostowski zaś dodał, że “powinnością wiernych jest wsłuchiwanie się w głos Kościoła (…) a więc niekomentowanie papieża czy wchodzenie w polemikę z tym, co papież mówi”.

Pytania:

Jeśli Pawian dobrze rozumie, w świetle rozumowania Kościoła biskup wyraził swą prywatną opinię i senator też wyraził swą prywatną opinię. Rozpoczęła się wymiana opinii, stanowisk, zostały sformułowane oceny, niech będzie. Na razie wszystko jest w porządku. Jednakże w takim razie dlaczego biskup Pieronek gromi: “Jeśli takie sądy wygłasza osoba publiczna, reprezentująca polski parlament, to jest to bardzo niestosowne”. Tu argumentacja zaczyna się sypać, bo biskup mówi prywatnie, a parlamentarzysta oficjalnie? A dlaczego właśnie tak? Jakie kryteria o tym decydują? Czy są takie kryteria? A jeśli są, to dlaczego? Przecież ich nie powinno być, w świetle potępienia idei relatywizmu. Tu bowiem doszliśmy do względności uczynków, bo nagle się okazuje, że jedna osoba mówi prywatnie, a druga już jest przedstawicielem państwa, urzędnikiem, politykiem. Czy biskup jest prywatną osobą? Czy może reprezentuje Kościół? Jeśli poglądy biskupa Kościół uważałby za naganne, a przynajmniej dyskusyjne, to czy nie powinien go do porządku przywołać? Można bowiem fałszywie zrozumieć też (znów relatywizm), że w łonie Kościoła dopuszcza się mnogość poglądów w kwestii dotyczącej moralności (jak najbardziej), czyli Zagłady.

Pytanie następne. Dlaczego wierny nie ma prawa dyskutować z poglądami papieża? Jeśli znów uznać, że biskup mówił prywatnie, to w sumie jak przyjąć, że papież mówił oficjalnie? Przepraszam, Pawian jest relatywistą wściekłym, ale takie coś, to nawet dla niego już za wiele. Biskup prywatnie, polityk oficjalnie, papież oficjalnie. Pawian się gubi. W każdym razie wygląda tak, że w przypadku każdego aktu mowy są ustalane kryteria, czy jest to wypowiedź oficjalna, czy tez prywatna (nawet w przypadku publikacji, bo Williamson sporo na papierze tez się wypowiadał). Pawian rozumie, że istnieją funkcjonalne odmiany języka, w tym język oficjalny. Ale to chyba nie o to chodzi, bo przecież list pasterski jest oficjalny, no nie? Biskup Williamson nie pisał swych wszystkich “dzieł” do cioci, czy też jeża mieszkającego w lesie, tylko do grupy wiernych, części wspólnoty Kościoła. No to jak jest? On na piśmie – nieoficjalnie, senatorski wywiad do gazety – oficjalnie?

Tu pytanie następne. Czy Państwu nie pachnie argumentacja Kościoła relatywizmem? Pawianowi nawet z lekka podśmierduje.

Wracając do możliwości dyskusji z papieżem. Kim jest papież, że nie wolno z nim dyskutować? Czy z głową Kościoła nie wolno dyskutować? Czy nadal obowiązuje dogmat o nieomylności papieża? W Ewangelii według św. Mateusza (20, 26-27) jest następujący fragment: “Nie tak ma być między wami; ale ktokolwiek by chciał między wami być wielki, niech będzie sługą waszym. I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym”. Proszę wskazać pawianowi podstawę prawną (również w prawie kanonicznym), gdzie zapisano, że z papieżem się nie dyskutuje. Pawian wie, że były czasy w których ilość papieży na jedno stanowisko była mocno płynna. To skąd Pawian ma wiedzieć, że to jest papież, a nie antypapież? Bo nie wolno dyskutować? Bo nie wolno mieć wątpliwości? Bo morda w kubeł? Jeśli tak, to z senatorem tez nie można dyskutować. I koniec. Tako rzecze Pawian. A dlaczego nie?

Po zebraniu do kupy faktów i pytań Pawian mocno się zafrasował. Jeśli to nie jest najczystszej wody relatywizm, to co nim jest? Tak miało znaczyć tak, a nie – nie. A niestety tak nie jest. Argumentacja Kościoła pozostaje na poziomie: bo tak!

Przypomniała się Pawianowi przedwojenna anegdota (przypisywana przynajmniej kilku osobom). W każdym razie było tak: pewien pan namawiał panią na łóżkowe figle. Pani odrzekła, że nie. Na co pan powiedział: Od mówienia “nie”, to ja mam ładniejsze. I właśnie Pawian tak ma ochotę skomentować zaistniałą sytuację. Od “bo tak” to ja mam lepszych relatywistów, znacznie lepszych. Jest ci u nas w historii ich dostatek. Niech rzymski papa nie zgrywa dziewicy orleańskiej, niech nie gromi, że relatywizm i modernizm, bo zaraz mu się przypomni sprawę z belką w oku. W sprawie relatywizmu, to Kościół powinien siedzieć bardzo cicho, bo to naprawdę wstyd, żeby spece od retoryki tak ciała dawali.

Pawian pożegna się fragmentem wierszyka z 1907 roku, nieustannie aktualnego. Autorem jest, rzecz jasna, Boy.

Kiedy wieczór już zapada,

Ciotka do snu się układa:

„Józiu! Zostaw ten rozporek

I chodź odmówić paciorek.

Niech Józio przy łóżku klęknie

I powtarza głośno, pięknie:

„Boziu, usłysz głos chłopczyny,

Odpuść s y n ó w naszych winy!

Polska cię na pomoc woła!

Niech tradycji i Kościoła

Pozostanie sługą wierną!

Erotyzmem ni m o d e r n ą

Niech się naród ten nie spodli!”

Teraz Józio się pomodli

Za mamusię, za tatusia, Potem grzecznie się wysiusia

I spokojnie, cicho zaśnie”.

Brzydki chłopak mruknął: „Właśnie!”

 

 

 

 

http://www.tvn24.pl/0,1583913,0,1,borusewicz-krytykuje-papieza,wiadomosc.html

 

http://www.dziennik.pl/polityka/article307576/Niech_Borusewicz_nie_dyskutuje_z_papiezem.html

Reklamy
Published in: on 02/04/2009 at 23:47  5 Komentarzy  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/02/04/punkt-widzenia-zalezy-od-czyli-kilka-pytan-o-pryncypia/trackback/

RSS feed for comments on this post.

5 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Na szczęście pani Kanclerz podyskutowała i wydaje mi się, że tak wyraźnego przypomnienia o granicach nieomylności papieskiej KK nie usłyszał od 1870 roku. No ale zasłużył sobie na to w nadmiarze.

    Ach, wspominasz figurkę z UKSW, ks. prof. Waldemara Chrostowskiego. Myślę, że zamiast martwić się jakimiś półgłowkami z UK powinniśmy zająć się naszymi. Przecież ten typ to Wiecznie Tryskający Zdrój Nienawiści…

  2. Oczywiście, że Kościół nie jest relatywistyczny, że postępuje zawsze zgodnie, czy według, czy na podstawie absolutnych prawd czy wartości. A dokładniej jednej absolutnej prawdy. Tą prawdą jest sam Kościół.

    Dlatego jeśli w dwóch sprawach, czy dwóch chwilach wydaje się komukolwiek, że Kościół zmienił stanowisko, że dopasował je do sytuacji, ocenę wypowiedzi do osoby wypowiadającej, to jest w błędzie. Jedynym punktem odniesienia dla stanowiska Kościoła jest stanowisko Kościoła, dlatego jest ono słuszne, bo jest zgodne z punktem odniesienia. To przecież takie proste.

  3. Wiara jest sprawą prywatną każdego człowieka, dlatego też osoba nadzorująca jakość tejże wiary jest osobą prywatną także. Marszałek żadną miara prywatny być nie może, chyba że w swojej kuchni w kapciach. To po pierwsze. Po drugie, według biskupa żeby wypowiadać się o kościele trzeba być teologiem. Ciekawe. Gdzież zatem jego powszechność?

  4. Mnie najbardziej spodobali się Nasi Biskupi. Oni są chodzącym relatywizmem i powinno się ich pokazywać w muzeum.

  5. andosol: takich wszędzie sporo
    miskidomleka: no tak, A Pawian nie pomyślał…
    apski: a list do wiernych? encykliki? Tu bym się zastanawiała, czy to teksty prywatne. A drugiej sprawie: racja! Nie mógłby być powszechny.
    Meg: a kto by odwiedział to muzeum?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: