Pawian zastanawia się nad hunwejbinami nowej generacji

 Pawian był wówczas mały, ale pamięta, że oglądał wraz z rodziną zeznania zabójców księdza Popiełuszki. Pamięta też, że już wówczas chcieli wrobić w to jego kierowcę. Nie udało się wtedy? Nie szkodzi, bo minęło trochę (a może sporo czasu) i okazuje się, że pośmiertne życie papierków ubeckich nadal trwa. To co z tego, że nie udało się komuchom, spróbujmy zrobić to za nich, ale tym razem w sposób słuszny i sprawiedliwy. Zabawmy się kosztem człowieka, który przeżył tragedię. W końcu najważniejsza jest prawda, która nas wyzwoli. Jaka szkoda, że jak dziś słyszę słowo “prawo”, “prawda”, “sprawiedliwość”, to mam ochotę wyciągnąć spluwę, bo w 90 przypadkach na sto widzę potworną manipulację, świństwo i wielkie złoża nienawiści. 

Rodzice pawiańscy tłumaczyli, że ubekowi się nie wierzy, nigdy i w żadnej sprawie. Nawet jeśli mówi prawdę, to tylko dlatego, że się pomylił, albo i tak coś kręci. Dlaczego wiec dziś niektórym tak łatwo uznać, że naskrobane ubeckie papierki są prawdą objawioną? Dlaczego tak łatwo przyjąć, że Wałęsa jest Bolkiem? To napawanie się możliwością, że bohater naszych czasów mógłby się skalać? Uznanie, że był i koniec. Mamy teraz dwóch bohaterów negatywnych stanu wojennego – Jaruzelskiego i Wałęsę. To kto był tym pozytywnym? Czyżby jakiś mały, nieobecny?

Pawian zastanawia się, skąd w niektórych ludziach taka chęć, żeby tego agenta znaleźć? Żeby Wałęsa był Bolkiem, żeby Kundera był donosicielem, żeby się zastanawiać (jak pan Sulmiński – kimkolwiek jest) “kim naprawdę był Waldemar Chrostowski”? Jak chorym musi być umysł, jaką psychozą ogarnięty, żeby wszędzie widzieć donosicieli i agentów? Jak nieszczęśliwym musi być taki człowiek, który chce, żeby wszyscy byli tymi złymi? Ciemna strona mocy pociągającą jest, to wiemy nie od dziś.

Pawianowi przypomina się taki telewizyjny program, w którym przedstawiano sondaże na różne tematy (chyba nosiło to tytuł “Polaków portret własny”, ale Pawian nie jest pewny). Pawiana zaskoczyła tam odpowiedź na pytanie: czy bardziej cieszysz się z klęski wroga, czy z sukcesu przyjaciela? Otóż respondenci (miażdżąca większość) odpowiadali, że znacznie większą radością napawa ich fakt szkody wroga. Pawiana to szokowało i do dziś szokuje, jak w ludziach mogą się mieścić takie pokłady nienawiści.

Pawian pamięta też, jak pracownicy wyższych uczelni mieli podpisywać oświadczenia lustracyjne – na forach internetowych odezwały się mocne głosy, że świetnie, bo te uczelnie, to komusza wylęgarnia i trzeba się agentom dobrać do skóry.

Pawian się zastanawia, skąd się wzięła i kiedy wyrosła taka gwardia hunwejbinów, poszukujących wszędzie, na podstawie miałkich dowodów i wietrzących wszędzie istnienie agentów. Dodam, że jakby tylu tych współpracowników było, to jakim cudem by ten komunizm upadł? Skoro wszyscy mają przeszłość agenturalną. I Ty też! I Ty też! A Ty możesz mieć…

To, że istnieje obsesja obecności tajnych i jawnych współpracowników, to jeszcze Pawian może zrozumieć, bo nic tak nie konsoliduje tożsamości grupowej jak wyrazisty wróg. Wtedy jest jasne, że my – nigdy, a oni – zawsze. Albo odwrotnie.

Natomiast nie potrafi Pawian zrozumieć nadgorliwości, hunwejbinizmu. Kto dziś zostanie współpracownikiem? Kto jeszcze nie był oskarżony? A kogo obrzucić błotem dziś? Pawiana po prostu dziwi przyjemność z jaką obrzuca się wszystkich naokoło. Hunwejbinom właśnie to sprawia przyjemność. Co nam po wolności, jeśli nadal, z jakąś dziką przyjemnością nekrofilną grzebiemy się w odpadkach? Dla Pawiana to właśnie są odpadki. Ubeckie słowa urastające do rangi dokumentu historycznego. Żadnej refleksji, tylko przyjemność niszczenia. Zburzyć wszystko, żeby było jak po rewolucji kulturalnej. Hunwejbini na pierwszej linii w walce o nowy kształt dziejów, gdzie spod zwałów błota już kompletnie nic nie widać. Nawet tych, którzy rzeczywiście mają sporo na sumieniu. Oni z pewnością chętnie hunwejbinom podziękują. Mają w końcu za co. Za doskonałą zasłonę dymną.

W tej walce z wymyślonymi, a także prawdziwymi donosicielami, błoto lata we wszystkie strony. Argument? Logika? Furda, wymysły. Wystarczy jakiś karteluszek sfabrykowany przez ubeka, by kontynuować krucjatę. Nie mam pojęcia, czy Kundera doniósł. Nie wiem, czy Wałęsa to Bolek. Natomiast irytuje mnie, że w ogóle gram w tą paskudną grę, której plugawe reguły kwestionuję od początku do końca. “Wprost” ma przeprosić Chrostowskiego, zamieścić sprostowanie Ceynowy, czy to coś zmieni? Nie sądzę, bo jutro hunwejbini znajdą kolejną ofiarę, z rewolucyjnym błyskiem w oku zdemaskują, odsłonią, napiętnują, postawią pod ścianą. Pojutrze będzie sprostowanie, ale zabawa będzie toczyć się nadal. Ciekawa jestem, czy jej zakończeniem stanie się dopiero podobne oskarżenie hunwejbinów. Pawianowi się ono nie podoba, bo jest właśnie w stylu uciechy z klęski wroga.

Gdy sprzeciwisz się hunwejbinowi mówiąc o faktach, o logice, a nawet o przebaczeniu w duchu chrześcijańskiego miłosierdzia odpowie ci z pewnością, że jesteś wrogiem. Bo jak można nie chcieć walczyć z agentami, z tajnymi współpracownikami, który przez lata rujnowali ludzkie życia. A co robią nasi hunwejbini? Otóż oni robią to samo, ale w imię innych idei. W imię prawdy, sprawiedliwości dziejowej, wyrównywania rachunków, zadośćuczynienia krzywd. Serio?

Niepotrzebna mi prawda, której kaganek kopci tak, że nie już niczego nie widać, a wokół sam smród. W historii znajdziemy wiele dowodów udowadniających tezę, że fanatycy zawsze zostają wykorzystani. Nawet jeśli mają szczytne cele, to ich brak dystansu i zacietrzewienie powodują, że sami wpychają się w ślepą uliczkę. Bo jak już wszystkich nazwą agentami, to co się stanie? Ano, jeśli Pawian zna dobrze historię, to sami zaczną się oskarżać. Na przykład o odchylenie lewicowe – jak ktoś chce uderzyć psa, to kij zawsze znajdzie. Czego pawian przydrożny tak naprawdę nikomu nie życzy. Nawet nowej gwardii hunwejbinów…

 

Przypisy:

 

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5876265,_Wprost__ma_przeprosic_kierowce_ksiedza_Jerzego_Popieluszki.html 

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5878460,_Wprost__ma_sprostowac_informacje_o_wspolpracy_Ceynowy.html 

http://wyborcza.pl/1,88975,5862989,Oskarzony_Milan_Kundera.html

http://wyborcza.pl/1,88975,5862994,Havel_o_sprawie_Kundery.html

Reklamy
Published in: on 11/03/2008 at 22:14  11 Komentarzy  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2008/11/03/pawian-zastanawia-sie-nad-hunwejbinami-nowej-generacji/trackback/

RSS feed for comments on this post.

11 KomentarzyDodaj komentarz

  1. Pawianie, to jest jedna strona medalu. Druga – to brak odwagi przyznania się u wielu tych, co rzeczywiście donosili. I tacy (nie mówię oczywiście o pomówionych niewinnie) w pewnym sensie sami sobie to po latach ściągnęli na głowę. A przecież można było inaczej, dowodem choćby Jaromir Nohavica.

    Teraźniejszy Wałęsa jest tak antypatyczny, że nie wzbudza we mnie cienia sympatii, choć powinien, mając takich wrogów, jakich ma ;P

    A w ogóle, to musi niestety się przewalić, jako ta żmija z tytułu poprzedniej notki. Już zresztą powoli dogasa.

    pozdrawiam

  2. Też się nad tym zastanawiałam. Naród uwielbia sensację. Nic piękniejszego powiedzieć takiemu: Wałęsa był agentem, Wolszczan był agentem, Kundera (tu większość, pyta KTO?) był agentem, a Doda znów widuje się z Radziem. Nie wiem, czym to jest spowodowane. Chęcią poobalania wszystkich możliwych ideałów, osobistości (tylko proszę mnie tu nie zrozumieć źle, ja nie lubię Wałęsy), czy dogrzebywania się wszystkim dogaci, żeby zakrzyknąć: ha! ja jestem lepszy! i mam większego!

    Nie umiem nikomu źle życzyć, bo mimo wszystko jestem dobry człowiek. Żałuję, że głupota nie została uznana za chorobę cywilizacyjną.

  3. pino MC: nie mogę się zgodzić z tym, że – róbmy wielkie zło, dla wyplenienia wielkiego zła. To dla mnie żadna metoda. A skutki, najczęściej, opłakane. Piszesz, że MUSI się przewalić, jak ta żmija. Ja własnie nie rozumiem akurt tego czasownika.

    gaba: też nie wiem, czy to pogoń za tematem dziennikarski, czy też sposób myślenia…

  4. Pawianie, chyba trochę źle mnie zrozumiałaś. Ja nie twierdzę, że należy tak robić, ani że cokolwiek da się w ten sposób wyplenić. Co do efektów się zgadzam, będzie błoto i nic poza tym.
    Widzę w tym po prostu nieuchronny proces. Coś jak grad czy inna burza z piorunami. Która w dodatku już się kończy.

    pozdrawiam fatalistycznie

  5. Pino MC: kto sieje wiatr, zbiera burzę – czy jakoś tak. Tez pozdrawiam, przepraszam, że źle zrozumiałam.

  6. a mi trudniej znaleźć bardziej podręcznikowy przykład manii prześladowczej. niektórzy po prostu muszą szukać wrogów. wszędzie.

  7. to piegi są. Taka gra wiejskich dzieci. Walisz kijem w kupę i sie rozpryskuje. Na ciebie też…
    Polskie piegi

  8. Nieoczekiwanie, pytanie “kim naprawdę jest Waldemar Chrostowski” ma sens, ale nie w odniesieniu do porwanego kierowcy, a do człowieka, który jest księdzem, profesorem, biblistą, żydożercą pierwszej kategorii i jako specjalista od spraw żydowskich wypowiadający się po sanktuariach i papieskich uniwersytetach. Zająć się tą twarzyczką, owszem, chętnie. To tak przy okazji. A co do Wałęsy czy Kundery, gdyby któryś z nich zawołał mnie i powiedział: „te, andsol, możesz skoczyć po piwo dla mnie?” to bym zapytał: „a jak sam zapłacę to będę mógł sobie zrobić z Tobą zdjęcie?” A jakby mi taki jeden albo drugi Kaczyński zamierzał rękę uścisnąć na końcu korytarza to był do windy wskakiwał, żeby być od niego jak najdalej, bo to nigdy nie wiadomo czy obmierzłość nie skacze na człowieka jak taka pchła. Taki to mściwy jestem. Howgh.

  9. Pff, źle mi się robi na wspomnienie tego lustrowania. Mam kolegę, dziennikarza. Miał pecha, że się urodził pół roku za wcześnie. I dla nikogo nie miało znaczenia, że w chwili, gdy sczezł tamte ustrój, kolega miał niespełna 18 lat, a całe dzieciństwo i wczesną młodość często i ciężko chorował, więc donosić to mógł co najwyżej na kolegów ze szpitalnej sali w kwestii, czy po kryjomu papierosów nie palą.

    Wałęsy nie darzę uwielbieniem, za wielki autorytet go nie uważam – ale to moje osobiste odczucia, z polityką niezbyt mocno związane. Muszę jednak przyznać, że parę mądrych rzeczy powiedział. Jedną z nich było stwierdzenie, że nie da się prowadzić samochodu, patrząc wyłącznie we wsteczne lusterko – a właśnie takim „patrzeniem wyłącznie we wsteczne lusterko” jest to ciągłe grzebanie się w ubeckich papierkach etc.

  10. Pamietacie rok ’68 i ludzi, ktorzy skorzystali z tego, ze lepsi od nich zostali wyeliminowani? Ja mam osobiscie wrazenie, ze cala ta obecna nagonka to w jakis sposob powtorka tamtego czasu. Bo jakby fajnie bylo gdyby pan profesor, ordynator, szef, zwierzchnik, konkurent wylecial. A ze jest ode mnie lepszy? Co z tego?
    Znowu sie okazuje, ze natura ludzka jest niezmienna. I w zwiazku z tym mi smutno.

  11. Nie ciesze sie gdy sasiadowi zdechnie krowa.
    Czyzbym nie nalezal do wspolnoty?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: