Pawian w sprawie in vitro, ale bardziej w sprawie teologów

 

 

Pawian czyta sobie gazetkę rano i nagle widzi, że w komisji zajmującej się przygotowaniem dla premiera materiałów w sprawie in vitro znajdują się teolodzy, a także przedstawiciel episkopatu. No i go ruszyło. Zaczęło się jak w kreskówce o misiu Yogi, gdy ten obudziwszy się na spłaszczonym na placuszek Bubu, któremu tylko łapki wystawały, rzekł:

     

  • Położyłem się spać niedźwiadkiem, a obudziłem ośmiornicą.
  •  

Dokładnie tak samo pomyślał Pawian, że położył się spać jak to zawsze we własnym laickim łóżeczku, a obudził w jakimś wyznaniowym. Ja oczywiście rozumiem poglądy chrześcijańskie, że to wolno, a tamtego w ogóle. Sam Pawian też jest pryncypialny i to straszliwie, rzec można, że Pawian bywa dogmatyczny. Jednakże, myśli sobie, że jeśli katolikom in vitro nie wolno się poddawać, to co jemu do tego? Ich małpy, ich cyrk. Tak samo, jak im nic do tego, że Pawian jada kiełbachę w piątek, nie płakał po papieżu oraz to, że jest przeciwny ustawie antyaborcyjnej. To znaczy po prostu, że moja wolność nie może zakłócać ich wolności i na odwrót. Pawianowi nie wolno wyśmiewać się z Ducha Świętego, rekolekcji, niepokalanego poczęcia, chrztu i kartek do spowiedzi. Granice są jasno wytyczone, a przynajmniej powinny takie być. Pawian rozumie także misję ewangelizacyjną, bo wierzący mają prawo chcieć go nawrócić. Co prawda Pawian widzi trochę bezsensu w tym wszystkim, bo po Soborze Watykańskim II, wiadomo że zbawienie nie musi się dokonać w łonie Kościoła. W związku z tym Pawian prosi grzecznie, żeby dano mu szansę na ewentualne, hipotetyczne zbawienie, jeśli tak trudno niektórym wytłumaczyć, że ktoś nie ma ochoty, w sposób niezrzeszajcy. Ten myk soborowy, to taki zakład Pascala, ale w drugą stronę.

Wracając do wątku: ma być z obu stron dobra wola, miłość bliźniego (obojętnie jak nazwana), zrozumienie, koegzystencja, tradycja polskiej tolerancji wyznaniowej i takie tam… Na razie wszystko jasne, nieprawdaż?

W każdym razie komitet, który pracuje dla premiera i rządu stworzył dwa warianty tekstowe. Pawian uważa, że ten restrykcyjny, to należałoby wyrzucić na śmietnik… Nie, Pawian nie jest aż tak restrykcyjny. Można ten wariant ogłosić w czasie niedzielnej mszy, jako obowiązujący wierzących. Natomiast stworzenie prawa powinno się obejść bez udziału teologów i bez episkopatu.

No bo z jakiej racji? Co do medycyny ma teolog? To tak, jakby Pawiana zapraszali do prac komisji energii jądrowej, albo do komisji prywatyzującej szpitale. Pawian się nie zna, dlatego nie uważa, żeby miał cokolwiek do powiedzenia w tych sprawach i poza tym uważa, że zatrudnienie go we wspomnianych ciałach byłoby ze szkodą dla społeczeństwa. Proszę mi zatem wyjaśnić, dlaczego teolog zajmuje się podziałem komórkowym: mitozą i mejozą? Macicą i tym, komu jajeczko się należy, a komu nie? I co do tego ma małżeństwo? Co jakiś teolog ma do Pawiańskiej macicy, hę?

No właśnie. Położył się Pawian w całkowicie świeckim łóżeczku, a budzi się… in odore sanctitatis, a nikt go nie pytał, czy ma na to ochotę.

Pawian po prostu nie rozumie, dlaczego zmusza się nawet niewielką ilość obywateli do przestrzegania norm, które są sprzeczne z ich normami? Przecież ja nie zmuszam katolików do wyparcia się Chrystusa trzykrotnie, zanim zapieje kur. Proszę jedynie o podobną tolerancję z ich strony. I Pawian nie rozumie, dlaczego demokratycznie wybrany rząd, tworzy komisję, która za MOJĄ kasiorę dyskutuje nad tym, czy komórki macierzyste mogą być potencjalnie zarodkiem. Toż to dyskusja żywcem przypominająca spory o tym, ile aniołów na główce szpilki się zmieści.

Prawo w demokratycznym państwie nie może uznawać racji wybranej grupy społecznej. A w tym wypadku sprawa jest prosta: ateiści niech robią co chcą, a wierzący – nie. Sprawa załatwiona. Na dodatek wspomnieć należy, że mieszkamy w kraju, w którym co czwarta starająca się o potomstwo para ma kłopoty z zajściem w ciążę. Na dodatek jest to państwo, w którym ciągle ktoś bredzi o dzietności, prorodzinności i tym podobnych nic nie znaczących neologizmach. W kraju, w którym stworzono restrykcyjną ustawę antyaborcyjną, żeby się detyny rodziły.

No czyste myślenie magiczne. To, kto urodzi te dzieci? Teolog? Przedstawiciel episkopatu? A może się pojawią w nagrodę za ślicznie skomponowany dokument prac komisji? Sprawa nie byłaby warta wspomnienia, gdyby nie czarnowidztwo Pawiana. Jak już zaproszono do dyskusji teologów i episkopat, to cała rzecz – ja bardzo przepraszam – śmierdzi. Coraz częściej w Polsce ustawy robione są dla wierzących, z punktu widzenia wierzących, przez wierzących, a inny punkt widzenia jest aberracją i wyznacznikiem cywilizacji śmierci. Chociaż tego, czy rzeczywiście wierzący mają coś z tym wspólnego, to Pawian nie jest pewny i przypomina o kiedyś zadekretowanej malkontenckiej tezie, że mamy schizmę.

Pawian uprzejmie przypomina, że chociaż demokracja jest rządami większości, to jednakowoż mniejszość nie może czuć się w tym ustroju represjonowana. A Pawian się czuje, właśnie z powodu wszędobylskiej obecności przedstawicieli jednego z kościołów w ciałach ustawodawczych i pomocniczych. Pawian by wolał, żeby, jak przed wojną, duchowni zasiadali w sejmie i senacie. Żeby głosowali, żeby przedstawiali swoje racje, żeby protestowali. Pawian by wręcz tego pragnął, bo wtedy by było uczciwie. A nie tak, jak do tej pory: pokątnie i zza węgła. Teolog i przedstawiciel episkopatu doradzają, a potem mamy religię w szkole i brak etyki, religię na maturze, ustawę antyaborcyjną, a teraz jeszcze w planach zakusy na bezdzietnych. I ta powszechna zgoda na ich obecność. Po prostu – w zespole zasiadają prawnicy, biolodzy, lekarze i teolodzy. Proste straszliwie. Teolog staje się autorytetem naukowym w sprawach medycznych, ale dodać należy, że tylko tych macicznych. Bo jak Pawian żebro miał złamane, to żadnego teologa za parawanem u chirurga nie widział.

Pawian po prostu nie rozumie, dlaczego ma żyć wedle norm religijnych, jeżeli wystarczyłoby powiedzieć wierzącym na mszy, że Kościół jest przeciwny tego typu zabiegom. I wierzący by ich nie robili. Nieprawdaż? Tak samo, jak nie stosują antykoncepcji hormonalnej. Dla Pawiana sprawa jest prosta jak koci ogon. Moje zasady – ich zasady. Po prostu Pawian nie życzy sobie, żeby ich zasady stały się jedynymi możliwymi.

O czym donosi – zniesmaczony i zdegustowany laicki pawian przydrożny…

Przypisy:

 

http://wyborcza.pl/1,75248,5859661,In_vitro__Restrykcyjnie_czy_pragmatyczne_.html

 

 

http://socjopatycznamalkontentka.blox.pl/2008/03/Katolicki-glos-w-twoim-domu-czyli-schizma.html

 

Reklamy
Published in: on 10/30/2008 at 00:14  17 komentarzy  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://pawianprzydrodze.wordpress.com/2008/10/30/pawian-w-sprawie-in-vitro-ale-bardziej-w-sprawie-teologow/trackback/

RSS feed for comments on this post.

17 komentarzyDodaj komentarz

  1. Miło czytać Cię ponownie, Pawianiku. 🙂

  2. to odwolywanie sie do indywidualnej wolnosci wciaz Cie Pawianie demaskuje 😉
    nie wspomne o ulubionym argumencie korwinistow o „mojej kasiorze” 😛

  3. Nie od dziś wiadomo, że zasady etyczne biorą się od Jedynego, za pośrednictwem wybranych przedstawicieli*. Dlatego więc, czemu mieliby poganie i bezbożnicy brać jakikolwiek udział w określaniu duchowej predyspozycji zygoty do życia? Przecież z niej może wyrosnąć dorodny chrześcijanin, a nawet przyszły papież! Dlatego też, skoro nasz kraj żyje chrześcijaństwem i znaczna większość ludzi słusznie uznaje wyższą wartość poglądów większości, to czemu delikatnie nie nawracać tej garstki bezbożników (aż dziw, że jest ich aż tyle, żeby zapełnić mury wszystkich naszych więzień ponad normę!), tworząc prawo na kształt tego idealnego, boskiego?

    * Choć ostatnio lokalne struktury IHVH zdają się przeczyć, że etyka i religia współgrają ze sobą: http://wyborcza.pl/1,75478,5831891,Nie_moze_uczyc_i_religii__i_etyki.html

  4. I to by było na tyle, jeśli chodzi o moje stwierdzenie z ostatniego maila, że już nie trzeba tak często pisać manifestów, bo czasy się zmieniły. Nie zmieniły się. Wciąż trzeba.

  5. Krzysztofie: a wiesz, że ostatnio ktoś postrzegal mnie jako anarchofeministkę? A Ty mi tu z korwinistyczną kasiorą 😉

    Maquina: i tu mnie masz… bo ja na bakier jestem z tym jedynym, a to przecież takie prawo naturalne.

    freelancer: no, Pawiany to są nieobliczalne

    Ksanathos: Dziękuję bardzo 😀

  6. Pawian : feministka-libertarianka? tak bym na dzis obstawil, choc kulturowo wciaz mocna XIXna konserwa 😛

    sorry ze nic na temat Twojego wpisu, ale sama wiesz… no co tu dodac?
    noz sie w kieszeni otwiera, rewolucyjny nastroj narasta i wizualicje gilotyn mi sie w glowie wyswietlaja 😛

  7. Ale ja nie uważam, że państwo jest przestępcą. Chyba znów najbliżej mi do poglądów Ayn Rand, jednakże u niej nie ma miejsca na altruizm, a także na pozytywistyczną wymianę usług. Nie… libertarianizm chyba nie dla mnie.
    Ja po prostu jestem ogryzkiem historii, który usiłuje znaleźć swoje miejsce zadając zbędę pytania typu: kim jestem i dlaczego w tym miejscu? A i tak na koniec oberwę, żem lewaczka 😀

  8. Oberwiesz, oberwiesz. Ale przynajmniej w dobrym towarzystwie… 😉

  9. Z tymi duchownymi w sejmie i senacie to ciekawa koncepcja 🙂 Choć autorytet kleru pewnie padłby ostatecznie na pysk.

  10. oj, coś wam się, pawian, poprzestawiało. tu jest polska, tu nikogo nie obchodzi, czy ty sobie życzysz, czy nie życzysz. małe zwierzę jesteś i tu za ciebie pomyślą. większe bydlątka.

  11. Tipot: na to liczę 🙂
    pinomc: wystarczy poczytać fragmenty z międzywojennych debat sejmowych. Jatka 😀
    lisie: pawian być mały i pawian o tym wiedzieć, ale… 😀 Sam lis rozumie.

  12. Sympatyczna Pawianno! Ni cholery nie mogę dodać do tekstu podstawowego, bo musiałbym wielokropkwać albo wyjść na chama! Dlatego, jako typowy polski rzymsko-katolicki ateista, zmilczę, popierając Cię tym milczeniem…

    Pozdrowienia i powodzenia
    🙂

  13. Milo Cie znow czytac.

  14. a wiesz Drogi pawianie jaki stąd wniosek? Pawiany w ogóle nie powinny kłaść się spać… Strach myśleć w jakiej rzezczywistości przyjdzie się obudzić 😉

  15. joteszu: coś mi przyszło go głowy, jak czytałam Twój komentarz – to znaczy, nie coś, tylko Leśmian
    „Trzeba teraz w śnieg uwierzyć
    I tym śniegiem się ośnieżyć –
    I ocienić się tym cieniem
    I pomilczeć tym milczeniem”.
    Evita: Gwardia umiera, ale się nie poddaje 🙂
    Joe: Pawian się boi, ale zaśnie. I tak czytał Życie snem i wie, co ONI mogą zrobić z nim 😉

  16. mogą. Owszem. Ale IM się to nie uda 🙂

  17. Witaj, Pawianie.W trosce o rzad dusz, nikt sie chyba nie klopocze i… nie, nigdy nie zaprzatal sobie glowy uczciwoscia. Na uczciwosc stac bowiem od czasu do czasu tylko nas, osobistych maluczkich. Myslisz, ze kiedys bylo lepiej, Pawianie? Ze bylo uczciwiej, inaczej? Instytucje nie istnieja bez ukladow i raczek wzajemnie mytych. Gdyby bylo inaczej ludzie nie mordowali by sie wzajemnie od wiekow ze strachu, ze ktos odbierze im wladze nad kims czy czyms.
    Gdyby bylo inaczej czlowiek bardziej dbal by o to czy jest w stanie kontrolowac sam siebie, ale poniewaz tak wielu tego nie potrafi, sadzi sie, ze kontrola nad innymi jest w stanie przywrocic nam nadwatlona wiare we wlasne sily. Ludziom niekompletnym nic nie zastapi samozadowolenia jakie daje wladza.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: