Pawian staje okoniem, czyli do czego prowadzi zabawa z krętaczami

 Posła Palikota coś jednak usprawiedliwia. Usprawiedliwia go następująca lista obelg wobec przeciwników politycznych i mediów: wywodzą się z KPP, przypominają morderców księdza Popiełuszki, przypominają stalinowską „Trybunę Ludu”, stali tam, gdzie stało ZOMO, są łże-elitami, lumpenliberałami, kiedy dojdą do władzy, wprowadzą stan wojenny, sprostytuowani prawnicy, pewien znany prawnik to tchórz i obrzydliwy oportunista, ogromna część mediów wyszła na idiotów i kukiełki służb, pewne media powinny milczeć, bo są niemieckie, krytycy Zbigniewa Ziobry należą do frontu obrony przestępców, a PO używa knajackiego języka.

(Ewa Milewicz)

W teologii znane jest pojęcie „sumienia faryzejskiego”. Ktoś, kto je posiada, widzi i ocenia zewnętrzne i mniej istotne przejawy zła, a nie jego fundament. Faryzeusz skupia się na skutkach i formie, nie zaś na przyczynach. Widzi zło w innych, broniąc siebie, choć to on jest jego nosicielem. Faryzeusze dbają o czystość rąk, nie dbając o czystość własnej duszy; dbają o czystość naczyń, nie dbając o dobro wspólne. Mówiąc językiem Ewangelii, „przecedzają komara i połykają wielbłąda” (Mt 23,24).

(Magdalena Środa)

 

 A Pawian stanie okoniem! Nic posła Palikota nie tłumaczy. Kompletnie nic. Poza tym, że gbur i prostak. W książce Johana Huizingi, Homo ludens, pojawia się określenie zepsuj-zabawy. Jest to osoba, która łamie reguły gry, starając się je zmienić, najczęściej na swoją korzyść. A to by znaczyło, że właśnie oto przyjęte zostały reguły gry, którą wcześniej popsuto. Język polityki rzeczywiście z zabawą niewiele ma wspólnego i nigdy nie był wolny od personalnych ataków, obelg i przekrzykiwania się. Wystarczy jedynie przypomnieć chociażby niektóre słowa Piłsudskiego, które za cenzuralne uważane być nie mogą.

Jednakże od czasów gdy PiS zwyciężył w wyborach wiele się zmieniło. Partia, która tak chętnie mówiła o etosie, prawdzie, prawie… tu proszę sobie wstawić wszystkie odpowiednie słowa, jednocześnie posługiwała się wyzwiskami, pomówieniami, słownictwem rodem z magla i rynsztoka razem wziętymi.

I to ma usprawiedliwiać Palikota? Że reguły się zmieniły? Że od tamtych czasów, gdy premierem był jeden z braci, a ministrami przystawki i agent zero, słownictwo polityczne będzie zawsze na poziomie zamtuza?

To znaczy, że jak ktoś zwyzywa Pawiana od świni, złodziejki, prostytutki i sodomitki, to Pawian ma odpowiedzieć tak samo, albo wytoczyć cięższą artylerię zaczynając od tego, kim była mamusia interlokutora? Bo co? Bo inaczej adwersarz nie zrozumie? Bo inaczej go nie zaboli? Jednym zdaniem: należy uznać, że reguły gry zmienione przez zepsuj-zabawę stały się nowymi regułami i wszyscy na boisku je przyjmą?

Nie ma mowy. Pawian się nie będzie tak bawić. Niech hołota ma swoje reguły i podnieca się faktem, jak dobrze Palikot kaczkom dopieprzył. Pawian czuje jedynie zniesmaczenie. Po pierwsze postawą tych, którzy rozpowszechnili język charakterystyczny dla meneli pod budką z piwem, a po drugie postępowaniem tych, którzy świetnie sobie z tym językiem radzą i nader chętnie go używają. I także niestety postawą tych, których Pawian szanuje, usprawiedliwiających jednakże okoliczności grania wedle reguł zepsuj-zabaw. Że nerwy puściły, że fundamenty zła tkwią gdzieś indziej.

Palikot, jako enfant terrible pasuje doskonale. Niby się gorszymy, a tak naprawdę pod stołem zacieramy łapki. Tylko że jego postępowanie jest tak naprawdę zwycięstwem PiS-u. Że wszyscy przyjęliśmy zasadę, że można rzucać błotem, a nawet gównem. Komedia slapstickowa, tylko zamiast tortów fruwają fekalia. I wielki smród się roznosi. A kto to umyje? Wyczyści? Gdzie będzie granica? Kiedy w polskiej polityce zacznie się walka na argumenty, a nie na odpadki ze ścieku wyławiane przy wielkim rozbawieniu tłumów?

Można użyć argumentu, że skoro ktoś atakuje mnie kłonicą, to ja nie mogę wystąpić z łyżeczką do kawy. Owszem, owszem, ale czyż siła argumentów leży jedynie w ich wulgarności? To znaczy, że kto użyje paskudniejszego, bardziej sprośnego niż przeciwnik określenia, to wygra? I media lubujące się w tłustych tytułach umieszczanych na pierwszej stronie znów będą przypominać stado sępów nad padliną i wyciągać łyse szyjska w kierunku następnej możliwej rozwałki słownej?

Tak, tak. Popyskujmy sobie, rzućmy paroma prostytutkami, a nawet ostrzej – kurwami – będzie tak medialnie i głośno. A meritum? Jak zawsze pozostanie nierozwiązane. I tego właśnie nauczył nas PiS. A my nawet nie zauważyliśmy postępujących zmian, jak te zwierzątka z Orwella, zaskoczone końcowym rezultatem:

Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim.

A jakaś różnica powinna być, nieprawdaż?

 

http://wyborcza.pl/1,88975,6157498,Sroda__Palikot_i_sumienie_faryzejskie.html

 

 

http://wyborcza.pl/1,88975,6157524,Milewicz__Palikot__wsrod_rzeznikow_pierwszy_mazurzysta.html

Reklamy
Published in: on 01/14/2009 at 19:26  26 Komentarzy  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/01/14/pawian-staje-okoniem-czyli-do-czego-prowadzi-zabawa-z-kretaczami/trackback/

RSS feed for comments on this post.

26 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Dokładnie i w całości zgadzam się z Tobą. Czyjeś chamstwo nie usprawiedliwia naszego chamstwa.
    Wprost przeciwnie – im bardziej w szambie babrze sie nasz przeciwnik – tym bardziej powinniśmy dbać,a by nasze buty były czyste i wypastowane (w odróznieniu od niektórych znanych).

  2. ok, zgoda. Ale- od sprostytuowania daleka droga do prostytucji- choć ten sam źródłosłow

  3. A żółw z małżonką też staną okoniem tym razem, tyle, że w stronę ogona. W kwestii formalnej Joe wytknął Pawianowi dość istotny i z pozoru tylko formalny błąd: poseł Palikot mówił o sprostytuowaniu, nie o prostytutkach. To istotne, bo to ocena postępowania, a nie osoby. Krytyka, może i mocna, ale nie obraza wprost. Język debaty rzeczywiście zszedł na jakiś dziwnie niski poziom, ale może nie rzucajmy od razu kamieniami. Bo co pisze Pawian? Dwie legalnie działające w Polsce partie polityczne zostały określone niezbyt pochlebnie jako „przystawki”. Były miniester byłego rządu – to „agent zero”. Co gorsza, pewna grupa spokojnych wyborców do których zalicza się też i podpisany powyżej był łaskaw Pawian nazwać „chołotą”. Są to określenia znacznie bardziej personalne niż klasyfikacja postępowania, jakiej dopuścił się Palikot (który nota bene podkreślił, że bardzo szanuje wcześniejsze dokonania pani minister). W przeciwieństwie do wielu, Palikot świadomie posługuje się słowami. Może i rzuca gównem, ale rzucając nim – wie czym rzuca, po co i dlaczego, i jest w stanie uzasadnić każde swoje słowo. Tak przy okazji – Słownik wyrazów obcych Kopalińskiego podaje, że „prostytuować” to „bezcześcić, hańbić”. Istotnie, minister Gęsicka zhańbiła się swoją wypowiedzią – tak się składa, że też występowałem o środki unijne i o tym, jak to wygląda, wiem rzeczy, których Gęsicka nie mogła nie wiedzieć. W zamęcie dyskusji nad rzekomą niemoralnością nazywania rzeczy po imieniu zupełnie gdzieś zagubiono meritum sprawy (dziękujemy wam, media). Poza tym (też) uważam, że Ziobro to idiota. Welcome to hell.

  4. joe, mockturtleowie: nie chodzi o to prostytuowanie się. Chodzi o zasadę. A komentarze Redaktor Milewicz i Profesor Środy utwierdziły Pawiana w pewnym przekonaniu.

  5. Milewicz mnie nie przekonuje, nie mozna Palikota usprawiedliwiac chamstwem PISu, to juz odgrzewanie kotletow.
    ale podobala mi sie wczoraj wypowiedz Szczuki w tvn, kobiety w polityce sa widzialne i slyszalne (taka pani Kochan, czy ktos o niej wczesniej slyszal?) tylko wtedy kiedy chodzi o obrone czci kobiecej a nie w merytorycznej debacie. dalej nastepuje propagowanie postaw dzentelmenskich (pochwala posla Gowina) i wzywanie do szacunku wobec kobiet (bo wobec kobiet nie przystoi taki jezyk). czyli kobieta w polityce to „piekno, lagodnosc” itd.

    pozdrowienia

  6. Pawianie, zgadzam się całkowicie, co więcej, mam wrażenie, że usprawiedliwianie Palikota w stylu: „Może ekspresji nadużywa, ale co do meritum ma słuszność, a ponadto do Onych nic subtelniejszego od panzerfaustu nie dociera” jest żywym cytowaniem Braci Mniejszych. Więc jeśli nie lubić PiS za spaskudzenie życia politycznego i debatę na poziomie rowu melioracyjnego, to niestety, należy również nie lubić Palikota za dostosowanie się do tejże. A zabawy w słownikowo, że ptrostytuowanie się to nie to samo co wyzwanie od kurwów prostych, to excusez le mot – metodologia skrótów myślowych. Argumentacja, że posła P. usprawiedliwiają posłowie J.K., P.E.G., M.K., B.K. et consortes, ma urok wymówki czterolatka: „Ale proszę panią, to on zaczął”. Więc zgoda, Pawianie, zgoda nade wszystko.

    Tylko pokornie błagam: PiłsuDSKi zamiast PiłsuDZKiego, dobrze?

    Z ukłonami

  7. niq – już poprawiam literówki, bo nie tylko ta się zakradła, dziekuję

  8. Pawian się złości, gdy kot atakuje gęś, choć to kaczka zaczęła. Polskie zoo…

  9. komentarze Milewicz i Środy broniące Palikota są żenujące i tutaj zgadzam się z Tobą Pawianie w całej rozciągłości.
    ale nie zamierzam potepiać posłą Palikota i okreslenie go mianem zepsuj-zabawy uważam za przesadne. Palikot wybrał sobie takie emploi błazna i sie go konsekwentnie trzyma. czasem rzeczywiście przesadza i zamieszanie jakie robi nie zawsze jest adekwatne do poruszanego tematu. no i często o własciwym problemie, ktory poruszył Palikota już zapominamy.
    taka postać jest polskiej polityce potrzebna, uważam. jest kontrowersyjny, ale zwraca uwage na to, co czasem mainstream polityczny chce zamieść pod dywan. to Palikot nagłośnil sprawę gwałtów na lubelskim komisariacie. nie boi się powiedzieć głosno pewnych rzeczy.
    problem w tym, że Palikot czasem trochę przesadza – na przykład z insynuacjami o homoseksualiźmie Kaczyńskiego – mało to było wybredne. pewnie takie są reguły tej gry: postepujący radykalizm wypowiedzi, by nadal być zauważanym i robic ferment.

  10. W obronie Palikota (Firecat-pięknie) powiem tylko, że kto mówi prawdę,nie może wybierać w słowach. Wulgarny i gburowaty? A jaki język pasowałby w tym politycznym szambie,wedle reguł pawiana, gdzie
    „spieprzaj dziadu” „małpa w czerwonym”, kłamstwa Kurskiego itp są normą? Palikot jest swego rodzaju lewatywą dla ciemnego ludu i jego wodzów. Czy lewatywa jest wulgarna z racji miejsca gdzie się ją aplikuje? Viva Firecat! 😉

  11. Zgadzam się Pawianku, problem polega na tym, że media histerycznie będą bronić platformersów w myśl zasady – byle tylko PiS nie wrócił. A to nie jest uczciwe. Gdyby Kaczor powiedział coś o prostytutkach to wszyscy by się rzucili, tak jak było z prostytutką, której gwałcić nie można (Lepper).

    Sodomitki… jakie fajne słowo, trza zapamiętać 🙂

  12. Znaczy sie w takiej ogolnosci, to Pawian zgadza sie z Passentem? Hm… wlasciwie i lytery by sie zgadzaly. Niedawno sluchalam potrojnego espresso, w radiu PiN. Slucha Pawian czasem tej fali? Passent tam czesto gada z ranca, a nieglupio.

  13. Wylali Palikota z kąpielą w parę dni po tym gdy się Gowinowi postawił. A Gowin, powiadam Wam, gorszy od Zera.

  14. socjo: z zasadą zgodziłyśmy się. Myśle, że niechęć do OBU panów K. jest tak duża, że trudno nam respektować jakiekolwiek reguły. I to jest problem

  15. Jotesz 🙂 nic dodać
    katmoso – zapsuj-zabawa to raczej bliźniaki, Palikot to sprawa wtórna…
    stefan: owszem, fakt, ale jakoś Pawiana brzydzi…
    abiekt, ja znam dużo fajnych słów 😉
    Tanni: z rańca? Koło południa Pawian wstaje. nalezy bowiem do Elitarnego Klubu Wstających Po Południu
    mockturtle: ano gorszy…
    joe: Pawian jest stary – znaczy się taki pryncypialny 😉 – Pani rozumiesz. Moja niechęć do braci mniejszych jak oceany, ale jednak… nie mogę.

    ps. Do autorki komentarza zaczynającego się od słów:
    „Jak Palikot z takim rozumem…”

    Pawian oświadcza, że komentarze poniżej pewnego poziomu zamieszczane nie będą. Właśnie z powodów wyjaśnionych w powyższym wpisie. Uprasza się o czytanie ze zrozumieniem. Chociaz Pawian w niektórych wypadkach na to nie liczy. Dziekujemy, żegnamy. Never-nevermore…

  16. ekhm… ja nie wątpię w Pawianową znajomość słownika 😀

  17. Nie zgadzam się fundamentalnie. W tej dyskusji cała para poszła w formę, a nie w tresć (przepraszam, mam zablokowane s z kreską na klawiaturze). Palikot jest inteligentny, w swojej komisji sejmowej odwalał masę dobrej roboty, celnie kąsał znienawidzoną przez większosć w Polsce niezbyt prawą opozycję, a jego grzechem smiertelnym jest tzw. „używanie języka spod budki z piwem”. No kurwa, mamy XXI wiek, uważamy się za ludzi o odważnych, wyrazistych poglądach, więc chyba nie musimy okazywać wrażliwosci dziewiętnastowiecznej panienki i wołać „och, jak pan może używać takich słów, och, och!”. Znam paru cholernie inteligentnych ludzi, wykładowców uniwersyteckich, którzy w rozmowie posługują się takim słownictwem, iż moja mama mówiła zawsze o nich, że pasują tylko do budki z piwem. Moja mama otrzymała bowiem bardzo tradycyjne wychowanie. Niestety, nie zdołała zaszczepić mi tych wartosci, czego dowodem ten post. I najważniejsze: jesli, zamiast wpadać w panikę wobec użytej formy, zastanowimy się, co tak naprawdę mówi Palikot, zauważymy, że, po pierwsze, jest to krytyka poczynań polityków, nie ich osób. Po drugie, krytyka dotyczy konkretnych polityków, a nie ich wyborców czy szerokiego grona ludzi mających takie a nie inne poglądy. W tym sensie ładowanie lekarzy w kamasze, choć tak pięknie (znaczy: nie wulgarnie) wyrażone, stokroć bardziej psuje zabawę niż palikotowe prostytuowanie. A zomowcy? Przecież to nie wulgaryzm. Taki drobny szczegół, zamiast trafić w jedną głupią babę która bezczelnie manipuluje faktami tylko po to, żeby wylizać dupę swego partyjnego wodza (czyż nie? czyż nie?) – sugeruje się, że cały niepisowski elektorat to zomowcy. Nawet na pawianie nie zostawię suchej nitki za to, że zamiast poprzestać na Palikocie (ma do tego pawian prawo), napisał o mnie i mojej żonie, żesmy hołota, bo się cieszymy, jak facet kaczkom dopieprza.

  18. Mockturtle, nie wiem, czy to tradycyjne wychowanie, czy inny próg estetyki, ale zakładam, że kiedy mówimy takim językiem jak nasz przeciwnik, w jakiś sposób spłycamy się do jego poziomu a obserwator będzie mógł mieć problem z odróżnieniem.

    Wulgaryzmy użyte nie za często a trafnie są potrzebne; powiem więcej: bywają nieodzowne.

    Tylko że, piórkowana ich niegipsowana, mają tę samą cechę co chilli – nie można ich nadużywać, bo w pierwszej chwili boli, a później się człowiek znieczula. I zamiast sypać szczyptę pepperoncini będzie później zakąszać habanero jak jabłko i marudzić, że nic nie piecze.

    Cieszę się, że Palikot ma odwagę, której innym może braknie. Ale absolutnie mnie nie cieszy, że robiąc swoje, legitymizuje wulgarność i prostactwo językowe. Dupa no!

  19. mockturtle: po komentarzu Iji Ijewny nie mam nic do dodania, poza faktem, że media skupiają się na tych, wątpliwej jakości ozdobnikach, które od czasów PiS-u zastepują normalne, merytoryczne argumenty. A Palikot wchodzi w ich zabawę. Dupa no!

    Pawian pamięta wszystkie kamasze, ZOMO, małpy w czerwonych, dziady spieprzające i nie raz pisał o tym. Żałuje, bardzo żałuje, że teraz też musi to robić. I nadal będzie to robic, jesli zostanie zmuszony.

  20. Kto jest bez grzechu, Pawianie, niech pierwszy rzuci kamieniem (przepraszam za cytat z Biblii). Nie to, bym był obrażony wzmianką o hołocie w tekście – nie poczuwam się – ale taki styl i kolor ma teraz polska polityka, że nawet Pawian nie ustrzegł się słów powszechnie uznanych za obraźliwe, w stosunku do swoich adwersarzy. I, mam wrażenie, lawiruje, by nie odnieść się do tej części swojej wypowiedzi wprost. No, a skoro skupiamy się na formie i progu wrażliwości estetycznej… Ja też bym wolał, by polska polityka posługiwała się językiem dwornym jak armia Spinoli pod Casale, ale tak nie jest, i nie ma co z tego powodu powiększać menażerii kaczorów, gęsi i kotów o jeszcze jeden gatunek: kozła ofiarnego.

  21. SJP:

    hołota
    1. pogard. «ludzie zachowujący się ordynarnie»
    2. daw. «ludzie biedni»

    Nie skupiamy sie na wrażliwości i formie, tylko na skutkach używania publicznie niewłaściwej odmiany funkcjonalnej polszczyzny. Mockurtle zna Pawiana, od czasów niemalże pieluchowych i wie doskonale, że Pawian używa wyrazów – róznych, w tym tych ordynarnych, obraźliwych. Natomiast tu chodzi o fakt, że zepsucie standardów stało się samo w sobie standardem. I czymże się różnimy, nawet jesli chcemy dobrze, jesli używamy tych samych sposobów, co używano wobec nas?
    http://socjopatycznamalkontentka.blox.pl/2006/12/Slownik-ulubionych-wyrazow-socjopatycznej-czyli.html

  22. Oooj Paaawiaaan. Tez bym tak chciala. Ale ile ciekawych dysput by mnie podowczas ominelo…

  23. sjp.pwn.pl:

    prostytuować się
    1. «uprawiać prostytucję»
    2. «wysługiwać się komuś dla pieniędzy lub innych korzyści»

    Nie wszystko musi się od razu kojarzyć z seksem. Jeśli odrzucimy kosmate myśli, to okazuje się, że Palikot jedynie nazwał rzecz po imieniu, a dyskusja jest bezprzedmiotowa, gdyż rzeczony wyraz w tym kontekście nie ma charakteru obraźliwego. Wybacz, Pawianie, ale cała ta awantura o niegrzeczne słówko jest cokolwiek egzaltowana. „Obraził pan posła, obraził pan kobietę” – powiedział dziennikarz prowadzący wywiad. A co, jak obrażał mężczyznę („uważam prezydenta za chama”) to było to do przyjęcia? Czemu nikt się dla odmiany nie zajmie seksizmem dziennikarzyny? I brakiem zrozumienia polskich słów?

  24. Mockturtle: Pawianowi nie chodzi o owo nieszczęsne prostytuowanie się. Ino o całokształt, że nagle znana redaktor i profesora etyki wystepują w obronie paskudnego zjawiska. ZJAWISKA, które stworzył PiS, a które stało się normą. A nie pojedynczych wyrazów, sformułowań.

    Nie zajmuję się dziś seksizmem dziennikarzy – nota bene własnie mnie zainspirował pewien artykuł na ten temat, jakbyś siedział mi za plecami, zaczynam się bać 😉 – ale to znaczy, że nigdy się nie zajmowałam? Nie zarzucaj mi mockturtle, ze nie piszę „Księgi Piasku”. A polskie słowa? Cały czas Pawian się tym zajmować. I własnie o tym jest ten tekst, żeby mówić po polsku, używac argumentów, a nie wyzwisk oraz nie bawić się zabawkami skażonymi paskudną chorobą, które zostały przyniesione do piaskownicy, a trzeba je wyrzucić. Zaperzasz się jak Twój braciszek 😛

  25. Redaktor, profesora, ja i Żółwiowa – występujemy w obronie człowieka, nie Zjawiska. Już zdaje się, że ustaliliśmy, że prostytuowanie się Gęsickiej nie ma większego związku ze Zjawiskiem. To cóż ma? Że przyniósł łeb świński do studia? Wolne żarty. Że pokazał penisa? Nie swojego, w dodatku, sztucznego? I chwała mu za to, zakpił sobie trochę z siermiężno-katolickiej obyczajowości. Że nazwał Prezia chamem? Kurczę, a kto w Polsce jeszcze go tak nie nazwał (lub gorzej). Że wypisał sobie na koszulce „jestem gejem”? A może, i kto wie czy nie docieram wreszcie do prawdziwej przyczyny partyjno-prasowej nagonki, że skrytykował swojego kolegę z PO Gowina Jarosława za projekt ustawy napisany pod dyktando biskupów? Że mówił otwartym tekstem, co myśli o oddawaniu publicznego majątku Kościołowi za bezcen? Dobra, zgoda, sugerowanie Kaczyńskiemu że jest gejem nie było eleganckie. Ale jak to nazwać, jeśli Monika Olejnik uważa to za tak potworną zniewagę dla mężczyzny, że „na miejscu Jarosława Kaczyńskiego dałaby w mordę Januszowi Palikotowi”? Gdzie tu są standardy? Zgoda, w jakimś mizernym stopniu dał się Palikot wciągnąć z rzeczone Zjawisko. Ale jest w nim bardzo cienkim bolkiem. Mnie, podobnie jak Magdalenie Szczuce, scyzoryk się w kieszeni otwiera, gdy czytam gładkie słówka posła Gowina, który kpi sobie z naszej inteligencji robiąc idiotów z nas wszystkich. Ale kobiety z klubu parlamentarnego PO protestują przeciwko Palikotowi, albowiem ten „obraził cześć kobiety”. Ruszyły się dopiero gdy obraził cześć kobiety. Solidarność macic w klasycznej postaci?

    Palikot jest skandalistą, ale to nie powinno nikogo obrażać. W przeciwnym wypadku zejdziemy do poziomu rządu bułgarskiego który oczekuje likwidacji artystycznej prowokacji w Brukseli. Słowa, których używa, są prowokacyjne ale przemyślane. Nie obraża elektoratu (również elektoratu PiS), nie stosuje argumentacji ad personam. Mieszanie jego może i nietypowej ekspresywności z chamskimi zagrywkami spod znaku PiSu to nieporozumienie. Dodam, last but not least, że robi kawał dobrej roboty dla Polski (Przyjazne Państwo, walka z matactwami w policji, ujawnienie stanu zdrowia głowy państwa, kwestia zapłodnienia in vitro itd).

    Jeśli się zaperzam, to dlatego, że nie podoba mi się totalna medialna nagonka na jednego z najmądrzejszych i najuczciwszych polityków w Polsce, do której dołącza się w dodatku mój ulubiony blog. Czekam cierpliwie na dzisiejszy materiał, nie będę więcej zaglądać Pawianowi przez ramię.

  26. nagonka? czyli nawet jak coś robi źle, to nic nie mówić?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: