Prohibicja, czyli Pawian w galopie

 

Od razu należy powiedzieć, że ten odcinek opowieści Pawiana, będzie ewokował treści nieprzyzwoite, a także zachęcał do alkoholizmu, w związku z czym proszę o zamknięcie oczek. W tymże wspaniałym bałkańskim kraju nie kupi się alkoholu po 19. To podobno ma zapobiegać alkoholizmowi, a jak sobie Pawian myśli, to świetnie go wspomaga, bo zawsze kupuje się więcej, skoro sklepy zamknięte.

Pawian kończy swe dzieło codziennie o 18.00. Wraz z Delfinkiem ochrydzkim jesteśmy głodne, jako wilki, bo w brzuszkach mamy jedynie poranny gjevrek z odrobiną ajvaru i szklaneczkę jogurtu. Osiołkowi w żłoby dano – czy lecieć do restauracji „Pajton”, „Tawerna”, „Del Toro” lub innej, czy też biec patriotycznie do sklepu Tinex, bo przecież nie do Vero, które należy bojkotować. A w sklepie? Wyciągamy swe lepkie łapska w kierunku butelek z wytrawną tęsknotą. No właśnie – jak rozstrzygnąć, napełnienie brzuszków przyklejonych do kręgosłupa, czy też gest cyganerii – wino, bo w nim prawda? Rozstrzygnięcie zgoła filozoficzne: pragmatyzm czy romantyzm, bo w końcu wino przywołuje na myśl twórcę, poetę, Konstantina Miladinova, który tak tęsknił za krajem, że najpopularniejszy trunek nawiązuje do jego znakomitego wiersza.

Wygrywa, rzecz jasna romantyzm. Pawian i Delfin wpadają do Tinexu, łapią wino i z wywieszonymi ozorami gnają do wybranego lokalu gastronomicznego, w którym poznać je można po zamglonym, sytym, spojrzeniu, po zmęczeniu w ruchu widelcem. Jako że Pawian i Delfin chodzą do lokali zgoła nie turystycznych, to napotykają wszędzie tabuny postawnych panów, których widok budzi pytanie: gdzie się w nich mieści to całe żarcie, które zamawiają? Pawian i Delfin wsunęły dziś fasolkę i sałatkę, już żałując, że nie można skorzystać z pomysłów dotyczących spożywania wypracowanych w cesarstwie rzymskim. A obok nas? Jak przyszłyśmy to panowie wsuwali sałatkę, potem żarli mięsko, a potem doprawili fasolką z pieczywem. Jak wychodziliśmy męczyli kelnera o kurze paluszki w sezamie. Jak Pawian zna życie, to zaczęli od jakiejś tłustej zupy. No i teraz wiadomo, dlaczego oni tacy duzi… I z wiekiem, coraz więksi. Na zdrowie.

Reklamy
Published in: on 11/26/2008 at 10:24  2 Komentarze  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2008/11/26/prohibicja-czyli-pawian-w-galopie/trackback/

RSS feed for comments on this post.

2 KomentarzeDodaj komentarz

  1. zawsze w zyciu wygrywa romantyzm, choć chciałoby się byc pragmatyczną. Tylko czy to interesujące???? 🙂

  2. Smakowicie to wszystko brzmi – aż się niemal czuje zapachy. I smak czerwonego wytrawnego…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: