Od rzemyczka do koniczka, czyli wszystko w porząsiu

 Kilka lat temu jakiś lekko zezowaty piosenkarz katował wszystkich w radio frazą “myślę, że nie stało się niiiiiiic”, chociaż Pawian akurat w tej kwestii zajmował diametralnie odmienne stanowisko. Nasz bohater uważał, że owszem, stało się coś niedobrego, bowiem po włączeniu w dowolnym momencie jakiejkolwiek stacji radiowej zawsze słyszało się dokładnie ten sam utwór.

Dziś, gdy Pawian oderwany od istotnych spraw gruntowania i szpachlowania zobaczył w miarę nowe doniesienia prasowe, usłyszał od razu uszyma duszy ową nieszczęsną piosneczkę sprzed lat. Oczywiście nie stało się nic, bo przecież nie można oceniać działań w telewizji publicznej natychmiast po zmianie ekipy, ale… czyż zwolnienia szefów telewizyjnych stacji regionalnych w Rzeszowie, Krakowie, Wrocławiu i Katowicach nie sygnalizują nam, że oto szykują się zmiany na miarę umundurowania uczniów i kopania w kanonie lektur? Pawian złudzeń nie ma, że poplecznicy LPR-u zasiadając na stolcach dyrektorskich nagle staną się fachowcami od telewizji (chociaż niektórzy nawet mają jakieś doświadczenie, jak np. nowy dyrektor telewizji rzeszowskiej, który aż sześć lat pracował w telewizji kablowej), a nie od genetycznego patriotyzmu i wyznaczania norm, kto prawdziwy Polak, a kto jedynie farbowany. I naprawdę nie stało się nic, na razie nie stało się nic, bowiem dopiero po owocach ich poznamy. Jednakże jeśli sprawdza się stara zasada “jaki pan, taki kram”, to wspominając czasy, gdy najbardziej znana twarz (tu chrząknięcie) LPR-u była odpowiedzialna za resort edukacji, to zmiany w telewizji szykują się niezłe, takie na miarę “Polski gombrowiczowskiej” i tej właściwej, “sienkiewiczowskiej” oraz wiekopomnych odkryć dotyczących autorstwa Naszej szkapy.

Pawian się nie dziwi, bo znacznie lepiej wychowywać społeczeństwo drogą telewizyjną. Już widzę, gdy były minister G., co niedzielę będzie miał regionalny kwadrans miłości do ojczyzny, w którym będziemy doświadczać siły przenikliwego spojrzenia i hipnotyzującego głosu: adin, dwa, tri… Przepraszam, to chyba nie ta bajka. W każdym razie ministerialna władza nad ustawami szkolnymi, to mały pipek w porównaniu z możliwościami jakie niesie telewizja. Uprzejmie tylko proszę, żeby żurnaliści z Naszego Dziennika, którzy zajmują się kulturą jednak najpierw dokształcili się w kwestii utworów Kasprowicza, bo duby smalone pletli, o czym Pawian wspominał jakiś czas temu. Wiedza niestety jakoś omija genetycznych patriotów, nawet ta dotycząca literatury ojczystej, a może właśnie ta przede wszystkim?

Na razie nie stało się nic, ale oj będzie się działo, oj będzie. A zamiast przygód Bonda pewnie będziemy oglądali film pt. Młode lata Romana… Dmowskiego, no Dmowskiego, a czyje?

Ponownie piosneczka w pawiańskiej głowie zabrzmiała po przeczytaniu artykułu, że skoro nie ma nauczycieli etyki, to zajmą się wykładaniem nowego przedmiotu katecheci i księża. No i znów nie stało się nic. Nic takiego, poza małym, drażniącym dość wrednie pytaniem: A czego oni będą dokładnie uczyć? Na razie bowiem Pawian widzi, że nastąpiło pomieszanie w zakresie podstawowym, bowiem etyka, to nie moralność, o czym zdaje się nie wiedzieć większa cześć społeczeństwa:

Religia katolicka i etyka wyznają te same wartości. To nie problem, by jednego i drugiego przedmiotu uczył ksiądz.

I to mówi dyrektor szkoły. Nie będzie litości i nie będzie przemilczania nazwiska: Barbara Nowak ze szkoły 85 w Krakowie właśnie tak uważa. Po pierwsze religia i etyka nie mogą niczego wyznawać, bo są bytami abstrakcyjnymi. Po drugie etyka to nauka, a nie zbiór zasad obowiązujących w społeczeństwie nazywany moralnością. Pani Nowak myli się, że moralność mylona z etyką i religia katolicka to zawsze te same wartości, bowiem wystarczy przyjrzeć się np. plemionom, w których zjadanie swych przodków uznawane jest za czyn wysoce moralny, a także jest on jedną z podstawowych przesłanek kształtowania się tamtejszego systemu etycznego mającego swą reprezentację w ich ontologii, by od razu zburzyć tok jej rozumowania. Podobnie będzie w przypadku systemu etycznego Spartan, w obrębie którego można chore noworodki zrzucać ze skały. Oczywiście różnice między religią, etyką, a moralnością są znacznie większe, ale Pawian ich z lenistwa omawiać nie będzie. Dyrektorka szkoły krakowskiej jest doskonałym przedstawicielem społeczeństwa, w którym ludzie nie mają pojęcia o innych systemach i zbiorach norm, uznając, że jak ktoś w Boga nie wierzy, to pewnie jest w stanie mordercą zostać.

No i teraz, chociaż nadal nie stało się nic, będzie tak, że zamiast etyki, to uczniowie będą poznawać omówienie norm moralnych w społeczeństwie polskim, ze szczególnym uwzględnieniem norm katolickich, co Pawianowi przypomina prześmiewczy temat wypracowania z czasów niesłusznych: “Wyjaśnij, kto jest twoim idolem i dlaczego jest to Lenin”. Bo Pawian nie wierzy, że uczniowie poznają coś poza jednym systemem, sklasyfikowanym ze względu na pochodzenie źródeł norm moralnych jako antynaturalistyczny, bo przecież są, jak wiemy prawa naturalne, a w tej wstrętnej etyce wszystko jest na opak. Albo, że hedonizm będzie omawiany? Nie ma mowy.

No i nie stało się nic. Taki dzień, w którym nic się nie stało, ale pamiętać o nim trzeba, bo jeszcze nie raz zapłaczemy gorzkimi łzami pytając w naiwności swojej: Jak to mogło się wydarzyć?

Pawian rzecz jasna nie zamierza mówić, że oto ten ponury dzień styczniowy roku 2009 jest początkiem wielkich zmian. Nie, nie… One już się dokonały. Dawno temu, a dziś jedynie widać kolejną małą cegiełkę układaną na murku, który urósł już dziwnie taki duży. A my nadal spokojnie patrzymy, chociaż powinniśmy być przynajmniej lekko zaniepokojeni. Pawian przydrożny jest zaniepokojony, chociaż… nie stało się nic.

Przypisy:

http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35803,6183877,Katecheta_etyki_cie_nauczy.html 

http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,6182923,Oleszkowicz_wylecial_z_telewizji.html 

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,6184013,Monarchista_zostal_szefem_Telewizji_Katowice.html 

http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,6180939,Czystka_w_osrodkach_regionalnych_TVP.html 

http://wyborcza.pl/1,88975,6180388,Nie_mozna_tolerowac_Farfala_w_TVP.html 

http://pl.youtube.com/watch?v=6nSc-HQ5B8M  

 

 

Reklamy
Published in: on 01/21/2009 at 22:15  8 komentarzy  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/01/21/od-rzemyczka-do-koniczka-czyli-wszystko-w-porzasiu/trackback/

RSS feed for comments on this post.

8 komentarzyDodaj komentarz

  1. „Religia katolicka i etyka wyznają te same wartości. To nie problem, by jednego i drugiego przedmiotu uczył ksiądz.’

    Interesujące z jeszcze jednego punktu widzenia:
    http://miskidomleka.wordpress.com/2008/10/22/religia-jest-nieetyczna/

  2. TVP może uraczyć nas jeszcze dodatkowo propagandą antyunijną. LPR ma projekt zmierzający do tego, żeby w 2013 roku Polska wystąpiła z UE….
    A jeśli chodzi o nauczanie etyki? Cóż, doskonale potrafię sobie wyobrazić nauczanie w stylu: owszem, są inne systemy wartości niż katolicki. W niektórych społecznościach np. dopuszczalny jest kanibalizm, a katolicy mówią nie zabijaj, szanuj ciało człowieka róznież po śmierci itd. Konkluzja: inne systemy są be. Proste i oczywiste, nauczający etyki nie będą mieć konfliktu sumienia, lekcje będą wpisane do planu – pełen sukces. A jaki był cel?
    Będąc katoliczką – chciałabym aby ktoś w końcu postawił na jakośc, a nie pozorną ilość. I ciągle nie mogę zrozumieć, jak w świetle 5 przykazania można byc jednocześnie za ochroną życia (oczywiście od poczęcia) i karą śmierci.

  3. Zawsze można w domu korygować wiedzę wszelaką…

    Jotesz tak wychowywał córę w duchu tolerancji różności i nietolerowaniu antysemityzmu, że dyplom zrobiła w Tel Avivie i mieszka tam do dziś, bo odpowiada jej klimat i ludzie. Trzeba więc uważać z tym korygowaniem, żeby nie przefajnować.

    Pozdrowienia tolerancyjne

  4. Kiedy poszłam do liceum, po pierwszej lekcji religii zdecydowałyśmy z koleżanką, że wypisujemy się z tego interesu i idziemy na etykę, bo uczenie się o tym, że ojciec Pio pachniał fiołkami… eee, no właśnie… Etyki uczyła pani bibliotekarka, która zrobiła drugi dyplom z filozofii. Na którychś zajęciach chciała, żebyśmy pomyśleli życzenie pocierając w dłoniach „magiczne” irlandzkie kamienie. Na innych omawiała teorie rozwoju duchowego, którą jakiś ktoś oparł na architekturze piramidy Cheopsa i opublikował w pseudonaukowym pisemku. Jedyna wymierna korzyść była taka, że religii były dwie godziny w tygodniu, a etyki jedna i nieobecności były traktowane pobłażliwie. Sytuacji, kiedy etyki miałby uczyć katecheta nie wyobrażam sobie w ogóle. Dlaczego nauczyciel religii (katolickiego wyznania wiary) czy etyki nie musi być odpowiednio wykwalifikowany? Dlaczego nie ma porządnych programów nauczania i podręczników?

    A co do telewizji – strach się bać.

  5. miskidomleka: dzięki za link, bo to ciekawa perspektywa w całej dyskusji
    marzatela: ten paradoks zawsze mnie zastanawiał, ale to tylko jeden z wielu, jednakże fundamentalny
    jotesz: jedni w domu skorygują, a inni wcale…
    fabulitas: na etyce o kamieniach, to była chyba nauka o minerałach, albo o etyce minerałów 😉

  6. niestety nie skorzystaliśmy specjalnie tych zajęć, bo kamienie nie były rozmowne i nic a nic nam o swojej etyce nie opowiedziały 😦

  7. jasne. Niech uczy, to się przyoszczędzi. na nauczycielu. A co kogo obchodzi, że ksiądz na tej – pozal się Boże- etyce wszystko do dekalogu sprowadzi?

  8. Pozwole tu sobie zacytowac glos slynnego specjalisty, dr. Wilczura:
    Cytuje „AUUUUU!” koniec cytatu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: