Pawian wspomaga polską misję wojskową na Bałkanach

Pawian odziany w jedwabie, szale, perły i buty na słoninie udał się wraz z Delfinem na spotkanie polonijne. Delfin ma doświadczenie w życiu, dlatego zapytana o tego typu imprezy od razu powiedziała, że przyjedzie wojsko z Kosowa i będą tańce. Pawian się zafrasował, bo po pierwsze jakoś nie pociąga go wizja czterdziestu pijanych chłopa nostaligizujących się za ojczyzną w poczuciu zagrożenia oraz tańce. Pawian po prostu nie znosi tańców. Żadnego pląsania, gibania się, żadnego obejmowania, podskakiwania, piruetów i obrotów. Jedyny taniec jaki uznaje, to ten dydaktyczny, w czasie zajęć, gdy trzeba młodzieży coś pokazać. Po trzykrotnym odmówieniu kolejnym mundurowym obrotów na parkiecie, Pawian, widząc determinację w oczach czwartego, bo na sali kobiet zbyt wiele nie było, posunął się do zachowania niecnego. Czy zatańczy pani pawian, młody ułan pyta? A Pawian na to, z uśmiechem baranka wełnistego z różową wstążeczką: Pan wybaczy poruczniku, kapitanie (tu nastąpił trzepot rzęsami), niestety nie tańczę, bo religia mi zabrania.

     

Nastąpił opad szczęki, trzaśnięcie obcasami i Pawian mógł zajmować się piciem wina i paleniem papierosów, także w towarzystwie wojska, ale takiego, co nie miało ochoty na polonezy i “hej sokoły”, a jakże. Chociaż osoby odpowiedzialne za muzyczną oprawę widowiska należałoby rozstrzelać, a następnie oblać napalmem – a może odwrotnie? A może chodzi o wrodzone malkontenctwo Pawiana, który nie umie się skupić, jak ktoś mu za uchem wyje: “czerwone i bure i bure, chodź ze mną na górę”. Pawian wówczas ma ochotę gryźć, kopać i przeprowadzać wyrafinowane tortury.

Tym razem i tak najgorzej nie było, chociaż… No właśnie! Zawsze Pawian musi coś takiego zobaczyć, co mu niszczy obraz husarskich skrzydeł i szabli Wołodyjowskiego. Większość panów chorążych i młodszych chorążych (bo takich Pawian głównie poznał) zachowywała się w porządku, chociaż co poniektórzy to mieli mocno zryte berety, bowiem jak Pawian usłyszał o powszechnym obowiązku służby wojskowej dla wszystkich obywateli, z tego powodu, że jak będzie wojna to mają ją wygrać rezerwowi, to trochę się zafrasował. Najpierw nieśmiało zaoponował, że wojna się na razie nie szykuje i może wstrzymać jeszcze na chwilę te psy wojny… Usłyszał surowo, że tak samo myśleli ludzie w 1939 i przez takich właśnie jak Pawian Polska przegrała kampanię wrześniową. Potem wojak dodał, że rzeczą męską jest walczyć, a kobiecą rodzić dzieci i czekać. Na pytanie Pawiana, czyje dzieci rodzić, skoro mężczyźni na froncie, pawian się odpowiedzi nie doczekał. Mimo tego nadal starał się być miły, ale już mu w dłoni drgał szpadel z najprzedniejszej stali toledańskiej. I poszedł na całość, mówiąc, że on – czyli Pawian – nie pozwoli ruszać zbrojnie Łasicowi, bowiem ten się do czynów gwałtownych nie nadaje, ale Pawian dla ojczyzny ratowania jest gotów sam rzucić się w bój, ponieważ, jak myśli, ma do tego pewne predyspozycje. Żołnierz Pawiana nie skłamie, chociaż nie wszystko mu powie… Tym razem skończyło się na całowaniu rączek (to znaczy Pawian NIE całował, żeby było jasne) i zapewnieniu, że Pawian byłby ozdobą każdej armii. Pawian przez grzeczność nie zaprzeczył.

Żarcie było kiepskie, to Pawian miał humor nietęgi, ale pomyślał sobie, że to działalność patriotyczna, że trzeba. A potem to już mu tylko żal było tych chłopaków, co tęsknią za domem. Chociaż Pawian nie rozumie, jak można tęsknić za polskim pieczywem. I tęsknią też za rozmową, mówią o żonach, dzieciach, zainteresowaniach pozamilitarnych, o pracy, o sytuacjach dziwnych, wręcz przerażających. Pawian myśli, że lubi wyjeżdżać, ale lubi też wracać. I to w miarę szybko. Do Łasica, do Nadieżdy Iwanowny, do swojej ciepłej kuchni. Dlatego też dość ciepło myśli o tych chorążych, którzy w domu dopiero gdzieś na święta, albo na Sylwestra.

Trzeba dodać na końcu, że ilość stowarzyszeń polonijnych jest (jak pewnie wszędzie na świecie) odwrotnie proporcjonalna do ilości Polaków, bowiem z każdego kółka już wypączkowały trzy następne. Polacy jak zawsze się pokłócili i teraz każdy ma własną, jedynie słuszną, organizację.

 

Reklamy
Published in: on 12/01/2008 at 23:12  14 komentarzy  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2008/12/01/pawian-wspomaga-polska-misje-wojskowa-na-balkanach/trackback/

RSS feed for comments on this post.

14 komentarzyDodaj komentarz

  1. „Żarcie było kiepskie, to Pawian miał humor nietęgi” -czy tez tak masz, Pawianie, ze kiepskie jedzenie ( ajuz nei daj boze w lokalu, poktorym sporo sobie obiecujesz) potrafi wpedzic cie w otchlan rozpaczy? mnie sie udalo nawet raz rozplakac (autentyk, zapytajcie mego meza!)nad zle usmazonym befsztykiem…

  2. Poże, poże, f jakie towarzystwo Ty fpadłaś…

  3. Bigapple: ja wiedziałam, że tam będzie słabe żarcie, dlatego przed wyjściem poszłyśmy z Delfinem i Filipem Macedońskim do knajpy „Zlate”, aby napełnić brzuszki pleskavicą i szopską, wino też było. Najedzona więc byłam po kokardkę, ale kiepskie jedzenie zasmuca. Mamusia Pawiana mawia zawsze, że nie marnuje się darów bozych.

    andsol: czekaj na dalsze opowieści z Bałkanów, bo to jeszcze nie wszystko 🙂

  4. O tej tęsknocie za domem to ja wiem. Nie osobiscie na szczęście, ale wiem. Koleżanki chłopak na kontrakcie jest i niedługo jedzie na misję do Czadu.

    1939 przegraliśmy, owszem. Panom Wojsku się wydaje, że da się potencjalny dwa tysiące któryś rok wygrać przy pomocy rezerwy? Tych panów z brzuszkiem?

    Czerwone i bure to co to jest? Kot jakiś?:)

  5. Posłuchaj gabrielle tego wytworu muzyki biesiadnej

    http://pl.youtube.com/watch?v=ct4fCc-mDGU

  6. No jak to nie rozumie Pawian, że się za chlebem polskim tęskni, wszak ów najlepszy na świecie! Chociaz ja mam chleb Gazeli ponad wszystko. Mniam! 🙂

  7. hmmm…a ja widziałam onegdaj Pawiana jak pląsał i to bez przymusu.dowody są nawet;)

  8. oj, Pawianie, żeby Cę nie wcielili w szeregi… Dopiero byłoby śmiesznie. Armii. ( tylko czy by się połapała? ona nie jest za bystra ;-))

  9. Babusiu… ciiii, to było raz, a poza tym w Kielcach :), to się nie liczy.

  10. joe, jakby to powiedzieć – to by była totalna rozpierducha 😀

  11. już nic nie mówię…nasza mała,słodka, kielecka tajemnica;)

  12. hehehe, tajemnica, a Ty masz fotki i możesz w każdej chwili je wyciągnąć 😉

  13. tja…mam tu fotki i nie zawaham się ich użyć;)

  14. Tja… no i jestem w programie „mamy cię” 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: