Zawieszenie broni, czyli naiwność, ewentualnie wykopki

 

Trzeba – rzekł – wprzód poznać ziemią, żeby wiedzieć, jak się wziąć do uprawy, a osobliwie wtenczas, gdy się nowy grunt wydobywa. Jeżeli gdzie ma być pole, były przedtem krzaki i drzewa, nie dość na tym, żeby drzewo ściąć i krzaki zrzynać; trzeba ile możności o to się starać, żeby i drzew, i krzaków korzenie wydobyć z ziemi; inaczej i miejsca wiele zabiorą, i pług będzie się na nich zastanawiał i psował. A do tego, gdy w ziemi trwać korzenie będą, zostanie w nich wigor, który coraz szkodliwe a na nic niezdatne latorośle będzie wydawał. Jeżeli nie będą na nowym gruncie drzewa i krzaki, będą zielska, choć nie tak mocno, gęściej jednak wkorzenione. Uprawnik więc dobry nie będzie żałował pracy, żeby te pasma korzonków pomału wybierał; co większa, korzystać z nich potrafi, gdy popiołem spalonych czczą ziemię otłuści. (Ignacy Krasicki: Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki)

http://wyborcza.pl/1,75478,5951770,Tusk__zawieszenie_broni_na_rok__To_moja_oferta_do.html

 

Pawian jest z tych naczelnych, które bardzo rzadko poproszą o pomoc kogoś innego poza Łasicem, ewentualnie Borsukiem. Podeprą się nosem, będą zachrzaniać przez 26 godzin na dobę, pochlipią w samotności, ale na zewnątrz jedynie pokażą zawodowy uśmiech numer szesnaście, wyszczerzą kły i szepną: dziękuję, ale sobie poradzę.

Z drugiej strony Pawian wie, że jeśli wpadnie pod tramwaj (i przeżyje – nakazuje dodać realizm), to znajdzie się przynajmniej kilkanaście osób na tym najlepszym ze światów, które będą mu zwilżać spieczone usta, gdy stanie się mumią zabandażowaną w zwój płócien.

Z pewnością jednak Pawian nigdy nie poprosiłby o pomoc, ani o współpracę ludzi, których uznaje za niehonorowych. Dlaczego? Ano po pierwsze dlatego, że z gówniarzami się nie gada, a po drugie, jak Pawian zna życie, to może i by pomogli, ale potem zaraz wykręcili kota ogonem, albo pomagając – oszukiwali.

No dobrze, dobrze. Pawian sobie może dywagować w sprawach osobistych, wszak to jego sprawa, czy pozwoli zrobić pranie jakiejś łachudrze i będzie ewentualnie wysłuchiwać potem na mieście, że piżamy nosi niemodne, albo rajstopki ma cerowane. W świecie pawiańskim, nawet wtedy, gdy się bywa Pawianem Oficjalnym, wielu szkód wyrządzić nie można, a poza tym nie od parady Pawian nosi przy sobie toledański szpadel, bo wzrost ma nikczemny, jako Michał Wołodyjowski, to się jak i ten bohater literacki szermierki nauczyć musiał, dla obrony swego mizernego jestestwa.

Jednakże mówimy o Polsce. Kryzys szaleje na świecie, zawierucha ostra, może warto się poświęcić, żabę połknąć, żeby tylko najmniej szkód było. Pawian pamięta, że to już było, bo nie raz, nie dwa słyszał o wnoszonych do niebiosa głosach o bezpartyjny rząd fachowców. I co? I pstro!

Były nawet czasy, że Pawian wierzył, jak naiwne dziecię, że taki rząd jest w Polsce możliwy. Że w takich, a nie innych okolicznościach przyrody i historii coś w ludziach drgnie. Odpuszczą, może nie wrzasną: “Jędruś! Ran twoich nie godnam całować”, ale po prostu odpuszczą. Dla wspólnego dobra. Dla kraju. Potem Pawian dorósł, spoważniał i wiedział już, że w tutaj, to jak w buszu. Nie ma żadnej taryfy ulgowej, dla nikogo. Pawian podejrzewa, że nawet jakby św. Franciszek został polskim premierem, to po sześciu tygodniach by klął, szydził, oszczerstwa wymyślał, a o żadnym ze swych przeciwników politycznych by nie powiedział, że to jego brat. W dupę jeża, jaki to brat, szuja i tyle, na dodatek ma dwójkę nieślubnych dzieci i kaprawe oczka.

Czy ktokolwiek wyobraża sobie, że bracia mniejsi mogliby przyjąć ofertę Donka? Już widzę, jak biegną, przepychając się do mikrofonu i krzyczą: “Ależ oczywiście, nie lubimy cię, już pal sześć twojego dziadka, ale dla dobra kraju odpuścimy. Będziemy się bawić, jak kryzys przeminie. Wrócimy do poprzedniej postaci, ale od dziś jesteśmy konstruktywni, rzeczowi, uczciwie rozmawiamy, nie podkładamy sobie świń. To co? Rąsia?” Następuje wtedy, niby w komedii mieszczańskiej z XIX w. wyjaśnienie wszystkich wątków i powszechna radość na scenie. Kurtyna. A potem żadnych sporów kompetencyjnych, rzeczowe argumenty, kultura (ale nie taka, jak nieboszczka ciotka Trudka opowiadała, kiedy chłop, któremu jajka świeżo kupione zgniatali, wrzeszczał przy wsiadaniu do autobusu w dzień jarmarczny: “Ludzie! No trochę, kurwa, kultury”), brak kąsania po łydkach i wytykania paluchami. Jesteście sobie to Państwo w stanie wyobrazić? Pawian nie, a wydawało mu się, że ma bujną wyobraźnię.

Pawian prawdopodobieństwo takiej opcji ocenia tak samo, jak to, że jako ministra edukacji współpracownikiem uczyniłby wielkie G. – odżałowanej pamięci, sejmowo nieobecnego. Albo, że na wczasy zaprosiłby takiego Leszka Millera i dwa tygodnie chlupałby się z nim w basenie hotelowym i drinki popijał. A w życiu! A po pawiańskim trupie!

Czy wierzę w szczerość Donaldowej oferty? Nie, bo w sumie i tak wiadomo, że odpowiedzi nijakiej nie będzie, ewentualnie pojawi się metaforyczne wysunięcie trzeciego palca w górę, ale gest sam w sobie ładny, na dodatek sprytny. Bo w razie czego można mówić: “ja chciałem się pogodzić i w gumę z nimi skakać. To oni. To oni, a nie ja”.

Jeżeli ta cyniczna interpretacja jest prawdziwa, a jeśli tak, to prędzej czy później ten argument zostanie użyty, to Pawian mówi otwarcie, że mu się to nie podoba. Bo to właśnie jest szkoła braci mniejszych. I wówczas rząd byłby jako ten krawiec, który tak kraje, jak mu materii staje, co oznacza, że grałby według zasad wyznaczonych i świetnie się sprawdzających na naszym poletku.

A co będzie, jeśli nastąpi zgoda, zgoda, a Bóg wtedy rękę poda? Pawian przydrożny doskonale wie, że do tego nie dojdzie i jedynie dla uśmiechu (oczywiście ironicznego) przedstawia rysującą się możliwość, zgodnie z wcześniej zaproponowaną konwencją: “[Kmicic] runął na kolana i jął ściskać stopy narzeczonej, co trwało dość długo, miała je bowiem czterdziestego i czwartego numeru, według starego normatywu sprzed wojny, bodajże trzydziestoletniej. W mieście biły dzwony, a młodzi Kiemlicze bili młodych Butrymów. Kraj przystępował do budowy wspólnego, europejskiego domu.” (Andrzej Waligórski: Jubel w Upicie)

 

 

Reklamy
Published in: on 11/16/2008 at 23:10  12 Komentarzy  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2008/11/16/zawieszenie-broni-czyli-naiwnosc-ewentualnie-wykopki/trackback/

RSS feed for comments on this post.

12 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Chciałabym, abyś się myliła, ale niestety – też uważam, ze nic z tego. Chociaż na początek usłyszymy z pewnością całą listę spraw, za które rząd/PO/otumanieni internetem wyborcy powinni wpierw przeprosić, aby Jego Nadętość w dwóch osobach mogła rozważyć propozycję.
    Premier o tym wie z pewnością, wygląda więc na to, że jest to po prostu ładny zabieg PR-owski.

  2. a w życiu! ;-))

  3. Ale marzyć marzysz :). To dobrze, dobrze, że nadzieja nie zdycha.

  4. oczywiście, że Jarosław Niski oraz Leszek Brat Jarosława się zgodzą – należy tylko spełnić kilka warunków:
    – rozstrzelać Palikota poprzez nabicie go na pal za pośrednie Ziobro,
    -Stefanu Niesiołowsku należy zrobić kęsim poprzez zalanie owegoż w formalinie i obwożenie po jarmarkach ludowych i konwentach PiS-u,
    -uznanie programu Jarka, tfu! PiS-u za program PO [wg maksymy „Program Partii Programem Narodu”],
    – wyrażenie zgody na wetowanie przez pRezydenta wszystkich ustaw uchwalonych przez sejm,
    – rozstrzelanie poprzez utopienie na Saharze niejakiego Radka Sikorskiego, wypchanie jego zewłoka i postawienie w Pałacu Namiestnikowskim na ruchomym postumencie,
    – ogłoszenie Jadwigi Kaczyńskiej „Matką Królów oraz Narodu Karmicielką a także Pierwsza Sanitariuszką AK-owską Polski”, dożywotnią ochronę dla Jarosława Niskiego Kaczyńskiego…. czy o czymś zapomniałem?
    aha, no tak! i każdego wystąpienie Donald Tusk oraz jego ministrowie mają rozpoczynać zdaniem „rząd Jarosława Kaczyńskiego był rządem Tysiąclecia, najbardziej zajebiaszczym i w pytę rządem polskim”… no i Donek ma dodać przed imieniem „Podnóżek Jarosława”.
    Tylko tych kilka drobiazgów i już spokój i cisza i powszechna szczęśliwość.

  5. Oczywista oczywistość, że nic nie będzie z tej mąki oprócz zakalca i niestrawności…
    🙂

  6. Nie chodzi przecież o to by złapać tego królika. Wiesz o tym dobrze, i my wiemy. Ach Socjo Socjo, a może jednak? Może trochę kurwa wiary Pawianie.

  7. ‚kurwę’ zwą przecinkiem, a przecinków brak. Czy się Herr apski podekscytował zazbytnio ;)?

  8. Oho: Myślę, że apski chciał nawiązać do tej opowieści ciotki Trudki, nieboszczki. A przecinki? Nigdy nie rzucam w ich sprawie 😉 kamieniem, bo sama mam wielką belkę w oku.

  9. Oczywiście, że oferta Donka została złożona przy założeniu, że kaczory wrzucą ją do kosza. Tak, została złożona, żeby móc powiedzieć „to nie my” i nie należy w tej chęci otrzymania usprawiedliwienia na piśmie upatrywać niczego złego. Skoro ktoś wie, że będzie kopany w d… i obwiniany za siniaki, to jeśli już nie może nijak uniknąć kopa, ma prawo przynajmniej postarać się, żeby nikt nie miał do niego pretensji, że ma siny tyłek. Zresztą, składając ofertę przy założeniu, że zostanie odrzucona, zawsze powinno być się przygotowanym na to, że nie jest się nieomylnym i być może trzeba będzie tę ofertę zrealizować. I myślę, że rząd Donka na to znajdujące się gdzieś w granicach błędu statystycznego „być może” jest jednak gotowy.

  10. tak, zagranie spod duzego palca. Zgrabne, bo bez szans na realizację.
    Szkoda, ale lepiej z mądrym stracić niż z głupim…

  11. A u mnie klawiszusie nawalają, w tym spacja, alt, przecinuś… zastrzelić klawiaturę mą proszę!

  12. pogłaskaj ją, przytul, może chce zwrócić uwagę…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: