Pawiana Grand Tour, czyli rozważania dość niedelikatne i stanowczo jednostronne

 

Nie należy się dziwić Pawianowi, że złośliwa bestia i kawał małpy. Jednakże po kolei. Pawian nie mógł spać, bo wyjeżdżał. A potem jeden obywatel chrapał i w pociągu wszyscy mówili Pawianowi, który siedział naprzeciwko, żeby go kopnąć. Jak Państwo się domyślają, Pawian nie kopnął, no to ten wzmiankowany dobry człowiek chrząkał, sapał, popiskiwał, miauczał, charczał, a Pawian nie spał. I w związku z powyższą sytuacją nie można mieć Pawianowi za złe, że pozbył się całej wrodzonej życzliwości wobec świata, której i tak nigdy zbyt wiele nie miał.

Na lotnisku w Budapeszcie, w bufecie, jak Pawian ostatnio tam był, trzeba było mieć forinty, albo kartę. Pawian karty nie używa, ma, ale nie używa i to go różni od jednego z czołowych polskich polityków. Proszę nie krzyczeć na Pawiana, że głupek, że na nowoczesności się nie zna. Pawian odpowiada z godnością, że używałby, gdyby nie gubił. Znajomość własnej niedoskonałości ma daleko idący wpływ na zachowania naczelnych. Dlatego Pawian używa jedynie gotówki, w związku z czym, w jego portfelu znajdują się cztery różne waluty, w tym, nieszczęsne forinty. Zadowolony jak norka, Pawian wybrał sobie na śniadanko napój „Nestea” o smaku czarnej porzeczki, którego wcześniej nie miał okazji pić (tak, Pawian wie, że to paskudztwo, ale lubi), jednego banana (jak to małpa), migdałowy rogalik z ciasta francuskiego i zadowolony wyjął forinty. Jednakże podstępni Węgrzy od ostatniej wizyty Pawiana na braterskiej (bratankowej) ziemi uznali, że euro jest spoko. I co? I na cholerę Pawian kupował banknoty z narodowymi węgierskimi bohaterami? No trudno, nie zmarnowały się, ale Pawian uważa, że to jest jedna z tych zasadzek losowych, w których człek myśli, że jest przedsiębiorczy i chytreńki, jako agent 007, a wychodzi na totalnego kretyna z majtkami w łapie, albo nawet z czerwonym tyłkiem. Trudno.

Potem okazało się, że osobnego miejsca w strefie dla palących nie ma, a Pawian lubi sobie zakurzyć po śniadanku. Zasłonięty gazetą Pawian wydał serię chrząknięć ogólnospołecznych w stronę niewiadomego pochodzenia cudzoziemca, który uśmiechnął się promiennie i popielniczkę naszemu bohaterowi przysunął. Pawian nie uznaje współczesnej „lingua franca”. Dlatego zawsze najpierw wydobywa z siebie chrząknięcia, by sprowokować drugą stronę do użycia mowy. Może inaczej byłoby łatwiej, ale Pawian nigdy nie zaczyna od angielskiego. Po pierwsze dlatego, że go nie zna, dlatego czeka na objawienie wspólnoty językowej.

Okazało się, że ów współpalacz, też jest z chrząkających. Palimy, gazetki czytamy, uśmiechamy się miło do siebie. Wspólnota palaczy zaraz narzuciła Pawianowi myśl, że w dzisiejszym świecie to tylko ci z papierosami ze sobą gadają, przez ten stygmat, przez odrzucenie i dlatego tym czulej uśmiechnął się do kolegi w cierpieniu naznaczenia społecznego. Ten uznał, że Pawian jest z tych dobrych i zapytał (w totalnie obcym narzeczu, ale z drugiej strony…), czy może się poczęstować. Pawian pozwolił. Zaciągaliśmy się razem i budowaliśmy poczucie wspólnoty. Po pół godzinie koleś ofiarował swoja używkę (tytoniową, tytoniową zbereźnicy). No… od razu jasne. Obywatel Izraela w milusich, wzbudzających zaufanie, lekarskich okularkach. Po fajkach go poznacie. Pawian zapalił. A potem zagaił rozmowę w jidysz. Zna cztery zdania i może ze dwadzieścia słów. Zabawa była przednia, koleś był posmarkany ze śmiechu. Pawian też. Skończyliśmy na niemieckim, co w tej sytuacji wydawało się dość logiczne. I poszliśmy. Każde w swoją stronę.

Pawian nadal zasłonięty pisemkiem, od razu poznać można było lewaka w podróży, albowiem była to „Polityka”, schodził z niewyspania w oczekiwaniu na otwarcie bramki, wszak była to już jakaś 29 godzina, odkąd po raz ostatni leżał w swym łóżeczku. W sumie, w jakimkolwiek łóżeczku.

Pawian nie mógł się skupić na rozważaniach dotyczących kryzysu, dlatego zajął się obserwacją. I dobrze. Gdyby nie to, nigdy by nie ujawnił mu się wyraziście temat rozważań, który można w skrócie nazwać: bułgarski look.

Tak, Pawian wie, ze jest złośliwy, małostkowy i uogólnia. Ale cóż począć, gdy przed jego oczyma maszerowały czwórkami przedstawicielki owego looku? Otóż, Proszę Państwa, Pawian wyjaśnia, po badaniach przeprowadzonych na próbie losowej około 46 niewiast w różnym wieku, które dla ułatwienia trzymały w łapkach paszporty i stały w kolejce do samolotu odlatującego do Sofii, że bułgarski look przejawia się w tym, co następuje:

  • czarna lub ciemnoszara garderoba

  • buty na wysokich obcasach, tak dziwacznych, że ortopedzi bułgarscy muszą naprawdę czesać niezłą kasiorę lecząc powikłania

  • niesamowicie wyraźny makijaż oczny

  • czarna, piekielnie czarna, straszliwie czarna farba do włosów

  • nadmierna ilość biżuterii (wszędzie).

Pawian od razu się przyzna, że obserwację utrudniła jedna Macedonka, która przez swą wyraźną stylizację (przez moment) zaburzyła rzetelność badań. Jednakże Pawian nie dał się omamić, zobaczył paszporcik i zaraz wiedział, że to była jedynie uzurpatorka.

Wniosków żadnych nie będzie, bowiem Pawian idzie spać o godzinie 22.06, rozochocony jutrzejszym dniem, gdy będzie cały dzień zajmował się tym, co lubi najbardziej: seksem, narkotykami, relatywizmem oraz cywilizacją śmierci. Na dodatek Pawian doda, że właśnie za takie coś mu płacą. A jak już skończy te wszystkie zberezieństwa, to nażre się po kokardkę tavcze-gravcze, które chodzi za nim od chwili, gdy po raz pierwszy zjadł ową ambrozję. O czym donosi – rozochocony, aczkolwiek senny – Pawian przydrożny.

Reklamy
Published in: on 11/24/2008 at 09:38  8 komentarzy  
Tags:

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2008/11/24/pawiana-grand-tour-czyli-rozwazania-dosc-niedelikatne-i-stanowczo-jednostronne/trackback/

RSS feed for comments on this post.

8 komentarzyDodaj komentarz

  1. Cywilizacją śmierci… brrr… a obywatela ja bym jednak kopnął. Pamiętam pociąg nocny z Norymbergii – o 3 nocy pewien Turek na korytarzu postanowił do komórki wyśpiewać psalmy swojej hurysie. Abiekt nie kopnął… żałował później oj żałował.

  2. Pawianie a nie zimno w pupę? bo tu u nas zima. A u Was?

  3. Renifer chcialby, zeby mu za TAKIE rzeczy placili…

  4. Rozbrajasz. Nieustająco rozbrajasz.

  5. a przepraszam, co to takiego tavcze-gravcze? Co prawda właśnie zajadam chleb ze skwarkami… ale pomarzyć o czymś innym można;)

  6. fasolka najpierw ugotowana, potem opsypana bukovcem, czyli papryką grubo mieloną i zapieczona z miętą w piekarniku 🙂
    Smacznego

  7. obsypana – przepraszam

  8. jak się z kimś chce zagadać, to się jakoś dogada. trzy zwroty i kilkanaście słów jakiegos języka wystarczy, byle chęć była no i może jakis powód. 🙂 miłych Bałkanów!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: